Ares błąkał się po lesie. Pani Justyna go przygarnęła i razem z rzeszowskim STORAT-em ratują ludzi [FOTO]

Bartosz Gubernat
Bartosz Gubernat
Historia Aresa jest niezwykła. To pies, który około pięć lat temu, jako szczeniak błąkał się w lesie w rejonie Brzózy Królewskiej. Do domu pani Justyny przyniosły go jej dzieci, które wcześniej dokarmiały zwierzę.
Historia Aresa jest niezwykła. To pies, który około pięć lat temu, jako szczeniak błąkał się w lesie w rejonie Brzózy Królewskiej. Do domu pani Justyny przyniosły go jej dzieci, które wcześniej dokarmiały zwierzę. Archiwum
Udostępnij:
Ratownicy rzeszowskiego STORAT-u odnaleźli kolejną zaginioną osobę. 80-letnią staruszkę, która nie wróciła do domu, w lesie odszukał pięcioletni mieszaniec Ares. To pies, którego z ulicy przygarnęła pani Justyna. Po kilkuletnim szkoleniu jest gotowy do niesienie pomocy ludziom.

Telefon w biurze STORT zadzwonił w nocy. Dyżurny oficer Komendy Miejskiej Policji poprosił ratowników o pomoc w poszukiwaniu 80-letniej mieszkanki Błędowej Tyczyńskiej. Kobieta wyszła z domu w niedzielę około 10 rano i od tej pory nikt jej nie widział. Z relacji policjanta wynikało, że było to już jej trzecie zaginięcie w tym roku.

- Zaginiona cierpi na zaniki pamięci. Poprzednio odnajdywano ją w okolicy jej starego domu, z którego w tej chwili została już tylko piwnica. Rodzina tej pani, a także policjanci przeszukali ten teren, jednak bez powodzenia. Dlatego poproszono nas o pomoc

– mówi Tomasz Maciejewski ze STORAT-u.

Pierwsza akcja poszukiwawcza Aresa

Do akcji wyjechały trzy zespoły z psami: owczarkami niemieckimi Ozi i Ebrą oraz mieszańcem Aresem, dla którego była to pierwsza oficjalna akcja poszukiwawcza.

- Około godz. 2:30 byliśmy na miejscu i po podzieleniu między zespoły terenu wyznaczonego do przeszukania rozpoczęliśmy pracę – mówi Tomasz Maciejewski, który był nawigatorem zespołu, w którego skład wchodził Ares i jego opiekunka, Justyna Pawul.

POLECAMY: Gdyby nie pies Szot z rzeszowskiego STORAT-u, 74-letni mężczyzna nie przeżyłby tej nocy

- Odnaleziona osoba pasowała do rysopisu poszukiwanej i okazało się, że to ona. Pani była tylko lekko wychłodzona, nie zdawała sobie sprawy z tego, w jakiej sytuacji sie znajduje. Odnaleźliśmy ją w zagajniku, w odległości kilometra od domu i około 100 metrów od starych zabudowań. Została oddana w ręce ratowników medycznych – mówi Tomasz Maciejewski.

Fundacja ITAKA nieustannie poszukuje zaginionych osób, w tym również tych, które były po raz ostatni widziane na terenie województwa podkarpackiego. Czy widziałeś którąś z tych osób lub masz o nich jakieś informacje? Jeśli tak, skontaktuj się z ITAKĄ!Lista zaginionych aktualna na dzień 25.01.2021 r.

Zaginieni w województwie podkarpackim. Bliscy ich szukają! W...

Ares błąkał się po lesie

Historia Aresa jest niezwykła. To pies, który około pięć lat temu, jako szczeniak błąkał się w lesie w rejonie Brzózy Królewskiej. Do domu pani Justyny przyniosły go jej dzieci, które wcześniej dokarmiały zwierzę. Ares zadomowił się w nowym miejscu, ale co kilka dni uciekał i trzeba było go szukać. Po roku pani Justyna odnalazła go na innej posesji.

- Jej właściciel twierdził, że jest właścicielem psa, musiał go chwilowo zostawić z powodu wyjazdu zagranicę. Kiedy wytłumaczyłam mu, że zwierze mieszka u mnie od roku, zgodził się go oddać, ale musiałam mu za Aresa zapłacić

– mówi opiekunka czworonożnego ratownika.

Początki z Aresem nie była łatwe. Poza ucieczkami pies nie radził sobie także ze szkoleniem z zakresu posłuszeństwa. Pani Justyna zabrała go do STORAT, gdzie fachowcy zobaczyli w nim potencjał na ratownika. Długotrwałe, niełatwe szkolenie zaczęło dawać efekty. Po trzech latach treningów z przerwą na leczenie choroby i urazie oka Ares zadebiutował w poniedziałek w prawdziwej akcji i znalazł człowieka.

- To wspaniały pies, który od początku kochał ludzi. Mój mąż wspomina, że kiedy go przygarnęliśmy, Ares podszedł do niego i położył mu na klatce piersiowej głowę, kiedy on leżał na ziemi coś naprawiał pod samochodem. Po wszystkich szkoleniach pies nie ucieka już z domu, nawet gdy brama jest otwarta. Ćwiczymy codziennie, za domem mamy przeszkody, które regularnie pokonuje – mówi Pani Justyna.

Ares niedawno brał udział także w akcji charytatywnej, której celem była zbiórka pieniędzy na leczenie chorej kobiety. W zamian za datki na jej konto, darczyńcy mogli wciąż udział w pozorowanej akcji poszukiwawczej.

- Ten pies jest członkiem naszej rodziny. Śpi z nami w domu, lubi wskakiwać do łóżka. Jest wyjątkowy – zapewnia opiekunka.
W tym roku ratownicy z psami STORAT byli wzywani do akcji poszukiwawczych już 7 razy.


ZOBACZ TEŻ: Wzrastają kary za śmiecenie w lasach

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie