NOWINY24
    TO CZYTAJĄ INNI

    Popularne na portalu

    Rozwiń
    NOWINY24
    Zwiń

    Popularne na portalu

    • Przestępcy seksualni z Podkarpacia. Zdjęcia gwałcicieli i pedofilów z rejestru MS
    • Wypadek na moście w Przemyślu. Samochód prawie spadł do rzeki Wiar
    • W Rzeszowie trwa przedświąteczna spowiedź [DATY, GODZINY]

    Chcesz zobaczyć Tatry? Przyjedź do Rzeszowa! (foto+film)

    Chcesz zobaczyć Tatry? Przyjedź do Rzeszowa! (foto+film)

    Stanisław Sowa

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Wzgórze Magdalenka pod Rzeszowem i Łomnicę w słowackich Tatrach dzieli w prostej linii dystans 164 km. Prosta przebiega m.in. przez Jasło, a następnie

    Wzgórze Magdalenka pod Rzeszowem i Łomnicę w słowackich Tatrach dzieli w prostej linii dystans 164 km. Prosta przebiega m.in. przez Jasło, a następnie przez wynoszące się na wysokość ponad 1000 m n.p.m. pasmo Jaworzyny Krynickiej i Łabowskiej Hali w Beskidzie Sądeckim. Różnica wysokości jest na tyle duża (najwyższe tatrzańskie szczyty przekraczają 2600 m n.p.m.), że Beskid Sądecki nie zasłania nam tatrzańskich grani. ©Łukasz Białorucki

    To nie żart i nie pomyłka. Postrzępione granie najwyższych gór Polski i Słowacji można dojrzeć z podrzeszowskich wzniesień. I to gołym okiem.
    Wzgórze Magdalenka pod Rzeszowem i Łomnicę w słowackich Tatrach dzieli w prostej linii dystans 164 km. Prosta przebiega m.in. przez Jasło, a następnie

    Wzgórze Magdalenka pod Rzeszowem i Łomnicę w słowackich Tatrach dzieli w prostej linii dystans 164 km. Prosta przebiega m.in. przez Jasło, a następnie przez wynoszące się na wysokość ponad 1000 m n.p.m. pasmo Jaworzyny Krynickiej i Łabowskiej Hali w Beskidzie Sądeckim. Różnica wysokości jest na tyle duża (najwyższe tatrzańskie szczyty przekraczają 2600 m n.p.m.), że Beskid Sądecki nie zasłania nam tatrzańskich grani. ©Łukasz Białorucki


    Największa odległość, z jakiej udało się sfotografować Tatry wynosi 202 km! Zdjęcie zostało zrobione w okolicy Dobromierza na Wyżynie Przedborskiej na pograniczu województw łódzkiego i świętokrzyskiego.

    W naszym regionie jest coraz więcej łowców dalekich widoków. Jeden z nich sfotografował Tatry w styczniu i lutym tego roku w miejscowości Kosowy w okolicach Kolbuszowej (Płaskowyż Kolbuszowski). Autor fotografii uwiecznił też szczyty Beskidu Sądeckiego i Wyspowego.



    Bomba wybuchła w poniedziałek o 16.29.
    Właśnie o tej godzinie na portalu nowiny24 zamieściliśmy fotografię, na której widać wyraźnie odbijające promienie wschodzącego słońca szczyty Tatr. Autor pstryknął fotkę ze wzgórza Magdalenka, położonego między Malawą a Chmielnikiem pod Rzeszowem.



    "Nad nasz region napłynęło mroźne powietrze, które rano jest zmorą kierowców, dla obserwatorów dalekich widoków jest jednak niezbędnym czynnikiem do obserwacji na duże odległości" - napisał Andis, który przysłał do nas zdjęcie.

    Łowca pięknych widoków podpowiedział też, że najlepsze punkty obserwacyjne w okolicach Rzeszowa to Łany Matysowskie, Łany Tyczyńskie, Św. Roch (ale tu jest trudniej ze względu na zabudowę) oraz Maria Magdalena w Malawie.

    Andis nie był jedynym szczęściarzem, który tego dnia podziwiał Tatry. Jeszcze ciepłe zdjęcie skalistej grani na horyzoncie, zrobione w poniedziałek po południu Łanów Matysowskich, przysłał nam również Sebastian.



    Mamy dzisiaj 1 kwietnia?

    Na forum pod artykułem i fotografiami pojawiły się wpisy niedowiarków i złośliwców.

    "Ewidentny fotomontaż. Tatry wyglądają zupełnie inaczej od tej strony. Co to są za szczyty z lewej strony oddzielone od "niby Tatr" przełęczą stykającą się z horyzontem? Mamy dzisiaj 1 kwietnia? - szydził internauta “Tom".



    "gr" zauważył fachowo, że nie ma szans na taki widok, gdyż widok na Tatry przysłania nam pasmo Jaworzyny Krynickiej i Łabowskiej Hali w Beskidzie Sądeckim.

    "panowie bez jaj, w przyszłym tygodniu wyjdzie na to, że NY i statule wolności zobaczymy ze słociny lub matysówki!! wSZYSTKO WSZYSKIM ALE TAKIE BREDNIE, ZE TATRY WIDAĆ U PODNÓŻA RZESZOWA TO JUZ ZA WIELE!! - pouczył nas internauta ukrywający się pod nickiem "OKO" (pisownia oryginalna).

    Widać nie tylko z Bieszczadów

    Opinie podważające wiarygodność opublikowanych przez nas zdjęć podrażniły ambicje znawców tematu. "Bodzioch" wrzucił film z widokiem Tatr nagrany ostatniej niedzieli w Lublicy w gminie Kołaczyce k. Jasła. Ktoś inny potwierdził, że świetnie było widać Tatry z Góry Niebyleckiej k. Strzyżowa.



    - I nic w tym dziwnego - kwituje całą rzecz Łukasz Kuczmarz, przewodnik beskidzki i instruktor Oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Rzeszowie. - Tatry można zobaczyć nie tylko z Połoniny Wetlińskiej czy Tarnicy w Bieszczadach, ale także z wielu miejsc na stosunkowo niewysokich wzniesieniach Pogórza Karpackiego.

    Kuczmarz fotografował Tatry z Gór Słonnych, położonych na północ od Sanoka, Wilczego (506 m n.p.m.) nad Gwoźnicą, a kilka lat temu poszczęściło mu się również na Łanach Matysowskich nad Rzeszowem. Warunek jest jeden - musi być odpowiednia pogoda.


    Kto żyw, na Magdalenkę!

    Wtorek, godzina 16 z minutami. Słońce coraz bardziej chyli się ku zachodowi. Na szczycie wzgórza z nadajnikiem radiowym na Łanach Matysowskich (360 m n.p.m.), o rzut kamieniem od granicy miasta, spotykam dwie osoby.

    - No, jak tam? Upolowaliście Tatry? - rzucam na powitanie. Słowo "Tatry" okazuje się kluczem do błyskawicznego nawiązania znajomości.

    - Akurat dziś miałem być w Bieszczadach. Ale jak zobaczyłem to zdjęcie na portalu nowiny24, zmieniłem plany. Chciałbym upolować taki widoczek i powiesić go sobie w domu - śmieje się Tomasz Świst z Rzeszowa, który (i to się nazywa zbieg okoliczności!) jest przewodnikiem tatrzańskim.

    Wraz z Tomaszem i Madzią Mazurkow, która często bywa w tej okolicy na spacerze z psem, wpatrujemy się w czerwieniejące na zachodzie niebo. Tomek montuje na statywie aparat z teleobiektywem. Ale już wiemy, że dziś się nam nie poszczęści. Wzmaga się wiatr i jest zbyt ciepło…



    Z Matysówki, przez Chmielnik, ruszam na wzgórze Magdalenka. Wokół kościoła św. Marii Magdaleny kilkanaście samochodów. I ludzie z aparatami fotograficznymi. Wszystkich zaintrygowalo zdjęcie na portalu. I każdy chciałby zobaczyć Tatry. Niestety, dziś możemy tylko o tym pomarzyć. Może następnym razem?

    Rzeszów - Jasło - Łomnica

    Mania fotografowania odległych szczytów i obiektów wzniesionych przez człowieka jest coraz bardziej popularna. Na stronie www.dalekieobserwacje.eu możemy znaleźć nie tylko praktyczne podpowiedzi i informacje na temat widoczności, ale też wspaniałe widoki na Tatry z różnych miejsc w naszym regionie. M.in. z 10 piętra wieżowca w centrum Jasła. Co ciekawe, z Jasła patrzymy na Tatry pod tym samym kątem co z Rzeszowa. Tyle że z Jasła do czytelnie zarysowanego szczytu Łomnicy (2634 m n.p.m.) mamy w linii prostej 109 km, zaś z podrzeszowskiej Magdalenki 164 km. Dla porównania: szczyt Połoniny Wetlińskiej w Bieszczadach i tatrzańską Łomnicę dzieli dystans 166 km.

    Fantastyczny widok na Tatry rozpościera się z Liwocza nad Jasłem (562 m n.p.m.). W poniedziałek i wtorek można było podziwiać tatrzańskie wierchy za pośrednictwem kamery, którą niedawno zamontowano na szczycie.

    Doskonałym miejscem do "zapolowania" na Tatry są wzniesienia Pogórza Strzyżowskiego między Dębicą a Jasłem. Najlepszym tego dowodem jest fotografia, którą zrobił w poniedziałek i przesłał nam Dariusz Tyrpin, fotografik z Dębicy.

    - Od początku roku wiele razy wpatrywałem się w horyzont i bezskutecznie szukałem charakterystycznych szczytów słowackich Tatr. Aż w końcu udało się - cieszy się dębicki fotografik i zaprasza na swoją stronę, gdzie można podziwiać zdjęcia jego autorstwa (www.tyrpin.pl).

    Pan Dariusz "ustrzelił" widoczek w Wisowej w gm. Jodłowa na południowo-zachodnich krańcach Podkarpacia (obiektyw Sigma 100-300 ze stałym światłem 4). Co poradziłby amatorom tego rodzaju fotografii? Przede wszystkim warto mieć statyw do unieruchomienia aparatu, gdyż przy dużych odległościach nawet najmniejsze drgnięcie psuje efekt. Ważna jest też optyka. Jasność i rozdzielczość obiektywu mają duży wpływ na jakość zdjęcia.




    W dole mgły, w górze kryształ

    Nawet najlepszy sprzęt zda się na nic, gdy nie będzie odpowiednich warunków atmosferycznych. A dni z widocznością umożliwiającą dalekie obserwacje jest nie więcej niż 20 w roku - ocenia Krzysztof Piątek, biogeograf, doktorant Uniwersytetu Jagiellońskiego mieszkający w Jodłowej.

    - W poniedziałek mieliśmy inwersję temperatury, czyli wzrost temperatury powietrza wraz z wysokością - tłumaczy. - W Jodłowej było minus 5 stopni a na Liwoczu plus 3 stopnie Celsjusza. Zimne ciężkie powietrze osiadło przy ziemi, a wraz z nim wszelkiego rodzaju mgły i zanieczyszczenia. Powyżej około 400 m n.p.m. było czysto i przejrzyście, stąd tak fenomenalne widoki.

    Krzysztof Piątek mówi, że w internecie jest coraz więcej narzędzi, z których mogą korzystać "łowcy" widoków. Na angielskojęzycznej stronie www.heywhatsthat.com możemy np. wpisać nazwę szczytu w Tatrach i sprawdzić, czy widać z niego wzniesienie czy obiekt w naszej okolicy. Jeżeli tak, to również w drugą stronę, przy odpowiednich warunkach atmosferycznych, możemy zobaczyć właśnie ten szczyt z oznaczonego miejsca.

    - Ale co tam Tatry. Wie pan, że w poniedziałek udało nam się sfotografować z Gębiczyny pod Pilznem Wysokie Bieszczady? To dopiero jest numer. 140 kilometrów w prostej linii!

    Pan Krzysztof zdradza, że rewelacyjne zdjęcie udało się zrobić tuż przed wschodem słońca. Już wkrótce będzie można je zobaczyć w internecie. Oczywiście poinformujemy o tym użytkowników portalu

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (32)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (32) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo