Co Teresa chce powiedzieć

Wojciech Malicki
Siostra Bernadetta od 47 lat zagląda do krypty Teresy Izabeli.
Siostra Bernadetta od 47 lat zagląda do krypty Teresy Izabeli. Fot. Wojciech Malicki
- Morsztynówna poruszyła rękami - szepcą pobożne staruszki w Sandomierzu. - Jak to? Przecież nie żyje od trzystu lat - wątpią młodzi.

- Kolejny cud z udziałem XVII-wiecznej szlachcianki - uważają jedni. Jak jest naprawdę?

Nie wiadomo, kto pierwszy zauważył, że dłonie Teresy, złączone od 309 lat jedna przy drugiej, rozwarły się o parę centymetrów. Plotka szybko rozeszła się po Sandomierzu.

- Teresa to święta osoba - mówi Maria, staruszka, spotkana pod sandomierskim Kościołem Świętego Józefa. - Skoro po tylu latach poruszyła rękami, to znak, że chce nam coś ważnego przekazać. To kolejny cud z udziałem tej cnotliwej, bogobojnej niewiasty.

- Bujda na resorach. W sam raz na sezon ogórkowy - śmieje się dwudziestolatek Robert Nowacki.

To był cud

Pani Maria w jednym na pewno ma rację - to, co stało się z ciałem Teresy po jej śmierci, niewiele ma wspólnego z naturalnym rozkładem ludzkich szczątków. Jej zwłok nigdy nie zabalsamowano, a jednak, gdy osiemnaście lat po pogrzebie, na prośbę rodziców otworzono trumnę - okazało się (jak zapisał kronikarz), że jej "ciało jej było zupełnie całe i bynajmniej nieskażone".

Po raz drugi otworzono trumnę po kolejnych osiemnastu latach, czyli w roku r. 1734, i wówczas także ciało jej "widziane było w tejże całości i białości". Kilka lat później, w roku 1742, gdy trumna z upływem lat już się rozsypywała, z polecenia prowincjała Stefana Horodyńskiego dano nową trumnę, a przełożone do niej ciało Teresy Izabeli znów... "całe i nieskażone znaleziono; dla czego w wielkiej uczciwości i opinii świątobliwości u wszystkich jest ta przezacna i pobożna panna, a Pan Bóg i tem zachowaniem ciała jej w całości pokazuje, jako mu się niewinna jej dusza podobała".

[obrazek2] Warto odwiedzić grób Teresy Izabeli i podumać nad przemijaniem. (fot. Fot. Wojciech Malicki)Jeszcze raz

W późniejszych latach zaglądano do trumny jeszcze kilka razy. W 1784 roku kronikarz zanotował: "podziwialiśmy ciało tej pobożnej dziewicy całkiem nieuszkodzone i to stwierdziliśmy własnymi rękami".

Obecny stan zwłok jest taki, jak je opisał w r. 1938 ks. Antoni Rewera, przedwojenny proboszcz: "Całość ciała nie uległa zepsuciu, teraz jedynie sczerniało i koniec nosa uszkodzony, rysy uległy zmianie o tyle, że straciły swą dawną delikatność, pod rękawiczką kolor ciała naturalny".

Ksiądz Rewera nazwał Morsztynównę "Perłą Ziemi Sandomierskiej".

Miała tylko osiemnaście lat

Teresa Izabela urodziła się 19 października 1680 roku. Była córką Stanisława Morsztyna, bardzo bogatego wojewody sandomierskiego, właściciela m.in. podmieleleckiego Chorzelowa.

Przez kilka lat kształciła się w Warszawie u sióstr Sakramentek. Kronikarze wspominają, że była nie tylko grzeczną i dla wszystkich miłą, ale i nadzwyczaj urodziwą dziewczyną: twarz miała piękną, "wzrost, kształt i stan" w doskonałych proporcjach, chód równy i nosiła się prosto. Nie myślała o zamążpójściu, lecz zapragnęła poświęcić się w sposób szczególny Bogu. Pociągało ją życie zakonne, które poznała bliżej podczas pobytu w Warszawie, ale do klasztoru na razie wstępować nie zamierzała.

- Jak się zdaje, zasadniczą przeszkodą był silny związek z rodziną - uważa ksiądz Jan Pasiecznik, biograf i autor poświęconej jej strony internetowej.

Miała tylko 18 lat

Niespodziewanie w pierwszych dniach sierpnia 1698 r. Teresa Izabela zachorowała. Trudno ustalić dzisiaj na co. Prawdopodobnie była to jakaś lokalnie występująca choroba zakaźna.

Dolegliwości sprawiły, że Teresa prosiła o sprowadzenie z Sandomierza zakonników dla ostatniej duchowej posługi. Życzenie jej spełniono i do Chorzelowa przybyło dwóch zakonników z klasztoru św. Józefa. Na ręce spowiednika, Morsztynówna złożyła ślub dozgonnej czystości i wstąpienia do zakonu, jeśli powróci do zdrowia. Nie dane jej było dotrzymać przyrzeczenia - zmarła w uroczystość... Wniebowzięcia Matki Boskiej. Co odczytano jako znak boski.

Zgodnie z jej wolą, spoczęła w krypcie Kościoła Św. Józefa w Sandomierzu. W bogatej trumnie, ubrana w białą suknię, płaszcz, rękawiczki i pantofle, z włosami splecionymi w warkocz i okolonymi przepaską.

Uważają ją za świętą

Trudno prorokować, czy możliwy jest proces Teresy Izabeli Morsztynówny. Ale, jak przyznał nam jeden (prosił o anonimowość) z sandomierskich księży, podczas wizyty Jana Pawła II w Sandomierzu przed ośmioma laty, w rozmowach z Ojcem Świętym pojawił się motyw świętości Izabeli. Jej grób odwiedza codziennie wiele osób. Niektórzy się modlą do niej, bo i bez procesu uważają ją za świętą. I za nią - o wyniesienie jej na ołtarze.

Miała rzęsy

Siostra Bernadetta pracuje przy Kościele Świętego Józefa od 1960 roku.

- Przez te prawie pięćdziesiąt lat jej ciało niewiele się zmieniło. Może poza jednym, wtedy, gdy zaczynałam pracę, miała rzęsy. Prawdziwe, długie rzęsy. Dzisiaj już ich nie ma - wspomina siostra.

- Czy ręce Teresy rzeczywiście się przemieściły - pytam.

- Ja też o tym słyszałam i dlatego specjalnie zaczęłam się im przyglądać Mam wrażenie, że nic się nie zmieniło, obie dłonie są tak samo ułożone jak kiedyś - odpowiada siostra.

Jeden z sandomierskich przewodników (prosi o anonimowość) jest jednak przekonany, że dłonie wojewodzianki zmieniły położenie, choć nie musi to być oznaka cudu - tylko jakiś naturalny proces starzenia się zmumifikowanych zwłok.

- Czy Morsztynówna ruszyła rękami, czy nie, warto zajrzeć do Sandomierza. I odwiedzić jej grób. Aby w mrocznej krypcie kościelnej, spoglądając na dziewczynę, której ciało w cudowny ocalało po śmierci, podumać się nad życiem i nad przemijaniem - mówi przewodnik.

I ma świętą rację.

Wykorzystano opracowania o. Jana Pasiecznika

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie