reklama

Ceny nowych mieszkań na Podkarpaciu wciąż rosną, ale klientów to nie odstrasza

Bartosz Gubernat
Bartosz Gubernat
Zaktualizowano 
Ceny nowych mieszkań na Podkarpaciu. Jeszcze dwa lata temu 6000 zł za metr kwadratowy płacili klienci tylko za najnowocześniejsze apartamenty w prestiżowych budynkach. Dzisiaj jest to już normalna cena za mieszkanie wybudowane w zwykłym standardzie. Mimo kolejnych podwyżek deweloperzy sprzedają na pniu niemal wszystko, co budują.

- Taniej już nie będzie, bo rosną koszty inwestycji. O ile ceny materiałów budowlanych już się uspokoiły, to wciąż jest kłopot ze znalezieniem wykonawców robót. Brakuje nie tylko firm do stawiania ścian, ale także do wykonania instalacji w budynkach. A jeśli już znajdzie się chętny do robót, to jego oferta jest znacznie wyższa, niż jeszcze niedawno. I to raczej już się nie zmieni, bo fachowcy się cenią, a i jest ich na rynku mało – mówi Bogusław Sobczyk, dyrektor marketingu w firmie DevelopRes.

>> Jak kupić mieszkanie w Rzeszowie i nie oszaleć? [OGLĄDAJ]

Jak szacują firmy analizujące rynek nieruchomości w Polsce, boom mieszkaniowy trwa w najlepsze. W największych polskich miastach mieszkania sprzedają się bardzo dobrze, a klientów nie odstraszają nawet coraz wyższe ceny. O ile jeszcze 3-4 lata temu w Rzeszowie można było kupić mieszkanie za ok. 4800 zł za metr kwadratowy, to dzisiaj ceny kształtują się zupełnie inaczej.

- Na rynku pierwotnym niczym dziwnym nie są już ceny na poziomie 6000 zł, a nawet 6500 zł za metr kwadratowy. Tyle kosztują ładne mieszkania w atrakcyjnych lokalizacjach. Owszem zdarzają się nieco tańsze oferty, ale nie ma ich wiele. Są jednak i mieszkania, za które płaci się nawet około 8000 zł za metr

– mówi Jaromir Rajzer z biura nieruchomości Certus w Rzeszowie.

Z jego obserwacji wynika jednak, że chociaż sprzedaż jest wciąż bardzo wysoka, to jednak liczba oddawanych mieszkań nieco spada.

- W największych polskich miastach w ubiegłym roku spadek wyniósł około 10-15 procent. W Rzeszowie szacujemy go na około 12-13 procent. Na podsumowanie tego roku jeszcze za wcześnie, ale wiele wskazuje na to, że taka tendencja się utrzyma – mówi Jaromir Rajzer.

Rosną koszty budowy

Eksperci obserwują, że po podwyżkach cen, jakie obserwowaliśmy w ciągu ostatnich dwóch lat, rynek nieco się uspokoił. - Klienci zaakceptowali wyższe ceny, rynek się do nich po prostu przyzwyczaił – uważa Jaromir Rajzer.

Nieco niższe ceny oferuje się w budownictwie spółdzielczym oraz na obrzeżach miast. Tańsze są na przykład mieszkania w zabudowie w formie bliźniaków, niż w blokach. Ceny mieszkań w niektórych spółdzielniach są wciąż niższe od 5500 zł za metr kwadratowy. I nawet po doliczeniu dodatkowych opłat, na przykład za infrastrukturę na osiedlu, finalnie wciąż wychodzi mniej niż u dewelopera.

Jak przekonuje Bogusław Sobczyk, popyt na mieszkania jest tak duży, że budynki w atrakcyjnych miejscach są rezerwowane przez klientów niemal od razu po ogłoszeniu inwestycji.

- Do zakupu i wprowadzenia się od ręki mieszkań pozostaje niewiele. Większość ludzie kupują znaczeni wcześniej, a później czekają na ich budowę – mówi Bogusław Sobczyk.

Czytaj także

Alternatywą pozostają mieszkania z rynku wtórnego, ale i one są ostatnio coraz droższe. - Przez około 10 lat ich ceny utrzymywały się na znacznie niższym poziomie, w porównaniu do rynku pierwotnego. Ale w ostatnim czasie różnica się zatarła. O ile jeszcze dwa lata temu można było kupić używane mieszkanie za około 4600 zł za metr kwadratowy, dzisiaj ceny poszybowały powyżej 5000 zł, a nierzadko sięgają 6000 zł – wylicza Jaromir Rajzer.

Jaki poziom mogą osiągnąć ceny w najbliższym czasie? Szacuje się, że przy obecnych kosztach kredytów oraz zarobkach klientów bariera psychologiczna to 6500-7000 zł za metr kwadratowy. I wzrostu do takiego poziomu nie można wykluczyć. Inwestorzy już teraz szacują koszt wybudowania jednego metra kwadratowego mieszkania na około 3500-4000 zł.

Czytaj także

Do tego należy doliczyć koszt zakupu działki, projektu, finansowania oraz sprzedaży i obsługi nieruchomości w okresie gwarancyjnym i pogwarancyjnym. To wszystko sprawia, że koszty budowy już dawno przewyższają ceny mieszkań sprzed kilku lat.




ZOBACZ TEŻ: W Rzeszowie otwarto nowy sklep Leroy Merlin

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 18

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zgodzę się że wiele osób kupuje mieszkanie jako lokatę albo inwestycję ale to raczej nie w Rzeszowie a np w Warszawie, na osiedlu nowa grochowska jest dużo mieszkań które pewnie pójdą pod wynajem bo lokalizacja jest atrakcyjna

A
Adi

Chyba topnieje sprzedaż mieszkań w Rzeszowie skoro teraz jest wysyp tego typu artykułów..... Bardzo dużo inwestycji w kosmicznych cenach a to jednak nie Warszawa a Rzeszów....

A
Adam
7 listopada, 14:13, adam:

Statystyki pokazują, że co 2 mieszkanie jest pod wynajem, reszta "dla siebie" więc już tutaj widać kto podbija ceny i sprzedaż. Milionerom nie opłaca się trzymać kasy na lokacie bo nie ma z tego zarobku, biorą po 10 mieszkań w boku na wynajem, bo z tego jest lepsza stopa zwrotu. Mieszkam na Krogulskiego, w mojej klatce są tylko 2 mieszkania " dla siebie" pozostałe 10 wynajmowane. Jak sobie robiłem kosztorys, że muszę wydać 300 tys 40 tys na wykończenie za klitke 45m i użerać się z fatalną akustyką. To zbuduje 100m dom pod klucz za te pieniądze.

Myślę, że dla milionera zarobek 1500zl/m za wynajem mieszkania i bujanie się z lokatorami to marna inwestycja. W mieszkania na wynajem inwestuje tzw klasa średnia dla której takie pieniądze już coś znaczą

a
adam

Statystyki pokazują, że co 2 mieszkanie jest pod wynajem, reszta "dla siebie" więc już tutaj widać kto podbija ceny i sprzedaż. Milionerom nie opłaca się trzymać kasy na lokacie bo nie ma z tego zarobku, biorą po 10 mieszkań w boku na wynajem, bo z tego jest lepsza stopa zwrotu. Mieszkam na Krogulskiego, w mojej klatce są tylko 2 mieszkania " dla siebie" pozostałe 10 wynajmowane. Jak sobie robiłem kosztorys, że muszę wydać 300 tys 40 tys na wykończenie za klitke 45m i użerać się z fatalną akustyką. To zbuduje 100m dom pod klucz za te pieniądze.

G
Gość

W jaroslawiu 2 lata temu ten sam deweloper 3400 za metr w tym roku juz 4200 za metr wszystko tak samo

G
Gość
3 listopada, 18:35, Rev:

Dziwne że ostatnio wszędzie piszą o mieszkaniach jak to już nie potanieją tylko będą drożeć itp. na każdym portalu. Kto za to płaci?

Nie wszędzie piszą tylko tam gdzie faktycznie się nie sprzedają. W Warszawie czy Wrocławiu czy Krakowie piszą jednak dalej o betonowaniu miasta, o skandalicznych deweloperach o blokowaniu inwestycji. W zasadzie tam są hejtujące artykuły w kontekscie deweloperów i blokowanie inwestycji. W Rzeszowie deweloperzy sobie kupują sponsorowane artykyły. Liczba mieszkańców rzeszowa wzrosła przez 20 lat z 175 tys na 195 tys, bo powiększono obszar Rzeszowa kilkakrotnie (3-5 już nawet nie chce mi się liczyć) Tak normalnie to wszyscy uciekają z Rzeszowa i ostatni gasi światło.

G
Gość
4 listopada, 18:06, Gość:

Ale ludzie są głupi i naiwni. jak można kupowac tak drogie mieszkania w takiej dziurze jaką jest rzeszów

Potwierdzam :) Też tego nie rozumiem. Zawsze sobie zadaje pytanie czy kupiłbyś mieszkanie po 6000zł w Zielonej Górze? Przynajmniej blisko do Berlina!

G
Gość

Popyt jest tak duży że trzeba co tydzień wrzucać artykuły sponsorowane.

Tak obiektywnie to liczba ludności w Polsce spada.

Liczba imigrantów nie jest jakaś niesamowita zwłaszcza w Rzeszowie.

Teraz mamy pokolenia wyżu demograficznego które zachodzą w ciążę i zakładają rodziny. To tak jak 5-10 lat temu na uczelniach było zatrzęsienie studentów. Teraz uczelnie wyższe świecą pustkami bo mamy niż demograficzny. Za 5-10 lat będzie to samo na rynku mieszkaniowym wejdą roczniki niży demograficznego. Coraz więcej ludzi decyduje się na tańszą budowę domu jednorodzinnego.

Do tego dochodzą takie kwestie jak recesja która prędzej czy później nadejdzie. W efekcie na 2025 rok może być jak nie spadek cen mieszkań to wręcz wielki kryzys na miarę kryzysu w Hispanii z 2010 roku.

Akurat po podobnym okresie od wejścia do EU, gdzie już wszystkie czynniki wzrostu gospodarczego opartego o tanie montownie się wyczerpią, potem zostanie tylko niż/kryzys demograficzny. Może się Warszawa ostoi jeżeli chodzi o depopulacje. Nie mniej zakładając, że teraz ludzie masowo kupują mieszkania nie dla siebie, a pod wynajem to jak im zaczną za 5 lat stać puste, kapną się, że płacą za utrzymanie mieszkania kilka set złotych miesięcznie. To zaczną obniżać cenę i wypuszczać na rynek chcąc ograniczyć straty, potem z powodu braku czynników popytowych pojawi się szybka jazda w dół. Deweloperzy poprostu przestaną budować, a osoby z pustymi mieszkaniami będą musiały się wyprzedawać zwłaszcza ci co brali na kredyt, bo jeszcze za gotówkę to jakoś tam można dopłacanie 2000-3000zł do czynszu przeboleć.

e
emigrant z Rzeszowa

Tych starych miastowych mieszkancow co zyli w miescie jeszcze w wojne i zaraz po wojnie to juz prawie nie ma. Ich dzieci to dziady bo nie byly dopuszczone do szkol bo to byla inteligencja, a wiec element wrogi ideowo za Komuny. Na studia zadko ktory sie dostal bo miejsca byly zarezerwowane dla tych ze wsi przesladowanych przez panow. To chlopstwo za komuny mialo punkty dodatkowe i ksztalcilo sie na Uniwersytetach. Wies po parcelacji majatkow przez PKWN w 44 roku ZA DARMO dostala ziemie a wiec majatek. Takiej ziemi, a wiec majatku robotnikowi NIE DANO. Majatki ziemskie i dwory ktore nie podlegaly parcelacji zostaly dodakowo rozgrabione i rozkradzione przez mieszkancow wsi. Robotnik nic nikomu nie ukradl bo nie mial co. Miasta byly zburzone a fabryki wywiezione lub zniszczone. Robotnikowi nikt nic nie dal zadnych mieszkan. My do dzisiaj mieszkamy w pozydowskich kamienicach z woda na klatce schodowej i wychodkiem na zewnatrz w oficynach, ktore zostaly zabrane przez panstwo komunistyczne po zydach i jako komunalne byly wynajmowane za oplata dla robotnikow. Mieszkania zakladowe dostawali czlonkowie PARTI PZPR i ci co sie zasluzyli dla komuny w MILICJI najczesciej ze wsi, a nie zwykli robotnicy. Robotnik do dzisiaj charuje w fabryce i NIC Z TEGO NIE MA. O jakim preferowaniu robotnikow w Polsce jest mowa ? Robotnikowi NIE BYLO WOLNO pracowac po godzinach nawet na CWIERC ETATU, a gospodarstwa rolnego nie mial. Chlop ze wsi JEZELI pracowal w fabryce w miescie (lub bral tylko pobory) i po pracy pracowal na gospodarstwie rolnym to jakos o to nikt sie chlopa nie czepial. Niektorzy ze wsi dorobili sie niemalych majatkow. Po wojnie dzięki socjalizmowi nastąpił znaczny, niespotykany dotąd w kraju rozwój alfabetyzacji społeczeństwa jak i rozwój przemysłowy, oraz budownictwa mieszkaniowego. Niestety odnosilo sie to TYLKO do mieszkancow wsi. Nawet ze Slaska kadrowcy przyjezdzali namawiac do pracy ale TYLKO PO WSIACH i sciagali ludzi do pracy w kopalniach, ale nigdy wsrod biedoty miejskiej. Biedota w miastach jak nic nie miała poprzednio sa sanacji i w czasie okupacji Niemieckiej tak w dalszym ciagu zyła w nedzy za czasow PRL-u. W blokach wybudowanych za czasow komuny mieszkała okoliczna ludnosc wiejska kupujaca te mieszkania na własnosc, a robotnicy w dalszym ciagu zyli od wypłaty do wypłaty i CIAGLE MIESZKAJA w starych pozydowskich smierdzacych kamienicach z wychodkiem na balkonie w oficynie. To okoliczne chłopstwo kupowało za dolary samochody w PEWEX-ach a robol z miasta jezdził starym zardzewialym rowerem. Chlopstwo nawet kartek zywnosciowych w Stanie Wojennym za komuny nie wykupowalo bo zwozili mieso, ziemniaki, make, maslo, sery i wszelkie dobra ze wsi. Im kartki zywnosciowe nie byly potrzebne. Robotnik tez tych kartek zywnosciowych nie wykupowal w calosci BO NIE MIAL ZA CO.

Mieszkania wlasnosciowe za komuny kupowalo okoliczne chlopstwo i sprowadzalo sie do miasta razem z samochodami jakie se pokupowali gdy sie odkuli ich ojcowie ktorzy pracowali na nadzialach ziemskich po rozkradnieciu majatkow ziemskich przez PKWN.

To wlasnie dlatego mlodzi z miasta NIGDY nie wroca z emigracji do Rzeszowa bo nie maja do czego. Nie mieli nawet mieszkan to jak sobie kupili mieszkania pracujac na zachodzie to wiecej maja tam na emigracji, a tamtejsze rzady daja im opieke lekarska i na starosc dostana emerytury. Do czego wiec maja wracac ? To wies SZPANUJE i kupuje mieszkania w Rzeszowie bo maja majatki ziemskie i domy.

Obecnie budowane osiedla na obrzezu Rzeszowa kupuja okoliczni chlopi. Jedni za Unijne doplaty do hektarow lezacych odlogiem, a inni za sprzedane hektary bo nie chce sie im pracowac na roli.

Miasto w centrum gdzie sa pozydowskie kamienice wyludnia sie jako ze starzy Rzeszowiacy umieraja. Mlodzi obecnie uciekli z tej nedzy na emigracje i nigdy nie wroca.

G
Gość

Ale ludzie są głupi i naiwni. jak można kupowac tak drogie mieszkania w takiej dziurze jaką jest rzeszów

M
Marcin Gruszka

No... Co prawda to prawda. Ogłoszeń pełno, W biurach straszą ze to ostatnie wolne mieszkania czy szeregówki w tej cenie, ale jak sprawdzam po 2 latach to nadal wolne są... Tak jest np na Senatorskiej. Tam na Budziwoju developerzy zrobili sie w bambuko i utopili inwestycje bo Tadziu im obiecał drogę południową, wcześniej sie dogadali, kupili za bezcen zalewowe ugory pod liniami wysokiego napięcia! . A tu wtopa bo drogi nie bedzie a inwestycje zaczęte... Tam nawet autobus nie jeździ. A do sklepu jest 2 km, po jakichś dziurach i kamieniach. Jak to oglądaliśmy dwa lata temu to developer obiecywał ze tam bedzie "wszystko"... Wczoraj byliśmy bo ładna pogoda a tam nadal ściernisko. Ale byśmy zrobili interes życia... Olaboga! Dobrze ze znaleźliśmy mieszkanie w centrum. Wszystko mamy pod nosem. Apropos nosa... Na senatorskiej biało od dumu w samo południe, smród ze żona obieg zamknięty w aucie ustawiła i [wulgaryzm]liśmy stamtąd ile fabryka dała.

E
Emil

Wbrew pozorom "wielka płyta"to solidne bloki w dodatku budowane na terenach sprawdzonych a nie zalewowych, powodziowych czy na cmentarzysku jak to ostatnio ma miejsce, albo w miejscu gdzie wody opadowe podtapiają garaże przy każdej burzy (ul.spacerowa). Nikt w prlu nie burzył żółtej budki lotto i w to miejsce nie wstawiałby 10 pietrowego 2 klatkowego bloku bez dojazdu ani miejsc parkingowych ba nawet bez chodnika. (Ul. Różana) Developerzy w Rzeszowie już się poznali na gustach klientów i sprzedają chłam ślicznie opakowany. Byłem na kilku budowach szeregówek i sam widziałem jak ratowali wywracającą się ścianę uwaga.... pianką montażową!!! Jak zapytałem developera czy to taka nowoczesna technologia wzmacniania scian to mi powiedział: "Panie, zatynkuje się i tego nikt nie będzie widział ze się wywracało". Myśle se, no kurde śnie...! Albo jestem w ukrytej kamerze!?Wentyalcja w wielkiej płycie jest 100 razy lepsza bo nie zależy od hałasujących w nocy wentylatorów jak na nowych osiedlach. Które w razie awarii mogą doprowadzić do całkowitego braku wentylacji a nawet "cofki". A w ogóle to prawie wszystkie nowo budowane mieszkania pękają w środku... Tak. Pękają bo ważniejsze dla developera jest aby szybko wybudować i sprzedać a nie zrobić komuś coś porządnie. Kiedyś było nie do pomyślenia aby w rok wybudować wieżowiec. A teraz ... A co tam ze komuś potem płytki popękają i podłoga sie pokrzywi. Oglądałem też mieszkanie (facet chciał szybko sprzedać) na krakowskiej... Patrze a tu drzwi nie da się domknąć w 3 pokojach... Hm. Jakież było moje zdziwienie kiedy dokładnie obejrzałem ściany i wszystkie były popękane poniżej górnego zawiasu... Oraz.przekoszone! Gdyby nie przekoszenie/pochylenie nad pęknięciem nigdy bym nie znalazł miejsca szczeliny w którą właściciel nawalił nowej szpachli aby to zamaskować... Wg mnie budynek powinien zostać rozebrany. Oczywiście mieszkanie było kameralne z tych nowoczesnych max 4-ro letnie. Windy hałasowały ze nawet w dzień sie nie da wytrzymac. A miejsca parkingowe pod budynkiem ze jak sie Panu uda już po 15 minutach zaparkować maksymalnie cinquecento to nie wysiądziesz na dwie strony bo od pasażera to nawet gazety nie wciśniesz. Przejedźcie sie na te nowe blokowiska i spróbujcie zaparkowac samochód... Szkoda ze Ratusz (Tadziu) az tyle robi dla developerów.

E
Erwin

Marek.

No ja oszalałem i po 2 latach sprzedałem mieszkanie w jednym z tych "apartamentowców" , w tej chwili za te same pieniądze buduje dom. A problem jest taki, że akustyka w tych blokach nie spełniają ZADNYCH nakazanych prawem norm akustycznych, chodzi o dźwięki uderzeniowe. Znam wiele osób na kredytach, które zgrzytają zębami jak im m.in. szklanki na pąkach dzwonią bo akurat sąsiad postanowił przejść do kuchni coś zjeść :)

Prawda! Ja od roku mieszkam na ekskluzywnym osiedlu dewelopera i słyszę każdy ruch sąsiadów z góry z dołu i z boku. Dodatkowo każdy szmer na dziedzińcu niesie się do góry tak że wydaje się że masz lokatorów na balkonie.

Justyna.

Ja też w życiu bym się nie zamieniła na "nowe developerskie" mieszkanie. Mieszkam na Baranówce w starym bloku. Sąsiedzi są bardzo fajni i mili. Wielu jest starszych i spokojnych ludzi. Mamy śliczny olbrzymi park pod blokiem Sybiraków i miejsc parkingowych też jest dużo. Dodatkowo wzdłuż całej ulicy też miejsca postojowe. Żadnych zsypów nie mamy więc nic mi nie śmierdzi. Ściany solidne i wcale nie słysze żadnych hałasów. Duże pokoje i mały przedpokuj tak jak powinno być. Bardzo duży plac zabaw z piaskownicą i huśtawkami, nawet trzepaki są. Nowy Świat bliziutko i pełno osiedlowych sklepików. Szkoła żłobek przedszkole apteka kościół przychodnia i szpital w zasięgu wzroku! A nie jak w "nowym" u koleżanki przedpokuj największy. Jak ją odwiedziłam to sie zapytałam czy to taki duży salon? Ale wstyd mi było. Salon pokazała mi później i był mniejszy niż moja kuchnia. Aa ściany też faktycznie miała już popękane choć niedawno się wprowadziła. Developer jej mówił ze teraz to normalne i że wszędzie pękają. Troche to dziwne bo ja mam stary blok i u nas ani jednego pęknięcia nie ma. A u niej całe nowe płytki w łazience pękły razem ze ścianą, wzdłuż całej łazienki dookoła! Masakra jakaś. Samochodu też nie mieliśmy gdzie zaparkować na szczęście mąż znalazł miejsce cztery bloki dalej ktoś wyjechał. W okolicy nic nie ma nawet przystanku autobusowego. Wszędzie jeżdżą samochodem nawet po masło... Widziałam, że trochę mi zazdrościła ze ja jednak w prawdziwym mieście mieszkam a nie na zadupiu....

y
ylo

Artykuł sponsorowany, zwykła propaganda, ceny mieszkań spadną.

Y
Yacho

N. P. - cena 5500 - połowa mieszkań pusta, wystarczy wejść na portal ogłoszeniowy aby zobaczyć jak sprzedają się mieszkania - a sprzedają się kiepsko, póki co SM. P prawie sprzedała ofertę po ok 5300 - 5500. Reszta na szczęście stoi - np. APK - w nowych planowanych blokach ceny od 4800 i co kiepsko...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3