NOWINY
    POLECAMY

    Ciekawostki ze świata sportu!

    Rozwiń
    NOWINY
    Zwiń

    Ciekawostki ze świata sportu!

    • Piękne pływaczki w kalendarzu
    • Byliśmy na stoku przy Hotelu Arłamów
    • Żużlowcy z Rzeszowa spotkali się z kibicami

    Bałem się zemsty uczniów

    Bałem się zemsty uczniów

    Adam Wilma (Gazeta Pomorska)

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Bałem się zemsty uczniów

    ©Krzysztof Łokaj

    Rozmowa z JACKIEM JAWORSKIM, anglistą, byłym nauczycielem w toruńskim Technikum Budowlanym.: - Kto ponosi winę za to, co działo się podczas pana lekcji w technikum?
    Bałem się zemsty uczniów

    ©Krzysztof Łokaj

    - Przede wszystkim jednak uczniowie. Nie uważam, żeby wina leżała po mojej stronie.

    - Sugerują to niektórzy z rodziców.

    - To zwykłe przerzucanie odpowiedzialności na nauczyciela. Rodzice powinni zwracać uwagę jak zachowują się ich dzieci. Podczas całego roku szkolnego żaden z nich mnie nie odwiedził, o nic nie spytał.

    - Z przeciwnej strony pada argument - "nie wiedzieliśmy, bo nikt nam tego nie powiedział". Dlaczego pan nie powiedział?

    - Miałem w budowlance zaledwie kilka godzin.
    Obawiałem się z jednej strony reakcji uczniów, z drugiej strony reakcji dyrekcji. Byłem wówczas w trakcie stażu na nauczyciela mianowanego, co prawda w innej szkole, ale jednak. Zważywszy na dysproporcję praw pomiędzy uczniem, a nauczycielem, ta kwestia mogła mi tylko zaszkodzić. Powiedzianoby, że to moja wina, że nie potrafiłem sobie poradzić z uczniami. Obawiałem się ośmieszenia, surowej oceny, dyskwalifikacji. Powiedzieliby, że daję uczniom wchodzić sobie na głowę.

    - Czego się pan obawiał ze strony uczniów?

    - Zemsty. Jednoznacznie sugerowali mi, że wiedzą gdzie mieszkam, podawali numer rejestracyjny mojego samochodu. Jeden z uczniów śledził mnie w drodze do domu. Gdy się zorientowałem, poszedłem w inną stronę.

    - Czy wydarzenia takie jak w maju, miały miejsce wcześniej?

    - Bywały różne incydenty. Zmuszali mnie, żebym nie wpisywał uwag do dziennika...

    - Jak to zmuszali?!

    - Wyrywali mi dziennik, często zresztą mi ten dziennik zabierali. Niekiedy zmuszali mnie, żebym ich odpytywał, choć nic tego nie uzasadniało. Sugerowali, że "coś się może stać". Nie pozwalali wpisywać złych ocen, odzywali się do mnie po imieniu, komentowali moje życie osobiste. Kiedy zobaczyli mnie na ulicy z moją dziewczyną, drwili że mam nieświeży oddech. Szczególnie jedna dziewczyna, który zresztą nie była najgorsza z angielskiego. Jeden chłopak groził, żebym lepiej nie wpisywał uwag do dziennika, bo on jest w samorządzie. Przyznaję, że wystawiałem im zbyt dobre oceny. Część była sprawiedliwa, ale część wymuszona. To wszystko jest największą porażką w mojej karierze nauczycielskiej.

    - Czy dyrekcja mogła nie wiedzieć o zachowaniu uczniów z IIIb?

    - Ja rzeczywiście nie mówiłem o tym pani dyrektor, ale ona musiała wiedzieć. Kilka razy zdarzyło się, że interweniowała na lekcjach. Miała zajęcia piętro wyżej, ale schodziła do mojej sali, żeby uspokoić uczniów, bo taki był hałas. Tego nie można było nie usłyszeć, przecież sala była naprzeciw pokoju nauczycielskiego. Pani dyrektor była u mnie raz na hospitacji, ale wybrała klasę geodezyjną, z którą nie było większych problemów. Powiedziała mi wówczas, że skoro jestem młodym nauczycielem, będzie poświęcać mi więcej uwagi, ale tak się nie stało.

    - Nie interweniował pan u wychowawcy?

    - Skarżyłem się wychowawcy, że są głośni, że ciężko się pracuje z tą klasą. Powiedział, że o tym wie. Uczniowie byli w dobrych stosunkach z wychowawcą, panowały pomiędzy nimi partnerskie stosunki. Oni sami mówili, że dobrze im się układa z wychowawcą. Kiedyś wychowawca wszedł na moją lekcję, akurat jeden uczeń się ze mną kłócił, drugi też się głośno odzywał, ale przy nim się uspokoili. Dalszego ciągu nie było.

    - Na radach pedagogicznych zachowanie IIIb było przedmiotem dyskusji?

    - Pamiętam dyskusję nad kwestią jednego ucznia. Wychowawca proponował, żeby wystawić mu wzorową z zachowania, ale kilku nauczycieli się sprzeciwiło. Pojawiały się głosy o zachowaniu w tej klasie. Pani dyrektor pytała - to "dlaczego nie wpisujecie uwag do dziennika?"

    - Kiedy się pan dowiedział, że nagranie krąży po mieście?

    - Kiedy przyszli do mnie panowie z TVN . Jeden pan powiedział, że podpisali umowę z jednym z uczniów. To był jeden ze spokojniejszych, całkiem dobry z angielskiego. Przykro mi, że okazał się dwulicowy. Czy dyrekcja wcześniej wiedziała o nagraniu? Tego nie wiem, nikt ze mną na ten temat nie rozmawiał.

    - Jeśli spojrzeć na to z dłuższej perspektywy, to może i dobrze się stało. To będzie ostrzeżenie dla rodziców i nauczycieli. Mnie natomiast strasznie boleśnie ta sprawa dotknęła. Bardzo cierpi również moja mama. Kiedy widzę w telewizji urywki z tego nagrania, odwracam głowę.

    Personalia rozmówcy zostały zmienione.


    P.S.

    7 uczniów z Technikum Budowlanego w Toruniu zostało usuniętych ze szkoły po tym incydencie. Czy nauczyciele są bezsilni? Czekamy na listy w tej sprawie: sekretarze@gcnowiny.pl, Nowiny ul. Kraszewskiego 2 Rzeszów

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo