Co posłowie z Podkarpacia zrobili dla mieszkańców, którzy stracili pieniądze w PBS w Sanoku? Sprawdzamy

Sabina Tworek
Sabina Tworek
Kinga Dereniowska
Kinga Dereniowska
W styczniu 2020 roku mieszkańcy Podkarpacia godzinami stali przed siedzibami PBS, w nadziei, że wypłacą ulokowane tam pieniądze.
W styczniu 2020 roku mieszkańcy Podkarpacia godzinami stali przed siedzibami PBS, w nadziei, że wypłacą ulokowane tam pieniądze. Krzysztof Kapica
Od trzech tygodni piszemy o skandalu związanym z utratą pieniędzy przez mieszkańców Podkarpacia. Zdeponowali je na rachunkach Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku. Dziś sprawdzamy, co w tej sprawie zrobili podkarpaccy parlamentarzyści.

W obronie poszkodowanych przymusową restrukturyzacją Podkarpackiego Banku Spółdzielczego w Sanoku wstawił się poseł Piotr Uruski z Solidarnej Polski. Zebrał kilkadziesiąt podpisów parlamentarzystów pod pismem skierowanym do premiera Matusza Morawieckiego, w którym prosił o wyrównanie poniesionych przez klientów sanockiego banku strat. 22 i 23 stycznia 2020 roku poseł przemawiał z sejmowej mównicy.

- Działania wprowadzone przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny z 17 stycznia 2020 roku uderzyły w duże grupy instrumentariuszy, niszcząc lata ich pracy funkcjonowania na terenie województwa podkarpackiego, podważając tym samym zaufanie do spółdzielczej bankowości oraz polskiego kapitału (…). W związku z powyższym proszę w imieniu samorządów i instytucji o charakterze społecznym o zwrot środków finansowych oraz o dokonanie szczegółowej analizy zasadności działania BFG

- apelował.

Brak siły przebicia

Poseł Uruski przypomina dziś, że samorządy odzyskały utracone pieniądze, bo wspólnie i aktywnie walczyły. A pozostali?

- Myślę, że może im brakować siły przebicia - odpowiada Uruski.

Poseł Adam Śnieżek z Prawa i Sprawiedliwości zapewnia, że zaraz po ogłoszeniu przymusowej restrukturyzacji PBS podjął szereg działań. Jakie to działania? Pismo zaadresowane do ministra finansów, które podpisali posłowie PiS z naszego okręgu, z prośbą o pomoc dla poszkodowanych.

- Następnie przeprowadziliśmy kilkakrotnie rozmowy z wiceministrem finansów. Odbyły się też nadzwyczajne posiedzenia komisji finansów publicznych Sejmu oraz komisji samorządu terytorialnego, na którą przyjechali przedstawiciele gmin i powiatów, którzy utracili część środków ulokowanych na koncie PBS w Sanoku

- relacjonuje „Nowinom“ Śnieżek.

Poseł Śnieżek podkreśla, że wszystkie te działania zaowocowały przyznaniem samorządom środków finansowych z rezerwy subwencji ogólnej.

A co z poszkodowanymi stowarzyszeniami, parafiami, domami dziecka, domami pomocy społecznej czy szpitalami?

- Zwróciło się do mnie z prośbą stowarzyszenie mieszkańców Przysietnicy, powołane w celu wybudowania kanalizacji, które utraciło blisko 200 tys. zł - mówi Adam Śnieżek. - Aby im pomóc, napisałem pismo do Banku Nowego BFG S.A. oraz rozmawiałem z wiceprezesem Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Niestety, otrzymałem odpowiedź negatywną, informującą, że przepisy prawa oraz formuła restrukturyzacji przyjęta na podstawie dyrektywy Komisji Europejskiej, nie pozwalają wyrównać poniesionych strat. Jedyne, co udało mi się uzyskać dla mieszkańców Przysietnicy to deklaracja dyrektora gabinetu premiera, że w momencie, kiedy rozpocznie się budowa kanalizacji w wiosce, rząd, poprzez przyznaną dotację, będzie chciał zrekompensować mieszkańcom Przysietnicy utracone fundusze - deklaruje Śnieżek.

Zamiatanie sprawy PBS pod dywan

Europosłanka Elżbieta Łukacijewska z Koalicji Obywatelskiej mówi bez ogródek, że cały ten skandal z PBS to kolejna afera klubu PiS, którą przedstawiciele rządu chcieli „zamieść pod dywan”.

- Wspólnie z posłem Markiem Rząsą zorganizowaliśmy w Sanoku konferencję prasową, podczas której zażądaliśmy złożenia wyjaśnień związanych z restrukturyzacją banku. Zaznaczaliśmy także, iż w krytycznej sytuacji nie znalazły się tylko podkarpackie gminy, ale również organizacje pozarządowe, parafie, szpitale oraz prywatni klienci banku posiadający obligacje

- przypomina Łukacijewska.

Z prośbą o pomoc zwrócili się do europosłanki pracownicy PBS w Sanoku oraz członkowie byłej Rady Nadzorczej.

- Spotkaliśmy się z nimi wspólnie z podkarpackimi posłami Koalicji Obywatelskiej - dodaje Łukacijewska. - Na moją prośbę, podczas wizyty w Krośnie, o zaistniałej sytuacji rozmawiała z samorządowcami marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska. Dzięki wspólnym działaniom podkarpackich posłów Koalicji Obywatelskiej złożona interpelacja oraz wystąpienia i konferencje w Sejmie, jak również dzięki nagłośnieniu sprawy oraz determinacji i odwadze samorządowców, udało się odzyskać utracone środki gminne.

Elżbieta Łukacijewska przekonuje, że bez przeprowadzonych przez klub parlamentarny KO działań oraz nacisków, rząd nic nie zrobiłby w tej sprawie.

- Pozostali poszkodowani przymusową restrukturyzacją PBS powinni także się zjednoczyć i wspierani przez opozycję oraz media, walczyć o rekompensaty finansowe

- podpowiada europosłanka.

150 lat zniszczone w pięć minut

O odpowiedzi na nurtujące wszystkich pytania starała się posłanka Joanna Frydrych. Jesienią ub. roku skierowała interpelację do ministra finansów, zawierającą ponad 20 pytań. M.in. o wynagrodzenia obecnego zarządu, które bynajmniej nie wskazują na to, że bank jest w słabej kondycji, o los pracowników banku, dlaczego BFG zleciło oszacowanie firmie nieposiadającej odpowiednich uprawnień ani nie będącej organem administracji państwowej i czy w związku z tym nie złamano tajemnicy bankowej. I co najciekawsze - dlaczego w momencie przejęcia bazowano na danych banku z lutego 2019?

- Zapytaliśmy ministra, czy w ślad za zwrotem pieniędzy dla samorządowców również zostaną zrekompensowane środki dla pozostałych osób, które w PBS banku coś utraciły, np. firmy i udziałowcy

- mówi Joanna Frydrych.

Odpowiedz na interpelację przyszła. Obszernie tłumaczono, że wszystko, co w tej sprawie zrobiono było zgodnie z prawem. A jeśli ktoś się czuje pokrzywdzony, to można „kierować do BGF roszczenia uzupełniające“.

- Nie wiem, czy można jakiekolwiek narzędzia dawać władzom polskim, bo oni nie wiedzą, co z tymi narzędziami zrobić. W mojej ocenie sytuacja tego banku się poprawiała, a w restrukturyzacji już chwilę był. Odbywały się kontrole i wszystko było w porządku. W planach była uchwała, która miała być podjęta na początku lutego ubiegłego roku, dokapitalizowania tego banku kwotą około 19 milionów zł. A kilka dni przed tym się „aresztuje“ bank - zauważa Joanna Frydrych.

I dodaje, że po niespełna roku w podobny sposób jest restrukturyzowany komercyjny Idea Bank.

- W Europie przymusowa restrukturyzacja jest narzędziem pozwalającym przejmować banki, ale w obronie interesów obywatela. W całej Europie tylko raz takie rozwiązanie zostało wdrożone i było to we Włoszech. Szykowano się do tego w Hiszpanii, ale się z tego wycofano, bo jest to dość radykalny ruch

- wymienia posłanka PO.

Podkreśla też, że Podkarpacki Banku Spółdzielczy miał za sobą kawał historii. Na rynku istniał prawie 150 lat, miał dostępne i dobre produkty. W każdej podkarpackiej gminie był jego bankomat czy oddział.

- Coś takiego niszczyć w pięć minut? To jest dla mnie niedopuszczalne - kręci głową Joanna Frydrych.

Ludzka krzywda

Poseł Mieczysław Kasprzak (PSL) ma odmienne zdanie na temat motywów rządzących w kwestii „oddania“ pieniędzy samorządom, niż poseł Adam Śnieżek.

- Jak już rząd musiał tak postąpić, to chociaż powinien zwrócić ludziom to, co im zabrano. Samorządom pieniądze zwrócono, bo zbliżały się wybory prezydenckie. Jeżeli jednym zwrócono, to dlaczego innym nie?

- pyta Kasprzak.

Precyzuje, że nie ma pretensji o to, że samorządom zwrócono pieniądze. Tylko co z drobnymi ciułaczami, jak w przypadku Komitetu Społecznego w Przysietnicy?

- Wszyscy powinni odzyskać swoje pieniądze. To nie są miliardy złotych. Państwo stać, żeby wydawać miliony na bezsensowne sprawy, na propagandę. A tutaj parędziesiąt milionów nie ma, żeby tego nie zwrócić? To jest okropny ból dla tych ludzi - podkreśla poseł Kasprzak.

Dodaje jednocześnie , iż nie ma już złudzeń, że za obecnej władzy coś się zmieni i ludzie odzyskają pieniądze zabrane im w białych rękawiczkach.

- My możemy interpelować, domagać się, zabierać głos na komisji finansów. Możemy mieć najlepsze propozycje jako opozycja, ale to rządzący muszą podjąć decyzję

- mówi.

Straciłeś pieniądze w wyniku restrukturyzacji PBS w Sanoku? Prosimy o kontakt z naszą redakcją. Nie ustaniemy w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, jak to możliwe, że w działającym legalnie banku ludzie tracą pieniądze i nic się z tym nie dzieje.


ZOBACZ TAKŻE: Podkarpacki Bank Spółdzielczy w Sanoku przechodzi przymusową restrukturyzację. Klienci stoją w kolejkach po pieniądze

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

nic nie zrobili bo lokalni działacze za tym stali

G
Gość

Kolejny z serii SKOK na kasę w wykonaniu PISoBOLSZEWICKICH towarzyszy.

G
Gość

Bardzo dobrze, że Nowiny zainteresowały się sprawą , nie może być tak że wprowadzamy nowe słowo do słownika języka polskiego restrukturyzacja= złodziejstwo. Opisane działania to próba zamydlenia ogólnego obrazu. Czyli duży może odzyskać pieniądze, mały jak dziecko z domu dziecka nie! Skoro mamy tutaj do czynienia z utrata pieniędzy to sprawę należy zgłosić do organów scigania. Pieniądze ktoś ma ,tylko kto?

Dodaj ogłoszenie