3 liga. Roland Thomas, trener Stali Stalowa Wola: Nasz futbol będzie nowoczesny, ofensywny i, mam nadzieję, efektywny [WYWIAD]

Damian Wiśniewski
Damian Wiśniewski
- Ja nie jestem z tych, co obiecują, mówią, jak będzie i kreślą wizję. Chciałbym żebym był oceniany za to, jak zespół będzie wyglądał na murawie - powiedział nam Roland Thomas (pierwszy z prawej)
- Ja nie jestem z tych, co obiecują, mówią, jak będzie i kreślą wizję. Chciałbym żebym był oceniany za to, jak zespół będzie wyglądał na murawie - powiedział nam Roland Thomas (pierwszy z prawej) Stal Stalowa Wola
W poniedziałek Stal Stalowa Wola pod okiem 25-letniego trenera, Rolanda Thomasa, zaczęła przygotowania do nowego sezonu trzeciej ligi. W rozmowie z nami nowy szkoleniowiec opowiedział nieco o sobie oraz o swoich planach na to, jak wyglądać będzie prowadzona przez niego drużyna w nadchodzących rozgrywkach.

Czy inspiruje się pan w jakiś sposób Julianem Nagelsmannem, który również jako bardzo młody człowiek zaczynał pracę trenera w seniorskiej piłce?
Inspiruję się kilkoma trenerami i na pewno trener Nagelsmann jest w tym gronie, ale to nie ze względu na to, że w takim, a nie innym wieku zaczynał swoją przygodę z piłką, ale ze względu na warsztat oraz wiedze, jaką posiada. Uważam, że jest to bardzo wartościowy trener i dużo wniósł do piłki. Podobnie jak inni trenerzy tacy jak Pep Guardiola, którego jestem największym fanem czy Jurgen Klopp. Każdy z tych trenerów w jakiś sposób pomógł mi odnaleźć swoją drogę trenerską.

Największy wpływ na mnie miał jednak pan trener Wojciech Stawowy, który był i myślę nadal jest moim inspiratorem, gdyż mamy stały kontakt i często wymieniamy się spostrzeżeniami na temat piłki. Trener Stawowy bardzo mi pomógł jeśli chodzi o pracę w tym zawodzie. Myślę, że gdyby nie osoba Pana Trenera Stawowego to nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem teraz. Mam nadzieję, że trener szybko znajdzie pracę, gdyż jest to naprawdę wybitny fachowiec.

Jak to się stało, że nie zdecydował się pan na karierę piłkarza, ale w tak młodym wieku postanowił zostać trenerem?
Do pewnego momentu grałem w piłkę i jak każdy młody chłopak bardzo chciałem to robić. Występowałem w Olimpii Warszawa i w pewnym wieku doznałem urazu. Wtedy świętej pamięci trener Mariusz Blim zaproponował mi pracę jako trener. On dał mi szansę, by być asystentem w roczniku 2006 i mam nadzieję, że cieszy się z góry za to, że pracuje na poziomie seniorskim jako samodzielny trener. W Olimpii miałem swoje początki w pracy trenerskiej, choć wtedy nie myślałem o tym, że będę to robił na stałe. Życie tak się potoczyło, że miałem niedawno możliwość pracy na najwyższym ligowym poziomie w Polsce, a teraz jako samodzielny trener pracuję w Stali Stalowa Wola.

Co to była za kontuzja, która wykluczyła pana z gry?
To był uraz stawu kolanowego.

Czy może pan powiedzieć coś na temat swojego pochodzenia? Ma pan korzenie nigeryjskie, prawda?
Urodziłem się w Polsce, w Warszawie i jestem Polakiem. Mam korzenie nigeryjskie, ponieważ mój tata jest Nigeryjczykiem. Ja identyfikuję się z Polską, ponieważ jest to kraj, który mnie wychował i który dał mi wykształcenie. Polska ukształtowała mnie jako człowieka, jednak mam też w swoich genach i w swojej rodzinie Nigerię, która jest dla mnie bardzo ważna. Zawsze jednak podkreślam to, że jestem Polakiem.

Pochodzi pan ze sportowej rodziny, czy jako jedyny postanowił zawodowo związać się z nim?
Mój tata miał styczność ze sportem amatorskim, a teraz angażuje się w piłkę nożną jako doradca piłkarzy. Poza tym nikt inny w mojej rodzinie nie zajmuje się sportem.

Gdy rozmawiałem przed kilkoma tygodniami z trenerem Stawowym, to wyrażał się o panu w niemal samych superlatywach. A jak pan wspomina pracę z tym szkoleniowcem?
Nasza współpraca zaczęła się w Escoli Varsovia, gdzie pan trener Stawowy był dyrektorem sportowym, a ja byłem zatrudniony jako jeden z trenerów. Praktycznie od samego początku złapaliśmy dobry kontakt, a mi bardzo podobało się u trenera to, że był otwarty dla wszystkich trenerów. Przekazywał nam swoją wiedzę i nie traktował nas z góry jako szkoleniowiec pracujący wcześniej w piłce zawodowej. Bardzo wiele mu zawdzięczam, a wspólna praca w Łódzkim Klubie Sportowym układała nam się bardzo dobrze, jestem z niej zadowolony. Bardzo mu dziękuję za to, że miałem możliwość z nim pracować. Być może życie jeszcze potoczy się w ten sposób, że będzie nam dane razem pracować.

Praca z piłkarzami ekstraklasowymi to doświadczenie, które zaprocentuje w Stalowej Woli?
Myślę, że to doświadczenie, które zebrałem w ŁKS i wcześniej bardzo mi pomogą w tym, by zespół zrealizował postawione przed nim cele.

Jaki będzie styl gry prowadzonego przez pana zespołu?
Chciałbym, żebyście wszyscy państwo zobaczyli go na boisku. Ja nie jestem z tych, co obiecują, mówią, jak będzie i kreślą wizję. Chciałbym żebym był oceniany za to, jak zespół będzie wyglądał na murawie. Rozgrywki ruszają w sierpniu i wtedy będzie można się przekonać, w jaki sposób grać będzie Stal Stalowa Wola. Ja się wychowałem na piłce hiszpańskiej i pracowałem w akademii FC Barcelony. Na pewno będzie więc to futbol nowoczesny, ofensywny i mam nadzieję, efektywny. Gra jednak będzie oparta o zasady i w każdym meczu będziemy się starali, by te zasady były obecne w naszej grze.

Gra drużyn trenera Stawowego często polegała na dominacji w posiadaniu piłki, inspiruje się pan hiszpańskimi trenerami. Czy myśli pan, że piłkarzy z czwartego poziomu rozgrywek trudno będzie nauczyć efektywnej gry?
Inspiruję się najlepszymi trenerami, bo myślę, że każdy szkoleniowiec powinien mieć inspiracje, ale ja jestem sobą. Mam swój styl i model pracy, który najpierw muszą poznać piłkarze, a potem kibice i cała społeczność Stalowej Woli. Chcę, żeby Stal była nowoczesną drużyną i żebyśmy grali nowoczesny futbol. A co do tego, czy łatwo lub trudno będzie nauczyć takiej gry zawodników, to wszystko okaże się w czasie. Doświadczenia, które zebrałem pozwalają mi na ułożenie planu, który będzie w mojej ocenie efektywny. Tak, żeby zawodnicy jak najlepiej przygotowali się do nadchodzących rozgrywek.

A co będzie dla pana satysfakcjonujące na koniec sezonu? Liczy się tylko awans do drugiej ligi?
Przyszedłem do Stalowej Woli wiedząc, jakie są oczekiwania. Wiem, że klub i środowisko wokół niego oczekują awansu. Mam nadzieję i głęboko w to wierzę, że wspólnie to zrobimy wszystko, by tego dokonać.

Zakładam, że analizował pan mecze Stali z ubiegłego sezonu. Jak pan myśli, gdzie są największe mankamenty w tym zespole?
Nie chcę mówić o tym, co było. Chcę się skupić na tym, co jest. Wraz ze swoim sztabem szkoleniowym zidentyfikowaliśmy problemy i będziemy nad nimi sukcesywnie pracować, by te błędy nie powielały się w nowym sezonie. Na pewno będziemy w nowych rozgrywkach popełniali jakieś nowe błędy, ale liczę na to że tych starych błędów robić już nie będziemy.

Pierwszym transferem w pana Stali Stalowa Wola był Krystian Żelisko. Czy to jest taki napastnik, który będzie potrafił wypełnić dziurę w zespole, która utworzyła się po odejściu Michała Fidziukiewicza?
Czas pokaże. W stosunku do niego są oczekiwania, bo jest napastnikiem, a wiadomo z czego żyją tacy piłkarze. Zobaczymy. Nie ma co nakładać dodatkowej presji na niego. To wartościowy zawodnik, który na pewno nam pomoże. A jak będzie na pewno, to czas pokaże.

A co pan może powiedzieć na temat Jakuba Cukrowskiego?
Miałem możliwość obserwowania go w kilku meczach i wraz z panem Markiem Citko podjęliśmy decyzję o tym, by ściągnąć Kubę do naszego projektu. Jest to zawodnik młody i bardzo perspektywiczny. Wierzę, że jest w stanie przebić się do pierwszego składu, a czy tak będzie to zależy tylko i wyłącznie od niego.

Oskar Wojtysiak sprowadzony z rezerw Legii Warszawa to również boczny obrońca, prawda?
Bardzo się cieszę, że dołączył do naszego zespołu. Jest bocznym obrońcą, ale myślę, że jest w stanie występować na innych pozycjach, co jest jego dużym plusem. Bardzo sobie cenię sobie zawodników, którzy nie są ukierunkowani na jedną pozycję, ale mogą grać również na dwóch-trzech innych.

Które pozycje jeszcze planujecie wzmocnić? Czy to jest na przykład pozycja bramkarza, czy tutaj postawi pan na doświadczonego Tomasza Wietechę?
Trudno jest mi to ocenić na ten moment. W zespole jest nowe otwarcie i każdy zaczyna z tego samego poziomu. Dopiero przed pierwszym meczem z Avią Świdnik będę w stanie powiedzieć to, jak będzie wyglądał nasz skład.

A ile wzmocnień planujecie jeszcze zrobić?
Kilka.

A gdzie widzi się pan w kolejnych latach? Ekstraklasa, czy stawia pan na spokojny rozwój?
Przede wszystkim podchodzę do tego zawodu z dużą pokorą. Nie kreślę wizji tego, gdzie znajdę się za kilka lat skupiam się na pracy w Stalowej Woli. Mam nadzieję, że uda mi się zrealizować założone cele. To, gdzie będę za jakiś czas, to pokaże życie.

Proszę troszkę opowiedzieć na temat tego, jak będzie wyglądała pańska współpraca z Markiem Citko.
Wspólnie dobieramy piłkarzy i rozwijamy naszą strategię personalną. Współpracujemy także pod względem organizacyjnym. Pan Marek Citko to wybitny były piłkarz z ogromną wiedzą na temat piłki. Zna się na piłkarzach, więc bardzo się cieszę, że taka osoba jest zaangażowana w pracę w klubie. Im więcej takich osób w Polsce, tym lepiej.

Czy to on pomagał panu w kompletowaniu sztabu szkoleniowego?
Sztab był w pełni konsultowany z panem Markiem, ale co do wyborów konkretnych osób to decydowałem ja.

Rozmawiał Damian Wiśniewski

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Materiał oryginalny: 3 liga. Roland Thomas, trener Stali Stalowa Wola: Nasz futbol będzie nowoczesny, ofensywny i, mam nadzieję, efektywny [WYWIAD] - Echo Dnia Podkarpackie

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie