3 liga. Stalowe nerwy Patryka Zygmunta. Wisłoka Dębica lepsza od Watkem Korony Bendiks Rzeszów

Waldemar Mazgaj
Waldemar Mazgaj
Wisłoka, wygrywając w Krasnem z Koroną, przeskoczyła rzeszowian w tabeli.
Wisłoka, wygrywając w Krasnem z Koroną, przeskoczyła rzeszowian w tabeli. Waldemar Mazgaj
Udostępnij:
3 liga. Wisłoka Dębica w derbach Podkarpacia wygrała 3:2 z Watkem Koroną Bendiks Rzeszów a dwa karne dla dębiczan strzelił „podcinką” a’la Panenka Patryk Zygmunt.

Biało-zieloni wyszli na mecz w Krasnem, gdzie jako gospodarz jesienią grywa Korona, z kilkuminutowym opóźnieniem, protestując przeciwko fatalnemu traktowaniu ich kibiców przez zespoły rywali.

– W Tarnowie nasi fani musieli płacić po 25 zł za bilet, tutaj po 15, choć najczęściej są one zdecydowanie tańsze. To dyskryminacja, wykorzystywanie okazji – tłumaczył kapitan Damian Łanucha.

Goście przegrywali od 2. minuty, gdy Nieckarz zamknął centrę Kantora. Matusz, brat Dariusza (trenera Wisłoki), należał do czołowych postaci na boisku, ale – poza strzałem w spojenie słupka z poprzeczką w 54. - już nie zagroził bramce swojego macierzystego klubu.

Goście wyrównali po karnym, podyktowanym za faul Kocója na Siedliku, a jeszcze przed zmianą stron mieli szanse na kolejne gole po akcjach Rębisza i Zygmunta.

Po przerwie prostopadłym zagraniem zaskoczył rywali Łanucha, a Radwanek strzelił spokojnie na 1:2, a chwilę później Zygmunt znów zabawił się przy karnym i strzelił spokojnie „podcinką”.

To jest tylko 3 liga, nie ma się co bać, tylko trzeba próbować. Wygrałem wojnę nerwów z bramkarzem i jest 2:0 dla mnie

– uśmiechał się „Bambo”.

Świetnej szansy na „zamknięcie” meczu nie wykorzystał Siedlik w 86. minucie i chwilę później gospodarze, których po raz pierwszy prowadził duet trenerski z warunkową licencją, zdobyli kontaktową bramkę, gdy Piątek wykorzystał błąd defensywy, a jego strzał Matoga odbił wprost na Króla.

- Zasłużona wygrana. Korona nie miała pomysłu, grała tylko długą piłkę na środkowego napastnika, ale byliśmy na to przygotowani - opowiadał Zygmunt. - Jesteśmy zdecydowanie za nisko jak na nasz potencjał. Ale po słabszym początku sezonu idziemy do przodu.

- Mecz nie był porywający, ale na tym boisku nie da się grać w piłkę, stąd brakowało składnych akcji - przyznał Paweł Piątek z Korony. - Zamieszanie ze zmianą trenera owszem było, ale takie sytuacje się zdarzają. Trener już się pożegnał, a my musimy sobie radzić. W tabeli nie ma tragedii, choć kilka punktów głupio straciliśmy. Ale za nami jest kilka drużyn, co miały walczyć o coś więcej niż my.

Watkem Korona Bendiks Rzeszów - Wisłoka Dębica 2:3 (1:1)

Bramki: 1:0 Nieckarz 2, 1:1 Zygmunt 17-karny, 1:2 Radwanek 50, 1:3 Zygmunt 57-karny, 2:3 Król 82-samobójcza.

Korona: Pawlus ż – Kardyś ż, Drozd, Kocój ż, Pieniążek (63 Cholewa) – Nieckarz (73 Kawalec), Maślany ż, Kałaska, Kantor żżcz [90+2], Karwacki – Jędryas (73 Piątek). Trenerzy Tomasz Zieliński i Konrad Bober ż.

Wisłoka: Matoga - Król, Cabała, Ładyga – Rębisz, Fedan, Zygmunt, Łanucha (87 Rachfalik), Górecki - Radwanek (75 Palonek), Siedlik (79 Matofij ż). Trener Dariusz Kantor.

Sędziował Czerwień (Kraków). Widzów 150.


Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie