Czy afera łapówkarska pogrąży marszałka Karapytę

Małgorzata Froń
Marszałek był powszechnie lubiany. Nie stronił od biesiadnych spotkań, gdzie bywał duszą towarzystwa.
Marszałek był powszechnie lubiany. Nie stronił od biesiadnych spotkań, gdzie bywał duszą towarzystwa. archiwum
Przykładny mąż, wzorowy polityk. Jedna z najbardziej błyskotliwych karier w ostatnich latach na Podkarpaciu. Dziś ta kariera wisi na włosku. Mirosław Karapyta, marszałek podkarpacki, usłyszał od prokuratora 7 zarzutów korupcyjnych.

- To wszystko mnie strasznie zaskoczyło, nie umiem tego wytłumaczyć - przyznaje Lucjan Kuźniar, członek Zarządu Województwa Podkarpackiego, działacz PSL. - Trudno mi to oceniać, bo przecież na razie wiem tylko tyle, co z mediów, ale nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy.

Mirosław Karapyta urodził się w 1960 roku w Jarosławiu. "Mieszkałem w blokach na osiedlu kolejowym. Wychowałem się na podwórku" - opowiadał w grudniu 2007 roku w wywiadzie dla Nowin.

Studia magisterskie ukończył na Wydziale Pedagogiki i Psychologii Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej w Lublinie. Ukończył dwuletnie Studia Podyplomowe w zakresie organizacji i zarządzania w Kolegium Ekonomiczno - Społecznym Katedry Samorządu Terytorialnego i Gospodarki Lokalnej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

W 1996 roku otrzymał stypendium naukowe w Georgetown University w Waszyngtonie (USA), sześć lat później uzyskał tytuł doktora nauk humanistycznych w zakresie socjologii.

Pracę w administracji rozpoczął w 1990 roku jako dyrektor Delegatury w Lubaczowie Kuratorium Oświaty w Przemyślu. Od 2002 roku pracował jako wicekurator oświaty w Rzeszowie.

W latach 2005 - 2006 Mirosław Karapyta był wicemarszałkiem województwa podkarpackiego. Nadzorował departamenty: zdrowia oraz dróg i transportu.

Bardzo dobry kandydat

W listopadzie 2007 roku kariera Mirosława Karapyty nabrała jeszcze większego przyspieszenia. Został mianowany na stanowisko wojewody podkarpackiego.

"To bardzo dobry kandydat na wojewodę" - zachwalał swojego partyjnego kolegę, jeszcze przed nominacją, Jerzy Wiśniewski z PSL. - "Jest dobrze wykształcony, zna środowisko, ma poważanie i szacunek u kolegów. Myślę, że województwo jest w dobrych rękach".

Karapyta startował w wyborach do Sejmu. Bez powodzenia. Nie udało mu się też dostać do Parlamentu Europejskiego.

W listopadzie 2010 roku, gdy ekipa PiS została odsunięta od władzy w województwie przez koalicję PO-PSL-SLD, Mirosław Karapyta przeskoczył z fotela wojewody na stanowisko marszałka województwa podkarpackiego.

"Zrobię bilans strat i zysków, przeanalizuję dokumenty, zapoznam się ze stanem finansów województwa. To na początek. A potem zabiorę się do pracy, bo roboty jest dużo" - zapowiadał w rozmowie z Nowinami w listopadzie 2010 roku nowo wybrany marszałek Mirosław Karapyta.

"Zawsze to mówiłem i powtórzę jeszcze raz: praca na stanowisku marszałka to służba ludziom i regionowi. Trzeba robić wszystko, żeby służyć jak najlepiej" - deklarował marszałek 2,5 roku temu.

Nie jest tajemnicą, że Karapyta dostał fotel marszałka dzięki wpływom i staraniom szefa podkarpackich ludowców, posła Jana Burego, który miał największy udział w zmontowaniu antypisowskiej koalicji w sejmiku podkarpackim.

Co powiedział nam poseł Bury na temat Mirosława Karapyty.?

- Znamy się od wielu lat. Ja nie jestem osobą, która wymazuje z pamięci człowieka, z którym pracowała przez lata. Jego pracę oceniam bardzo wysoko. Sprawny, pracowity urzędnik. Był wizytówką PSL na Podkarpaciu. To, co się stało, godzi w wizerunek naszej partii, ale na razie niczego nie oceniam. Dopóki nie ma wyroku, człowiek jest niewinny.

W PSL-u jest od lat

Mirosław Karapyta jest od lat prominentnym działaczem PSL. Sprawuje funkcję wiceprezesa partii na Podkarpaciu. Cieszy się szacunkiem wśród partyjnych kolegów.

Pod koniec 2012 roku został członkiem Naczelnej Rady Wykonawczej PSL. Jego powołanie do 20-osobowego grona było kolejnym dowodem zaufania ze strony partyjnych działaczy.

- Cała ta sytuacja mocno mnie zasmuca - mówi dziś jeden z członków partii, przyjaciel marszałka. - On do PSL przyszedł chyba w 1999 roku. Najpierw działał w Lubaczowie, w tamtym czasie w wyborach samorządowych zrobił znakomity wynik, jak cały Lubaczów zresztą. W nagrodę dostał stanowisko wicekuratora. Jest porządnie wykształcony, zna języki, więc trudno się dziwić, że jego kariera potoczyła się błyskawicznie.

Te zarzuty, które stawia mu prokuratura, są dla mnie absurdalne. Łapówki? Po co, przecież jemu się dobrze powodziło.

Nie czuję się bogaty

Analizując oświadczenie majątkowe marszałka (Nowiny sprawdziły jego dochody przed rokiem), można powiedzieć jedno: nie musi martwić się o pieniądze.

W 2011 r. zarobił 159 tys. zł, a na jego koncie bankowym zebrało się w sumie 50 tys. zł (10 tys. zł więcej niż rok wcześniej). Dodatkowo Mirosław Karapyta odłożył 2 tys. dolarów, cały czas spłacając kredyty zaciągnięte na budowę domu.

Pozostało mu jeszcze do spłaty 103 tys. franków szwajcarskich i 24 tys. zł, które zaplanował oddać w ciągu 10 lat.

"I to brzemię finansowe spędza mi właśnie sen z powiek - komentował wówczas pan marszałek. - Dopóki go nie spłacę, nie będę mógł powiedzieć, że miałem dobry rok.

Dom o powierzchni 182 mkw., na budowę którego marszałek musiał się zadłużyć, był rok temu wykończony. Jego wartość razem z działką oszacowano w oświadczeniu na ok. 400 tys. zł.

W oświadczeniu za 2011 rok marszałek wykazał również 54-metrowe mieszkanie i 38-arową działkę, którą wycenił na 4 tys. zł.

"Oczywiście, czuję satysfakcję z tego, że dzięki swoim zarobkom mogę spokojnie utrzymać rodzinę. Kiedyś, żeby powiązać koniec z końcem, wykładałem na trzech uczelniach. Teraz mam stały, regularny dochód i z tego się cieszę - wyjaśniał Nowinom przed rokiem. - Ale nie czuję się osobą bogatą, czuję, że zarabiam normalnie. Zawsze uważałem, że osoby pełniące funkcje publiczne powinny dostawać godne wynagrodzenie".

Marszałek był wzorem

W ubiegłym roku Karapyta odznaczony został przez prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Wcześniej wyróżniano go m.in. tytułami honorowego obywatela Ropczyc, Lubaczowa i Cieszanowa.

Mirosław Karapyta mieszka wraz z żoną i dziećmi we wsi pod Lubaczowem. Jego żona jest nauczycielką. Mają trójkę dzieci. Małżeństwem są od 30 lat. Według przyjaciół i znajomych, Karapytowie byli wzorowym małżeństwem.

"To porządny gość, czasem nawet piwo postawi. Z każdym zagada, rękę poda. Teraz jak został najważniejszą osobą w województwie, to może i u nas coś się zmieni" - opowiadali Nowinom mieszkańcy wsi, w której mieszkał nowo mianowany wojewoda.

Seks w zamian za pracę?

Wśród zarzutów stawianych dziś marszałkowi przez prokuratora jest też ten o czerpaniu korzyści poprzez zaspakajanie potrzeb seksualnych.

- Seks w zamian za załatwienie pracy? W to też nie wierzę - dziwi się w rozmowie z Nowinami przyjaciel marszałka. - Zastanawiam się, gdzie jest drugie dno. Bo, moim zdaniem, jest. Cała ta sprawa wygląda mi na polityczną, ktoś mu podłożył świnię. Bez względu na to, jak to się skończy, jest już politycznym trupem. I może o to chodziło - zastanawia się mężczyzna.

- Jakoś nikt wcześniej o tym nie mówił. Nawet plotek nie było, przecież takie rzeczy, gdyby miały miejsce, to by o nich było głośno - mówią pracownice urzędu marszałkowskiego.

Ale są też tacy, którzy twierdzą, że marszałek znany był ze słabości do kobiet. Nie stronił też od biesiadnych spotkań, gdzie bywał duszą towarzystwa.

Marszałek K. musi odejść

Podkarpaccy politycy nie szczędzą słów krytyki. Domagają się natychmiastowej dymisji marszałka Mirosława Karapyty, w związku z poważnymi zarzutami.

- To ogromna tragedia dla wizerunku naszego regionu - twierdzi poseł Stanisław Ożóg (PiS). - Nie wiadomo, co będzie teraz z działalnością urzędu. Najlepiej by było, gdyby marszałek złożył dymisję. I honorowo.

Działacze PO i SLD zgodnie twierdzą, że marszałka, jeżeli sam nie poda się do dymisji, trzeba odwołać.

- Musimy to zrobić dla dobra samego marszałka - twierdzi Teresa Kubas-Hul (PO), przewodnicząca sejmiku województwa.

Jeszcze dalej idzie Ruch Palikota. Poseł Dariusz Dziadzio zapowiedział, że jego partia rozważa złożenie wniosku do prezesa Rady Ministrów o rozwiązanie całego sejmiku podkarpackiego i zorganizowanie nowych wyborów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie