Babilon zdobyty!

Grzegorz Król
Marian Krzywda i ruiny Babilonu.
Marian Krzywda i ruiny Babilonu. Marian Krzywda
- Oczywiście, że się bałem. Moja głowa w Iraku kosztowała 3 miliony dolarów - mówi Marian Krzywda, podróżnik z Rzeszowa. - Ale było warto. 18 lat czekałem na to, żeby zobaczyć Babilon i zdobyć upragnioną Koronę Ziemi Starożytnych Cudów Świata.

Na słowo Irak ze strachu nadal cierpnie mu skóra. Z niedowierzaniem przegląda kilkaset zdjęć, które przywiózł z Babilonu i Bagdadu. Pokazuje dziurę po kuli w szybie taksówki. Jest niewielka, jakby przypadkowa. Dziury w drodze po minach pułapkach, wypełnione poskręcaną blachą, stopionym asfaltem i krwią zabitych, wyglądają o wiele bardziej przerażająco...

Nawet Obama nie pomógł

Korona, o którą od lat walczył Marian, to 19 najsłynniejszych zabytków starożytności. Zdobywał je po kolei w trakcie swoich podróży. Tylko z Babilonem był problem. I ze znajdującymi się tu ruinami Wiszących Ogrodów Królowej Semiramidy.

- Musiałem to jednak zrobić. Dawno temu, jak uczyłem się w wiśnickim plastyku, obiecałem to swojemu profesorowi historii sztuki Konstantemu Sielepinowi, który sam nie mógł ich zobaczyć, ale zaszczepił we mnie ten pomysł - opowiada.

Z Babilonem był jednak problem. Uwikłany w ciągłe wojny Irak nie jest państwem turystycznym. Marian szybko zrozumiał, że wjazd do tego kraju to czysta abstrakcja. Uparł się jednak i rozpoczął walkę o wizę.

- Zacząłem szukać pomocy u "wielkich tego świata" - opowiada. - Myślałem, że pobyt naszych wojsk w rejonie Babilonu mi w tym pomoże. Osobiście wysłałem prośbę najpierw do prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego w 2006 r., następnie w 2009 do prezydenta Stanów Zjednoczonych Baracka Obamy. Bezskutecznie.

Dwa razy próbował nawet wjechać do Iraku nielegalnie. W 2005 roku w syryjskiej Palmirze był nawet umówiony z Arabem, który miał go przewieźć przez pustynię w bagażniku, pod skórami zwierząt. Do transakcji ostatecznie nie doszło. Na szczęście. Nie wiadomo, jak zakończyła by się taka podróż.

Marian, pisz testament

Gdy nie udało się z politykami, rzeszowski podróżnik przypuścił atak na ambasadę Iraku w Warszawie. Dzwonił, wysyłał maile, pisał listy. "Bombardowanie" trwało trzy lata. W końcu, po tym jak do kolejnej z przesyłek dołączył dokumentację swoich wcześniejszych podróży, przyszła pozytywna odpowiedź. Aż z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Bagdadzie.

- Facet w ambasadzie powiedział tylko, że od kilkunastu lat żaden Polak nie dostał wizy turystycznej. Wręczył uroczyście paszport i kazał wracać w całości. A żona kazała mi przed wyjazdem spisać testament...

Pierwszą rzeczą, jaką zrobił na lotnisku w Bagdadzie, było znalezienie taksówkarza, który zawiózłby go do oddalonego o ponad 80 kilometrów Babilonu. Nie było to proste, nie było tanie. 100 dolarów okazało się tylko ceną wyjściową, zupełnie niewartą ryzyka.

- Tobie głowę utną, mi utną - usłyszał od właściciela wysłużonej toyoty. Przekonał go dopiero, gdy podbił cenę trzykrotnie.

- Koszty były wtedy dla mnie nieważne. Musiałem zaliczyć to miejsce, później już pal licho, mogło się stać cokolwiek.

I tak, 27 lutego 2013 roku, w niewyobrażalnie upalne południe, w towarzystwie uzbrojonego przewodnika, stanął przed ruinami, będącymi jednym z siedmiu klasycznych cudów starożytnego świata.

Położony nad rzeką Eufrat Babilon był jednym z najważniejszych miast Mezopotamii. Za panowania króla Hammurabiego stał się największym miastem ówczesnego świata. Jeszcze bardziej został rozbudowany za panowania Nabuchodonozora II. Dla swojej żony Semiramidy, która tęskniła za bujną zielenią, zbudował on kompleks pałaców z wiszącymi ogrodami. Pisali i zachwycali się nimi greccy historycy i podróżnicy: Herodot, Strabon i Diodor Sycylijski.
W Babilonie zwanym też Perłą Królestw stały 52 świątynie i niezliczone pałace. Dotychczas odkopano zaledwie kilka, reszta miasta ukryta jest pod grubą warstwą piasku.

- Stałem pośród tych ruin, chodziłem po opuszczonym pałacu Saddama Husajna. Przyglądałem się napisowi, który kazał wyryć, że jest synem Nabuchodonozora II i nie mogłem uwierzyć, że dzięki uporowi, wygrałem swoją "batalię o Irak". Postawienie nogi w starożytnym Babilonie uważam osobiście za wyczyn porównywalny nawet do zdobycia najwyższej góry świata, Mount Everestu - przyznaje z nieukrywaną dumą.

Jedzie po mnie Al-Kaida

A później była Droga Śmierci, trasa z leżącej nieopodal miejscowości Al-Hilla do Bagdadu. To tu w 2003 roku porwany został przez wojska Saddama dziennikarz Marcin Firlej. Tu, rok później, zginął telewizyjny dziennikarz Waldemar Milewicz.

- Widziałem dziury po bombach, stopiony asfalt, resztki samochodów i krew zabitych. Wtedy chyba tak naprawdę uświadomiłem sobie w co się wpakowałem - mówi Marian Krzywda.

Zatrzymał się w hotelu w centrum Bagdadu. Chociaż płacił ponad 100 dolarów za noc, nie miał w zamian żadnych gwarancji bezpieczeństwa. Właściciel powiedział mu na wstępie, żeby starał się nie wchodzić głównymi drzwiami, tylko tyłem, przez zaplecze. Bo siepacze z Al-Kaidy obserwują miasto i tylko czekają na białego. A głowa Europejczyka warta jest tu 3 miliony dolarów.

- Miałem wizę na 30 dni, ale ze względów bezpieczeństwa skróciłem wyjazd do ośmiu. To były raczej nieprzespane noce. Wystarczyło, że słyszałem ruszjącą windę i myślałem sobie - Al-Kaida po mnie jedzie.

Miasto wojny, terroru i śmierci

Bagdad to dziś drugie co do wielkości miasto na Bliskim Wschodzie. Mieszka tu 8 mln ludzi. Leży nad rzeką Tygrys, a 12 mostów łączy stare, arabskie dzielnice z nowoczesnymi - rządową, handlową i mieszkaniową.

Miasto podzielone jest na dwie strefy - zieloną i czerwoną. Pierwsza, silnie ufortyfikowana, jest strefą międzynarodową. Znajdują się tu siedziby władz irackich, "bezpieczne" hotele, w których za nocleg płaci się kilkaset dolarów oraz ambasady USA, Wielkiej Brytanii i Polski.

- Tyle, że do tej strefy nie miałem specjalnej przepustki. Mogłem natomiast zwiedzać strefę czerwoną. Zamachy, uprowadzenia i egzekucje są tu na porządku dziennym - opowiada Marian. - Ciekawostką jest to, że założony w 762 roku przez Arabów Bagdad pierwotnie nazywał się Madinat As-Salam co oznacza Miasto Pokoju. Ironia historii sprawiła, że aktualnie jest miastem wojny, terroru i śmierci.

Dziura w szybie taksówki

Przed wyjazdem zapisał w punktach środki ostrożności, których musi przestrzegać: nie zbliżać się do meczetów, kościołów, bazarów, policji i grup pielgrzymkowych. Nie robić zdjęć obiektów wojskowych, mostów, autostrad, lotnisk. W skrócie: przeżyć i nie dać się porwać dla okupu.
Wrócił cały i zdrowy, ale kilka razy ugięły się pod nim nogi. No bo jak miały się nie ugiąć. Robisz zdjęcie, przestrzegając wypisanych na kartce zasad, a nagle ktoś wykręca ci rękę, skuwa kajdankami i ciągnie nie wiadomo gdzie.

Albo ten taksówkarz. Wsiadasz, a on macha rękami, każe wychodzić, krzyczy coś po arabsku. Pakujesz się do środka, nic przecież nie rozumiesz. A ten pokazuje na dziurę w szybie. Po kuli. Świeżą. Pół godziny wcześniej zrobioną przez snajpera, który celował do jakiegoś wysoko postawionego Araba, który jechał wcześniejszym kursem.

- Na szczęście udało się nam bezpiecznie dojechać na miejsce. A w kajdanki zakuli mnie żołnierze. Okazało się, że coś, co przez przypadek znalazło się w kadrze, było zamaskowanym transporterem. Zaciągnęli mnie tam przed oblicze jakiegoś generała. Pokazałem paszport, przejrzeli zdjęcia. Kilka wykasowali i ugościli herbatą. Kamień spadł mi z serca.

Wrócił cały i zdrowy. Żona odetchnęła z ulgą, testament się nie przydał.

- Ona już się chyba nie martwi. Wie, że to była ostatnia z moich niebezpiecznych podróży. Babilon zdobyty! Teraz mogę zająć się pisaniem książek - mówi uśmiechnięty i pokazuje gotowy maszynopis.

Kiedy ukaże się książka, na razie nie wiadomo. Oby jak najszybciej. Bo Marian ma wiele do opowiedzenia, o wiele więcej niż w tym krótkim artykule.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie