33-latka z Kolbuszowej miała dość życia w biedzie. Wyłudziła...

    33-latka z Kolbuszowej miała dość życia w biedzie. Wyłudziła od biznesmenów 720 tys. zł

    Marcin Radzimowski

    Nowiny

    Nowiny

    33-latka z Kolbuszowej miała dość życia w biedzie. Wyłudziła od biznesmenów 720 tys. zł

    ©Mateusz Bartoszewicz

    Bezrobotna, matka czworga dzieci. Bez majątku. Jej miesięczny dochód to 500 złotych zasiłków i 2 tysiące zł alimentów. Życie w biedzie 33-latce nie odpowiadało, postanowiła wykorzystać ludzką naiwność.
    33-latka z Kolbuszowej miała dość życia w biedzie. Wyłudziła od biznesmenów 720 tys. zł

    ©Mateusz Bartoszewicz

    Metoda była prosta. Krystyna M. oferowała właścicielom firm możliwość sprowadzenia z USA po atrakcyjnej cenie samochodów, motocykli, quadów, koparek, ładowarek.

    Jeden kontrahent zamówił dwa samochody, inny dziewięć quadów i kilka aut, kolejny traktory, koparkę i spycharkę. Dla kolbuszowianki nie było rzeczy niemożliwych - gwarantowała szybkie ściągnięcie z USA każdego zamówionego towaru.

    Zleceniodawcy wpłacali zaliczki, od 35 tysięcy do 230 tysięcy złotych. W sumie ,b>kobieta przyjęła od siedmiu osób blisko 720 tysięcy złotych. Na tej liście są m.in. przedsiębiorcy z Mechowca i Krzątek (powiat kolbuszowski), Zagnańska (powiat kielecki), Gniewczyny Łańcuckiej.

    Po kilku miesiącach od złożenia zamówienia zaniepokojeni klienci zaczęli się irytować. Kobieta tłumaczyła opóźnienie swoją chorobę lub dzieci. Wmawiała, że jej kontrahent z USA trafił do więzienia.

    Gdy przedsiębiorcy zaczęli domagać się zwrotu pieniędzy, Krystyna M. zwróciła się do firmy zajmującej się negocjacjami umów. Chciała za jej pośrednictwem zawrzeć porozumienie z wierzycielami, nie zwracając bynajmniej pieniędzy. Sprawą zainteresowała się policja.

    Podejrzana nie przyznała się do wprowadzenia ludzi w błąd w celu niekorzystnego rozporządzenia ich pieniędzmi. Twierdziła, że to wina kontrahenta, który nagle zerwał z nią kontakt. Pieniądze miała przekazywać do USA rzekomo przez innego mężczyznę, którego znała tylko z imienia. Oczywiście, na potwierdzenie jej słów prokuratura nie znalazła żadnych dokumentów czy pokwitowań.

    Gdzie podziało się ponad 700 tysięcy? Kobieta twierdzi, że część rzekomo przekazała swojemu wujkowi (mężczyzna nie potwierdził tego).

    Kilka dni temu przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu, Krystyna M. dobrowolnie poddała się karze, uzgodnionej przez prokuraturę z poszkodowanymi i adwokatem oskarżonej. Kara to dwa lata pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem wykonania na pięć lat. Sąd orzekł obowiązek naprawienia szkody w całości - zwrot pieniędzy w ciągu dwóch lat od uprawomocnienia się wyroku. Pierwsze raty po 15 tysięcy zł kobieta musi wpłacić w ciągu dwóch miesięcy.

    Krystyna M. za niekorzystne rozporządzenie majątkiem była już w 2009 roku ukarana przez sąd w Lublinie pozbawieniem wolności w zawieszeniu.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (9)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (9) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo