Apetyt na miliardy

STANISŁAW SIWAK
Rozmowa z płk. JÓZEFEM NAWOLSKIM, dyrektorem Departamentu Spraw Obronnych i Informacji Niejawnych w Ministerstwie Skarbu: - 85 proc. akcji rzeszowskiej WSK posiadają Amerykanie, a 15 proc. załoga. Kogo pan reprezentuje w radzie nadzorczej lotniczej fabryki?

- Zapisaliśmy w umowie kupna-sprzedaży zakładu, że reprezentant rządu będzie pilnował procesu inwestycyjnego, który ma potrwać pięć lat. Dodam, że Amerykanie, z którymi długo i szczegółowo negocjowałem warunki kupna WSK, chcieli, żebym został członkiem rady nadzorczej. Sądzę, że chcą zademonstrować, iż właściwie wywiążą się z deklaracji złożonych w umowie.

- Czy jest pan zadowolony z tempa inwestycji w WSK?

- W umowie prywatyzacyjnej, która obejmuje pięcioletni proces inwestycyjny, dokładnie zapisaliśmy, co i kiedy ma się dziać w fabryce. Stwierdzam, że harmonogram jest realizowany w terminie, a nawet z pewnym wyprzedzeniem. Dużych wyników ekonomicznych oczekujemy w piątym roku od momentu prywatyzacji zakładu. Wtedy ma nastąpić podwojenie sprzedaży, gdyż zostaną wdrożone i uruchomione wszystkie procesy inwestycyjne oraz nowe programy produkcyjne. W tej chwili w WSK wprowadza się 1300 nowych wdrożeń!

- Potwierdza pan opinię, że w tej chwili światowy przemysł lotniczy i generalnie lotnictwo przeżywa kryzys?

- Tak, a wynika to z kilku przyczyn. Jedną z nich był dzień 11 września, potem doszła wojna w Iraku i epidemia SARS, co w sumie spowodowało drastyczne zmniejszenie liczby lotów pasażerskich. W takich sytuacjach automatycznie zmniejsza się zapotrzebowanie na nowe samoloty, wymianę części itd. Generalnie szacuje się, że w ciągu ostatniego półtora roku obroty w przemyśle lotniczym spadły o 40 proc. w skali światowej.

- Patrzy pan optymistycznie na przyszłość rzeszowskiej WSK?

- Oczywiście. Dodam, że nie wykluczam renegocjacji jakichś szczegółów umowy prywatyzacyjnej. Dlatego, że dwa lata temu trudno było przewidzieć dokładnie, jaki będzie trend rozwojowy we wszystkich obszarach gospodarki. Na razie jednak nie ma najmniejszego powodu nawet do podejmowania rozmów na ten temat.

- Pilotuje pan również prywatyzację jasielskiego Gamratu. Kiedy ten zakład doczeka się nowego właściciela?

- Ustaliliśmy już krótką listę kandydatów na inwestorów. Jest ich trzech: Anwil, spółka Boryszew i konsorcjum prywatnych inwestorów. Każdy z nich ma swoje zalety i wady. Przykładowo, Anwil ma ogromnego sponsora w postaci Orlenu. Do 18 lipca oczekujemy ofert wiążących. A potem w ciągu miesiąca dokonamy wyboru inwestora.

- Huta Stalowa Wola od dłuższego czasu przeżywa kryzys. Istnieją szanse na pokonanie kłopotów?

- Razem z zarządem HSW przygotowaliśmy program naprawczy, który przewiduje dokapitalizowanie przedsiębiorstwa przez skarb państwa. Podjęliśmy też konkretne rozmowy ze spółką Komastu-Ameryka, która jest największą na świecie filią tej znanej japońskiej firmy. Podpisane zostało porozumienie gwarantujące wzajemne wspieranie się na rynku amerykańskim. Obecnie Stalowa Wola ma duże kontrakty handlowe i nie mniejszy kłopot z ich finansowaniem.

- Chyba warto pomóc tak dużemu zakładowi jak HSW, który ma zamówienia na swe wyroby?
- W kwietniu br. zmieniliśmy radę nadzorczą w HSW. Nową dobraliśmy tak, aby była wsparciem dla zarządu firmy. Huta wystąpiła o wsparcie kwotą 178 mln zł. Trudno mi stwierdzić, czy otrzyma pełną sumę. Z tego co wiem, część tej kwoty jest już w trakcie realizacji, opinię w tej sprawie ma wydać jeszcze Urząd Ochrony Konkurencji.

- Czy program offsetowy towarzyszący zakupowi przez Polskę myśliwców F-16 stwarza szansę na rozwój Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu?

- Byłem niedawno uczestnikiem konferencji w Stanach Zjednoczonych, gdzie przedstawiciele departamentu stanu i departamentu obrony USA przedstawili kierownictwom Mielca i Świdnika ścieżki certyfikacyjne na polskie samoloty. Czyli - co trzeba zrobić, aby nasze samoloty uzyskały amerykańskie świadectwo jakości i mogły być sprzedawane na tamtejszym rynku. Zobowiązanie offsetowe zawiera sprzedaż m. in. 100 mieleckch samolotów w USA.

- Certyfikat USA jest bardzo cenny, ale chyba niezwykle trudno go uzyskać?
- Powiem wprost, że bez certyfikatu Stanów Zjednoczonych dla Skytrucka trudno myśleć o prawdziwym rozwiązaniu mieleckich problemów. Certyfikat USA nobilituje samolot na całym świecie i stanowi przepustkę na wszystkie rynki. Jeśli samolot ma amerykańskie świadectwo jakości, znaczy to, że jest bardzo dobry i niezawodny.

- Wcześniej padały opinie, że offset za kupno F-16 uzdrowi polską gospodarkę, zaś Amerykanie zainwestują 10 miliardów dolarów. Wiadomo już, ile wyniesie wartość amerykańskiego offsetu?
- 7,5 miliarda dolarów. To jest rzeczywista kwota, która przepłynie przez polskie firmy i instytuty naukowe. 13 proc. tej kwoty stanowią nowe technologie, 17 proc. - inwestycje, a 70 proc. to zakupy bądź zamówienia produktów w polskich firmach.

- 7,5 miliarda - to dużo czy mało?

- Dużo, ale za mało w stosunku do oczekiwań wielu polskich firm. Niestety, część z nich chciała się załapać na offset nie przedstawiając dobrze przygotowanych programów. A czas na sfinalizowanie projektów był krótki, zaledwie 3 miesiące.

- Czy w tej sytuacji offset spełni swoje główne zadanie?

- W moim odczuciu nie, a gola strzeliliśmy sobie sami. Założeniem ustawy offsetowej było uratowanie spółek przemysłowego potencjału obronnego. To zadanie wiązało się jednak ze znacznym ryzykiem i m.in. dlatego nie pojawili się inwestorzy. Nasz błąd polegał na tym, że obłożyliśmy strasznymi karami fakt niewywiązania się przez potencjanego offsetodawcę z pierwotnych planów. Przykładowo, jeśli potencjalny amerykański inwestor nie wykonałby inwestycji za 100 mln dol, musiałby zapłacić karę 160 mln. I to odstraszało.

W tym roku czekają nas dynamiczne zmiany na rynku pracy

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3