Bo do tanga trzeba zespołu

    Bo do tanga trzeba zespołu

    WŁADYSŁAW BOROWIEC, PIOTR WRÓBEL

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    W domu kultury zabawa seniorów. Są dowcipy o ginekologu, coś na szybsze krążenie, panowie w garniturach, panie w kreacjach. W restauracji, w centrum miasta, to samo, ale goście nieco młodsi. W obu miejscach inaczej, swojsko, bo do tańca przygrywa zespół muzyczny.
    Bo do tanga trzeba zespołu
    Im mniej w Rzeszowie miejsc pracy, tym więcej otwiera się barów i restauracji. Czym te lokale różnią się? Kolorowymi plamami na ścianach, co świadczy o tym, że wśród dekoratorów wnętrz dużo jest w tym mieście miłośników impresjonizmu. Różnią się też rodzajem serwowanej muzyki. W jednych lokalach króluje hip-hop. (Hip-hop jest wtedy, kiedy facet z czapką z daszkiem do tyłu na głowie zamiast śpiewać, godzinami coś gada). W innych - disco (pierwszy kawałek nie różni się od szesnastego).
    - Coraz więcej klientów, i to w różnym wieku, zaczyna tęsknić za potańcówką przy prawdziwej orkiestrze - mówi jedna z barmanek, a później włącza nam MTV. A tam... disco. Spoglądamy. Jakaś solistka wije się, wykonuje ruchy zwane erotycznymi. "Śpiewać to ona nie potrafi, ale na rurę w agencji to by się nadawała" - przebiega nam przez myśl.
    Zaglądamy do innych lokali, pytamy, gdzie można potańczyć. Ale przy orkiestrze. Okazuje się, że najbardziej znane są dwa miejsca: Osiedlowy Dom Kultury przy ul. Kochanowskiego oraz "Bohema".

    Kielich, taniec i pełna kultura

    Na Kochanowskiego przychodzimy niezapowiedziani. Na sali tłumy, będzie ze 100 osób. Żeby dostać się na niedzielną zabawę organizowaną przez Osiedlowy Klub Seniora, trzeba rezerwować miejsce. - Dziś dużo nowych twarzy - mówi ktoś zdradzając, że zazwyczaj zaglądają tutaj stali bywalcy.
    - Tylko mnie nie opisujcie, ja jestem grzeczny - mówi jeden z mężczyzn spotkanych przy stoliku.
    - Tu rzeczywiście jest bezpiecznie - dorzuca dużo młodsza od innych kobieta.
    Mówi, że tydzień temu była w "Bohemie", ale głównie bawiły się tam kobiety, a ona lubi potańczyć. Gdy odeszła od stolika na parkiet, już nie wróciła. Rzeczywiście tak lubi tańczyć - pomyśleliśmy.
    Pomyśleliśmy też, że to piękne - w każdym wieku mieć ochotę zabawić się przy muzyce. - Widzi pan! I kielicha można wypić i potańczyć. Ale wszystko z umiarem, pełna kultura - mówi do nas jedna z kobiet. A później opowiada dowcip: Co myśli ginekolog, kiedy po pracy wychodzi na ulicę? - Nareszcie widzę normalne twarze!

    Wczoraj się ożeniłem

    Na Kochanowskiego wszyscy panowie pod krawatem. - Bo partnerce należy się szacunek - komentuje któryś z panów. A nam wtedy przypomniała się scena z baru dla młodzieży, kiedy to "szarmanccy" młodzieńcy dzieląc się między sobą znajomością "łaciny", wysyłali w tym czasie swoje ukochane po szlugi i piwo.
    Podczas zabawy seniorów panie ubiorem nie ustępują panom. Dużo srebrnej biżuterii, korale, wachlarze... Obserwujemy ich twarze. Wprawdzie nie z każdej emanuje radość, ale z wielu twarzy odczytujemy, że mężczyźni na jej widok tracili głowy. A zapewne i teraz tracą. Zwłaszcza przy słowach piosenki, którą gra w tej chwili zespół Stanisława Ziemniaka: "Świat jest piękny. Przytul, uściśnij pocałuj..."
    Przed domem kultury, na schodach siedzi młody mężczyzna w garniturze. Od swoich kolegów, którzy rozmawiają o zwycięstwie żużlowców Apatora Toruń, domaga się życzeń.
    - A co się stało? - pyta jeden z jego kumpli.
    - Wczoraj się ożeniłem.
    - No to gratulacje - "wylewnie" składa panu młodemu życzenia, a później znowu zaczyna o Apatorze.

    Mam komisję sejmową oglądać?

    "Bohema". Tu też gra zespół, ale więcej już elektroniki. Z głośników częściej można usłyszeć świeże szlagiery. Goście w różnym wieku, co widać po strojach kobiet: od poprawnie skrojonych żakietów, po prześwitujące bluzeczki. Ale wszystkich łączy jedno - chcą potańczyć przy orkiestrze. - Ja to po prostu lubię - mówi studentka Uniwersytetu Rzeszowskiego, która nie chce jednak zdradzić nazwiska. Dlaczego? - Bo by się koleżanki ze mnie śmiały. One chodzą na techno. Wiecie, co to takiego?
    Wiemy: ma ono wiele wspólnego z polską reprezentacją piłki nożnej. Trzeba udawać, że się człowiek rusza, podczas gdy tak naprawdę stoi się w miejscu.
    W "Bohemie" można też spotkać - nie ma co ukrywać - wiele samotnych kobiet.
    - To, że sama wybieram się na tańce, może się komuś źle kojarzyć. Ale co mam robić? Zamknąć się w domu i płakać? Albo sejmową komisję oglądać? Lubię potańczyć, a tu - a nie na krzykliwej dyskotece - mogę spotkać kogoś interesującego - mówi pewna kobieta.
    Później sama wybiega na parkiet i zaczyna tańczyć.

    Nie ma gdzie pójść z żoną


    Rozmowa ze Stanisławem Ziemniakiem, szefem zespołu muzycznego: - Gdzie w Rzeszowie moźna się zabawić przy "żywym" zespole?

    - Trzeba go sobie indywidualnie zamówić na określoną imprezę. Nie znam lokalu w Rzeszowie, gdzie można by zatańczyć przy muzyce granej na żywo. Jest tak od 1990 roku.

    - Kiedyś zespoły grały w wielu rzeszowskich lokalach: w "Klubowej", "Kaprysie", "Hotelowej", "Hungarii", "Relaksie"... Teraz w tym miejscu są sklepy.

    - Zniknęły dancingi, zabawy. Nie ma gdzie pójść z żoną, żeby godzinkę potańczyć przy spokojnej, rozrywkowej muzyce. Co ciekawe: na kursach tańca uczą jak tańczyć tango, fokstrota, walca, ale nie ma później możliwości wypróbowania tych umiejętności.

    - Gdzie więc gracie?

    - Czasem na weselach, ponadto mam Kapelę Podwórkową z Wygnańca i często zapraszają nas, by koncertem uświetnić jakąś imprezę. Co do wesel, to coraz częściej obsługuje je dwóch, trzech muzyków, wyposażonych w sprzęt, który pozwala założyć dyskietkę do komputera i udawać, że się gra na organach. I wszystko, oprócz głosu solisty, idzie z dyskietki.

    - Młodzi nie tęsknią jednak za "żywą" muzyką?

    - Raczej nie. Są przyzwyczajeni do muzyki mechanicznej. Tylko starszym brakuje muzyki na żywo, gdzie jest i perkusja, saksofon, trąbka, akordeon. Tymczasem w Rzeszowie jest mnóstwo lokali rozrywkowych i wszędzie leci identyczma muzyka z taśmy.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo