Co będziemy pić?

    Co będziemy pić?

    MAREK PĘKALA

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    To było rekordowo suche lato. Poziom wód gruntowych w niektórych rejonach województwa spadł nawet o kilka metrów. W wielu gospodarstwach wody ciągle brakuje. Gdzie jej szukać? Czy mieszkańcy Rzeszowa muszą pić oczyszczone ścieki z Wisłoka?
    Co będziemy pić?
    W połowie lipca alarmowaliśmy: w Nowym Borku i okolicy w ponad 160 gospodarstwach wyschły studnie. Wodę dowożą beczkowozami strażacy.
    - Dziś w samej Błażowej wody nie brakuje, miejski wodociąg wystarcza - mówi Edward Rybka, inspektor ochrony środowiska w Urzędzie Gminy. - Ale w Błażowej Dolnej i Nowym Borku z przysiółkami problem jest poważny. Postanowiliśmy się z nim uporać.
    Gmina chce wybudować wodociąg do 2005 roku. Z finansowej przymiarki wynika, że mimo ewentualnej unijnej dotacji, każde gospodarstwo będzie musiało dopłacić po 3 tys. zł. To niemało. A jednak aż 96 gospodarzy z Błażowej Dolnej i 219 z Nowego Borku podpisało się pod deklaracją wpłaty wspomnianej kwoty.
    Teraz trzeba znaleźć odpowiednio czyste i zasobne źródła.
    - W zlokalizowanych źródłach w błażowskiej gminie za dużo jest w wodzie żelaza - martwi się inspektor Rybka. - Trzeba szukać innych.

    W całym województwie

    Gdzie są największe problemy z wodą?


    Według służb wojewody, skutki wakacyjnej suszy odczuwane są głównie w południowej części województwa. Znaczące obniżenie poziomu wód podziemnych zaobserwowano na ujęciach w:
    - Kołaczycach (obniżenie zwierciadła wody o 1-1,5 m)
    - Brzozowie (2-6 m)
    - Lesku (0,5-4 m)
    - Strzyżowie - gwałtowne obniżanie się poziomu wody w studniach w mieście; pojawiły się problemy z zaopatrzeniem ludności i zakładów
    - Rybnem i Beraźnicy Wyżnej - stan zwierciadła wody uniemożliwia jej pobór. W tych dwóch miejscowościach są największe problemy. Woda dowożona jest z ujęcia w Solinie.



    W "Strategii Rozwoju Województwa Podkarpackiego na lata 2000-2006" ważny dla naszego regionu okazuje się podział na jego północą część i południową. Na północy wód powierzchniowych i podziemnych jest dostatek, na południu zasobność jest dużo mniejsza, można mówić nawet o deficycie. Jak się szacuje, na północy jest aż 80 proc. wody. Generalnie ubogie w wodę jest całe Pogórze Karpackie. Tu wody gruntowe, a więc te, z których korzystają gospodarstwa i przemysł, występują przeważnie pod stokami wzniesień i w dolinach rzek. Źródła jednak nie są zbyt wydajne.

    Przed milionami lat

    Adamowi Maciołkowi jeszcze się nie zdarzyło, aby źle oznaczył podziemne źródło wody.
    Marek Pękala
    Tutaj, gdzie dzisiaj biegnie trakcja kolejowa Kraków-Rzeszów-Przemyśl, w plejstocenie - epoce z ery czwartorzędu płynęła Wisła. Wszystkie wody spływały z Karpat i płynęły do Morza Czarnego. Część wody zatrzymywały piaski i żwir. To dlatego pod dzisiejszym Rzeszowem, Łańcutem i Przeworskiem, ponad 20 metrów w głąb ziemi, znajduje się jeden z najzasobniejszych zbiorników wód podziemnych, określany jako GZWP-425.
    A Łańcut ma problemy z wodą... Rzeszów też nie ma zagospodarowanego ani jednego ujęcia wód podziemnych znajdujących się w jego bezpośrednim sąsiedztwie, a są one na linii: Trzciana, Świlcza, Rudna, Bratkowice, Załęże.
    - A my pijemy oczyszczone ścieki z Wisłoka - irytuje się hydrogeolog Mac.
    Ubiegłoroczne badania jakości wód w 25 rzekach w Podkarpackiem, przeprowadzone przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, pokazały, że żadna z nich nie osiąga I klasy. Nawet górne, źródłowe odcinki rzek zaliczyć można tylko do II klasy. Najczęściej są to wody III klasy, a prawie w połowie (48 proc.) poza jakąkolwiek klasą.

    Po bogactwie stąpacie

    Z badań przeprowadzonych przez hydrogeologa Maca wynika, że najwięcej wód podziemnych w naszym województwie o najwyższej jakości występuje na Roztoczu Wschodnim, w powiecie lubaczowskim, w gminach Narol i Horyniec. Ale o tym nie wspomina nawet przywoływana tu "Strategia...". Nie uwzględnia tego również "Wojewódzki Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego Podkarpacia na lata 2001-2006". Co więcej, we wspomnianej "Strategii..." napisano, że w rejonie Horyńca "wody I klasy nie występują, a przeważają wody podziemne III klasy". Tymczasem z materiałów archiwalnych wynika, że w studniach na tym obszarze są wody klasy Ia i Ib, co całkowicie zaprzecza informacjom ze "Strategii...". Wynik udokumentowanych badań Maca obala również tezę ze "Strategii..." o biednym pod względem wody południu województwa.
    Geolog wojewódzki, mgr inż. Mariusz Rolek: - Dobrze byłoby, żeby pan Mac udostępnił wyniki swoich badań władzom samorządowym i wojewódzkim. Byłby z tego pożytek.
    - To właśnie z Roztocza Rzeszów, wykorzystując siłę grawitacji wspomaganą przez pompownie, mógłby mieć wodę najwyższej jakości - twierdzi Mac. - Tam są olbrzymie zasoby, obecnie marnotrawione. Przecież w tym biednym lubaczowskim regionie rolniczym, dzięki temu bogactwu można by rozwinąć produkcję żywności ekologicznej, jej przetwórstwo, ba, przemysł farmaceutyczny... Tymczasem gminy nie mają nawet na likwidację nieczynnych stacji benzynowych, zniszczonego mienia po PGR-ach, a to wszystko zatruwa środowisko.

    Kto szuka

    [obrazek5] Adamowi Maciołkowi jeszcze się nie zdarzyło, aby źle oznaczył podziemne źródło wody.
    (fot. Marek Pękala )Ciągle większym zaufaniem cieszą się różdżkarze czyli radiesteci niż wykwalifikowani hydrogeolodzy.
    Stanisław Mac z Rzeszowa, hydrogeolog z 30-letnim doświadczeniem zawodowym przyznaje: - Mimo że dzisiejszy geolog ma nowoczesne urządzenia elektroniczne, dysponuje zdjęciami satelitarnymi, to jednak nie rezygnuje ze współpracy z różdżkarzem.
    Radiesteta z Łańcuta, który pragnie zachować anonimowość: - Gdyby geologom płacono tylko za znalezienie wody, a nie za samo wiercenie głębinowe, to wtedy nie wywyższaliby się ponad nas. Na poligonie, gdzie wojsko chciało zorganizować gospodarstwo hodowlane, geolodzy wiercili i wiercili. I nic nie znaleźli. A ja znalazłem tam bardzo szeroką żyłę.
    - Rzecz w tym - ripostuje geolog Mac - że nie wiadomo, jak bardzo zasobna jest taka żyła, czy opłaca się tam dalej inwestować.
    Różdżkarz i studniarz Adam Maciołek ze Szklar, lat 52: - Ooo, panie, z tych kręgów ze studni, które wskazałem i wykopałem, to można by zrobić tunel do Rzeszowa!
    - I zawsze pan trafia?
    - Nikt by mnie nie wołał, jak bym miał pudła, a ja jeżdżę aż pod Przemyśl.
    Maciołek opowiada, jak w młodości szukał wody w kopalni Jaworzno. - Poznałem tam inżyniera od wody. On się dziwił, bo miał takie urządzenie elektryczne od szukania wody w kopalni, a ja tylko widełki z wikliny - ważne, żeby była roczna - i byłem lepszy od niego. Mieli mnie nawet za granicę wysyłać. Ale wolałem wrócić do domu.
    - To jak pan szuka?
    - Trza mieć wyczucie i tyle. To taka energia... To jak ze składaniem mocno złamanej ręki. Dobry lekarz wie, którą kostkę jak nacisnąć, żeby ręka się złożyła...
    Pokazuje dwa zgięte pod kątem prostym miedziane druty, osadzone w plastikowych rurkach, na końcu druty są powleczone mieszanką cyny i srebra. Wytrząsa z rąk "złą energię" i bierze te druty. Trzyma w niewielkiej odłegłości od siebie. Idzie powoli, rytmicznie, drobnymi kroczkami, nagle druty zaczynają drgać, potem krzyżują się. - O, tu jest żyła - mówi pan Adam, uśmiechając się przez wąsy. - Na słabych źródła różdżka tylko dryga, a na silnych sama chodzi. Nieraz pomaga też ropucha - dodaje. - Bo ona lubi wylegiwać się na żyle.
    - Różdżkarzy jest coraz mniej i wody coraz mniej - ocenia pan Adam. - Poziom wód spadł jakieś 2-3 metry. Woda jest brudna, ruda, niesmaczna. Dynów, Harta, tam coraz mniej wody. Najgorsze są mady. To taka żółto-niebieska masa, rośnie jak ciasto, a wody nie przepuści... Tu w okolicy tylko Jawornik-Bazary ma źródła niegłębokie, ale mocne.

    Jak jesteśmy zasobni w wodociągi


    Starszy inspektor ochrony środowiska w PUW w Rzeszowie, mgr inż. Józef Paśko:

    Wskaźnik, wyrażony liczbą przyłączy na stu mieszkańców, wynosi w naszym województwie 14,4 i jest niższy od krajowego o 2,7. Lokuje to nas na 12 miejscu w kraju. Wyprzedzamy pod tym względem województwa: dolnośląskie, małopolskie, warmińsko-mazurskie i lubelskie. Najlepiej wyposażone w sieć wodociągową są gminy: Trzebownisko, Grębów, Boguchwała, Nowa Dęba, Borowa. Najgorzej: Haczów, Jodłowa, Brzyska, Dynów - brak tam wodociągów zbiorowych. Wśród powiatów na czołowych miejscach są: leżajski, tarnobrzeski i łańcucki. Na ostatnich miejscach: brzozowski i jasielski.
    W gminach, które nie mają wodociągów zbiorowych, woda jest czerpana ze studni kopanych lub wodociągów grawitacyjnych. Ze względu na małą wydajność źródeł - w okresach suszy - brakuje tam wody.

    Nasze zapasy

    [obrazek8]W całym kraju wytypowano 180 Głównych Zbiorników Wód Podziemnych (GZWP). W naszym województwie znajduje się ich dziesięć, są to:
    "Dolina Borowa" nr 424, największy w regionie "Dębica-Stalowa Wola-Rzeszów" nr 425; "Dolina Kopalna Kolbuszowa" nr 426, "Pradolina Nowa Sarzyna" nr 427, "Dolina Kopalna Biłgoraj-Lubaczów" nr 428, "Dolina Przemyśl" nr 429, "Dolina rzeki San" nr 430, "Bieszczady" nr 431; "Dolina rzeki Wisłok" nr 432, "Dolina rzeki Wisłoki" nr 433

    Bogaci w mineralną


    Dr inż. Józef Chowaniec, Oddział Karpacki Państwowego Instytutu Geologicznego w Krakowie:

    O wiele bardziej zasobne w wodę niż podkarpackie są województwa lublelskie i małopolskie. Ale podkarpackie wyróżnia się dużą ilością wód mineralnych, wykorzystywanych w uzdrowiskach w Iwoniczu-Zdroju, Rymanowie-Zdroju i Horyńcu-Zdroju. Istnieją też rejony, w których stwierdzono występowanie wód mineralnych z możliwościami ich wykorzystania do celów leczniczych. Wymienić tu należy: Polańczyk (uzdrowisko), Latoszyn, Lipę, Rudną Wielką, Rzeszów-Staromieście, Lubenię, Chyżne-Nieborów, Rudawkę Rymanowską, Komańczę, Lesko, Czarną i Bystre-Łubne.

    Zmieńcie strategię


    Mgr Stanisław Mac, hydrogeolog, biegły z listy Ministerstwa Ochrony Środowiska:

    Apeluję do władz województwa i Rzeszowa, aby przestały inwestować w modernizację ujęcia wody powierzchniowej w Zwięczycy, a fundusze przeznaczyły na zagospodarowanie nieużytkowanych studni głębinowych w okolicach Rzeszowa. Jeśli tak się nie stanie, rzeszowianie nadal będą pić wodę z Wisłoka klasy III. A ta woda przypomina tylko mniej lub bardziej oczyszczone ścieki.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo