Bombowa premiera!

Marek Bluj
Nawet Marek Siebeck niewiele mógł zrobić w meczu przeciwko Resovii. Do bloku skacze Karel Kvasnićka.
Nawet Marek Siebeck niewiele mógł zrobić w meczu przeciwko Resovii. Do bloku skacze Karel Kvasnićka.
- Po dwóch niełatwych meczach mamy cztery punkty! A możemy grać jeszcze lepiej - cieszył się Grzegorz Pilarz, kapitan Resovii, która nie dała najmniejszych szans warszawskiej Politechnice.

Premiera sezonu na Podpromiu wypadła bombowo. 4000 kibiców, świetna atmosfera i od pierwszej akcji skuteczna gra Resovii, która ostrzeliwała stołeczną ekipę bardzo mocna zagrywką. "Inżynierowie" nie są specjalistami do przyjęcia, więc piłka raz po raz uciekała im z rąk, stąd nie mogli - choć chcieli - zrobić rzeszowianom w ataku specjalnej krzywdy.

Tylko dobra mina

Kiedy już Radosław Rybak zdołał się jakimś cudem przebić przez rzeszowski blok, to w pogotowiu był zawsze niezastąpiony Dusan Kubica. "Duszek" podbijał piłki znanym tylko sobie sposobem.

Resoviacy także w ataku i przyjęciu byli zwyczajnie za dobrzy dla gości, którzy w dwóch pierwszych partiach robili tylko dobrą minę do złej gry. Tomasz Józefacki niemiłosiernie obijał blokujących go rywali, zdobywając w inauguracyjnej odsłonie 8 "oczek". Swoje trzy grosze dokładali Karel Kvasnicka z Wojciechem Gradowskim.

A środek? Środek za sprawą Łukasza Perłowskiego i Michała Kaczmarka, mimo, że warszawianie, starali się pilnie ich strzec, także należał do resoviaków.

Siłą w mur

- Co tu szukać dziury w całym, zagraliśmy słabo. Mieliśmy kłopoty z przyjęciem, a potem nie można było nic normalnego z tego zrobić. Musimy do siły dołączyć finezję i technikę, bo siłą muru nie przebije. Każdy z nas chce za wszelka cenę skończyć, ale różnie z tym bywa - ubolewał Radosław Rybak, lider "Polibudy", która odgrażała się, że jedzie do Rzeszowa po trzy punkty. Figa z makiem!

Gospodarze zagrali bardzo dobrą partię i tylko w trzecim secie spuścili z tonu. Był to bardzo brzydki set. Obie drużyny, jak na wyścigi psuły zagrywki i było trochę nerwów. Niepotrzebnych, bo kiedy rzeszowianie włączyli trzeci bieg, było jak w bajce o Michałach. Jak ten duży zaczął krążyć, to ten mały nie mógł zdążyć...

RESOVIA - J.W. CONSTRUCTION AZS POLITECHNIKA WARSZAWA 3:0 (25:18, 25:19, 25:20)

RZESZÓW: Pilarz (5), Józefacki (18), Kvasnicka (9), Perłowski (12), Kaczmarek (8), Gradowski (9), Kubica (libero) oraz Szczygieł. Trener Jan SUCH.

WARSZAWA: Chudik, Rybak (9), Jurkiewicz (6), Kowalczyk (3), Kulikovski (11), Szulc, Maciejewicz (libero) oraz Drzyzga, Siebeck (10), Łomacz (1). Trener Krzysztof FELCZAK.

SĘDZIOWALI: Wojciech Maroszek (Żory) i Bogumił Sikora (Bielsko-Biała).

WIDZÓW 4000.

Przebieg meczu:
I set: 5:2, 10:5, 15:10, 20:13, 25:18
II set: 5:3, 10:7, 15:10, 20:13, 25:19
III set: 5:3, 10:9, 15:14, 20:18, 25:20

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie