Ani Siarka, ani Stal. Kuranty będzie grał w Odrze Wodzisław

Przemysław Markocki
Jacek Kuranty (z lewej) będzie piłkarzem Odry Wodzisław.
Jacek Kuranty (z lewej) będzie piłkarzem Odry Wodzisław. Fot. Archiwum
Grający ostatnio w ekstraklasowej Polonii Bytom Jacek Kuranty nie wróci jednak na Podkarpacie. Piłkarz odrzucił oferty Siarki Tarnobrzeg i Stali Stalowa Wola.

Zawodnik, który przymierzany był zarówno do Stali Stalowa Wola, jak i Siarki Tarnobrzeg, której jest wychowankiem, zdecydował się na przejście do I-ligowej Odry Wodzisław, z którą podpisał roczny kontrakt.

Kuranty, który na boiskach Ekstraklasy rozegrał ponad 100 meczów grał w Siarce do 2002 roku. W barwach tarnobrzeskiego klubu w najwyższej klasie rozgrywkowej zaliczył 16 spotkań (w sezonie 1994/95), strzelając dwie bramki - jedyne na boiskach ekstraklasy, w której na przestrzeni lat reprezentował także barwy GKS-u Bełchatów, Odry Wodzisław i Polonii Bytom.

W sezonie 2002/2003 Kuranty zadebiutował w drużynie GKS Bełchatów, której trenerem był obecny szkoleniowiec piłkarzy Lecha Poznań, były piłkarz i trener Siarki Jacek Zieliński. W Bełchatowie Kuranty spędził swe najlepsze czasy.

- Było tam naprawdę fajnie. Niestety, przyplątała mi się kontuzja, miałem dłuższą przerwę w grze i w efekcie straciłem miejsce w drużynie - wspomina Kuranty, który na codzień mieszka w Ciszycy w województwie świętokrzyskim.

Do Odry, pochodzący z Podkarpacia zawodnik, wraca po 2 latach przerwy.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kolega

Odniesienie do pisma skierowanego do Podkarpackiego Związku Piłki Nożnej.

Pragnę prywatnie jako Kazimierz Greń ustosunkować się do pisma, przesłanego do Podkarpackiego ZPN, podpisanego przez prezesa PZPN Grzegorza Lato i sekretarza generalnego PZPN Zdzisława Kręcinę.

Panowie Lato i Kręcina rozpoczynają pismo słowami iż: - (...) kierownictwo PZPN przeanalizowało działania podejmowane w ostatnim okresie przez Podkarpacki Związek Piłki Nożnej i Pana osobiście jako prezesa tego Związku (...).

Przeglądając Statut PZPN nie znalazłem zapisu o instytucji zwanej ?kierownictwem?. Wnoszę z tego, że kierownictwo Związku to wyłącznie Panowie Lato i Kręcina, a analiza i wynikająca z niej opinia została skonstruowana tylko przez tych dwóch panów. Potwierdzają to wypowiedzi członków Zarządu, że temat ten nigdy nie był poruszany na żadnym oficjalnym posiedzeniu Zarządu PZPN.

Na Białorusi, Kubie czy w Korei Płn. kierownictwo jest jednoosobowe. W PZPN dwuosobowe, czyli i tak nie jest najgorzej.

Ten samozwańczy twór powołany do życia przez prezesa Grzegorza Lato i sekretarza generalnego Zdzisława Kręcinę próbuje usunąć bezpodstawnie Podkarpacki Związek Piłki Nożnej z piłkarskiej mapy Polski. To nikczemny zamiar.

Powyższe fakty, obrazują działania podjęte wbrew podstawowym zasadom demokracji, etyki i zapisów statutu PZPN i wystawiają tym osobom i podjętej przez nich inicjatywie jednoznaczną opinię. Wniosek jest jeden.

Nie działania lub zaniechania są powodem tej akcji, tylko Greń, który przeszkadza wymienionemu powyżej kierownictwu PZPN (w osobach dwóch) w realizowaniu pod szyldem związku swoich prywatnych, a być może i skrytych celów.

Ciekawe, czy za umowami podpisanymi bez wiedzy zarządu też stoją dwie osoby, czy tylko prezes Lato.

Zarzut, że moje zachowania i zaniechania naruszają postanowienia Statutu PZPN jest śmieszny. O zaniechania trudno mnie podejrzewać, bo kto mnie zna to wie, że zawsze starałem się robić więcej niż do mnie należy, a do zachowań odniosę się w tym piśmie kilkakrotnie.

Zostałem wybrany prezesem związku wojewódzkiego po to, by DBAĆ O INTERESY WSZYSTKICH podmiotów i ludzi, którzy ten związek tworzą. Ponieważ na drodze realizacji tego zadania stanęło kilka osób, a zwłaszcza prezes PZPN pochodzący z Podkarpacia nie mogłem dokonać zaniechania i dla prywaty swojej bądź prezesa PZPN zdradzić interesy klubów, środowisk czy ludzi, których z wyboru reprezentuję. Całe moje życie działacza piłkarskiego poświęciłem dla budowania dobrego imienia klubów, związku wojewódzkiego, PZPN-u i właściwego klimatu wokół piłki nożnej.

Ponieważ Panowie Lato i Kręcina cytują w piśmie art. 18 §1 Statutu PZPN, odsyłam obydwóch szczególnie do ustępów od 1 do 4 tegoż artykułu i paragrafu, gdyż na co dzień mają ci Panowie niesamowite problemy z realizowaniem ich zapisów.

Notorycznie powołujący się na zapisy w statucie Panowie Lato i Kręcina niech podadzą choć jeden przykład ze swojej działalności od jesieni 2008 roku, który ewidentnie przemówi za ICH dbałością o - dobre imię PZPN oraz właściwy klimat wokół polskiej piłki nożnej - jak określają to w swoim piśmie. Jeżeli się nie doczekam wyartykułowania takich działań będzie to oznaczało, że obaj byli bierni w swych poczynaniach bądź wręcz działali na szkodę PZPN. Jedno i drugie dyskredytuje obu Panów z powodów oczywistych.

W Polsce każdy obywatel ma zagwarantowaną konstytucyjnie wolność słowa. Pojęcie to dotyczy przede wszystkim prawa do krytyki, obnażania patologii, a nie prawa do np. wygłaszania pochwał czy wyrażania wyrazów wdzięczności.

Jeżeli się mylę proszę mnie wyprowadzić z błędu, ale według mnie żadna uchwała, regulamin, przepis czy statut stowarzyszenia nie może stać w sprzeczności z najwyższym aktem prawnym jakim jest Konstytucja RP. Nawet, jeżeli nim jest (a nie jest) interpretowany po swojemu przez prezesa Lato i sekretarza Kręcinę Statut PZPN. Dodatkowo każdy obywatel ma obowiązek reagować, jeżeli ma wiedzę lub podejrzenie co do zachowań sprzecznych z zapisami prawa.

Jeżeli podpisane imieniem i nazwiskiem pismo do ministerstwa określa się mianem ?nieusprawiedliwionego wystąpienia? to ja tu czegoś nie rozumiem. Tak właśnie panowie Lato i Kręcina potraktowali moje obywatelskie pisemne zapytania do Ministra Sportu i Turystyki.

Nie były to donosy, anonimy czy poczta pantoflowa. Oczekiwałem, by minister nadzorujący z ramienia prawa działalność stowarzyszeń sportowych zajął stanowisko w sprawach, co do których miałem uzasadnione podejrzenia, że stoją w sprzeczności z zapisami prawa, również z zapisami Statutu PZPN. Miało to miejsce po nic nie wnoszącej do sprawy korespondencji z różnymi komórkami organizacyjnymi w PZPN.

W jednym przypadku opracowaną przez ministerialnego prawnika korzystną dla mnie opinię prawną minister A. Giersz odesłał do ponownego rozpatrzenia.

Skutek tego był taki, że zarówno w tej sprawie jak i w innych, bodajże trzech, nie otrzymałem, żadnych odpowiedzi na poruszone w tych pismach zapytania.

Dowodzi to tylko jednego. Jeżeli byłbym w błędzie otrzymałbym odpowiedź popartą stosownymi artykułami i interpretacją prawną. Ponieważ odpowiedzi nie było, wniosek jest jeden. Racja była po mojej stronie, prawo było naruszane, tylko komuś widocznie nie wolno było potwierdzić tego pisemnie w określonym czasie.

Pisma te dotyczyły działań wbrew zapisom Statutu PZPN w sprawach:

- aktywnego uczestniczenia w grudniowym zjeździe osób z wyrokami sądowymi (w jednym nawet przypadku wyrok był prawomocny),

- skutecznych prób pozbawienia delegatów mandatu na Walne Zgromadzenie,

- przerwania Zjazdu, a konkretnie jego nie dokończenia,

- przegłosowania przez Zarząd niektórych uchwał zgłoszonych do przegłosowania przez Walne Zgromadzenie Delegatów,

- nie przyjęcie wbrew zapisom statutu do 30 czerwca sprawozdania finansowego za ubiegły rok przez Walne Zgromadzenie,

- podpisywanie strategicznych dla PZPN umów bez zgody, a nawet wiedzy Zarządu.

Reasumując, odbiera się obywatelowi K. Greniowi prawa do korespondencji z urzędem państwowym kontrolującym stowarzyszenia sportowe, grożąc Podkarpackiemu Związkowi Piłki Nożnej wykluczeniem ze struktur PZPN. To nie jest łamanie prawa związkowego, wymogów UEFA, czy FIFA. To jawne łamanie przez podpisanych pod pismem, praw obywatelskich zapisanych w Konstytucji RP.

Moja prywatna działalność mająca związek z piłką zawsze miała na celu dobro piłki nożnej. Moja wizja rozwoju PZPN, z którą szedłem do wyborów, pchając na piedestał Pana Grzegorza Lato, to prężny, sprawny organizacyjnie, o kryształowej opinii, firmujący sukcesy sportowe - Polski Związek Piłki Nożnej. Niestety. Grzegorz Lato po wyborach pokazał inne, nieznane mi wcześniej oblicze. Całkowicie odciął się od prezentowanego podczas wyborów naprawczego polski futbol programu. Znakomita większość jego decyzji niewiele miała wspólnego i ma zresztą do dzisiaj z budowaniem przyjaznego wizerunku związku, z transparentnością, partnerstwem, służbą czy misją. Szerokie pasmo działań miało na celu budowanie prywatnej fortuny finansowej i każdy środek formalny i nieformalny był do tego dobry. Związek i jego wymiar sportowy był od pierwszego dnia urzędowania na drugim, a może nawet na piątym planie.

Zarzut szkalowania działaczy PZPN również jest bezpodstawny.

Zawsze miałem doskonałe relacje z ludźmi ze środowiska piłkarskiego, których działalność ukierunkowana była na mniejszy lub większy rozwój, choćby mieli inne ode mnie metody ich osiągania.

Nie mam nic do Pana Grzegorza Laty (w co trudno uwierzyć, ale to prawda), a także do nikogo z jego najbliższego związkowego otoczenia.

Moje działanie skierowane jest nie przeciw ludziom, tylko przeciw destrukcyjnym tendencjom i trendom, indolencji, niegospodarności, braku kompetencji, nieróbstwu, obchodzeniu zapisów statutu i prawa nie tylko związkowego. Ponieważ za tymi negatywnymi zjawiskami i przymiotami stoi w całym PZPN-ie zaledwie kilka osób stąd i personifikacja wielu prywatnych wypowiedzi i działań. To chyba jest zrozumiałe.

Więc co należałoby do dobrego tonu. Milczenie i pokorna aprobata. Zamiatanie pod dywan i ciche przyzwolenie na, oprócz wymienionych wcześniej:

- obecne sposoby i metody realizowania statutowych zadań PZPN,

- podpisywanie umów strategicznych i tych mniejszej wagi bez uchwał Zarządu,

- podpisanie jednej z tych umów w atmosferze skandalu, w dwóch wersjach z różnymi kwotami,

- wynikającą z tego oczywistą działalność na szkodę Związku,

- całkowite zaniechanie w każdym punkcie, powtarzam całkowite zaniechanie realizacji programu wyborczego, dzięki któremu Grzegorz Lato został wybrany prezesem Związku ? służę dziesiątkami przykładów w tym zakresie,

- wybiórcze traktowanie w skali kraju poszczególnych działaczy, dzielenie ich na tych dobrych i złych,

- wyniszczającą związek politykę finansową, a w tym naganne proporcje pomiędzy wydatkami na cele statutowe i kosztami utrzymania administracji.

Można te punkty mnożyć jeszcze długo.

Jeżeli ktoś się poczuł dotknięty moimi prywatnymi opiniami np. na blogu, mógł dochodzić swoich praw w sądzie. Nie znam takiego przypadku. Jeżeli ktoś poczuł się skrzywdzony, mógł starać się o zadośćuczynienie. To również nie miało miejsca. Po co więc podnosić tak absurdalne zarzuty jak szkalowanie.

Wszyscy dobrze wiedzą i dziennikarze, i działacze, i sportowcy, i politycy, i społeczeństwo, że obecnymi sposobami zarządzania nie odbudujemy dyscypliny. To jest niemożliwe. Ja i miliony podobnie myślących nie możemy tego zaaprobować.

Cel treści pisma od Panów Laty i Kręciny oraz wybór jego adresatów jest jednoznaczny. To próba, skłócenia podkarpackiego środowiska piłkarskiego. Plan usunięcia za wszelką cenę wszystkich osób, którzy nie dają zgody na bezkarne niszczenie dyscypliny i wizerunku PZPN. Ta czystka trwa już zresztą w skali kraju od dłuższego czasu. Z braku miejsca nie będę tu wymieniał wszystkich przypadków bezpodstawnego eliminowania wartościowych działaczy od wykonywania swych obowiązków na rzecz piłki. Zastraszanie i groźby z jednej strony, profity z drugiej. To są metody budowania struktur związkowych w wykonaniu obecnego prezesa i sekretarza.

Teraz przyszła kolej na Podkarpacie. Kupić się nie dało, bo Greń zrezygnował z zarządu, trzeba było zadziałać inaczej. Każdy sposób jest dobry, byle tylko zrobiło się cicho o działaniach i posunięciach podejmowanych w ciszy gabinetu przy ul. Bitwy Warszawskiej.

Informują w piśmie, Panowie Lato i Kręcina, iż Podkarpacki Związek Piłki Nożnej może, cytuję: (...) swobodnie zrezygnować z członkostwa w tym stowarzyszeniu. Nie wiem czy się śmiać, czy płakać.

Przypomnę zatem obu Panom, że Polski Związek Piłki Nożnej jest organizacją korporacyjną typu stowarzyszeniowego opartą o zasadę dobrowolności. Jeżeli prezes bądź sekretarz nie dają rady zadbać o nieskazitelny wizerunek PZPN, nie mają pomysłów i kompetencji na podniesienie poziomu sportowego dyscypliny, czy nie są w stanie realizować statutowych zadań stowarzyszenia, mogą zrezygnować dobrowolnie (mogą również swobodnie) z członkostwa w tym stowarzyszeniu. Pierwszy podając się do dymisji, drugi składając podanie o zwolnienie z pracy. Podstaw prawnych umożliwiających ten krok nie będę Panom podawał, bo obaj są bardzo dobrze obsługiwani przez liczne dobrze wynagradzane kancelarie prawnicze.

PS.

Dziękuję za słowa otuchy i poparcia w tej niecodziennej sytuacji kierowane do mnie przez licznych - aczkolwiek w wielu przypadkach proszących o anonimowość (sic!) ? reprezentantów polskiego środowiska piłkarskiego, w tym również przez wielu wysoko postawionych w strukturach PZPN działaczy.

Kazimierz Greń

żródło: bloog Kazimierza Grenia

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3