Chorwacja - raj jest blisko

Katarzyna Mularz
Murowana pogoda, ciepłe morze i egzotyczne owoce prosto z drzewa. Tylko dzień jazdy dzieli mieszkańca Podkarpacia od małego wakacyjnego raju na południu Europy - Chorwacji.

Jak informuje MSZ, do wjazdu na Chorwację należy posiadać dowód osobisty lub paszport. Ten drugi dokument - mimo że państwo od 1 lipca jest członkiem Unii Europejskiej - warto mieć jednak ze sobą. Dzięki akcesji, na terenie Chorwacji obowiązuje natomiast EKUZ, czyli Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego.

Chorwacja to czteromilionowe państwo położone u wybrzeży Adriatyku. Mimo tego że jeszcze dwadzieścia lat temu było areną działań wojennych, dziś Europejczykom kojarzy się przede wszystkim z wypoczynkiem. Chorwaci doskonale potrafili wykorzystać możliwości jakie daje położenie geograficzne ich kraju - wspaniałe wybrzeże, gorący klimat i ciepłe morze - i stworzyli jedno z najprężniej rozwijających się turystycznych miejsc Europy.

Chorwacja od kilku lat znajduje się także w czubie ulubionych wakacyjnych kierunków Polaków. Kusi nas stosunkowo niewielka odległość i wspaniała pogoda. Dodatkową zaletą jest to, że chorwackie wakacje łatwo zaplanować na własną rękę, bez potrzeby korzystania z pomocy pośredników.

Którędy na plażę?

Pan Michał z Rzeszowa na Chorwację jeździ od 13 lat. Niedawno wrócił stamtąd z wakacji i na październik ma już zabukowaną kolejną wyprawę.
- Jeśli policzyć czas podróży, to odległość taka jak nad Bałtyk, do tego pewna pogoda, piękne widoki, przepiękne morze, czysta woda, gościnni Chorwaci, zalet można wymieniać w nieskończoność. Najchętniej jeżdżę do środkowej Dalmacji, rejon Omis - Makarska, dokładnego miejsca jednak nie zdradzę - śmieje się rzeszowianin.

Pan Krzysztof na Chorwacji był w sumie pięciokrotnie. Z wakacji robią się małe rodzinne zjazdy, bo razem z nim jedzie kilka, a czasem i kilkanaście osób.

- Jeździmy na trzy, cztery auta, wynajmujemy wspólny apartament lub dwa blisko siebie. Raz, że raźniej jechać na dłuższą trasę w grupie, dwa że i wypoczynek wtedy przyjemniejszy - tłumaczy.

Co charakterystyczne dla Chorwacji, główną bazę noclegową stanowią tam nie hotele, ale w pełni wyposażone i dobrze utrzymane prywatne apartamenty. Na czas urlopu możemy wynająć zarówno cały budynek, piętro jak i tylko poszczególne pomieszczenia. Oczywiście najlepsze rezerwowane są nawet z kilkunastomiesięczym wyprzedzeniem.

- Ja swoją "miejscówkę", do której będę jeździł przez najbliższe kilka lat już mam. Zakwaterowania najlepiej szukać w Internecie - radzi.

Z porozumieniem nie ma większego problemu, Chorwaci mówią po niemiecku, angielsku, a i po polsku powinniśmy się dogadać. Co ważne- całość rezerwacji możemy załatwić e-mailowo.

Na co zwracać uwagę szukając noclegów? Na odległość od morza i plaży (to niekoniecznie jest to samo), centrum miasta, najbliższego sklepu, na to czy jest parking, klimatyzacja, a także wyposażenie kuchni. Praktycznym i częstym udogodnieniem jest także taras lub balkon.

Rezerwując apartament pytajmy także dokładnie ile jest sypialni i ile łóżek. Opisanie apartamentu np. "2+2" oznacza, że najprawdopodobniej dysponuje on jedną sypialnią z dwoma miejscami do spania i salonem z sofą rozkładaną (analogicznie 4+2, 1+2 itp.). Jeśli zależy nam na dokładnym rozłożeniu rodziny, możemy poprosić o przesłanie planu mieszkania.

Przed rezerwacją dokładnie obejrzyjmy także zdjęcia apartamentu, mając na uwadze to że właściciel publikuje te najlepsze. Możemy poprosić także o wysłanie dodatkowych fotografii.

Z każdym rokiem przybywa też właścicieli apartamentów, którzy wymagają wcześniejszej wpłaty zaliczki. To normalna praktyka, choć zawsze warto sprawdzić w internecie opinie na temat danej kwatery.

Wakacje po wakacjach

- W ubiegłym roku pojechaliśmy na wyspę Korcula. Kwatera zarezerwowana przez internet była zbyt oddalona od porządnej plaży, dlatego postanowiliśmy na miejscu poszukać czegoś innego. W tym celu najlepiej korzystać z informacji lub tzw. biur turystycznych, które co do zasady za darmo wyszukują nam oferty (prowizję pobierają od właściciela apartamentu - dop. KM). Kiedy pani w biurze usłyszała, że szukamy czegoś dla jedenastu osób w środku sierpnia dosłownie wybuchnęła śmiechem. Ostatecznie zostaliśmy w pierwotnej lokalizacji, ponieważ te które ostały się na Korculi albo były zbyt drogie, albo nie obejmowały terminem całego naszego pobytu. - wspomina pan Krzysztof.

Z tych powodów rzeszowianin zdecydowanie odradza wyjazdy w sezonie (od połowy czerwca do końca sierpnia) bez wcześniejszej rezerwacji. Raczej nie zaoszczędzimy, a możemy zmarnować sporo nerwów i dni urlopu na szukanie miejsca do spania. Warto też rozważyć wyjazd np. we wrześniu, kiedy temperatura spada tylko nieznacznie, za to znacznie maleją ceny i tłok na plażach.

- My zawsze jeździmy w sezonie ze względu na zobowiązania w pracy. Na początku jazda "na dziko" się udawała i na miejscu dość szybko znajdywaliśmy kwaterę, z biegiem czasu jednak zrobiło się coraz trudniej. Doszło do tego, że podczas jednego z wyjazdów dwukrotnie musieliśmy się przeprowadzać, ponieważ apartamenty dostępne były tylko przez kilka dni i potem przyjeżdżali lokatorzy z rezerwacją.

Ile to kosztuje? Pan Krzysztof za piętro w domu z czterema sypialniami, salonem, kuchnią, dwoma łazienkami i tarasami płacił 90 euro za dobę. W apartamencie mieszkało 11 osób. To jednak była naprawdę dobra i tania oferta, którą wyłowili w internecie.

Przykładowe ceny, jakie znaleźliśmy - apartament 50 m od morza, 4+2 80 euro w sezonie, 55 po sezonie za dobę. Apartament dwuosobowy, 400 m od morza, 25 euro w sezonie, 20 po sezonie za dobę

Kierunek: południe

Na Chorwację możemy oczywiście polecieć, większość polskich turystów decyduje się jednak na samodzielny wyjazd samochodem, który bardzo przydaje się na miejscu. Najtrudniejszy etap jazdy na Chorwację to dojazd do... Barwinka. Im dalej na południe, tym lepsze drogi, a już w samej Chorwacji autostrady i tunele zapierają dech w piersiach. Możemy zdecydować się na najszybszą (i droższą) jazdę autostradą lub wolniejszą, ale bardzo urokliwą trasę wzdłuż wybrzeża - Via Adriatica, która jednak bywa zatłoczona, zwłaszcza w weekendy.

- Wjazd do Chorwacji może nieco rozczarowywać ze względu na monotonne górskie widoki. Barierę stanowi pasmo górskie, które przekraczamy tunelem świętego Rocha. Wtedy wjeżdżamy do zupełnie innego świata - temperatura nagle rośnie, pojawia się wspaniała roślinność no i pierwsze morskie obrazki. Wtedy powinniśmy też zdecydować, czy zjeżdżamy na Via Adriatica, żeby podziwiać widoki, czy szybko chcemy dojechać do celu.

Gdzie jechać? To zależy od tego, czy szukamy dużej turystycznej miejscowości z wieloma atrakcjami, czy raczej interesuje nas kameralna rybacka wioska z mariną i plażą. Do północnej Chorwacji - w okolice Rijeki - mamy niecałe tysiąc kilometrów. To trasa, którą spokojnie pokonamy w ciągu dnia z przystankami po drodze i nieuchronnym zamętem w Budapeszcie. Im bardziej na południe, tym bardziej zmieni się nie tylko temperatura, ale i roślinność - przy drogach pojawią się nie tylko drzewa figowe, ale też pomarańczowe, cytrynowe, granaty i wawrzyny. Dalej dotrzemy na Riwierę Makarską - najpopularniejszą turystycznie część Chorwacji i podobno najbardziej pojemną pod względem zakwaterowania. Na samym południu znajduje się natomiast legendarny starożytny Dubrownik. Po drodze możemy też zjechać na jedną z licznych wysp leżących u wybrzeża dalmatyńskiego.

Jeśli decydujemy się na wyjazd na południe Chorwacji, niezbędny zapewne okaże się nocleg po drodze. Większość turystów spędza go po prostu na jednym z parkingów przy stacjach benzynowych, które są przystosowane do takich celów - mają odpowiednio dużo miejsc, prysznice, bar itd.

- Nocujemy po drodze właściwie zawsze. Nie jest to może najwygodniejsza sprawa - spać w samochodzie -, ale lepiej tak niż jechać na siłę. Na parkingu zwykle zresztą w tym samym celu stoi zawsze kilkadziesiąt innych "osobówek" - mówi pan Krzysztof.

Przyjechałem i co dalej?

Możemy oczywiście spędzić cały urlop na trasie plaża-apartament-knajpa, ale wtedy po prostu za dużo stracimy. Jeśli mamy samochód, warto sprawdzić co oprócz morza ma do zaoferowania Chorwacja. Do najpopularniejszych atrakcji należą: Park Narodowy Plitvickie Jeziora, Dubrownik, Park Narodowy Krka, Trogir, Zagrzeb, Park Narodowy Kornati. Ogromną popularnością wśród pielgrzymów cieszy się także położone w Bośni Medjugorie.

Jeżeli jesteśmy "uziemieni" w jednym miejscu, warto skorzystać z możliwości aktywnego wypoczynku zwłaszcza wszelkich sportów wodnych, wycieczek pieszych i rowerowych.

Pływanie w Adriatyku na początku może zdezorientować, ponieważ ze względu na zasolenie, woda ma znacznie większą wyporność niż w Bałtyku, czy po prostu zwykłym basenie. Z tego powodu też trudno nurkować bez użycia okularów podwodnych. Dobra informacja dla krótkowidzów - w sklepach sportowych dostępne są okulary podwodne korekcyjne, które bardzo dobrze sprawdzają się u osób nawet z dużą wadą wzroku.

Swoistym sportem będzie także odkrywanie dóbr lokalnej kuchni.

- Polecam dobrą rakiję, warto poszukać tej prawdziwej, skosztować domowego wina, ryby z grilla, samemu zrobić muszle - wylicza Michał.

Jeśli mamy dobrze wyposażony apartament nie warto codziennie stołować się w restauracjach, tylko samodzielnie skorzystać z miejscowych frykasów. Prawdopodobnie w okolicy znajdziemy nie tylko zielony rynek ze zgoła innymi produktami niż w Polsce, ale także targ rybny ze świeżymi rybami, ośmiornicami, krewetkami i innymi owocami morza. Warto spróbować doskonałych chorwackich… ziemniaków i pieczywa, a do herbaty zerwać cytrynę prosto z drzewa. Doskonałe są także świeże figi. Z mocniejszych trunków, oprócz rakiji, trzeba spróbować też dobrej śliwowicy, a na wino wybrać się do winiarni lub winnicy.

Przybyszów z zimniejszych regionów Europy - zwłaszcza w południowej Chorwacji - zachwycają ogrody pełne drzew z limonkami, pomarańczami, granatami i mandarynkami oraz dziko rosnące figowce i gaje oliwne. Warto zapytać gospodarza o zgodę na oberwanie kilku owoców- smak i zapach takich owoców nie przypomina niczego, co możemy znaleźć w naszych sklepach.

Pamiątka z wakacji

Kiedy po 7, 10, 14 dniach postanowimy wrócić do Polski, warto zabrać ze sobą coś co przedłuży wakacyjny nastrój i czym podziękujemy rodzinie za podlewanie kwiatków. Co kupić?

W większości miasteczek znajdziemy główny deptak, przy którym wystawiać się będą handlarze z mniej lub bardziej potrzebnymi artykułami. Poszukajmy domowej roboty nalewek i wszelkich innych wyrobów alkoholowych. Tańsze niż w Polsce są tam także wszelkie wyroby z fig i oliwa z oliwek.

Kupić - choć oczywiście lepiej znaleźć samemu - można także muszle.

Niezapomnianą pamiątką będzie też z pewnością opalenizna, na którą w Chorwacji zawsze można liczyć. Najgoręcej jest w lipcu i sierpniu, kiedy - zwłaszcza na południu - słupki rtęci rzadko spadają poniżej 30 stopni. W czerwcu i wrześniu jest nieco chłodniej. Nawet najwyższe temperatury są jednak dużo mniej uciążliwe niż w Polsce. W sezonie także rzadko zdarzają się opady. Temperatura wody z kolei przekracza wtedy 20 stopni.

Nie zapomnijmy zatem uzbroić się w olejek do opalania, okulary z filtrem i czapkę na głowę. Dobry "cooler" do ciała też się przyda.

Łyżka dziegciu

Czy w słoiku chorwackiego miodu znajdą się jakieś gorzkie aromaty? To zależy od tego, co zaliczamy do wad. Wielu jako największy mankament Chorwacji wymienia plaże. Jeśli liczymy na złoty piasek rodem z Ustki, to lepiej jechać nad Bałtyk. Piaszczyste dla swoich gości organizują niekiedy hotele, ale generalnie na Chorwacji plaże są żwirowe, kamieniste lub skaliste. Dlatego warto wziąć ze sobą nie tylko ręcznik, ale i karimatę, która będzie nas izolować od twardej i nierównej powierzchni.

Z tego względu, ale także z uwagi na wszechobecne w morzu jeżowce, do wody należy wchodzić w specjalnych butach z plastikową lub gumową podeszwą. Można je kupić w Polsce za kilkadziesiąt złotych lub nieco drożej na miejscu.

Zdaniem Michała, zniechęcić do Chorwacji mogą także tabuny głośnych i pijanych turystów, którzy śmiecą i hałasują na plażach. Krzysiek dorzuca też ceny, które są ciągle znacznie niższe niż w Europie Zachodniej, ale z roku na rok rosną szybciej niż dochody Polaków. Nieco drożej zapłacimy za benzynę, dużo drożej za codzienne zakupy nawet w hipermarkecie. Na miejscu warto mieć ze sobą lokalną walutę (kuny) lub euro, to drugie jednak dużo mniej się opłaca.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie