reklama

Andora, księstwo w Pirenejach - czyli podróże z Nowinami

Norbert ZiętalZaktualizowano 
Do położonej w wysokich Pirenejach Andory turyści przyjeżdżają dla pięknych widoków gór i tanich zakupów. Norbert Ziętal
W Andorze ruch samochodów jest tak duży, a miejsc parkingowych tak mało, że miejscowi radzą, aby turyści korzystali z autobusu a swoje auto zostawili poza tym państwem. W Hiszpanii lub we Francji.

Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie. Jego powierzchnia wynosi zaledwie 468 km kw., czyli tyle, co połowa powiatu przemyskiego. W tym kraju mieszka 83 tys. osób. Jednak jeszcze w latach 80. ub. wieku mieszkańców było zaledwie 20 tys., głównie potomków Katalończyków. To turystyka sprawiła tak ogromny przyrost ludności.

Andora jest jakby kamieniem wrzuconym w granicę pomiędzy Hiszpanią i Francją. Korzysta z tego sąsiedztwa "pełną gębą". Znajduje się w samym środku Pirenejów. Jest niezależnym współksięstwem, rządzonym przez biskupa z hiszpańskiego Seo de Urgel i prezydenta Francji.

Do Andory jedziemy z Francji, ale łatwiej do tego kraju będzie nam wjechać od strony hiszpańskiej. Dlatego z Perpignan najpierw kierujemy się do Hiszpanii a dopiero potem przez La Seu d' Urgell do Andory.

Nasz poczciwy rosół to narodowa zupa Katalonii

Norbert Ziętal

(fot. Norbert Ziętal)- Tylko przyjedźcie głodni - dzień wcześniej napisał do nas w e-mailu Pedro. Z początku myślimy, że nasza znajomość hiszpańskiego jest jednak jeszcze daleka od ideału, bo za nic nie możemy zrozumieć, co nam Pedro chce przekazać. Potem się jednak domyślamy, że nasz przyjaciel planuje popisać się swoimi zdolnościami kulinarnymi. Wielokrotnie twierdził, że kuchnia katalońska nie ma sobie równych. Bo Pedro, choć jest obywatelem Andory, to w duszy czuje się Katalończykiem.

Nie musiał nas zbytnio prosić o głodówkę. Z naszej francuskiej bazy w Gruissan do Andory mamy ok. 200 km. Nic nie wzięliśmy na drogę do jedzenia, więc do księstwa wjeżdżamy głodni jak wilki.

Wieczorem, podczas uroczystej kolacji z okazji naszego przyjazdu, Pedro zastawia cały stół potrawami. Pierwszym daniem jest ... rosół. Zdumieni patrzymy po sobie. Czyżby Pedro chciał nam zrobić przyjemność i nauczył się gotować flagowe polskie danie?

- Nie lubicie na tłusto? Starałem się odchudzić tę zupę, ale to przecież rosół, trochę tłuszczu musi być - dziwi się nasz gospodarz.

- Czasami lubimy na tłusto, ale przecież nie po tłukliśmy się 4 tys. kilometrów z Przemyśla, aby jeść rosół. Tego mamy pod dostatkiem u siebie na miejscu - odpowiadamy.

I wtedy Pedro wyjaśnia nam, że rosół z makaronem to narodowe danie Katalonii. Więc niby co innego mógł nam zaserwować?

Turyści przyjeżdżają na zakupy

Rankiem następnego dnia wyjeżdżamy zwiedzać górskie księstwo. "Wyjeżdżamy" to zbyt mocno powiedziane. Po prostu zaraz po opuszczeniu bocznej uliczki w Sant Julia de Loria włączamy się w sunący wolno sznur pojazdów. Z naprzeciwka wlecze się podobny wężyk. Podobno w sezonie jest to normalne. Tylko nocami ruch się zmniejsza.

Nieustanne korki to zasługa rzeszy turystów. Mamy wrażenie, że głównym zadaniem tutejszej policji drogowej jest zatrzymywanie sznura samochodów, aby umożliwić pieszym przejście ulicy lub jakiemuś kierowcy wyjechać z parkingu. Miejscowych można poznać głównie po ogromnych, terenowych samochodach.

Dziwimy się skąd tyle turystów w Andorze. Kraj ten nie ma jakiś specjalnie cennych zabytków. Jest rajem dla narciarzy, ale to dotyczy zimy. Po co wiec tyle ludzi przyjeżdża tutaj latem? Przepiękne widoki Pirenejów to fakt, ale podobne są w sąsiednich Francji i Hiszpanii. Nie ma potrzeby nadkładać niełatwej drogi.

- Do nas przyjeżdża się na zakupy - wyjaśnia Pedro.

Andora nie należy do Unii Europejskiej. Za to jest jakby wielką strefą ekonomiczną a przynajmniej ogromnym centrum handlowym. Potężne galerie z mnóstwem sklepów rozlokowały się w miasteczkach jedna przy drugiej. Tańsze o 30 proc. paliwo, w porównaniu z Francją i Hiszpanią, sprawia, że stacje benzynowe znajdują się co kilkanaście metrów. Wszystkich marek światowych. Niektóre nawet sąsiadują ze sobą.

Policja kontroluje i pomaga

[obrazek4] (fot. Norbert Ziętal)Do tego dochodzi tania elektronika, perfumy, artykuły chemiczne, salony samochodowe. Ale drugą, po paliwach, grupą artykułów napędzających "turystykę" są alkohol i papierosy. Francuzi i Hiszpanie, zwłaszcza młodzi, kupują wręcz hurtowe ilości tych towarów.

- Zatankujcie sobie do pełna i nakupcie alkoholu. Wrzućcie jakiś telewizor albo przynajmniej wieżę. Mamy tutaj wszystko, co najlepsze na świecie. Tylko uważajcie na granicy, bo czasami skrupulatnie kontrolują - doradza Pedro.
W jego oczach wyglądamy nieco dziwnie, bo nasze największe zakupy to seria pocztówek. Jedynie zatankowanym do pełna bakiem paliwa, uratowaliśmy przed Pedro swój honor.

Andorę opuszczamy od strony północnej, czyli francuskiej. Ok. 50 km po przekroczeniu granicy zatrzymuje nas patrol francuskiej policji. Zjeżdżamy na niewielką zatoczkę. Starszy funkcjonariusz, gdy orientuje się, że nie jesteśmy Francuzami ani Hiszpanami, próbuje zagadywać po angielsku. Gdy dowiaduje się, że wracamy z Andory, przystępuje do "kontroli celnej".

Czy przewozi pan alkohol? Nie. Czy przewozi pan papierosy? Nie. Zaraz potem te same pytania zadaje innym pasażerom. To na tyle tej kontroli. Żadnego wysiadania z samochodu, żadnego otwierania bagażnika, żadnego przeszukiwania bagaży. Na koniec policjanci robią coś, czego do dzisiaj nie możemy zapomnieć. Po uruchomieniu przez nas silnika, trzech policjantów wychodzi na drogę i zatrzymuje ruch samochodów. Następnie wskazują nam, że bezpiecznie możemy włączyć się do ruchu.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3