Bardzo duże pieniądze...

PIOTR WRÓBEL
Ten poseł załatwił, tamten minister pomógł, ten urzędnik wziął w łapę... Przy okazji podejrzanej prywatyzacji kolejnego zakładu, nazwiska tych ludzi wymieniane są w kuluarach, ale nikt o nich głośno nie powie. Dlaczego ? - To są za grube ryby. Pieniądze za ...pomoc w prywatyzacji'' do kieszeni i tak wezmą, a pana wsadzą później do więzienia za obrazę - mówi jeden z podkarpackich posłów.

Szukacie taniej sensacji! - oburzył się pewien urzędnik, którego zapytałem o przykłady nieudanych prywatyzacji w Podkarpackiem. - Są też pozytywne! - krzyknął zdenerwowany.
Owszem, nikt nie przeczy. Po prywatyzacji na rynku nieźle radzą sobie m.in. Zapel z Boguchwały, WSK-Rzeszów... Ale co z innymi znanymi firmami, które albo upadły, albo funkcjonują, ale ich światło znacznie zbladło. Doskonale (ponoć) wyszkolone i powołane do tego organa państwa, jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prokuratura i policja, dziwnie nie są w stanie udowodnić, że przy okazji prywatyzacji dochodzi do podejrzanych transakcji, zaniedbań, upadłości. Czy - jak to już nie raz bywało - prokuraturę i policję mają wyręczyć dziennikarze?
- Nic pan nikomu nie udowodni, bo majątek narodowy prywatyzuje się "zgodnie" z obowiązującym dziurawym prawem. Specjalnie dziurawym, aby znaleźć w nim luki. A wszelkie lewe transakcje odbywają się w białych rękawiczkach, aby rozmydlić odpowiedzialność - mówi podkarpacki poseł.
- Pan, poseł!? I pan nie protestuje, nie przeciwstawia się temu? - pytam.
- Mogę coś wygłosić w Sejmie, ale tego i tak nikt nie słucha. Gdybym poszedł na całość, to by mnie zjedli. W prywatyzacji nie jest ważne, kto jest z jakiego ugrupowania, ale ważne jest, kto ile na tym zarobi! Czy to nie zastanawiające, że w naszym województwie znikają najważniejsze firmy ? - pyta.
Rzeczywiście, zastanawiające.

Sensacja: Jesteśmy w strukturach globalnych !

Prywatyzacja W Podkarpackim

W woj. Podkarpackim przekształceniami objęto 270 przedsiębiorstw. Z tego:
- 86 skomercjalizowano (przekształcono w spółkę Skarbu Państwa),
-79 zlikwidowano
- 105 objęto prywatyzacją bezpośrednią. Spośród tych 105 firm w stan likwidacji postawiono: 7 spółek.
Programem NFI objęto 34 firmy. 5 z nich znajduje się w stanie upadłości.

Gdyby dawniej ktoś zapytał w Rzeszowie, co to jest "Alima'', zostałby wyśmiany. Teraz, gdy ktoś zapyta, to mu się odpowiada : - To taki budynek niedaleko urzędu pracy. Znaną w Polsce i za granicą firmę produkującą soki i przetwory warzywno-owocowe 11 lat temu kupili Amerykanie ("Gerber''). Wtedy pod magazyny zakładu podjeżdżało dziennie 50 tirów. Zakład zatrudniał 1200 osób. A później było już " z górki''. W 1994 r. zwolniono prawie 500 osób, w 2003 r. - prawie 170. Firma sprzedała swoje prawa do produkcji "Frugo'' i "Smakusia''. W 1995 r. dyrekcja "Alimy-Gerber'' przeniosła się do Warszawy. Tam dyrekcja rozrosła się nagle z kilku - do 37 świetnie opłacanych osób. Produkcja zaczęła spadać. W 1996 r. nowym właścicielem zakładu został szwajcarski koncern Novartis. Co się zmieniło ? Nic. W 2001 r. firma osiągnęła stratę w wysokości prawie 15 mln zł. Piotr Fic, prezes w 2003 r. napisał do "Nowin'', że rozpowszechnianie takich informacji jest "szkodliwe dla spółki'', spadek produkcji wynika z "konfliktu na Środkowym Wschodzie'', zaś rzeszowski zakład musi realizować założenia całej szwajcarskiej grupy Novartis, bo "został włączony do struktur globalnych...''. Ulżyło nam, bo wprawdzie znanym kiedyś rzeszowskim zakładem nie mamy się już co chwalić, ale za to możemy się cieszyć, że jesteśmy "w strukturach globalnych''.
Gdy ktoś mnie pyta, jak trafić na ul. Przemysłową w Rzeszowie, odpowiadam, że z obwodnicy trzeba skręcić obok takiego charakterystycznego dużego budynku. Rdzenni mieszkańcy miasta mówią, że mieści się tutaj zakład farmaceutyczny - "Polfa'', który był kiedyś chlubą Rzeszowa. Został sprywatyzowany. Czy teraz jest chlubą Rzeszowa? Nadal funkcjonuje - i dobrze - ale już z Rzeszowem nie kojarzy się. Siedziba nadal jest w Rzeszowie, ale zarząd i dział sprzedaży przeniósł się do Warszawy. Może to i dobrze - przekonują niektórzy ekonomiści - bo w stolicy mają większe szanse na kontakty, zamówienia. - "Polfa'' kupiła pod Warszawą zakład, który teraz pracuje na Rzeszów, bo to tu jest siedziba firmy - mówią.

Czujni urzędnicy i dobrze opłacane służby specjalne

Nad tym, aby państwowy majątek sprzedać w dobre ręce, czuwa rzesza ministrów, urzędników, dyrektorów departamentów, speców z Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Zobaczmy, jak są czujni.
Narodowy Fundusz Inwestycyjny sprzedał Zakłady Mięsne w Nisku firmie Kera Trading. Oczywiście, ani NFI, ani ABW "nie wiedziały'' (a za to przecież w końcu biorą pieniądze, żeby wiedziały), że firma ta jest kontrolowana przez Grzegorza Żemka, głównego podejrzanego w największej aferze III Rzeczpospolitej - aferze FOZZ (z budżetu państwa wyciekło wtedy 128 mln USD, 8 mln marek i 15 mln franków). Zakłady upadły z 30 milionowym długiem na koncie. NFI sprzedał też m. in. Zakłady Mięsne "Resmięs" spółce kontrolowanej przez Jerzego R., byłego oficera Służby Bezpieczeństwa. Z zakładu szybko zaczęto wyprowadzać majątek. "Resmięs" upadł.
''Czujnością i trafnym wyborem'' wykazano się także przy sprzedaży fabryki wódek - łańcuckiego "Polmosu''. Chętnych do kupienia zakładu było wielu. Wybrano karaibską spółkę o dźwięcznej nazwie: Caribbean Distillers Corporation Limited, która zaoferowała 14 mln zł. Dlaczego Ministerstwo Skarbu wybrało firmę z Karaibów? - Do sprzedaży doszło po zbadaniu wiarygodności tej spółki przez ABW i Wojskowych Służb Informacyjnych - zapewaniał we wrześniu 2002 r. Piotr Mik, dyrektor departamentu zezwoleń i koncesji w MSWiA.
Przeciwko tej sprzedaży protestował poseł Z. Wrzodak, który w doniesieniu do prokuratury wymienił nazwisko Ireneusza Sitarskiego, ówczesnego wiceministra skarbu negocjującego z karaibską firmą (nazwisko Sitarskiego pojawia się także przy okazji kontrowersyjnej sprzedaży warszawskiej firmy energetycznej "Stoen''). Przeciwna tej sprzedaży była też poseł Helena Murias. Na nic się to zdało, bo - jak się mówi w kuluarach - na decyzji o tej sprzedaży zarobił ktoś dużo-dużo ważniejszy od posłów, a nawet wspomnianego wiceministra. Co było dalej? To krótka historia. Martin Crowley, właściciel, zrezygnował z produkcji trzech - kojarzonych z Łańcutem - wódek, które stanowiły 60 proc. produkcji ("Biała Dama'', "'Polonez'', Łańcut''). Po jego śmierci (w 2003 r.) szefem fabryki został Ajendra Singh, z pochodzenia Meksykanin. W zakładzie pojawił się ze dwa razy. Zapewne wybitny to fachowiec, bo za te wizyty zażądał ponad 50 tys. dolarów. "Polmos'' został teraz sprzedany firmie "Bellwedere''. Sprawą prywatyzacji "Polmosu'' zajął się NIK.

Nikt nie został ukarany

Fabryka Wagonów'' Gniewczyna''. Sprzedawana przez NFI. O tym, że trafi w prywatne ręce, w 2001 r. zwalniani wtedy członkowie zarządu wiedzieli dużo wcześniej od załogi. Jednak tego nie ujawnili. Dlaczego? Związkowcy twierdzą: - Aby bez przeszkód otrzymać odprawy.
A były to niemałe pieniądze. Prezes wziął brutto 200 tys. zł., wiceprezesi - po 150 tys. zł. Firmę kupili Słowacy, którzy mieli też udziały w fabryce wagonów w Ostrowie Wielkopolskim. Później wybuchły dwie afery. Byli członkowie zarządu zostali zatrzymani w związku z podejrzeniem o popełnienie przestępstw gospodarczych. A jeśli chodzi o grupę, która kupiła "wagony" zarówno w Ostrowie Wlk., jak i w Gniewczynie, nasze służby do dziś badają, czy i jakie są ich ewentualne powiązania ze słowacką mafią.
Gorzko wspominają też prywatyzację (upadłość, znaczna redukcja etatów) zakłady: firma cukrownicza "LU"(dawne ZPC "San'' w Jarosławiu), rzeszowski "Res-Drob'', Strzyżowska Fabryka Mebli, Zakłady Przemysłu Cukierniczego LIWOCZ w Jaśle...
- Takie przykłady można by mnożyć, ale po co - komentuje pewien podkarpacki ekonomista. - Ważniejsze jest to, że nikt z odpowiedzialnych za przypadki nieudanej prywatyzacji nie został dotąd ukarany. I nie zostanie, bo za tym stoją za duże pieniądze. A na końcu i tak zarobi na tym syndyk, który będzie zajmował się upadłością takiego zakładu.
* Nasi rozmówcy nie chcą ujawniać nazwisk. Jak twierdzą, nad prywatyzacją czuwają grube ryby, które mają długie ręce. A w grę wchodzą bardzo duże pieniądze

W tym roku czekają nas dynamiczne zmiany na rynku pracy

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3