Bezmyślność kierowców terenówek. Rozjechali trasy narciarskie w Czarnorzekach

Tomasz Jefimow
Trasy w Czarnorzekach to atrakcja dla miłośników biegania na nartach
Trasy w Czarnorzekach to atrakcja dla miłośników biegania na nartach
Udostępnij:
Grupa miłośników jazdy samochodami 4x4 wybrała na cel swojej przejażdżki teren Czarnorzecko-Strzyżowskiego Parku Krajobrazowego. Wjechali na chronione tereny leśne. Nie ominęli też tras do narciarstwa biegowego w Czarnorzekach.

"Rajd" urządzili sobie podczas weekendu. Po przejeździe terenówek 2,5 kilometrowa pętla (z akredytacją Polskiego Związku Narciarskiego) praktycznie na całej długości nie nadawała się do uprawiania biegów narciarskich w Czarnorzekach w gminie Korczyna. Mniejsza, rekreacyjna trasa dla amatorów biegówek, również. Konieczne było poprawianie tras, na których w najbliższą niedzielę mają odbyć się zawody w biegach narciarskich - Memoriał Marka Marcisza Juniora.

- To przykra sprawa, bo mamy świadomość ile pracy kosztuje przygotowanie takich tras - mówi Wojciech Tomkiewicz z Gminnego Ośrodka Kultury w Korczynie. - Wiele osób społecznie się w to angażuje się a ktoś bezmyślnie niszczy ich wysiłek, wjeżdżając samochodem terenowym.

Tomkiewicz dodaje, że w tym momencie trudno w pełni oceniać szkody ze względu na warstwę śniegu - nie wiadomo czy nie zostało zniszczone podłoże.

- Na pewno będziemy się starać o zadośćuczynienie - mówi.

Krośnieńska policja prowadzi w tej sprawie czynności sprawdzające w kierunku zaistnienia przestępstwa dotyczącego umyślnego uszkodzenia mienia. - W chwili obecnej nie znamy osób odpowiedzialnych za uszkodzenie trasy biegowej - mówi Klaudyna Konarzewska z KMP w Krośnie.

Jak dowiedzieliśmy się są świadkowie tego zdarzenia, zapamiętali numery rejestracyjne, zna je policja.

Trasy narciarskie w Czarnorzekach powstały w latach osiemdziesiątych ub. wieku, potem były długo nieużywane. Zostały odnowione, przeprofilowane i w ub. roku udostępnione po raz pierwszy po latach amatorom biegówek i sportowcom.

Mogą oni korzystać z kilku wariantów tras o różnym stopniu trudności. Pętla sprinterska na stadionie i jego okolicach ma długość ok. 1300 metrów. Trasa zasadnicza - najbardziej wymagająca - z licencją PZN, liczy ok. 2 500 metrów.

Na nartach pobiegać mogą także osoby początkujące. Z myślą o nich powstała pętla na płaskim terenie, zlokalizowana na tzw. "torze 4x4".

Udostępnienie tras było możliwe dzięki wspólnym działaniom gminy Korczyna, Nadleśnictwa Kołaczyce oraz Stowarzyszenia Prządki – Ski w Korczynie.

Trenuje na nich m.in. Ewelina Marcisz, jedna z najlepszych w kraju biegaczek, tegoroczna olimpijka.

POLECAMY:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 11

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paweł
Mam zdjęcie tego pajaca. Nissan Patrol RKR 21343. Gość średniego wzrostu blondyn ok 30 - 35 lat.
D
Daniel
Offroadowiec od siedmu boleści co musi jeździć po wykarczowanym terenie bo w pierwszej koleinie tonie. Haha śmiechu warte. Szkoda narciarzy i ich pracy.
k
konrad
W dniu 07.02.2018 o 04:00, LRD2 napisał:

Z tymi "dzikimi" rajdami terenowymi to jest tak jak za PRL-u z wódką na kartki - jak nie można normalnie i oficjalnie pojeździć w terenie to się jeździ na dziko. Wódki nie można było kupić w sklepie to się kupowało u bimbrowników na melinach - bimbrownicy mieli z tego pieniądze - państwo nie miało z podatków. Wódki jest pod dostatkiem - państwo zarabia pieniądze na akcyzie. Ludzie wódkę pili i pić będą. Dokładnie tak samo jest z jazdą w terenie - jak kogoś stać na kupno takiego samochodu to będzie jeździł - teraz trzeba zadać sobie pytanie czy lepiej żeby to było jakoś uregulowane i ludzie mieli dostęp do tras terenowych nawet za odpłatnością np dla lasów państwowych gdzie z powodzeniem można wyznaczać trasy offroadowe np na terenie gdzie prowadzona jest wycinka po tzw drogach zrywkowych zoranych przez ciężki sprzęt którym transportowane jest drewno z lasu. Organizator takiego rajdu miałby sytuację jasną - zezwolenie na poruszanie się w określonym terenie , byłoby jasne kto bierze udział i kto wyrządzą ewentualne szkody. Do tego dochodzą pieniądze za udzielenie terenu.Albo zabronić ze świadomością tego ze i tak tam wjadą i tak i narobią szkód .  Miłośników jazdy terenowej jest w Polsce tysiące - wszyscy stają przed tym samym dylematem - jechać na dziko u nas..albo jechać za granicę? Ja wybieram drugi wariant . Na Ukrainę nie daleko , tanio i nie ma żadnych ograniczeń z wyjątkiem parków narodowych - ale nawet tam są wyznaczone trasy którymi można przejechać - trzeba wykupić odpowiednie pozwolenie. Mozna też pojechać do Rumunii i tez po za parkami narodowymi nie ma żadnych ograniczeń. Systematycznie zostawiamy tam pieniądze w hotelach , restauracjach itd - czy nie można by zostawiać ich tutaj? Można i byłyby to o wiele większe pieniądze niż z kilkudziesięciu mandatów.Ale tu trzeba wykazać odrobinę dobrej woli - pan/pani z za betonowego biurka niezależnie od tego czy cos robi ,czy nic ,zarabia tyle samo - więc temat jest cieźki do przeprowadzenia.Żeby było jasne nie staję po stronie wandali niszczących uprawy, młodniki itd - takich ludzi  w prawdziwym środowisku offroadowym się nie toleruje. To margines który NIESTETY rzutuje na całe środowisko.

Jedź do tego banderlandu i najlepiej już nie wracaj.

L
L-O
Brać za mordę dzikusow na halasliwym i nibeziecznym sprzęcie.W górach są w lasach są! Przecież namierzyć ich łatwo wystarczy trochę odwagi.Sluzby do roboty!
G
Gość

Nawet w Alpach są trasy dla samochodów i motocykli terenowych. W Polsce nie można przejechać po asfaltowej leśnej drodze z wioski do wioski! Skandal. 1/3 terytorium kraju zawłaszczona prze LP.

G
Gość
W dniu 07.02.2018 o 03:59, LRD2 napisał:

Z tymi "dzikimi" rajdami terenowymi to jest tak jak za PRL-u z wódką na kartki - jak nie można normalnie i oficjalnie pojeździć w terenie to się jeździ na dziko. Wódki nie można było kupić w sklepie to się kupowało u bimbrowników na melinach - bimbrownicy mieli z tego pieniądze - państwo nie miało z podatków. Wódki jest pod dostatkiem - państwo zarabia pieniądze na akcyzie. Ludzie wódkę pili i pić będą. Dokładnie tak samo jest z jazdą w terenie - jak kogoś stać na kupno takiego samochodu to będzie jeździł - teraz trzeba zadać sobie pytanie czy lepiej żeby to było jakoś uregulowane i ludzie mieli dostęp do tras terenowych nawet za odpłatnością np dla lasów państwowych gdzie z powodzeniem można wyznaczać trasy offroadowe np na terenie gdzie prowadzona jest wycinka po tzw drogach zrywkowych zoranych przez ciężki sprzęt którym transportowane jest drewno z lasu. Organizator takiego rajdu miałby sytuację jasną - zezwolenie na poruszanie się w określonym terenie , byłoby jasne kto bierze udział i kto wyrządzą ewentualne szkody. Do tego dochodzą pieniądze za udzielenie terenu.Albo zabronić ze świadomością tego ze i tak tam wjadą i tak i narobią szkód .  Miłośników jazdy terenowej jest w Polsce tysiące - wszyscy stają przed tym samym dylematem - jechać na dziko u nas..albo jechać za granicę? Ja wybieram drugi wariant . Na Ukrainę nie daleko , tanio i nie ma żadnych ograniczeń z wyjątkiem parków narodowych - ale nawet tam są wyznaczone trasy którymi można przejechać - trzeba wykupić odpowiednie pozwolenie. Mozna też pojechać do Rumunii i tez po za parkami narodowymi nie ma żadnych ograniczeń. Systematycznie zostawiamy tam pieniądze w hotelach , restauracjach itd - czy nie można by zostawiać ich tutaj? Można i byłyby to o wiele większe pieniądze niż z kilkudziesięciu mandatów.Ale tu trzeba wykazać odrobinę dobrej woli - pan/pani z za betonowego biurka niezależnie od tego czy cos robi ,czy nic ,zarabia tyle samo - więc temat jest cieźki do przeprowadzenia.Żeby było jasne nie staję po stronie wandali niszczących uprawy, młodniki itd - takich ludzi  w prawdziwym środowisku offroadowym się nie toleruje. To margines który NIESTETY rzutuje na całe środowisko.

Coś  w tym jest. Jak zwykle potrzebny jest jakiś kompromis, a nie zwyczajowo po polsku - zakazać i już (a potem dumnie spacerować jak to "rozwiązało się problem"). Nie ma tak, że w lasach (c.a. 30% powierzchni polski) nie dałoby się wyznaczyć dróg którymi można by przejechać terenówką, quadem czy motorem, lub nawet zwykłym autem. Nie każdą drogą i może nie w każdym lesie, ale wybrane drogi tworzące jakiś logiczny ciąg/system można by wyznaczyć.

V
Vittu

samochody pasuja do lasu jak okulary do konia..

L
LRD2

Z tymi "dzikimi" rajdami terenowymi to jest tak jak za PRL-u z wódką na kartki - jak nie można normalnie i oficjalnie pojeździć w terenie to się jeździ na dziko. Wódki nie można było kupić w sklepie to się kupowało u bimbrowników na melinach - bimbrownicy mieli z tego pieniądze - państwo nie miało z podatków. Wódki jest pod dostatkiem - państwo zarabia pieniądze na akcyzie. Ludzie wódkę pili i pić będą. Dokładnie tak samo jest z jazdą w terenie - jak kogoś stać na kupno takiego samochodu to będzie jeździł - teraz trzeba zadać sobie pytanie czy lepiej żeby to było jakoś uregulowane i ludzie mieli dostęp do tras terenowych nawet za odpłatnością np dla lasów państwowych gdzie z powodzeniem można wyznaczać trasy offroadowe np na terenie gdzie prowadzona jest wycinka po tzw drogach zrywkowych zoranych przez ciężki sprzęt którym transportowane jest drewno z lasu. Organizator takiego rajdu miałby sytuację jasną - zezwolenie na poruszanie się w określonym terenie , byłoby jasne kto bierze udział i kto wyrządzą ewentualne szkody. Do tego dochodzą pieniądze za udzielenie terenu.Albo zabronić ze świadomością tego ze i tak tam wjadą i tak i narobią szkód .  Miłośników jazdy terenowej jest w Polsce tysiące - wszyscy stają przed tym samym dylematem - jechać na dziko u nas..albo jechać za granicę? Ja wybieram drugi wariant . Na Ukrainę nie daleko , tanio i nie ma żadnych ograniczeń z wyjątkiem parków narodowych - ale nawet tam są wyznaczone trasy którymi można przejechać - trzeba wykupić odpowiednie pozwolenie. Mozna też pojechać do Rumunii i tez po za parkami narodowymi nie ma żadnych ograniczeń. Systematycznie zostawiamy tam pieniądze w hotelach , restauracjach itd - czy nie można by zostawiać ich tutaj? Można i byłyby to o wiele większe pieniądze niż z kilkudziesięciu mandatów.Ale tu trzeba wykazać odrobinę dobrej woli - pan/pani z za betonowego biurka niezależnie od tego czy cos robi ,czy nic ,zarabia tyle samo - więc temat jest cieźki do przeprowadzenia.

Żeby było jasne nie staję po stronie wandali niszczących uprawy, młodniki itd - takich ludzi  w prawdziwym środowisku offroadowym się nie toleruje. To margines który NIESTETY rzutuje na całe środowisko.

L
LRD2

Z tymi "dzikimi" rajdami terenowymi to jest tak jak za PRL-u z wódką na kartki - jak nie można normalnie i oficjalnie pojeździć w terenie to się jeździ na dziko. Wódki nie można było kupić w sklepie to się kupowało u bimbrowników na melinach - bimbrownicy mieli z tego pieniądze - państwo nie miało z podatków. Wódki jest pod dostatkiem - państwo zarabia pieniądze na akcyzie. Ludzie wódkę pili i pić będą. Dokładnie tak samo jest z jazdą w terenie - jak kogoś stać na kupno takiego samochodu to będzie jeździł - teraz trzeba zadać sobie pytanie czy lepiej żeby to było jakoś uregulowane i ludzie mieli dostęp do tras terenowych nawet za odpłatnością np dla lasów państwowych gdzie z powodzeniem można wyznaczać trasy offroadowe np na terenie gdzie prowadzona jest wycinka po tzw drogach zrywkowych zoranych przez ciężki sprzęt którym transportowane jest drewno z lasu. Organizator takiego rajdu miałby sytuację jasną - zezwolenie na poruszanie się w określonym terenie , byłoby jasne kto bierze udział i kto wyrządzą ewentualne szkody. Do tego dochodzą pieniądze za udzielenie terenu.Albo zabronić ze świadomością tego ze i tak tam wjadą i tak i narobią szkód .  Miłośników jazdy terenowej jest w Polsce tysiące - wszyscy stają przed tym samym dylematem - jechać na dziko u nas..albo jechać za granicę? Ja wybieram drugi wariant . Na Ukrainę nie daleko , tanio i nie ma żadnych ograniczeń z wyjątkiem parków narodowych - ale nawet tam są wyznaczone trasy którymi można przejechać - trzeba wykupić odpowiednie pozwolenie. Mozna też pojechać do Rumunii i tez po za parkami narodowymi nie ma żadnych ograniczeń. Systematycznie zostawiamy tam pieniądze w hotelach , restauracjach itd - czy nie można by zostawiać ich tutaj? Można i byłyby to o wiele większe pieniądze niż z kilkudziesięciu mandatów.Ale tu trzeba wykazać odrobinę dobrej woli - pan/pani z za betonowego biurka niezależnie od tego czy cos robi ,czy nic ,zarabia tyle samo - więc temat jest cieźki do przeprowadzenia.

Żeby było jasne nie staję po stronie wandali niszczących uprawy, młodniki itd - takich ludzi  w prawdziwym środowisku offroadowym się nie toleruje. To margines który NIESTETY rzutuje na całe środowisko.

M
Max

Solidne mandaty za niszczenie środowiska dla bezmózgich terenowców. To kolejna patologia po traktorzystach w quadach.

M
Max

Solidne mandaty za niszczenie środowiska dla bezmózgich terenowców. To kolejna patologia po traktorzystach w quadach.

Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie