Budujemy w Bieszczadach domy z gliny! (foto+film)

Ewa Gorczyca
Glina i słoma to bardzo tanie materiały. Tyle, że wykonanie pracochłonne - mówi Marcin Binik. Tomasz Jefimow
Daniel stuka w szarobrązowy bloczek. - Twardy, prawie jak skała - mówi. - A to tylko glina i słoma - podkreśla. Znakomity materiał na dom!

Glinę mieszamy z wodą, powstaje masa jak gęsta śmietana. Dorzucamy posiekaną słomę, mieszamy, ubijamy w formie. "Klocek" obsycha sobie na słońcu z każdej strony przez trzy tygodnie. I już możemy stawiać mur.

Tu są nasze korzenie

Przeliczyli, że na dom trzeba im około 3,5 tysiąca pustaków. Tomasz Jefimow

W Polsce aż się prosi o budowanie z gliny. Bo materiał jest wszędzie.

(fot. Tomasz Jefimow)Z głównej szosy nie widać tego miejsca na zboczu Góry Baligrodzkiej. Trzeba podjechać kamienistą dróżką wiodącą - Dla terenówek to żaden problem, ale i "maluch" ojca daje sobie radę - śmieje się Marcin, młodszy brat Daniela.

Z "włości" Biników w Baligrodzie (jakieś 350 m.n.p.m) rozpościera się malowniczy widok na okoliczne wzgórza z dominującą Kiczerą. Na 40 arach gruntu darowanego przez dziadków bracia: 28-letni Daniel i 30-letni Marcin postanowili wybudować domy z gliny. - Tu są nasze korzenie, jesteśmy baligrodzianami od czterech pokoleń - mówi Marcin.

Sprowadzili na działkę urbanistkę z gminy. Okazało się, że z pozwoleniem na budowę w tym miejscu nie będzie kłopotu.

Daniel kilka lat temu wyjechał w poszukiwaniu pracy do Anglii. Dziś mieszka w południowo-zachodnim regionie, razem z narzeczoną, Justyną. Jest menedżerem osiedla dla seniorów.

Na Wyspach pierwszy raz ujrzał gliniane domy. Zobaczył i zachwycił się ich naturalną urodą. - Tam gdzie mieszkamy, jest ich bardzo dużo - opowiada. - W całej Wielkiej Brytanii ok. 50 tysięcy. I co ciekawe, mimo wilgotnego klimatu, potrafiły przetrwać nawet kilkaset lat. Niektóre liczą sobie pięć-sześć wieków. I nadal budowane są nowe.

Justyna dodaje, że te angielskie domy są naprawdę piękne.

- To małe, urocze chatki pokryte strzechą. Zaokrąglone kąty, czasem nieco krzywe ściany, małe okienka. Z zewnątrz wyglądają, jakby czas się zatrzymał. A w środku - najnowsze technologie.

- Domy z gliny powstawały także w Polsce - przypomina Marcin. - Takie budownictwo było bardzo popularne w okresie powojennym. Nic dziwnego, bo były tanie, szybkie w budowie, ciepłe i zdrowe. Jest nawet szkoła w Kasince Małej w Małopolsce, zbudowana tą metodą.

- Ale potem propaganda lat 50. zrobiła swoje - dodaje Daniel. - Budujących z gliny ośmieszano jako zaściankową biedotę.

Materiały tanie, ale dużo pracy

[obrazek3] Przeliczyli, że na dom trzeba im około 3,5 tysiąca pustaków. (fot. Tomasz Jefimow)Młody Binik twierdzi, że głosów krytycznych się nie bał. Reakcje są raczej pozytywne. Pomysł wywołuje bardziej ciekawość niż kpiny. - Nie spotkałem się jeszcze z osobą, która by mi powiedziała: "człowieku, coś ty wymyślił, to już nie ma porządnych materiałów do budowy?".

Marcin przyznaje jednak, że na początku wydawało mu się, że brat z tą "lepianką" to trochę wydziwia. - Dopóki mi nie wytłumaczył, na czym to polega. Jak poznałem zalety technologii, to sam się zapaliłem do budowy podobnego domu dla siebie.

- Rodzice, a nawet dziadkowie, przekonali się do mojego pomysłu - opowiada Daniel. - Babcia jest trochę taką lokalną znachorką. Docenia lecznicze właściwości gliny. I nawet mówi, że na stare lata będzie sobie w tym domku pomieszkiwać dla poprawy zdrowia.

Dla Marcina ważny argument to niskie koszty budowy.

- Glina i słoma to bardzo tanie materiały - podkreśla. - Tyle, że wykonanie pracochłonne.

W Polsce aż się prosi

Decyzja zapadła: budujemy. O dziwo, nie było kłopotów z formalnościami. - Polska jako jeden z niewielu krajów w Unii Europejskiej posiada normy dotyczące budowli z gliny - relacjonuje Daniel. - Nie potrzebowaliśmy żadnych dodatkowych pozwoleń. Po prostu: idziemy do urzędu, w projekcie wpisujemy, że dom budujemy z gliny i słomy. I to jest stuprocentowo legalne, zgodne z przepisami. I nie ma prawa nam żaden urzędnik powiedzieć, że tego się nie da zrobić.

Bracia mówią, że w Polsce aż się prosi o budowanie z gliny. Bo materiał jest wszędzie. Wystarczy wykopać sobie dołek. - My też pierwsze bloczki ulepiliśmy z gliny z naszej działki - wspomina Daniel.

- Ale okazała się zbyt kamienista, więc żeby ułatwić sobie sprawę, kupiliśmy w pobliskiej cegielni w Zagórzu już odsianą, czystą - mówi Marcin.

Dwie wywrotki (20 ton) kosztowały ok. tysiąca złotych. Liczą, że gliny wystarczy na 3 tysiące bloczków. Nieco gorzej było ze słomą. Bo rolnictwo w Bieszczadach trochę podupadło. Po słomę jeździli więc do gospodarza aż pod Krosno. Od rolnika w Miejscu Piastowym kupili zeszłoroczną, kilkanaście bali za 600 złotych.

- A wodę mamy z pobliskiego źródełka - śmieje się Marcin.

Jak zabawa w dzieciństwie

Jak fachowo mieszać glinę z wodą i ze słomą nauczyli się na kursie, prowadzonym przez architekta Macieja Chyłę. Szkolili się w czwórkę: Daniel, Marcin, ich ojciec i narzeczona Daniela.

Proporcje zależą od lepkości gliny. Im bardziej lepka, tym więcej można dać słomy. Słomę trzeba posiekać na kawałki, 8-15 centymetrowe. Gotową mieszkankę ubijają w foremkach: 45 na 15 na 25 cm.

- To trochę tak jak zabawa w dzieciństwie - żartuje z budowy Marcin.

Czasem zrzucają gumiaki i miętoszą glinę bosymi nogami. - Mamy tu grupę pomocników, którzy przychodzą, podglądają, depczą tę glinę. Człowiek po całym dniu wychodzi umorusany, ale szczęśliwy - mówi Daniel.

Żona Marcina, Wioletta, zagląda obejrzeć postępy budowy. Dwuletni Karolek też ma uciechę. Dolewa wody do korytka, nosi słomę.

Kontakt z gliną jest dobry - przekonuje Daniel. - Ręce delikatnieją, skóra się wygładza. Podczas mieszania wytwarzają się substancje, które pomagają w leczeniu układu oddechowego. Mieszkańcy domów z gliny nie mają problemów z astmą.

Glinę można mieszać ręcznie, łopatą, ale Marcin z ekipą opracował swój patent. Zrobili większe koryto, używają koparki. Najpierw dolewają wodę, dosypują słomę. Gdy konsystencja jest odpowiednio twarda, wkładają do foremki, ubijają, zamykają dekielkiem, dociskają, wysuwają. I gotowe.

- Zostawiamy na 3-4 dni, później przewracamy, żeby z każdej strony sobie obeschły - dopowiada Daniel. Gotowe bloczki przenoszą pod wiatę. Po dwóch tygodniach są twarde jak kamień i można murować ściany.

Ciepło, zdrowo, komfortowo

Przeliczyli, że na dom trzeba im około 3,5 tysiąca pustaków. W ciągu pierwszego tygodnia, w kilka osób (pomagają członkowie rodziny) zrobili tysiąc. Oczywiście, tempo pracy zależy od pogody.

Marcin ma doświadczenie budowlane, więc brat, który po urlopie wraca do Anglii, jemu powierzył murowanie. - Mamy już gotowy fundament. Najpierw powstanie drewniana konstrukcja dla podtrzymania dachu, potem obudujemy ją bloczkami z gliny - opisuje Marcin.

Kolejność prac jest odwrotna niż przy tradycyjnej budowie. Najpierw dach, potem ściany. Muszą być grubsze niż te z pustaków czy cegły. W domu Binika będą mieć ok. pół metra.

- I na pewno nie rozmokną - zapewnia Marcin.
- Skoro Anglicy takich obaw nie mają, choć wiadomo, że klimat u nich wilgotny, a domy stoją tyle lat, to widać deszcz im nie przeszkadza - uspokaja Daniel.

Oczywiście, gliniany dom musi być odpowiednio zadaszony. - Okapy trzeba zrobić trochę dłuższe, bo osłaniały ściany - tłumaczy Marcin.

Marcin śmieje się, że nagrodą za to babranie się w glinie będzie komfort mieszkania. Odpada sprzątanie, bo glina wytwarza substancje antystatyczne, więc kurz nie osiada. - Problemów z robakami też nie zanotowano - dodaje brat.

Obaj podkreślają ekonomiczność glinianych budowli. - W lecie są przyjemnie chłodne, zimą łatwe do ogrzania. Ciepłe i suche dzięki izolacyjnym właściwościom słomy - mówią.

Sprawdzisz, jak się mieszka

Projekt domu Daniela: 120 metrów kwadratowych, na poddaszu pokoje z łazienkami. 28-latek na razie nie wie, czy i kiedy wróci na stałe do Baligrodu, ale chce mieć w rodzinnych stronach swoje miejsce. - Na początku planuję ten dom przeznaczyć dla odwiedzających Bieszczady - mówi.

Liczy, że będzie przyciągał gości. Raz jako atrakcja turystyczna, dwa - jako promocja niekonwencjonalnego, taniego a przede wszystkim zdrowego budownictwa. - Każdy będzie mógł sprawdzić, jak się mieszka w takim domu - mówi.

W środku będzie tradycyjnie: ściany wytynkowane gliną wymieszaną z odrobiną piasku. Marcin jest stolarzem, sam zrobi drewniane meble. Kominek, drewniane okienka. Miało być klepisko, ale ostatecznie zdecydowali się na podłogę z cegieł (na dole) i desek (na poddaszu). Dach z osikowego albo świerkowego gontu: w Bieszczadach chłopaków, którzy potrafią go robić nie brakuje. - Chcieliśmy strzechę, ale okazała się dla nas za droga - przyznają.

Marcin już planuje, że w przyszłym roku, jak finanse pozwolą, obok domu brata postawi swój. Trochę inny, niższy, taką glinianą chatkę w dawnym stylu.

- W nowoczesnych czasach wykorzystujemy doświadczenia przodków, sięgamy do korzeni budownictwa, które kształtowały się przez tysiące lat - mówi Daniel.

Słyszeli, że kilkanaście lat temu ktoś wybudował już dom z gliny w Bieszczadach. Ale podobno się wstydził i ściany przykrył deskami. - Nam to nie grozi - zapewniają bracia.

Wideo

Komentarze 14

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

N
Natalia

Też byłam i widziałam i jest urokliwie (o budownictwie nie mam zielonego pojęcia -zwracam uwagę na wygląd hehehe ) Ciekawy pomysł. Tańszy  dużo nie jest bo nadzór budowlany kosztuje (pozwolenia, plany itp.) a drewno na szkielet musi być konkretne  bo ta glina to tylko wypelnienie a nie konstrukcja czy fundamenty.

J
Jacek

materiał świetnie wygląda, ale czy muer utrzyma konstrukcję dachu? chętnie obejrzałbym jakiś szkic do projektu,

s
sabina i darek

widziałem z bliska i w srodku jestesmy pod wrazeniem pozdrawiamy

K
Kalusek

Szczerze gratuluje, pomysł może i stary lecz zapomniany, cieszy że przeżywają renesans. Czekam na otwarcie na pewno pojade popatrzeć. Znalazłem również ich stronkę z dziennikiem budowy polecam www.chatazgliny.pl Gratuluje postepów TAK TRZYMAĆ

K
Kacper

Pomysł w zasadzie stary jak świat, a jednocześnie nowy i nieznany. W ogóle nie dostrzegany przez decydentów wszelkiej maści. Naturalne materiały i technologie można by propagować i wdrażać w rejonach dotkniętych klęskami żywiołowymi (nie mam na myśli terenów zalewowych bo tam żadna technologia nie ma szans powodzenia, chyba że domy na słupach). W przypadku domów budowanych z materiałów miejscowych odpadałoby oczekiwanie na transport, zapomogi, odszkodowania, kredyty i decyzje nie wiadomo jakie i kogo i z jakiej partii. Niepotrzebne byłyby wizyty Premiera i sztabów kryzysowych by od razu po uporządkowaniu zniszczeń uruchomić przez zorganizowanych poszkodowanych na najniższym szczeblu (sołtys, wójt) wytwarzanie odpowiednich materiałów bez nakładów finansowych i budowy choćby tymczasowych domostw dla zapewnienia przyzwoitych warunków bytowych na kilka, czy kilkanaście lat nim machina państwowo-samorządowo-ubezpieczeniowo-sądowa wyprostuje drogi do lepszego jutra. Najtrudniej dostrzec to co najbliżej. Pozdrawiam Kacper.

A
Adam

W temacie domów słomiano-glinianych polecam www.dobraidea.pl

f
fred

asd masz gówno we łbie a słoma ci z butów wyłazi jak ci szkoda prostaku to się nie wypowiadaj!!!

e
emma

Nie dalej jak tydzień, no moze dwa temu w telewizji widziałam podobny pomysł bodajze belgó lub niemców. Trwało to długo, ale efekt i klimat godny pozazdroszczenia.
asd- mówiąc o gównie widać ,że masz siano w głowie i mleko pod nosem . Krótko żyjesz, mało wiesz i glinie nie dorównasz.

p
pytający

Ciekaw jestem czy nie będą przeszkadzały orlikom krzykliwym, niedźwiedziom, wilkom, orłom przednim i innym gatunkom tu żyjącym? Trochę ironizuję bo wiem, że w Bieszczadach są spore trudności z uzyskaniem uzgodnienia na tego typu przedsięwzięcia w innym miejscu, gdzie mogłyby powstać także takie piękne i ekologiczne domki. A moim marzeniem jest mieszkać w takim domku.

j
juma

Tak właśnie budują Węgrzy.

o
obywatelrz

super gratuluje!!!...taki region ja bieszczady powinien być na skalę przemysłową produkowane takie domy...i sprzedawane dla Warszawiaków Krakósów itd....

m
magic

...a jak sie skarbówka dowie ?

G
Gość

Mozna budowac nory, jamy, ewentualnie ziemianki - to wszystko ekologiczne, nie przeszkadza zwierzętem

x
xxx

Bardzo dobry pomysł na budownictwo "w czasach Tuska" i zielonej wyspy ale jak się dowie minister finansów to obciąży słomę i glinę 23% VATem.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3