Anna Niedzielska

Anna Ryznar
Od prawie 20 lat nauczyciel tańca towarzyskiego, założyciel Szkoły Tańca "Aksel", jej organizator, menadżer, wymagający trener, pedagog i wychowawca kilku pokoleń tancerzy i instruktorów w Rzeszowie, w tym kilkudziesięciu par sportowych najwyższych klas B, A i S. "Aksel" od lat jest w czołówce Podkarpacia, ma laureatów imprez mistrzowskich w kraju i za granicą.

Organizator i dyrektor artystyczny ogólnopolskich i międzynarodowych turniejów tańca, konferansjer, choreograf wielu przedsięwzięć artystycznych (min. regionalnych Wyborów Miss Polonia, koncertów "Walca Czar" oraz "Bal Cesarski" w Filharmonii Rzeszowskiej, ostatnio 5-godzinnego teatru tańca podczas "Aksel Carnaval Party" w klubie muzycznym Live). Dumna mama 8-letniego Piotrusia.

Życiowe motto
Widzieć w innych dobro i dostrzegać ich potencjał. Po drugie - wierzyć, że marzenia się spełniają. Po trzecie - robić wszystko z sercem i zaangażowaniem, zdecydowanie stawiać na jakość.

Bohater z dzieciństwa
Ania z Zielonego Wzgórza, Mała Księżniczka… Zawsze byłam romantyczna i bardzo wrażliwa. W dzieciństwie miałam dużo czasu na czytanie książek i robiłam to z uwielbieniem.

Góry czy morze
Na wypoczynek wybiorę zdecydowanie morze, ciepłe, pełne błękitu i światła, z piaszczystą plażą, choć w górach urzeka mnie ich siła i moc.

Życie na diecie czy od diety do diety
Nigdy nie byłam na żadnej diecie, moja dieta-cud to po prostu praca i od czasu do czasu stres związany z większymi przedsięwzięciami.

Sportowe auto czy terenowy kolos
Kiedyś uwielbiałam szybką jazdę, byłam nawet dumnym posiadaczem sportowego Punto HGT, którym zdarzyło mi się wziąć udział w rajdzie dla kobiet. Jednak od kiedy jestem najszczęśliwszą mamą (Piotruś ma prawie 8 lat) ta miłość do prędkości po prostu mi przeszła. Dzisiaj marzę o bezpiecznym terenowym kolosie.

Rządzić czy pytać o radę
Uwielbiam być szefową, osobą decydującą. Jako zodiakalny Baran mam to poniekąd w genach, ale cenię rady i opnie najbliższych i przyjaciół. W ostatecznym rozrachunku często kieruję się intuicją.

Jeśli nie tu, to gdzie
Emocjonalnie czuję się związana ze swoim krajem, domem, rodziną. Bardzo lubię swoje miasto - Rzeszów.

Dokąd zmierzam
Z jednej strony marzę o większej stabilizacji, spokoju, o znalezieniu czasu dla siebie i bliskich. Z drugiej strony mam jednak świadomość, że to właśnie wszelkie wyzwania inspirują mnie do działania, kreatywności, realizują jako człowieka, artystę - po prostu dają mi szczęście!

Jeśli chcesz, by Kobietą Przedsiębiorczą 2009 została Anna Niedzielska, wyślij SMS na numer 72051 o treści: nkobieta 42. Koszt jednego SMS-a to 2,44 zł z VAT.

Wideo

Komentarze 8

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

TEKST O KLUBACH I ICH WŁAŚCICIELACH W RZESZOWIE JEST JAK NAJBARDZIEJ PRAWDZIWY

G
Gość

Ten tekst jest żałosny....i napisał go ktoś bardzo sfrustrowany i niedowartościowany...a może zawistny i zazdrosny. ...nie doceniasz ludzi , ich trudu i pracy ....a może powinieneś zapytać komu zawdzięczasz swą pasję lub to co Twoje dzieci znaczą...

G
Gość
W dniu 07.08.2013 o 10:00, surpri napisał:

Jeśli myślicie o poważnym trenowaniu tańca, to ŻADEN klub w Rzeszowie i okolicach NIE SPEŁNIA takich oczekiwań; Opowiadać by tu można długą historię; Generalnie wszystkim tym klubom chodzi o zwykły ZAROBEK jak w zwyczajnej prywatnej firmie, a nie o poważne sukcesy turniejowe par. Dlaczego? ... bo konto sukcesów to siła, z którą później można założyć własny klub, a tego Ci "właściciele klubów", którzy dziś tu są, na pewno tego nie chcą i często bardzo SKUTECZNIE UTRUDNIAJĄ ewentualne sukcesy. W jaki sposób.. ano w różny... to wstrzymają jakieś starty w turniejach, to podszepną "coś tam" oceniającemu, a zaprzyjaźnionemu sędziemu na turnieju,a to nie przyznają lekcji z mistrzem jak jest potrzeba, należy też wiedzieć, że trener może ZAWIESZAĆ tancerza tj. nie pozwolić na jego udział w turniejach np. przez 3 miesiące (dla tańca jest to często degradujący tancerza okres), itp, itd. Starsze pary wykorzystuje się dla reklamy, aby przyciągnąć dzieci i zachwyconych starszymi pięknymi tancerkami rodziców. W rzeczywistości kulisy osiągnięcia ewentualnych sukcesów pięknych tancerzy wyglądają dość boleśnie - od zmagania się z zazdrosnymi rówieśnikami, po borykanie się z POTĘŻNYMI wydatkami na lekcje z mistrzami (bo WSZYSCY TUTEJSI TRENERZY mogą przygotować maksymalnie do klasy D!!!)a reszta należy do (podkreślam:) OGROMNYCH wydatków rodziców. Oczywiście o coraz większych kosztach dowiadujesz się w trakcie spędzonych na parkiecie lat. Później kochasz tańczyć i... jesteś w pułapce. Bo co.. przestać tańczyć, wynieść się w inny region, czy zostać i jednak tańczyć i użerać się z wlaścicielami klubów. Czasami zdarzy się (ale niezwykle rzadko), że para jednak własnymi uporem i pracą, własnymi kosztami, samodzielnymi podróżami do mistrzów, czy na turnieje osiągnie sukces, to wtedy z kolei chętnie się trenerzy/ właściciele klubów przyklejają do tego sucesu, obfotografowują z "wychowankami", a prawda jest taka, że to NIE JEST ICH sukces. A dlaczego tacy tancerze nadal reprezentują klub? bo po prostu MUSZĄ reprezentować jakiś, nie mogą tańczyć bez przynależności klubowej. I tak to sobie wymyślili w towarzystwie tanecznym i tancerze stają się często niewolnikami w tym stowarzyszeniu. Oczywiście jest wyjście: można przestać tańczyć, a ich wielki biznes i tak potoczy się dalej w setkach małych podopiecznych, którzy zostawią mnóstwo kasy, zanim zorientują się o co naprawdę w tym chodzi.

s
surpri

Jeśli myślicie o poważnym trenowaniu tańca, to ŻADEN klub w Rzeszowie i okolicach NIE SPEŁNIA takich oczekiwań; Opowiadać by tu można długą historię; Generalnie wszystkim tym klubom chodzi o zwykły ZAROBEK jak w zwyczajnej prywatnej firmie, a nie o poważne sukcesy turniejowe par. Dlaczego? ... bo konto sukcesów to siła, z którą później można założyć własny klub, a tego Ci "właściciele klubów", którzy dziś tu są, na pewno tego nie chcą i często bardzo SKUTECZNIE UTRUDNIAJĄ ewentualne sukcesy. W jaki sposób.. ano w różny... to wstrzymają jakieś starty w turniejach, to podszepną "coś tam" oceniającemu, a zaprzyjaźnionemu sędziemu na turnieju,a to nie przyznają lekcji z mistrzem jak jest potrzeba, należy też wiedzieć, że trener może ZAWIESZAĆ tancerza tj. nie pozwolić na jego udział w turniejach np. przez 3 miesiące (dla tańca jest to często degradujący tancerza okres), itp, itd. Starsze pary wykorzystuje się dla reklamy, aby przyciągnąć dzieci i zachwyconych starszymi pięknymi tancerkami rodziców. W rzeczywistości kulisy osiągnięcia ewentualnych sukcesów pięknych tancerzy wyglądają dość boleśnie - od zmagania się z zazdrosnymi rówieśnikami, po borykanie się z POTĘŻNYMI wydatkami na lekcje z mistrzami (bo WSZYSCY TUTEJSI TRENERZY mogą przygotować maksymalnie do klasy D!!!)a reszta należy do (podkreślam:) OGROMNYCH wydatków rodziców. Oczywiście o coraz większych kosztach dowiadujesz się w trakcie spędzonych na parkiecie lat. Później kochasz tańczyć i... jesteś w pułapce. Bo co.. przestać tańczyć, wynieść się w inny region, czy zostać i jednak tańczyć i użerać się z wlaścicielami klubów. Czasami zdarzy się (ale niezwykle rzadko), że para jednak własnymi uporem i  pracą, własnymi kosztami, samodzielnymi podróżami do mistrzów, czy na turnieje osiągnie sukces, to wtedy z kolei chętnie się trenerzy/ właściciele klubów przyklejają do tego sucesu, obfotografowują z "wychowankami", a prawda jest taka, że to NIE JEST ICH sukces. A dlaczego tacy tancerze nadal reprezentują klub? bo po prostu MUSZĄ reprezentować jakiś, nie mogą tańczyć bez przynależności klubowej. I tak to sobie wymyślili w towarzystwie tanecznym i tancerze stają się często niewolnikami w tym stowarzyszeniu. Oczywiście jest wyjście: można przestać tańczyć, a ich wielki biznes i tak potoczy się dalej w setkach małych podopiecznych, którzy zostawią mnóstwo kasy, zanim zorientują się o co naprawdę w tym chodzi.

R
Rodzic,który już sprawdził

Próbując odpowiedzieć na pytanie,które zostało zadane;taniec turniejowy(jak każdy sport)to ciężka praca i ogromne nakłady finansowe.By jednak zostać tancerzem trzeba taniec pokochać.Dlatego swoje dziecię radzę zapisać do Szkoły,która istnieje długo(nie ujmując niczego nowo powstającym),
bo najpierw maluszek musi dobrze czuć się w grupie,ośmielić się,zacząć bawić się ruchem,cieszyć się z możliwości pokazania swoich umiejętności i.t.p., a potem tańczyć-jak długo to zależy od wielu czynników.Na tym etapie potrzebny jest instruktor,ale przede wszystkim doświadczony pedagog i wychowawca zarazem,który potrafi zachęcić i umie to robić.A skoro Szkoła istnieje naście lat i mimo powstania wielu nowych - ma tancerzy -to coś ich właśnie tam przyciąga.A,co? Trzeba sprawdzić np. w Akslu u Pani Ani Niedzielskiej...

~gość~

Zastanawiam się od dłuższego czasu, czym kierować się przy wyborze grupy do tańca dla mojego dziecka,albo słyszę dobre, albo złe
opinie o klubach tanecznych.Ciekawi mnie,co jest przyczyną takich skrajnych ocen.Ale skoro z tego ,co się orientuję w samym tylko Rzeszowie jest kilka klubów tanecznych ,które istnieją od lat,a wciąż powstają nowe-to moje pytanie ;czy takie jest zapotrzebowanie,czy te powstające są bardziej nowoczesne, czy może nauka tańca w tych ,,starych,,jest dużo droższa?

r
rodzic

Tyle jest dzisiaj tańca w wszędzie, ale dobrze,że W Rzeszowie jest taka osoba jak Pani Ania i jej szkoła,
nasze małe pociechy chodzą chętnie na zajęcia,to znaczy,że ktoś je umie do tego zachęcić.Byle starczyło im
zapału a Pani Ani cierpliwości.

t
tancerz

Prawdą jest,że pracą można dojść do sukcesu,ale nie tylko sukces się liczy.Ważne jest to czego po drodze można się nauczyć, nie tylko w tańcu.
My lubimy nie tylko tańczyć,ale być w społeczności,którą tworzy.... Tak trzymać

Dodaj ogłoszenie