8-letni mistrz szachów z Rzeszowa

Beata Terczyńska
Wojciech Zatwarnicki
8-letni Arek Babiarz z Rzeszowa jest mistrzem Polski w szachach w swojej kategorii wiekowej. Czy zagra na mistrzostwach świata w Emiratach Arabskich?

Niby typowy pokój kilkulatka. Łóżko, biurko, szafki, auta, samoloty, klocki, piłki do kopania, książki, komputer, luneta do obserwacji gwiazd... A jednak już od progu zwraca uwagę niezwykła kolekcja. Z szyi ogromnego pluszaka, usadowionego na szafie, zwisa 20 medali. Brązowe, srebrne, złote. Na półkach i na szafce pod ścianą pobłyskują, stojące równo w rządku, złote puchary. Jest ich aż 44! Najokazalszy, około półmetrowy, na dwóch kolumnach, jest tym najcenniejszym. Za zdobyte w Poroninie mistrzostwo Polski w kategorii do 8 lat. W maju tego roku.

Już jako trzylatek ustawiał figury

- Szachy Arek widział w domu od urodzenia, bo jego tatuś gra. A że dziecko zawsze chce naśladować rodziców, tak zaczęła się również jego pasja - uśmiecha się Justyna Babiarz, mama młodego szachisty, który poszedł o rok wcześniej do szkoły i po wakacjach będzie uczniem trzeciej klasy Szkoły Podstawowej nr 10 w Rzeszowie.

Ma do tego smykałkę. Pierwszych, podstawowych ruchów nauczył się w wieku zaledwie 3 lat. Wtedy też zaczął czytać i "rozpracował" godziny na zegarze. Był po prostu ciekawy, kiedy mama wraca z pracy.

- Ten talent i umysł ścisły to zapewne po mężu - podkreśla z dumą mama.

Dziś syn umiejętnościami dogania tatę. Jeszcze z nim nie wygrywa, ale różni ich tylko jeden stopień w kategoriach szachowych. Tato ma pierwszy, a Arek drugi.

- Jakieś trzy lata temu kupiłam scrabble. Takie nadające się dla dzieci, które mają już co najmniej 10 lat. Kiedy Aruś zaczął z nami grać, okazało się, że jest mocnym przeciwnikiem, któremu nie wolno dawać forów, gdyż wszystkich ogrywa - śmieje się ciocia Jadwiga Żytka.

Ruchów więcej, niż ziarenek piasku

Czy w szachach nie jest tak, że można wykuć na pamięć pewne ruchy i potem tylko świetnie rozgrywać partie?

- Nawet komputery nie rozpracowały szachów - natychmiast wyprowadza mnie z błędu chłopiec. - W szachach jest podobno tyle kombinacji, ile ziaren piasku na Ziemi, pomnożonych przez sto. Możliwości są więc nieskończone.

Jak Arek doskonali sztukę gry na 64-polowej szachownicy? Dużo czyta i analizuje partie opisane w książkach, także rosyjskich. Sporo takich ma w domu. Rozwiązuje zadania. Szachowej pasji poświęca z reguły 2,3 godziny dziennie.

- Nad niektórymi zadaniami trzeba długo myśleć. Matematyka jest prostsza - zapewnia 8-latek.
Komputer też jest pomocny. Najpierw uczył się na nim schematów, jaka jest dobra odpowiedź na dany ruch przeciwnika. Teraz gra na specjalnych forach szachowych, na przykład popularnym "Kurniku".

Gra na równi z dorosłymi

Ciocia opowiada, że gdy szwagier zakładał mu konto, specjalnie nie podał wieku syna.

- Arek miał wtedy chyba około 5 lat, a nam chodziło o to, żeby przeciwnicy nie traktowali go z góry niepoważnie, lecz żeby chcieli z nim grać także dorośli.

Niejeden dużo starszy rywal poległ.

- Gdy miał 5 lat, wzięliśmy go na turniej. Bałam się, że to przecież jeszcze dziecko i może będzie płakał, a on wtedy ogrywał przeciwników, jednego po drugim - śmieje się na wspomnienie mama.
Choć za oknem wakacyjne słońce, Arek szachów nie odstawił w kąt. Przeciwnie. Jeździ na rozgrywki zorganizowane na specjalnym obozie szachowym i turnieje, gdzie zmaga się z dorosłymi. Na co dzień trenuje w Rzeszowskim Domu Kultury pod okiem Romana Wąsika. W domu trenerem jest tata.
W Polsce ma wielu przeciwników w swoim wieku. Na mistrzostwach było około setki dzieciaków. W samym Rzeszowie nie ma jednak godnego sobie rówieśnika. Musiałby jechać do Sanoka, ale tam chłopiec jest o rok starszy. Dlatego gra z dorosłymi.

- Chociaż ze mną już dawno nie chce, co zrozumiałe, bo jaka to przyjemność, kiedy nie ma wyzwań? - pyta pani Justyna.

Możesz to pojąć, jeśli tego chcesz

Jedna szachownica leży koło sofy, druga mniejsza na stole w salonie, kolejne na tapczanie w pokoju 8-latka. Ma ich w sumie pięć, ale ta ulubiona jest identyczna jak turniejowa. Duża, a figury są wyważone i się nie przewracają.

Czy każdy może się nauczyć gry w szachy klasyczne?

- Każdy. Pod warunkiem, że tego chce - odpowiada rezolutnie Arek.
- A gdybyś miał do wyboru: szachy, czy piłka nożna - pytam podchwytliwie.
- Wybrałbym szachy - bez wahania odpowiada Arek. Na szczęście takiego dylematu nie ma, a w nogę, jak każdy chłopak w jego wieku, bardzo chętnie kopie. A szachy wcale nie są takie nudne, jak niektórzy myślą - zauważa Arek.
- Dlaczego?
- Bo każda partia jest inna i przez to wciągająca.
- Szachy trzeba kochać. Inaczej nie dałoby się siedzieć nad grą kilka godzin i intensywnie myśleć, jaką zastosować taktykę, by wygrać - mówi mama.
Jeśli Arek przegrywa, wcale się nie denerwuje.
- Szachista musi być opanowany, ale jednocześnie mieć silny charakter. Kto nie walczy, nie odnosi sukcesów - dodaje pani Justyna.

Ostatnio młodego szachistę wciągnęła nauka flag wszystkich państw świata. Z przyjemnością wędruje też po świecie dzięki mapom Google z funkcją Street View.

Jeśli wygram, awansuję

Jako złoty medalista Arek dostał przepustkę do reprezentowania Polski w swej kategorii w mistrzostwach świata. Mają się odbyć zimą w Emiratach Arabskich. Jeśli uda mu się polecieć, o co zabiegają rodzice, poszukując sponsorów, zasiądzie przy stole szachowym z utytułowanym mistrzem Azji.

- On ma już wysoką kategorię Fide Mastera, która mi się dopiero marzy - mówi 8-latek.

Kategorie liczy się najpierw od piątej do pierwszej. Potem jest kandydat na mistrza, mistrz, kandydat na mistrza Fide i mistrz Fide, a dalej mistrz międzynarodowy i arcymistrz. Tytuły i kategorie przyznaje dożywotnio Komisja Klasyfikacji i Ewidencji Polskiego Związku Szachowego.

- Rzeszów nigdy nie miał arcymistrzów szachowych - mówi pani Justyna.

Idolem dla kilkulatka jest dziś będący na topie szwedzki arcymistrz Lars Karlsson. Anatolij Karpow oraz Garri Kasparow to już guru gry, za kolebkę której uznawane są Indie.

Dla Arka sama podróż do egzotycznych dla nas Emiratów jest fascynująca. Chciałby w Dubaju zobaczyć 7-gwiazdkowy, luksusowy hotel Burdż al - Arab.

- Zobaczymy, czy to się uda. Nawet, jeśli syn miałby finansowo zapewniony przelot i pobyt, to przecież jest za mały, by leciał bez naszej opieki. Dlatego szukamy sponsorów, byśmy - ja lub mąż - także mogli polecieć. Ciężko jest, bo budżety w firmach są pozamykane, a i szachy są dyscypliną mało pokazową, ale mamy nadzieję, że się uda - dodaje mama młodego szachisty.

Trzymamy kciuki za młodego mistrza i życzymy zwycięstwa.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie