Afera podsłuchowa w Wiązownicy. Sekretarz podsłuchiwał wójta

Janusz Motyka, Norbert Ziętal
Janusz Motyka
Błażej Piliszko miał podobno działać na zlecenie szefa biura posła Mieczysłąwa Golby z Prawa i Sprawiedliwości. Przez trzy lata podsłuchiwał wójta Mariana Ryznara i innych pracowników urzędu.

Afery podsłuchowe

Afery podsłuchowe

Watergate - najgłośniejsza afera podsłuchowa w historii. W pierwszej połowie lat 70. dwudziestego stulecia administracja prezydenta USA Richarda Nixona, z jego polecenia, podsłuchiwała przeciwników politycznych. Sprawa wyszła na jaw dzięki dziennikarzom. Nixon przypłacił aferę utratą stanowiska.
W październiku 2009 roku wyszło na jaw, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego podsłuchiwała dziennikarzy Rzeczpospolitej i TVN.

Skandal. Przez trzy lata sekretarz gminy Wiązownica Błażej Piliszko podsłuchiwał wójta Mariana Ryznara i innych pracowników urzędu.

Błażej Piliszko, który jest też radnym powiatowym, publicznie przyznał, że sprzęt podsłuchowy dostał od dyrektora biura posła Golby. - O żadnych podsłuchach nic nie wiem. Moje biuro nie zajmuje się takimi sprawami - bronił się wczoraj Mieczysław Golba, poseł PiS z Jarosławia.

Tajemniczy dyktafon

Do ujawnienia skandalu doszło przypadkiem. Pracownik gminy znalazł na korytarzu urzędu dyktafon. Do sprzętu nie przyznał się żaden z kolegów, więc odsłuchał nagrania. To miało ułatwić identyfikację właściciela. Wtedy pracownicy przeżyli szok. Wśród nagrywanych osób rozpoznali głosy urzędników gminy. Dyktafon oddali wójtowi.

- Odsłuchałem treść nagrań. Najpierw przeżyłem szok, później strasznie się wściekłem. Okazało się, że ja i moi współpracownicy byli przez lata podsłuchiwani przez mojego sekretarza - powiedział wójt Marian Ryznar.

W środę wójt wezwał wszystkich pracowników urzędu gminy i w ich obecności zażądał od sekretarza wyjaśnień. Ten przyznał, że w tajemnicy nagrywał treści rozmów i spotkań. - Jako usprawiedliwienie podał, że nie robił tego z własnej woli. Dyktafon do podsłuchu miał dostać od Mariusza Trojaka, dyrektora biura posła Mieczysława Golby - dodał wójt.

Sekretarz: kazali mi podsłuchiwać

Wczoraj, w rozmowie z dziennikarzami Nowin Błażej Pliszko podtrzymał tę wersję wydarzeń.

- To było w jarosławskim biurze posła Golby. Jakieś trzy lata temu wraz z radnymi z naszej gminy z klubu PiS: Stanisławem Piliszko (zbieżność nazwisk) i Janem Żołyniakiem zostaliśmy chwilę po zebraniu. Wtedy dyrektor biura poselskiego dał mi ten dyktafon - mówił nam sekretarz gminy Wiązownica.

Jak twierdził, żałuje tego co zrobił, ale uważa, że nie wyrządził nikomu krzywdy. Zaprzecza pogłoskom, jakoby nagrywał rozmowy radnych i urzędników również w starostwie jarosławskim. Jest tam członkiem zarządu powiatu.

- Moje nagrania nie były wartościowe. Ograniczałem się tylko do nagrywania rozmów na terenie naszej gminy - tłumaczył Błażej Pliszko. Dodaje, że z jego "roboty" nie był zadowolony przewodniczący rady gminy Jan Żołyniak (PiS). - Pewnie dlatego rok temu kazał kupić służbowy dyktafon na rachunek naszej gminy - wyjaśnia Błażej Pliszko.

Podsłuchiwać mogą wyłącznie policja i służby specjalne, ale tylko za zgodą prokuratora i sądu. Osobie stosującej nielegalny podsłuch grozi grzywna, kara ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do 2 lat. Ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Trojak: Nie przypominam sobie

- Nie przypominam sobie, żebym dawał panu Piliszce dyktafon. Jestem młodym człowiekiem i łatwo zwalić wszystko na młodego - tłumaczy Mariusz Trojak, dyrektor biura poselskiego Mieczysława Golba w Jarosławiu. W słowa swojego podwładnego wierzy poseł Mieczysław Golba.

- Dostałem od niego zapewnienie na piśmie, że żadnego dyktafonu nikomu nie dawał - mówi Golba. Całą aferę tłumaczy chęcią zdyskredytowania go jako polityka.

Wójt Ryznar na razie nie podjął żadnej decyzji w sprawie Błażeja Pliszko. Nadal pełni on funkcję sekretarza gminy. Zastanawia się nad powiadomieniem prokuratury.

Do sprawy wrócimy.

Wideo

Komentarze 254

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gabriel

A czy takie urządzenie wykryło by podsłuch ? ma naprawdę świetne opinie w necie:

https://www.spyshop.pl/raksa-120-wykrywacz-kamer-podsluchow-gsm-lokalizatorow-gps-204.html

m
megi87

z jednej strony podsluchiwanie jest nie dobre, bo w ten sposob mozna szantazowac, ale z drugiej pozwala takim politykom patrzec na rece. Sama przez pewien czas korzystałam z dyktafonu ukrytego w listwie zasilającej (kupiłam go w Alfatronik) do kontrolowania pracy niani.

 

G
Gość
W dniu 02.04.2010 o 16:55, mentor napisał:

Każdy kto ubiega się o stanowisko wójta, burmistrza, prezydenta musi pamiętać, że jednym z niezbędnych dokumentów jest złożenie tak zwanego oświadczenia lustracyjnego. Jeżeli okaże się, że oświadczenie to jest niezgodne z prawdą to można utracić mandat, a o tym orzeka już sąd okręgowy, potem jest ewentualnie apelacja. Sąd okręgowy w swoim orzeczeniu może zakazać sprawowania danej osobie funkcji publicznej nawet do lat dziesięciu. Jeżeli natomiast kandydat na wójta, burmistrza, prezydenta bądź radnego w zeznaniu lustracyjnym napisał, że był świadomym współpracownikiem wówczas to wyborcy ocenią czy powierzyć mu tę funkcję.



a wójt napisał że nie wspólpracował
m
mentor
W dniu 02.04.2010 o 11:53, Gość napisał:

Jeśli wierzyć osobie (forumowiczowi) z Gazety Jarosławskiej to TW Żbik nie zajmował się niczym ważnym. Są podobno w IPN-ie jego donosy na kolegę (żołnierza)z sąsiedniego łóżka, że ten zamiast spać to się onanizuje (czytaj ...k...a wali) )))))))


Każdy kto ubiega się o stanowisko wójta, burmistrza, prezydenta musi pamiętać, że jednym z niezbędnych dokumentów jest złożenie tak zwanego oświadczenia lustracyjnego. Jeżeli okaże się, że oświadczenie to jest niezgodne z prawdą to można utracić mandat, a o tym orzeka już sąd okręgowy, potem jest ewentualnie apelacja. Sąd okręgowy w swoim orzeczeniu może zakazać sprawowania danej osobie funkcji publicznej nawet do lat dziesięciu. Jeżeli natomiast kandydat na wójta, burmistrza, prezydenta bądź radnego w zeznaniu lustracyjnym napisał, że był świadomym współpracownikiem wówczas to wyborcy ocenią czy powierzyć mu tę funkcję.
G
Gość
W dniu 02.04.2010 o 08:58, Gość napisał:

Jeszcze nie wiadomo czy był tym całym TW a czy skłamał pokarze proces - bo przecież oświadczył że złożył wniosek o autolustrację. Mówicie żeby być obiektywnym to zacznijcie od siebie później pouczajcie. Skaczecie wokół tego Mietka i Długonia jak pingpongi. A dlaczego/ bo jak oni byli w UG to i kasa była dla was ręka rękę myła na sesji wódę się waliło i jakoś to było temu podatek umorzyli temu (Mietkowi) nie domierzyli no i jeszcze przetargi nawet z 5 pozycji można było wygrać.... Zauważcie jak firmy których właściciele tak skaczą koło Dłujgonia za jego kadencji się rozwinęły a teraz nagle jakoś się nie bardzo prężnie rozwijają chociaż inwestycji na gminie jest bardzo dużo. Można powiedzieć że to jakieś mafijne struktury..... Żołyniak tak teczkami macha a mówił szybciej że on z IPN nie ma nic wspólnego.... No to jak to w końcu jest drodzy mieszkańcy ni i kilku panów na forum



O strukturach odnośnie kto obecnie wykonuje roboty, jakie mają powiązania z obecnym wójtem to się dowiemy ,komu zleca roboty co wiąże tych wykonawców z Ryznarem to wszystko przed nami ludzie dowiedzą się o protekcji, kumoterstwie, kolesiostwie obecnego wójta. Co do autolustracji dziś mówimy o tym że złożył oświadczenie lustracyjne że nie współpracował i nie miał kontaktów jako TW.
G
Gość
W dniu 02.04.2010 o 08:58, Gość napisał:

Jeszcze nie wiadomo czy był tym całym TW a czy skłamał pokarze proces - bo przecież oświadczył że złożył wniosek o autolustrację. Mówicie żeby być obiektywnym to zacznijcie od siebie później pouczajcie. Skaczecie wokół tego Mietka i Długonia jak pingpongi. A dlaczego/ bo jak oni byli w UG to i kasa była dla was ręka rękę myła na sesji wódę się waliło i jakoś to było temu podatek umorzyli temu (Mietkowi) nie domierzyli no i jeszcze przetargi nawet z 5 pozycji można było wygrać.... Zauważcie jak firmy których właściciele tak skaczą koło Dłujgonia za jego kadencji się rozwinęły a teraz nagle jakoś się nie bardzo prężnie rozwijają chociaż inwestycji na gminie jest bardzo dużo. Można powiedzieć że to jakieś mafijne struktury..... Żołyniak tak teczkami macha a mówił szybciej że on z IPN nie ma nic wspólnego.... No to jak to w końcu jest drodzy mieszkańcy ni i kilku panów na forum



Jeśli wierzyć osobie (forumowiczowi) z Gazety Jarosławskiej to TW Żbik nie zajmował się niczym ważnym. Są podobno w IPN-ie jego donosy na kolegę (żołnierza)z sąsiedniego łóżka, że ten zamiast spać to się onanizuje (czytaj ...k...a wali) )))))))
G
Gość
Piszcie co chcecie teraz ja przynajmniej wiem że mogę iść na święta do kościoła z czystym sumieniem a wy jeśli chcecie być w zgodzie z sumieniem musicie mi przyznać rację tylko że wy nie macie w słowniku słowa sumienie honor zasady i wszystkie inne które każdy normalny człowiek posiada.
G
Gość
Jeszcze nie wiadomo czy był tym całym TW a czy skłamał pokarze proces - bo przecież oświadczył że złożył wniosek o autolustrację. Mówicie żeby być obiektywnym to zacznijcie od siebie później pouczajcie. Skaczecie wokół tego Mietka i Długonia jak pingpongi. A dlaczego/ bo jak oni byli w UG to i kasa była dla was ręka rękę myła na sesji wódę się waliło i jakoś to było temu podatek umorzyli temu (Mietkowi) nie domierzyli no i jeszcze przetargi nawet z 5 pozycji można było wygrać.... Zauważcie jak firmy których właściciele tak skaczą koło Dłujgonia za jego kadencji się rozwinęły a teraz nagle jakoś się nie bardzo prężnie rozwijają chociaż inwestycji na gminie jest bardzo dużo. Można powiedzieć że to jakieś mafijne struktury..... Żołyniak tak teczkami macha a mówił szybciej że on z IPN nie ma nic wspólnego.... No to jak to w końcu jest drodzy mieszkańcy ni i kilku panów na forum
G
Gość
W dniu 26.03.2010 o 22:58, świadek napisał:

Oj. Mietek, Mietek, żeby to napisac, musiałeś podpisać sie "rolnik ze Świętego"? Przecież to Twoje słowa. wszedzie tak mówisz



To mówią wszyscy nie tylko Poseł bo taka jest prawda, a obiecanki ryznara zawsze nic nie znaczyły, on tylko był wiarygodny w straszeniu, ale i na to przychodzi koniec TW ŻBIK.
ś
świadek
W dniu 13.03.2010 o 20:03, Gość napisał:

To są fakty i prawda dla niedowiarków, a nie propaganda obecnego wójta i masa obiecanek bez pokrycia i dostrzeganie teorii spiskowych.



Oj. Mietek, Mietek, żeby to napisac, musiałeś podpisać sie "rolnik ze Świętego"? Przecież to Twoje słowa. wszedzie tak mówisz
G
Gość
W dniu 26.03.2010 o 21:10, St.K napisał:

Mam pytanie:Czy gdyby wreszcie prokuratura czy inna instytucja do walki z korupcją przyjrzała się dokładnie np. całej sprawie zakupu działki (z lasem i łąką) i sprawdziła dokładnie cały przebieg przetargu , jakie straty poniosła dana gmina?, zapłaconą kwotę, jak "tworzono" wszystkie zezwolenia do zagospodarowania tej działki, gdyby wreszcie porozmawiano z konkretnymi ludźmi , którzy to wszystko na zlecenie stworzyli to byłoby to działanie operacyjne kontrolującej instytucji czy też "nasza gwiazda" stwierdziłaby, że to szpiegostwo??



Myślę, a nawet jestem przekonany, że tak będzie zbyt głośno nasza gwiazda chciała fałszywie dokopać i wpadła w swoje sieci. Ludzie których skrzywdził zaczęli mówić tak więc to kwestia najbliższego czasu.
S
St.K
Mam pytanie:
Czy gdyby wreszcie prokuratura czy inna instytucja do walki z korupcją przyjrzała się dokładnie np. całej sprawie zakupu działki (z lasem i łąką) i sprawdziła dokładnie cały przebieg przetargu , jakie straty poniosła dana gmina?, zapłaconą kwotę, jak "tworzono" wszystkie zezwolenia do zagospodarowania tej działki, gdyby wreszcie porozmawiano z konkretnymi ludźmi , którzy to wszystko na zlecenie stworzyli to byłoby to działanie operacyjne kontrolującej instytucji czy też "nasza gwiazda" stwierdziłaby, że to szpiegostwo??
G
Gość
W dniu 23.03.2010 o 07:34, ~bezstronny~ napisał:

Podsłuchiwanie to zdobywanie informacji nie przeznaczonych dla nas.Rejestracja to zachowanie informacji przy użyciu nośnika materialnego.To dwa zupełnie odmienne pojęcia, których zamienne używanie jest prymitywną formą manipulacji.Dopóki dyktafon mamy przy sobie zachodzi wyłącznie proces rejestracji.Jeżeli zostawimy dyktafon w pomieszczeniu które opuścimy, a w którym odbędą się poufne rozmowyto jest podsłuch.



Myślę, że celowo nadużywano pojęcia podsłuch, aby rzucić złe światło na sedno sprawy intrygi i knowań. Ktoś potrzebował medialnego rozgłosu, aby dokopać sam nie przypuszczając, że wpadnie w sidła swojej zasadzki.
G
Gość
W dniu 23.03.2010 o 07:20, ~bezstronny~ napisał:

Przeczytałem artykuł w Gazecie Wyborczej i muszę przyznać że mocno mnie zmartwił.Słyszałem że gazeta ta zionie nienawiścią do polskiej prawicy, ale spodziewałem się że zachowa pewien umiar.Niestety, artykuł ten to kolejna prymitywna forma propagandy.Watergate była aferą podsłuchową. Urządzenia pozwalały usłyszeć treść rozmów, których inaczej nie mogliby usłyszeć.Sekretarz zas nosił dyktafon przy sobie i rejestrował tylko to co sam mógł słyszeć.Jeżeli prokurator postawi jakiś zarzut to zapewne w oparciu o prawo islamu.Tyle ze na terytorium polskim ono nie obowiązuje.Istnieje jedynie potępienie społeczne i ono ewentualnie mogłoby dotknąć posłów PiS.Ale dlaczego?Co złego jest w rejestracji głosu skierowanego do nas?Zupełnie legalne jest zapisywanie na papierze, więc mozna tez zapisać w krzemie.To nowa technologia, nic więcej. Jednak w tej akurat sprawie postępowa skądinąd gazetastaje się rzecznikiem zacofania. Dziennikarze wpadają w histerię i wymyslają nowe przykazanie.I od razu rozliczają. - Czy wzdragał się Pan?- tak oczywiście.To taki dosyc prosty przykład pytania sugerującego.Jakie wartości zaatakował wlączony dyktafon?Poczucie bezpieczeństwa urzednikow. Poczucie ze można być bezkarnie aroganckim.Poczucie że po ciężkiej i żmudnej walce o stołek przyjdzie czas na spożywanie owoców, które będa sute.



Super wreszcie ktoś napisał jak należy patrzeć na sprawę nagrywania, a nie jak sugeruje wójt i prasa podsłuchiwania.
F
F1
W dniu 23.03.2010 o 07:20, ~bezstronny~ napisał:

Przeczytałem artykuł w Gazecie Wyborczej i muszę przyznać że mocno mnie zmartwił.Słyszałem że gazeta ta zionie nienawiścią do polskiej prawicy, ale spodziewałem się że zachowa pewien umiar.Niestety, artykuł ten to kolejna prymitywna forma propagandy.Watergate była aferą podsłuchową. Urządzenia pozwalały usłyszeć treść rozmów, których inaczej nie mogliby usłyszeć.Sekretarz zas nosił dyktafon przy sobie i rejestrował tylko to co sam mógł słyszeć.Jeżeli prokurator postawi jakiś zarzut to zapewne w oparciu o prawo islamu.Tyle ze na terytorium polskim ono nie obowiązuje.Istnieje jedynie potępienie społeczne i ono ewentualnie mogłoby dotknąć posłów PiS.Ale dlaczego?Co złego jest w rejestracji głosu skierowanego do nas?Zupełnie legalne jest zapisywanie na papierze, więc mozna tez zapisać w krzemie.To nowa technologia, nic więcej. Jednak w tej akurat sprawie postępowa skądinąd gazetastaje się rzecznikiem zacofania. Dziennikarze wpadają w histerię i wymyslają nowe przykazanie.I od razu rozliczają. - Czy wzdragał się Pan?- tak oczywiście.To taki dosyc prosty przykład pytania sugerującego.Jakie wartości zaatakował wlączony dyktafon?Poczucie bezpieczeństwa urzednikow. Poczucie ze można być bezkarnie aroganckim.Poczucie że po ciężkiej i żmudnej walce o stołek przyjdzie czas na spożywanie owoców, które będa sute.



Bardziej przedstawienie regionalnego folkloru niż atak na PIS. Napisali co wiedzieli na dany moment. a szkoda bo nowy watek jest jeszcze ciekawszy. I przyznam że miałem nadzieję na taki obrót sprawy ale dopiero gdy wejdzie w to prokuratura.
Dodaj ogłoszenie