Analityk rynku paliw: gdzie ruch jest mały, zarabia się...

    Analityk rynku paliw: gdzie ruch jest mały, zarabia się wyższą marżą

    Rozmawiał Bartosz Gubernat

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Rozmowa z Jakubem Boguckim, analitykiem rynku paliw z portalu e-petrol.pl.
    Jakub Bogucki

    Jakub Bogucki ©Archiwum

    - Jak wynika z naszej analizy, te same paliwa, na stacjach jednego koncernu kosztują inaczej w różnych miastach Podkarpacia. Różnice sięgają nawet 20 groszy na litrze. Z czego to wynika?

    - Z grubsza stacje można podzielić na dwa rodzaje - zarabiające na obrocie i zarabiające na marży. Te pierwsze bazują na dużej liczbie klientów i mogą sobie dzięki temu pozwolić na nieco niższe ceny. Zazwyczaj są zlokalizowane w większych miastach.

    Druga grupa, to najczęściej stacje w mniejszych miejscowościach, gdzie paliwa sprzedaje się mniej. Tam zarobek czerpie się na nieco wyższej marży. Dobrym przykładem są małe turystyczne miejscowości, gdzie w ciągu roku jest drożej, a na wakacje, kiedy klientów przybywa sprzedawcy nieco obniżają ceny.

    - Ale ta zasada nie zawsze się sprawdza. Nad morzem, w górach, czy chociażby w naszych Bieszczadach w czasie wakacji ceny są znacznie wyższe.

    - Takie zachowanie nie ma racjonalnego uzasadnienia. Według mnie to zwyczajna pazerność, bo sprzedawcy zarabiają podwójnie - na dużym obrocie i wysokiej marży. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to chęć nadrobienia kiepskich obrotów z pozostałych miesięcy.

    - Przedstawiciele dużych koncernów paliwowych bardzo często tłumaczą, że u nich paliwa są droższe, ze względu na wyższe koszty utrzymania stacji wyposażonych w myjnię, restaurację czy sklep. Ale przecież na rynku jest wiele prywatnych stacji o takim samym standardzie, a paliwa są tam nawet o kilkanaście groszy tańsze.

    - To prawda. Według mnie różnica w cenach wynika w tym przypadku z tzw. czynnika ryzyka. Prywatne stacje walczą o klientów cenami, bo zdają sobie sprawę z faktu, że gdyby paliwa kosztowały u nich tyle samo, klienci wybraliby markowego sprzedawcę. Tak to już jest, że tankowania u znanego sprzedawcy się nie boimy, bo mamy zaufanie do jakości jego paliw. W przypadku sprzedawców prywatnych bywa z tym różnie.

    Ale według mnie dzisiaj takie obawy są bezpodstawne. Bardzo często mniejsi sprzedawcy mają dokładnie to samo paliwo jak duże koncerny. Poza tym, kontrola jakości jest dzisiaj w naszym kraju jedną z najbardziej wnikliwych w Europie. Kary za oszustwa są tak duże, że nikomu nie opłaca się "chrzcić" paliw, bo dla wielu mogłoby to oznaczać po prostu zamknięcie biznesu.

    - A koszty transportu, które zdaniem sprzedawców także wpływają na ceny?

    - Ten argument do mnie nie przemawia. Bo skoro różnice w cenach można zaobserwować na stacjach położonych bardzo blisko siebie, to wytłumaczenie kosztami przewozu paliw jest nieprawdziwe.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo