Bez pomocy dobrych ludzi mój synek umrze

Małgorzata Motor
- Mój synek musi jak najszybciej być operowany, bo jego serduszko coraz słabiej pracuje – mówi pani Jolanta, mama Kacperka.
- Mój synek musi jak najszybciej być operowany, bo jego serduszko coraz słabiej pracuje – mówi pani Jolanta, mama Kacperka. Krystyna Baranowska
Lekarze z Polski nie chcą się podjąć operacji serca Kacperka, jedyna szansa to zagraniczna klinika. Matka chłopca prosi o pomoc.

Kacperek Szyja z Czarnej koło Łańcuta urodził się z połową serduszka. I już od pierwszego dnia życia toczy o nie walkę. Chociaż ma zaledwie cztery latka ma za sobą trzy bardzo poważne operacje serca.

Jeden na milion

- A miał urodzić się zdrowy. Przez pierwsze miesiące ciąży słyszałam zapewnienia lekarzy, że urodzę zdrowe dziecko. Prawdopodobieństwo, że będzie inaczej miało wynosić jeden na milion - opowiada Jolanta Szyja, mama chłopca.

To były dla niej ważne zapewnienia, bo jej starszy, 6-letni dziś synek przyszedł na świat z wadą serca. Miał też problemy z tętnicą. Konieczna była szybka operacja. Udała się, choć zastawki aorty nie domykają się. Na szczęście, tylko nieznacznie, więc wada umożliwia mu w miarę normalne życie. Wskazana jest jedynie rehabilitacja.

Tylko pół serduszka

Pomóżmy Kacperkowi

Kacperek jest podopiecznym Fundacji na rzecz dzieci z wadami serca CorInfantis. Pieniądze na operację można wpłacać na nr konta: 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150 z dopiskiem "Kacper Szyja".

Dla wpłat zagranicznych:
- USD PL93 1600 1101 0003 0502 1175 2024 z dopiskiem "Kacper Szyja"
- EUR PL50 1600 1101 0003 0502 1175 2022 z dopiskiem "Kacper Szyja"

Kod SWIFT dla przelewów zagranicznych: ppabplpk

Kiedy wydawało się, że pani Jolanta najtrudniejsze chwilę ma już za sobą. Życie postawiło ją przed kolejnym, znacznie poważniejszym problemem. Drugi syn urodził się również z wadą serca, ale znacznie poważniejszą. Nie rozwinęła mu się lewa komora.

Taką wadę leczy się w trzech etapach. Ważne, aby każdy przeprowadzony był w określonym wieku dziecka. Kacperek ma za sobą dwa. Ostatni powinien odbyć się najpóźniej w trzecim roku życia. Tymczasem chłopczyk w maju skończył cztery latka. I nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie doszło do operacji.

- Usłyszałam nawet, że lekarze w Polsce nie podejmą się tej operacji. Problemem jest jego zbyt zwężona tętnica. Kacperek jest leczony w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Tutaj starano się ją rozszerzyć, ale niestety nie udało się. Lekarze oświadczyli mi, że nie podejmą się operacji synka z tak zwężoną tętnicą, bo jej po prostu nie przeżyje - mówi załamana pani Jolanta.

Serduszko coraz słabsze

Chłopczyk szybko rośnie. Z każdym dniem potrzebuje więcej energii. Jego serduszko coraz słabiej sobie radzi.

- Sinieje. Bardzo szybko się męczy. Widać, że jedna komora nie daje już rady sama funkcjonować. Jeśli szybko nie przejdzie trzeciego etapu leczenia, synek umrze.

Nadzieję dał jej jednak prof. Edward Malec z niemieckiej kliniki. Zapowiedział, że podejmie się operacji Kacperka.

- Stosuje on zupełnie inną metodę przy leczeniu wady serca, którą ma synek, niż polscy lekarze. Zapewnił mnie, że w ogóle mu nie przeszkadza, że dziecko ma zwężoną tętnicę. Przeprowadzi operację w drugiej połowie tego roku. A jak uda się mi się zebrać pieniądze na operację, to sprecyzuje datę - wyjaśnia mama chłopczyka.

Jego życie zależy więc od pieniędzy. A właściwie jest w rękach dobrych ludzi. Mąż pani Jolanty jest za granicą, ale zarabia tyle, że wystarcza na bieżące wydatki i rehabilitację synków. Ona ze względu na to, że chłopcy potrzebują stałej opieki, nie może podjąć pracy. Otrzymuje na synków zasiłki pielęgnacyjne. A operacja to koszt rzędu 150 tys. zł. Bez pomocy ofiarodawców chłopczyk jest więc bez szans.

- W tak krótkim czasie nie uda nam się uzbierać pieniędzy. Już raz Czytelnicy pomogli nam, kiedy musieliśmy przerwać rehabilitację ze względu na brak pieniędzy. Trzy lata temu poprosiliśmy ich o pomoc i spotkaliśmy się z błyskawiczną reakcją. Otrzymaliśmy 5 tys. zł. Wierzymy, że i tym razem nasz apel nie pozostanie bez echa. W tej chwili możemy jedynie liczyć tylko na ludzi wielkiego serca - mówi zrozpaczona pani Jolanta.

Pierwsi chętni do pomocy już są. Gminny Ośrodek Kultury i Rekreacji w Czarnej na 7 lipca zaplanował charytatywną imprezę plenerową w Medyni Głogowskiej.

- Podczas największej w naszej gminie imprezy - Jarmarku Garncarskiego - przeprowadzimy licytację wytworów od naszych rękodzielników. Czytelnicy Nowin, którzy na przykład malują obrazy lub wytwarzają nawet najdrobniejsze rzeczy, mogą również przyłączyć się do pomocy na rzecz Kacperka. Chcemy wystawić takie rzeczy, które będzie można zlicytować już za 5 zł. Zależy nam, żeby każdej osobie dać możliwość włączenia się do tej pomocy. Już teraz zapraszamy wszystkich na nasze Święto Garncarzy. Im więcej osób przyjdzie, tym szansa, że uda się uzbierać więcej pieniędzy na operację - zachęca Katarzyna Gargała z ośrodka kultury w Czarnej.

Wideo

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
KW
W dniu 16.07.2013 o 11:54, mama dziecka z wadą serca napisał:

Mój synek, też Kacper już porzeszedł operacje Fontana w maju. Prof. Malec ma świetny zespół operacyjny, najlepszy sprzęt jakim dysponuje kardiochirurgia, i konfort pracy, że żaden dyrektor szpitala mu nie każe przerwać operacje, bo NFZ nie zapłacił a on zadłuża szpital. W Polsce mamy również zdolnych kardiochirurgów, którzy robia co w ich mocy , żeby ratować nasze dzieci, ale sprzętem jakim dysponują wiele nie zdziałają. Coraz więcej jest tego typu zbiórek, bo NFZ nie chce pokryć kosztów takiej operacji. W Polsce propagowana jest myśl, że każdą wadę serca, nasze ośrodki kardiologiczne są w stanie zoperować. To ja się pytam, dlaczego dziesiątki dzieciaków nie są zakwalifikowane do operacji, dlaczego okres oczekiwania to minimum 3lata na operację?! Dlaczego ,już  w tym roku prof. Malec zoperował około 20 dzieciaków z Polski i kolejni rodzice proszą go o pomoc?! Kochani rodzice Kacperka podjeliście słuszną decyzję, życzę powodzenia i szybkiego powrotu do zdrowia dla waszego synka.  Mama dziecka z wada serca

 

Marcinie,dziecka bym nie usunela nawet gdybym wiedziala ze jest takie chore. Gdyby mi na nim nie zalezalo to bym nie zbierala teraz pieniedzy na operacje.Przykro mi ze tak mnie osadzasz ale i tak zycze zdrowia dla Ciebie i twoich dzieci . J. SZ.

Witaj. Chcę pomóc (jak zawsze) ale mam złe doświadczenia z fundacjami. Wymyśl jakiś sposób na kontakt lub bezpieczne przekazanie pieniędzy. Czekam na odpowiedź.   

m
mama dziecka z wadą serca

Mój synek, też Kacper już porzeszedł operacje Fontana w maju. Prof. Malec ma świetny zespół operacyjny, najlepszy sprzęt jakim dysponuje kardiochirurgia, i konfort pracy, że żaden dyrektor szpitala mu nie każe przerwać operacje, bo NFZ nie zapłacił a on zadłuża szpital.

 W Polsce mamy również zdolnych kardiochirurgów, którzy robia co w ich mocy , żeby ratować nasze dzieci, ale sprzętem jakim dysponują wiele nie zdziałają.

 Coraz więcej jest tego typu zbiórek, bo NFZ nie chce pokryć kosztów takiej operacji. W Polsce propagowana jest myśl, że każdą wadę serca, nasze ośrodki kardiologiczne są w stanie zoperować.

 To ja się pytam, dlaczego dziesiątki dzieciaków nie są zakwalifikowane do operacji, dlaczego okres oczekiwania to minimum 3lata na operację?!

 Dlaczego ,już  w tym roku prof. Malec zoperował około 20 dzieciaków z Polski i kolejni rodzice proszą go o pomoc?!

 Kochani rodzice Kacperka podjeliście słuszną decyzję, życzę powodzenia i szybkiego powrotu do zdrowia dla waszego synka.

 

 

Mama dziecka z wada serca

j
jolka

Marcinie,dziecka bym nie usunela nawet gdybym wiedziala ze jest takie chore. Gdyby mi na nim nie zalezalo to bym nie zbierala teraz pieniedzy na operacje.Przykro mi ze tak mnie osadzasz ale i tak zycze zdrowia dla Ciebie i twoich dzieci . J. SZ.

M
Marcin

"To byly dla niej ważne zapewnienia że dziecko będzie zdrowe" Super... a jakby lekarz wykrył wade u Kacpra? Co by to zmieniło? Miałaby wtedy szanse na szybkie zabicie go? No pewnie niebyłoby teraz problemu... a tak... trzeba tyle pieniędzy.
Biedne dziecko.
Wpłaciłem i mam nadzieje że każdy wpłaci i się uda uzbierać na jego operacje.
P.s; a mamie Kacperka radze zamknąć się raz na zawsze z opowiadaniem histori jak to ją lekarz zapewniał....

G
Gość

nr konta też podany na facebooku GOKiR w Czarnej (plakat)

G
Gość
W dniu 17.06.2013 o 07:17, Gość napisał:

Nie można przelać bezpośrednio,tylko za rzecz fundacji? każda fundacja poszytą złodziejami,moje pytanie to ile pieniędzy ze zebranych otrzyma ta osoba,a ile po drodze jej zapier***a?

Z ,,caritas" zainteresowany dostaje jedną trzecią zebranej sumy,resztę przepier***ają sq ..syny w kieckach na cele tylko sobie wiadome,dlatego jestem bardzo ostrożny w dawaniu tym ch..m.

d
dobro powraca

Pytacie jak można pomóc?? wiem że maluszek ma stronę na f.Wklejone są plakaty z numerem konta . Wpisz jedynie Kacper Szyja i wyskoczy co trzeba. Trzymam kciuki za Ciebie maluchu.WALCZ!Trzymam kciuki za powodzenie operacji :)

M
Mieszkanka gminy Czarna
W dniu 16.06.2013 o 09:59, czarna napisał:

znam tych ludzi i naprawdę warto im pomóc.jak byście zobaczyli tego maluszka to serce się kroi. Jest siny, nie moŻe normalnie się bawić jak inne dzieci. Mimo swojej choroby i braku świadomości z tego co go czeka jest uśmiechnięty i naprawdę kochany. Rodzice normalni, skromni ludzie, którzy robią co mogą żeby dzieci mogły żyć normalnie. JAKO OSOBA, KTORA ICH ZNA I WIE ŻE TE PIĘNIĄŻKI ZOSTANĄ PRZEKAZANE NA TĄ OPERACJĘ - UWAŻAM ŻE WARTO IM POMÓC. LICZY SIĘ KAŻDA ZŁOTÓWKA ALE I CZAS.

tak, też znam z widzenia tą rodzinę- porządni, uczciwi ludzie, których los nie oszczędza. Żal mi ściska serce, jak widzę tego chłopca, taki śliczny i kochany.

Warto pomagać takim ludziom- a nawet trzeba!!! Pomóżmy- bo nigdy nie wiemy co nas spotka w życiu, czy my pomocy nie będziemy potrzebować. Życie ludzkie jest nieprzewidywalne- a dobro zawsze powraca!!!!

A
Arek

A jakiś numer konta to gdzie jest pytam się?????

w
wdowa z ewangeli
W dniu 18.06.2013 o 19:17, gęś napisał:

myślę,że w takich sytuacjach i Księża powinni w Kościołach zachęcać ludzi do składki,na takie cele,ratowanie,życia dziecku...

Oczywiscie ze zgadzam sie z twoja opinia.

Malo tego ksieza jako ludzie powazani w parafiach i okolicy powinni osobiscie dac przyklad nie tylko angazujac sie slownie ale przede wszystkim finansowo.

N
Natalia

Witam, nie wiem jak mam się z Panią skontaktować ale jak pani przeczyta tą wiadomość to proszę jeszcze spróbować w szpitalu w Prokocimie w Krakowie. Moje dziecko tam przechodziło już 4 operacje w tym 2 bardzo poważne. Podjęli się tych operacji ale miałam świadomość, że będzie ciężko i mnie ostrzegali. Teraz ma prawie 6 miesięcy i jesteśmy w domu, po 3 miesiącach w szpitalu. 

Chętnie odpowiem na pytania nadzieja9117@gmail.com

g
gęś

myślę,że w takich sytuacjach i Księża powinni w Kościołach zachęcać ludzi do składki,na takie cele,ratowanie,życia dziecku...

G
Gość

sama mam niewielkie zarobki i dwoje dzieci ale z chęcią pomogłabym tej Pani przysłowiową złotówką niestety ale na imprezę 7 lipca nie mam szans gdyż to jest ładny kawał drogi ode mnie a szkoda ze ta Pani nie podaje swojego numeru konta podejrzewam ze nie jedna osoba by wpłaciła parę groszy. Życzę dużo szczęścia i obfitej pomocy od ludzi

m
może ale nie musi

Ciekawe ile ta fundacja przewali kasy, najlepiej to zadzwonic gdzies na Czarna kolo Łańcuta i nawiazac kontakt bezpośredni lub e-mail. Żeby później nie było, że ktos z fundacji za te pieniądze na wakacje wyjedzie, jak to juz mialo miejsce.

G
Gość

Dzięki za odpowiedź dotyczącej kwestii wpisania odbiorcy ;-)

Przelana kasa ;-p

Dodaj ogłoszenie