Andrzej D. winny katastrofy w Wyżnem

Dorota Wilk
Sąd zgodził się ze zdaniem rodzin ofiar i orzekł wobec sprawcy wypadku karę wyższą niż ta, której żądał prokurator
Sąd zgodził się ze zdaniem rodzin ofiar i orzekł wobec sprawcy wypadku karę wyższą niż ta, której żądał prokurator Wojciech Zatwarnicki
6 lat więzienia i dziesięcioletni zakaz prowadzenia pojazdów - to kara dla Andrzeja D., za śmierć siedmiu osób.

Jest wyższa od tej, której domagał się prokurator.

- Kilka lat walczyliśmy o postawienie oskarżonego przed sądem. Byliśmy zdeterminowani i myślę, że sąd to uwzględnił. Nie chodziło nam o samą karę, ale o sprawiedliwość - mówiła wczoraj Anna Środoń, siostra mężczyzny, który zginął w 2001 r. w wypadku w Wyżnem.

Biegli wykluczyli ofiary

Sprawa wypadku z września 2001 roku w Wyżnem, była jedną z najdłużej toczących się przed sądem na Podkarpaciu. Jadące z nadmierną prędkością bmw z szóstką pasażerów uderzyło w volkswagena. Zginęło w nim małżeństwo, a w bmw - pięć młodych osób. Pasażerowie bmw bawili się na imprezie w rzeszowskiej agencji towarzyskiej. Szukali kierowcy, który zawiózłby ich na dyskotekę poza Czudec. Większość była pod wypływem alkoholu.

Sąd Okręgowy w Rzeszowie wytknął strzyżowskiej policji i prokuraturze, że kilka lat temu nie przeprowadziła śledztwa jak należy. Nie zleciła sekcji, nie zabezpieczyła odzieży oskarżonego Andrzeja D., taksówkarza z Czudca - jedynej osoby, która przeżyła katastrofę.

Ciała ofiar w bmw, które wpadło na volkswagena, były tak poprzesuwane, że trudno było ustalić, kto kierował. Nie było też bezpośrednich świadków wypadku. Sprawę kilka razy umarzano. W końcu zlecono ekshumację zwłok. Specjaliści wyeliminowali wszystkich, którzy zginęli w bmw.

Uznali, że to Andrzej D., najprawdopodobniej kierował autem. Po latach odnaleziono też kobietę, która widziała jak wsiadał za kierownicę.

4 lata to za mało

Prokurator domagał się dla oskarżonego 4 lat więzienia i 6 - letniego zakazu prowadzenia pojazdów. Zaprotestowała przeciw temu na rozprawie jedna z oskarżycielek posiłkowych.

- Cztery lata za śmierć siedmiu osób? - krzyczała domagając się wyższej kary. Sąd podzielił jej opinię.

- Wniosek oskarżyciela publicznego był zbyt liberalny. Jeżeli za śmierć 7 osób ma być wymierzona kara 4 lat, to ile ma zginąć żeby była wyższa? - pytał sędzia Edward Kossowski.

Zdaniem sądu oskarżony wykazał się lekkomyślnością i zbytnią brawurą. Takim zachowaniem nadal stwarza zagrożenie na drodze i dlatego nie powinien być kierowcą przez 10 lat. Wyrok jest nieprawomocny.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie