Adam Grabowski, trener Stali Mielec: Kontraktu na nowy sezon jeszcze nie mam

Łukasz Pado
Łukasz Pado
Trener Adam Grabowski ma duże doświadczenie w pracy z zespołami z ekstraklasy. W przeszłości pracował też w Stali Mielec, gdy była ona jeszcze na najwyższym szczeblu
Trener Adam Grabowski ma duże doświadczenie w pracy z zespołami z ekstraklasy. W przeszłości pracował też w Stali Mielec, gdy była ona jeszcze na najwyższym szczeblu dariusz bloch/polska press
- Nie chcę teraz analizować tych wszystkich spotkań finałowych, stało się i nie możemy już nic poprawić i nadrobić. Już jest po balu - mówi Adam Grabowski, trener 1-ligowych siatkarek Stali Mielec. Mielczanki w finale rywalizacji o awans do Tauron Ligi uległy trzykrotnie drużynie Uni Opole i to opolanki wywalczyły sobie miejsce w Taron Lidze w przyszłym sezonie.

Nie udało się pokonać Uni Opole. Czy byliście w stanie w ogóle pokonać ten zespół, czy był poza zasięgiem tej ligi?
Oczywiście, że do ogrania, skoro pokonaliśmy go w sobotę, to był - mówi trener ADAM GRABOWSKI. - Żeby jednak pokonać tak dobrze dysponowanego rywala, to trzeba spełnić kilka warunków, a my ich wszystkich niestety nie spełniliśmy. Nie chcę teraz analizować tych wszystkich spotkań finałowych, stało się i nie możemy już nic poprawić i nadrobić. Już jest po balu. Można pogratulować opolankom i klubowi Uni awansu do ekstraklasy, a ze swojej strony chcę podziękować naszym siatkarkom za walkę i że godnie pożegnaliśmy się z tym sezonem. Kto wie, może gdyby nie choroby i kontuzje przed decydującymi meczami, to byłoby lepiej.

Problemy zdrowotne mocno się odbiły na drużynie...
Najpierw wypadła nam Ola Stachowicz. Udało się ściągnąć w jej miejsce Maję Pelczarską, która bardzo nam pomogła, ale kiedy masz główną rozgrywającą prawie cały sezon i ona wypada, to jest ogromna strata i całkowita dezorganizacja taktyki i gry zespołu. Potem była Klaudia Felak. Międzyczasie swoje problemy miały Julita Molenda i Kasia Bryda, które w finale zagrały, ale z kontuzjami. Nie było to proste zadanie, żeby to wszystko poukładać.

Pojawił się pan w zespole w trakcie sezonu. Początek był trudny, ale jakoś udało się wszystko poukładać...
Czy ja to poukładałem? Chodziło mi o to, żeby zespół grał na miarę swoich możliwości i umiejętności, a nie poniżej tego. Ciężko wchodzić w czyjeś byty. Ktoś przed tobą układa zespół na swoją nutę i ma jakiś pomysł. Ja przychodząc nie chciałem robić rewolucji, tylko żeby wydobyli to, co ma każda najlepsze. A wyniki pokażą, czy się udało.

Sądzi pan, że się udało wydobyć wszystko najlepsze?
Dzisiaj jeszcze jest zbyt świeża ta rana po przegranym finale. Teraz patrzę na to przez pryzmat porażki w ostatnim meczu. Nie jestem do końca z siebie zadowolony. Można by spytać prezesa klubu, czy taki wynik satysfakcjonowałby go przed sezonem. Trenerzy, zawodniczki chcą wygrać, a my ten ostatni mecz, ostatnią akcję sezonu przegraliśmy.

Wie pan co dalej? Jak jest przyszłość Adama Grabowskiego i Stali Mielec?
Ostatnie lata pokazały, że z tym planowaniem w moim przypadku, to jest trochę na bakier. Chciałbym się gdzieś zatrzymać na dłużej, bo budowa drużyny, to okres kilku lat, a nie kilku tygodni czy miesięcy. Może dlatego, że pracowałem 12 lat w jednym klubie w Pile, z którym udało nam się zdobyć dziewięć medali, cztery Puchary Polski, tak z grubsza licząc. Jak masz taką ciągłość pracy jeżeli chodzi o ludzi i środowisko, to można coś osiągnąć. Kiedyś z jedną siatkarką z Agnieszką Kosmatką przepracowałem dwanaście sezonów. Dziś trudno sobie taką sytuację wyobrazić. Takie zmiany, jakie dziś obserwuję, nie służą w budowaniu drużyny. Chciałbym zostać w Mielcu, ale czy tak będzie, to nie wiem, bo nie mam jeszcze w ręku podpisanego kontraktu. Na pewno jestem gotów się poświęcić, zostawić rodzinę w Pile i zostać w Mielcu. Miałem propozycje pracy bliżej Piły, ale zrezygnowałem. Chcę pokazać włodarzom klubu z Mielca, że jestem gotów.

Piękna strona Polskiej Ligi Siatkówki. Zobacz zdjęcia uroczy...

Ale nawet jak pan zostanie, to zmian kadrowych całkowicie pan nie uniknie…
Niektóre zawodniczki już zapowiedziały, że widzą siebie w innym klubie, ale na razie nie ma o czym mówić.

Konkurencja jednak nie śpi. Duże zbrojenia są m.in. w Tarnowie…
Są kluby w lidze, które bardzo głośno mówią o swoich zakupach. Ruchy kadrowe w Tarnowie pokazują, że buduje się tam zespół, który ma ochotę walczyć o awans. My nie będziemy tak działać. Jeśli coś się będzie dziać, to będziemy to robić nieco w tajemnicy.

"Studio Kadra" po meczu Polska - Hiszpania

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie