Agresor w sutannie

Dorota Mekarska
W latach 80. ks. Sudoł, proboszcz sanockiej parafii Przemienienia Pańskiego, zaliczany był do "szczególnie niebezpiecznych” kapłanów.
W latach 80. ks. Sudoł, proboszcz sanockiej parafii Przemienienia Pańskiego, zaliczany był do "szczególnie niebezpiecznych” kapłanów. nowiny24.pl
Esbecy go nachodzili, otaczali siecią agentów, nagrywali homilie, instalowali podsłuchy... A co na to ks. Adam Sudoł?

- Ksiądz jeszcze tego pożałuje - zagroził esbek. - Każdy jest kowalem własnego losu - odpowiedział ks. Adam Sudoł. I tak zaczął się dla niego ponad 30-letni okres nieustannej inwigilacji i szykan.

Figurantem, czyli osobą rozpracowywaną przez SB, ks. Adam Sudoł został w 1957 roku. W tym czasie był wikarym w Stalowej Woli. Pracował jako katecheta z młodzieżą.

- Zaczęto wtedy usuwać religię ze szkół - opowiada. - Ludzie protestowali. Zaangażowałem się w ten protest.

Z dokumentów zgromadzonych w rzeszowskim IPN wynika, że już wtedy śledzono każdy krok ks. Sudoła. Otoczono go siecią agenturalną, rekrutującą się z tzw. "świeckiego aktywu klerykalnego". Dzisiaj znamy tylko pseudonimy informatorów.

Stalowa Wola, 26 marca 1960 r.
Ściśle tajne
(...) wytypowano i opracowano kandydata do werbunku w osobie Ż.E. do sprawy ewidencyjno obserwacyjnej nr 2410/58. W czasie osobistego zetknięcia zorientowano się jednak, że kandydat, mimo że jest najbliższym sąsiadem figuranta, nie posiada do niego dobrego dotarcia. Wobec powyższego z werbunku zrezygnowano, a wymienionego wykorzysta się jako kontakt pozaagenturalny po zagadnieniu kleru i świeckiego aktywu klerykalnego.
Ppor. Adol Kusak, Of. Oper. Ref. d.s. Bezpieczeństwa w Stalowej Woli

Wróg Polski Ludowej i ZSRR

W 1958 roku ks. Sudoł rozpoczął starania o paszport. Chciał wyjechać do rodziny w USA.

- Dostałem zawiadomienie, bym się zgłosił do Rzeszowa. W gabinecie przyjął mnie jakiś mężczyzna. Jego nazwisko poznałem dopiero po 30 latach, choć przez kilkanaście był moim "opiekunem".

Tym mężczyzną był Czesław Niemczyński. W latach 50. z pracownika GS w Brzostku koło Jasła i funkcjonariusza ORMO Niemczyński wybił się na oficera operacyjnego Wydziału IV SB KWMO w Rzeszowie. Kilkakrotnie karany dyscyplinarnie za nadużywanie alkoholu, dochrapał się w 1988 r. stopnia majora. Był chwalony przez przełożonych za "dobre wyniki na odcinku uzyskiwania wartościowych informacji" i za "przeciwdziałania na odcinku budownictwa sakralnego".

- Pytał mnie i pytał - opowiada ks. Sudoł. - Wreszcie mówi: Spotkamy się jeszcze! Odpowiedziałem mu, że nie mamy sobie nic do powiedzenia. A on: Ja radzę księdzu dobrze, bo będzie ksiądz tego żałował.

Paszportu ks. Sudoł oczywiście nie dostał. Nie pomogły odwołania. Marian Kapalski, kierownik Wydziału d.s. Wyznań Prezydium WRN w Rzeszowie, uzasadniając potrzebę odmowy, napisał, że ks. Adam Sudoł "okazał się wrogiem Polski Ludowej i ZSRR. Na jednym z kazań krytykował działalność władz państwowych, mówiąc, że bandytyzm, kradzieże i niski poziom moralny społeczeństwa to owoce wychowania w duchu moralności socjalistycznej".

Rzeszów, dnia 6 lipca 1963
Tajne
(…) Na szczególną w uwagę zasługują wypowiedzi na kazaniach ks. Sudoł Adama - katechety w Stalowej Woli/figuranta sprawy operacyjnej obserwacji. Wymieniony przy każdej okazji wypowiada się wrogo, podważając politykę partii i rządu. Między innymi ks. Sudoł z okazji odnawiania ślubów jasnogórskich mówił na kazaniu, że obecnie walczy się oficjalnie z religią i dąży do jej całkowitego wyrugowania w najbliższym czasie. W związku z tym podkreślał, że ludzie winni się przeciwstawić takiemu stanowi rzeczy. Cała treść kazania nacechowana była nienawiścią do PRL.
Naczelnik wydziału III R. Filipczyk, mjr

Ks. Adam: - Niemczyński jeszcze ze trzy razy podchodził do mnie.

- Za którymś razem powiedział: Niech ksiądz napisze na kartce nazwiska swoich znajomych. Nie zgodziłem się, bo tu był haczyk. Gdybym to zrobił, już by mnie mieli.
Na reperkusje nie trzeba było długo czekać. Władza komunistyczna ustami przewodniczącego Prezydium Rady Narodowej w Stalowej Woli poinformowała wikarego, że szybko proboszczem nie zostanie. Słowa dotrzymała.

W 1962 roku ks. Sudoł został przeniesiony do Przeworska, a potem do Muniny. Wciąż był inwigilowany przez SB i poddawany tzw. rozmowom ostrzegawczym. W 1967 roku trafił do Sanoka. Nie został jednak proboszczem parafii p.w. Przemieniania Pańskiego, lecz jedynie jej administratorem. W 1971 r. roku został dziekanem dekanatu Sanok Zachód, a siedem lat później - prałatem.

Szczególnie niebezpieczny!

W latach 80. sanocka fara stała się ośrodkiem oporu.

- Dzięki ks. Sudołowi mieliśmy w sanockim kościele farnym kawałek wolnej Polski i mogliśmy się czuć wolni jego odwagą - mówi Wiesław Banach, dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku.

Nie zachowała się teczka ewidencji operacyjnej dotycząca ks. Sudoła, ani teczka operacyjna założona na sanocką parafię. Ks. Sudoł przypuszcza, że ktoś je schował. Wiadomo jednak, że w 1986 roku Rejonowy Urząd Spraw Wewnętrznych w Sanoku rozpoczął sprawę operacyjnego rozpracowywania księdza pod kryptonimem "Agresor".

Dr Krzysztof Kaczmarski, współautor książki o inwigilacji ks. Sudoła, którą właśnie wydało Muzeum Historyczne w Sanoku, podkreśla, że już po kryptonimie akcji widać z jak dużą nienawiścią władza ludowa traktowała ks. Sudoła.

- Ale to i tak łagodne określenie - dodaje historyk. - Bo sprawie operacyjnego rozpracowania ks. Stanisława Kołtaka z Jasła nadano kryptonim "Belzebub".

Oficerem kierującym działaniami operacyjnymi w Sanoku, wymierzonymi w ks. Sudoła, był chor. Edward Lemko. W 1990 r. został on pozytywnie zweryfikowany i przeszedł do pracy w policji. Służył w niej do końca zeszłego roku.

Historykom udało się odtworzyć listę tajnych współpracowników donoszących na kapłana. Były wśród nich zarówno osoby świeckie, jak i duchowne.

- Nie podajemy nazwisk konfidentów, bo byli oni tylko narzędziami w rękach SB. Uczynimy to przy innej okazji - zapowiada Kaczmarski.

O. Andrzej Deptuch z zakonu franciszkanów w Sanoku przyznaje, że jeden z braci zakonnych - o. Benedykt dał się zastraszyć i "coś" tam podpisał. - Ale pojechał do prowincjała, przyznał się i poprosił o przeniesienie. Przychodzili jeszcze do niego. A że ojciec Benedykt pracował wtedy przy zwierzętach, powiedział im, że krowy i świnie nie są przeciwko władzy ludowej. Wtedy dali mu spokój.

Informacje na temat ks. Sudoła przekazywało przynajmniej pięciu tajnych współpracowników SB o pseudonimach: "Łysy", "Bracki", Robert", "Henryk" i "Budowlaniec".

Sto lat w kryminale

SB nie koncentrowała się tylko na tworzeniu agenturalnej sieci. Nagrywała homilie ks. Sudoła, instalowała podsłuchy, inspirowała ataki na jego osobę w lokalnej prasie. Stała też za wysyłaniem anonimowych listów z pogróżkami oraz rozsiewaniem plotek.

Andrzej Romaniak, współautor wspomnianej książki: - Anonimów były setki. Ks. prałat odbierał dziwne telefony, dostawał listy. Wcale się nimi nie przejmował. Jedno z takich pism pokazywał nawet na ambonie. Na kartce imieninowej były życzenia: "Sto lat w kryminale".

SB rozsiewała również po Sanoku plotki natury obyczajowej na temat księdza. Wypuszczano również informacje, że w niewiadomy sposób zgromadził wielki majątek.

Impreza kościelna dla wrogich celów

Księdza regularnie nachodzili funkcjonariusze pionu IV SB. Przed każdym świętem religijnym i narodowym, w miesięczną rocznice wprowadzenia stanu wojennego, czy w rocznicę śmierci ks. Popiełuszki. Przestrzegali go przez "totalną krytyką zasad ustrojowych" i przed "kazaniami zawierającymi akcenty polityczne i antyradzieckie".
Ks. prałat:

- Odwiedzali mnie oficerowie SB z Krosna. Oficerowie z Sanoka zajmowali się inwigilacją, ale nigdy nie przychodzili.

Tajne
30.08.1982 godz. 16.00
Dyżurny operacyjny gabinetu MSW w W-wie
(…) Równocześnie prowadzi się inne działania profilaktyczno-zapobiegawcze w postaci przeszukań, rozmów ostrzegawczych i zatrzymań z kręgów potencjalnych inicjatorów antypaństwowych wystąpień, planując także na zagrożonym terenie o godz. 15. demonstrację siły. Niezależnie od tego dyr. d.s. Wyznań UW w Krośnie przeprowadza aktualnie rozmowę z ks. Sudołem, celem niedopuszczenia do wykorzystania imprezy kościelnej dla wrogich celów.
Z-ca K- ta Woj. Ds. Służby Bezpieczeństwa w Krośnie ppłk mgr Jan Żak

***

Ostatni, znany meldunek SB z "operacyjnego zabezpieczenia" mszy odprawianej przez ks. Sudoła, pochodzi z 31 sierpnia 1989 roku. Była to dziewiąta rocznica Porozumień Sierpniowych. Premierem był już wtedy Tadeusz Mazowiecki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie