Była księgowa TBS w Jaśle nadal nie oddała 230 tys. zł

Jakub Hap
Tomasz Jefimow
SZOK! Ewa K. wyprowadziła z kasy miejskiej spółki ponad 230 tys. zł. W 2014 r. sąd skazał ją na dwa lata więzienia, mimo to wciąż przebywa na wolności. Byłemu pracodawcy nie oddała nawet złotówki...

Malwersacje finansowe Ewy K. przed czterema laty mocno wstrząsnęły opinią publiczną. Echem odbiły się nie tylko w powiecie jasielskim. Proceder, za sprawą którego wieloletnia księgowa Towarzystwa Budownictwa Społecznego ABS w Jaśle wzbogaciła się o niespełna 230 tys. zł, trwał dziewięć lat.

Złożyło się na niego prawie 200 operacji. Pierwsze przypadły na 2004 r. K., korzystając z posiadanych uprawnień, najpierw wybierała gotówkę z konta bankowego TBS - samodzielnie realizując czeki lub przejmując pieniądze z tych, które realizowali inni pracownicy działu. Machlojek dokonywała co kilka tygodni - na sumy rzędu od kilkuset do kilku tysięcy złotych.

Od 2007 r., kiedy spółka posiadała już księgowość elektroniczną, kradzieże przychodziły księgowej z jeszcze większą łatwością. Wystarczyło parę kliknięć myszką i określona kwota z rachunku TBS-u wpływała na jej konto prywatne. Takich przelewów dokonywała niemal co miesiąc. Działania księgowej uszczuplały nie tylko główny rachunek firmy, ale i ten, na którym TBS gromadziło pieniądze na świadczenia socjalne oraz lokaty. W tytułach przelewów Ewa K. wpisywała: zaliczka na pobory, nagroda, pożyczka lub umowa zlecenie.

Oszustwa przez lata uchodziły jej na sucho. Nikt z kierownictwa TBS-u czy innych pracowników spółki nie zauważył, że z firmowych kont znikają pieniądze. Każdy przelew powinien otrzymać formalną akceptację dwóch osób, lecz księgowe znały swe hasła i mogły się nimi posługiwać. K. wykorzystała zaufanie koleżanek i kolegów - wierzyła, że nikt nie będzie patrzył jej na ręce. Wydawała się być nad wyraz sumienną księgową - dzięki czemu awansowała nawet na szefa działu finansowo-księgowego. W biurze meldowała się jako pierwsza. Jej zachowanie nigdy nie wzbudzało podejrzeń.

Kradzieże ukrywała, księgując fikcyjne pieniądze na kontach kontrahentów. Przygotowując roczne sprawozdania finansowe, na bankowym potwierdzeniu salda spółki każdorazowo naklejała wycinek z wydrukowaną kwotą. Oryginał niszczyła - do firmowej dokumentacji wprowadzała kserokopię. Biegły rewident kontrolujący TBS nigdy nie wnosił żadnych zastrzeżeń.

Fakt, że z TBS-u ktoś wyprowadza pieniądze w marcu 2013 r. odkryła Lucyna M., główna księgowa i członek zarządu spółki - bezpośrednia przełożona Ewy K., prywatnie jej kuzynka. Szybko wyszło, kto za wszystkim stoi.

K. oskarżono o kradzież ponad 230 tys. zł i sfałszowanie dokumentów. Nie zaprzeczyła zarzutom, w sądzie przyznała się do winy. Stwierdziła, że chce oddać pieniądze. Wyjaśnienia składała przez łzy. - Jest mi strasznie przykro. Chciałam wszystkich przeprosić za to, co zrobiłam. Nie potrafię znaleźć racjonalnego wytłumaczenia. Ja sobie zdawałam sprawę, że kiedyś to wyjdzie na jaw. Ale nie byłam w stanie nad tym zapanować - cytował Ewę K. dziennik „Nowiny”.

Kradła, choć jej rodzina nie miała problemów finansowych. Mąż nie wiedział o procederze żony. Na co wydawała pieniądze? Rozchodziły się na bieżąco.

Pierwszy wyrok w głośnej sprawie wzbudził duże kontrowersje - Sąd Okręgowy w Krośnie skazał Ewę K. na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat. Dlaczego zawiasy? Sąd uznał, że w przyszłości kobieta nie wejdzie już w konflikt z prawem, wziął też pod uwagę dotychczasową niekaralność oskarżonej i fakt, że kradzież była jedyną rysą na jej życiorysie. Docenił też zobowiązanie K. do spłacenia byłemu pracodawcy równowartości przywłaszczonych pieniędzy - w trzech ratach. Po apelacji jasielskiej prokuratury wyrok został zmieniony przez Sąd Apelacyjny w Rzeszowie, który uchylił warunkowe zawieszenie kary. Co ciekawe, anulował również obowiązek naprawienia przez K. wyrządzonej szkody - TBS ABK w Jaśle nakaz zwrotu straconych pieniędzy wywalczyło dopiero na drodze cywilnoprawnej.

Choć od tamtych wydarzeń minęły już dwa lata, Ewa K. wciąż nie trafiła za kratki. Krośnieński sąd odroczył wykonanie kary ze względu na stan zdrowia oskarżonej. Termin ostatniego odroczenia minie 17 marca. Była księgowa nadal nie spłaciła swych zobowiązań wobec TBS-u. Spółka walczy o pieniądze poprzez egzekucję komorniczą.

Handlowcy w galeriach rezygnują z pozwu

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie