Była szefowa przychodni w Borowej nie musi oddawać blisko 600 tys. Sąd ją uniewinnił

Kinga Dereniowska
Kinga Dereniowska
Krzysztof Kapica
O przywłaszczenie sobie blisko 600 tys. złotych została oskarżona była szefowa placówki medycznej w Borowej. Taką kwotę, przez blisko 13 lat, przyznała sobie na nagrody i premie. Lekarka została najpierw przez sąd w Tarnobrzegu skazana, a kilka dni temu w Sąd Apelacyjny wyrok zmienił i kobietę uniewinnił.

Przypomnijmy, że lekarka została oskarżona przez tarnobrzeską prokuraturę, że z zamiarem oszukania Gminnego Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Borowej przywłaszczyła sobie jego mienie i działała na jego szkodę.

Kobieta od stycznia 2002 roku do maja 2015 przyznawała sobie pieniężne nagrody i premie, które opiewały w sumie na prawie 600 tys. zł.

Prokurator wnioskował dla niej karę 4,5 roku więzienia i 180 zł grzywny.

Wyrok pierwszy: winna

W 2019 roku była kierowniczka ZOZ-u została skazana przez Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu na 2 lata w zawieszeniu na 5 lat i 90 tys. zł kary grzywny. Miała też zwrócić 586 885 zł.

- Sąd pierwszej instancji przyjął w całości wersję prokuratury i w ogóle nie skupił się na wersji obrony. Uzasadnienie wyroku było naszym zdaniem błędne - podkreśla mecenas Andrzej Mucha.

Dlatego też prawnik złożył apelację do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

Wrok drugi: niewinna

- 16 marca 2021 roku Sąd Apelacyjny w Rzeszowie wydał wyrok, w którym zmienił wyrok sądu Sądu Okręgowego w Tarnobrzegu i uniewinnił Beatę Zakręcką. Uznał, że zachodzi przypadek, że osoba nie ma poczucia bezprawności czynu. Czyn formalnie jest. Określone działanie jest. Natomiast osoba podejmująca te działania, nie ma świadomości, że popełnia przestępstwo - tłumaczy sędzia Zygmunt Dudziński, rzecznik prasowy Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

Beata Zakręcka popełniła zarzucany jej czyn w "usprawiedliwionej nieświadomości jego bezprawności", czyli przyznając premie i nagrody nie zdawała sobie sprawy, że w ten sposób działa niezgodnie z prawem. Sąd uznał, że przechodząc z ZOZ-u z Mielcu do ZOZ-u z Borowej nie wiedziała, że w nowym miejscu pracy obowiązują inne zasady przyznawania gratyfikacji, niż w przychodni w Mielcu.

Sąd miał na też uwadze to, że rok w rok kobieta musiała składać swoje sprawozdania finansowe. Ani wójt gminy (pod którą ZOZ podlega), ani rada społeczna nic jej nie zarzucali. Co ciekawe, kiedy doszło między nią, a wójtem do konfliktu na tle pracy przychodni i Zakręcka pracę straciła, to wtedy także nikt nie dopatrzył się nieprawidłowości, których później doszukał się prokurator.

- Przez lata nikt nic nie wskazywało, że jej działania są bezprawne, więc robiła to dalej - zauważa sędzia Zygmunt Dudziński.

Jak zauważa adwokat Beaty Zakręckiej, przez te 13 lat, była poddawana licznym kontrolom. Nigdy nie ukrywała, że przyznaje sobie nagrody będąc zarówno pracownikiem jak i kierownikiem przychodni w Borowej.

Wyrok Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie jest już prawomocny. Prokurator zwrócił się o uzasadnienie wyroku, podobnie pełnomocnik ZOZ w Borowej. Jeśli się z nim nie zgodzą, pozostaje im złożyć wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego.

Szczepienia 16- i 17-latków coraz bliżej

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
John Nowak

Za przywłaszczenie takiej kwoty prokurator wnioskował o 180 zł grzywny? Genialne!

Dodaj ogłoszenie