Artur Szpilka, czyli jak ring zmienił chuligana w mężczyznę

Łukasz Pado
- Artur Szpilka to dwie różne postacie: spokojny i grzeczny facet w życiu, a w ringu jest jak tajfun - mówi o swoim podopiecznym promotor Piotr Werner.
- Artur Szpilka to dwie różne postacie: spokojny i grzeczny facet w życiu, a w ringu jest jak tajfun - mówi o swoim podopiecznym promotor Piotr Werner. Łukasz Pado
Już w najbliższą sobotę w hali na Podpromiu zobaczymy jednego z najlepiej rokujących polskich bokserów wagi ciężkiej, Artura Szpilkę. Krakowianin w walce wieczoru gali "Wojak Boxing Night" zmierzy się doświadczonym Ukraińcem Tarasem Bidienko.

"Szpila" kilka dni temu skończył 24 lata, mimo to jego przeżyciami można by było obdarować niejednego. Pochodzi z tzw. dobrego domu, ale jego zachowanie i czyny z przeszłości mogą sugerować całkiem coś innego. Rodzice mieli z nim sporo kłopotów, bo Artur, jako kibic Wisły Kraków, często uczestniczył w chuligańskich "ustawkach". Często wspomina, że nie interesowały go mecze, tylko… "ustawki".

Rodzice byli przeciwni

Podczas jednej z bójek dostrzegł go trener boksu.

- Biłem się z jego zawodnikiem, który był kibicem Cracovii, wziął nas obu i zaproponował walkę, ale w ringu, w rękawicach, zgodziliśmy się. Wygrałem i tak się zaczęło - mówi Szpilka, o swoich początkach.

- Rodzice nie pozwalali mi trenować boksu, bo zawsze miałem problemy wychowawcze. Trener jednak pojechał, porozmawiał z nimi. Powiedział, że jak będę trenował to mogę zostać mistrzem Polski. Mistrzostwo zdobyłem po pół roku trenowania - dodaje bokser.

- Do Górnika Wieliczka trafił w wieku dwunastu lat. Był bardzo wysportowany i znakomicie radził sobie z gimnastyką. Miał dobre warunki fizyczne i był odważny. Wtedy jeszcze nie sądziłem, że zostanie gwiazdą, ale szybko zaczął przerastać rówieśników i dało się zauważyć, że ma smykałkę - powiedział pierwszy trener Szpilki, Władysław Ćwierz.

Zawodowstwo i więzienie

Kariera amatorska Artura nabrała tempa, jako kadet zdobył tytuł mistrza Unii Europejskiej, wicemistrza Europy, potem był mistrzem Polski juniorów i seniorów jako 19-latek, po czym przeszedł na zawodowstwo. W niespełna rok wygrał 5 zawodowych pojedynków. Przeszłość jednak nie dawała o sobie zapomnieć. Za udział w bójce koło dyskoteki sąd w Myślenicach skazał go na 18 miesięcy.
Z więzienia wyszedł 22 kwietnia 2011 roku. Dwa miesiące później w Rzeszowie pokonał przez nokaut w pierwszej rundzie Ramiza Hadziaganowicia. To był początek jego przygody z wagą ciężką. Przed czasem wygrał również pięć swoich kolejnych walk. W sumie ma ich na koncie 13 z czego 10 wygranych przed czasem.

Teraz Szpilka wydaje się być innym człowiekiem, jak sam mówi nie pije alkoholu od dwóch lat, prowadzi sportowy tryb życia, a na dwa tygodnie przed walka nie uprawia nawet seksu.

Zgrana paczka

- Artur to dwie postacie - człowiek i bokser - mówi Piotr Werner, promotor boksu zawodowego.

- Może to kogoś dziwić, ale jako człowiek jest bardzo spokojny, grzeczny, pełen radości życia. Jako bokser z kolei jest jak tsunami, jak Tyson. Kiedyś był inny, jak zaczynaliśmy z nim współpracę, był zamknięty w sobie, nieufny, ciężko było do niego dotrzeć. Jest innym człowiekiem, ma cel w życiu do którego dąży. Będzie się mierzył z mistrzami świata - dodaje szef Urlich Knockout Promotion

W dobrym tonie o "Szpili" wypowiadają się też jego koledzy z grupy Urlich Knockout Promotion.

- Mamy taką paczkę ja, Artur, Andrzej Wawrzyk, Grzesiu Proksa, Krzysiek Głowacki i Izu Ugonow. Staramy się trzymać razem, często wspólnie gdzieś chodzimy - mówi Paweł Kołodziej. - To fajny i towarzyski facet i przede wszystkim świetny bokser.

- Koledzy są, ale jego przyjacielem nr 1 jest narzeczona Kamila, jest w niej zakochany po uszy - dodaje Piotr Werner.

Pochwała od mistrza

Choć Szpilka wygląda na poukładanego i przestał być chuliganem, nie zerwał kontaktu z przeszłością.

- Znam ludzi, którzy nadal biją się na ustawkach, tych prawdziwych szanuję i podziwiam za charakter - mówi bokser, który podczas swoich walk do ringu wychodzi w stroju więźnia. - Podoba się to mi i publiczności. To ma pokazywać, że jestem groźny, niebezpieczny. Zresztą w więzieniu miałem status niebezpiecznego więźnia.

- Ten dzieciak ma w sobie coś specjalnego. Nie ma w moich słowach kurtuazji. Nazywam się Lennox Lewis i nie będę się ośmieszał i mówił publicznie rzeczy w które nie wierzę, tylko dlatego, że byłem na dobrej kolacji - zachwalał Szpilkę wielokrotny mistrz świata wagi ciężkiej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone ze względu na ciszę wyborczą i zostanie włączone po jej zakończeniu.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie