"Covid? Jaki Covid?" Po ukraińskiej stronie przejścia granicznego Szeginie - Medyka kłębił się tłum podróżnych [ZDJĘCIA]

Norbert Ziętal
Norbert Ziętal
Kolejna po ukraińskiej stronie polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Szegini - Medyka. Tomasz Hawryś/Facebook
Kilkaset osób stało stłoczonych na ukraińskiej stronie pieszego, polsko-ukraińskiego przejścia granicznego w Medyce. Zdjęcia sporej kolejki błyskawicznie obiegły Internet i media społecznościowe. W następnych dniach na pieszym przejściu nie było prawie nikogo.

Ogromna kolejka stłoczonych ludzi, stojąca po ukraińskiej stronie polsko-ukraińskiego przejścia granicznego Szeginie - Medyka. Jeden przy drugim, tylko część w maseczkach, chociaż przy takim ścisku pewnie i one mają o wiele mniejszą skuteczność.

"W styczniu wielka afera bo [w] Zakopanem kilkaset osób piło szampana bez maseczek. Oto przejście piesze w Medyce. Covid? Jaki Covid? Zdjęcie z dziś i tak jest każdego dnia"

- napisał na Facebooku jeden z Internautów.

Otrzymaliśmy również e-maila w tej sprawie. Anonimowy Czytelnik informował nas o ogromnych kolejkach, ale również o tym jakoby Ukraińcy przedstawiali na granicy "kupione testy na COVID".

Fotografia z komentarzem szybko obiegła media społecznościowe. Na Twitterze udostępnił ją m.in. znany publicysta Łukasz Warzecha. Fotografie powieliły też portale ukraińskie.

- Ci ludzie nie są tam dla przyjemności. Tak zarabiają na życie - komentowano i twierdzono, że są to, a przynajmniej większość, tzw. mrówki, czyli osoby, które często przekraczają granicę z dozwolonymi ilościami towaru.

Elżbieta Pikor: po polskiej stronie przestrzegane są procedury sanitarne

Dlaczego służby graniczne dopuściły do takiej sytuacji?

- Faktycznie, w sobotę w godzinach rannych na przejściu pojawiło się sporo osób. Jednak zdarzenie miało miejsce po ukraińskiej stronie granicy i przejścia. Ewentualne działania w tej sprawie należą do tamtejszych służb

- mówi mjr SG Elżbieta Pikor, rzecznik Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej.

PRZECZYTAJ TEŻ: W czasie pandemii koronawirusa mniej chętnie patrzymy na pracujących u nas obcokrajowców. Połowa Polaków domaga się ograniczeń

Dodaje, że po jakimś czasie kolejka została rozładowana.

- Po naszej stronie granicy, podczas odprawy funkcjonariusze przestrzegają procedur sanitarnych. Ponadto pomieszczenia są regularnie dezynfekowane - dodaje mjr Pikor.

Granice z Ukraina można przekroczyć w Medyce, Korczowej i Budomierzu

Obecnie podkarpacki odcinek granicy z Ukrainą można przekroczyć na przejściach drogowych w Medyce, Korczowej i Budomierzu. W Medyce czynne jest również piesze przejście.

Od jakiegoś czasu, w weekendy obserwowane jest nietypowe zjawisko. Od strony ukraińskiej do przejścia podjeżdżają autobusy. Z powodu ograniczeń sanitarnych zajętych jest w nich tylko połowa miejsc. Jednak i tak przed granicą większość pasażerów wysiada i kieruje się na piesze przejście. Autobusy wjeżdżają do Polski niemal puste.

Dlaczego tak się dzieje? Nie wiadomo. Być może część podróżnych liczy na szybszą odprawę na pieszym przejściu, albo na jej "ulgowe" potraktowanie, zwłaszcza jeśli chodzi o przestrzeganie przepisów sanitarnych, związanych z koronawirusem. Nie jest też tajemnicą, że czasami takie sytuacje są sztucznie tworzone przez grupy przestępcze, w nadziei na "wymuszenie" szybszej i lżejszej odprawy granicznej albo całkowite jej zaniechanie.

- Po południu tłum na tym przejściu był już rozładowany. Dzisiaj na tym pasie jest pusto - mówi mjr Pikor.

Przedszkola i żłobki zamknięte do 25 kwietnia?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Major

Może warto do takiego materiału przede wszystkim uzyskać opinie np konsula UA ? Bo jakim prawem funkcjonariusze biosg mają odpowiadać czy też się tłumaczyć -jak tu Pani rzecznik za sytuację u Sasiada ? Materiał został poprowadzony w stronę sugerująca ubolewanie nad "tłumem" gdzie jedna osoba stała prawie na drugiej a gdzie w tym wszystkim są funkcjonariusze którzy muszą setki dziennie dokumentów przepuścić przez swoje ręce ?

M
Marcin Piekaż
1 marca, 16:52, Gość:

Wielkie mi halo.

Minister Emilewicz bawi na stokach, które jej rząd zamknął.

Prezes bawi na cmentarzu, który też sam zamknął.

Gruba "sędzina" bawi w hotelu, które jej rząd też niby zamknął. A prezydent buja się na nartach. Wirus? Jaki wirus!

Pan Prezydent również świeci przykładem na stoku - sorry ale przykład idzie z góry.

Dodaj ogłoszenie