Czy potępić akcję "Wisła"? Za i przeciw

    Czy potępić akcję "Wisła"? Za i przeciw

    Norbert Ziętal

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Od lewej: Piotr Tomański i Andrzej Zapałowski.

    Od lewej: Piotr Tomański i Andrzej Zapałowski. ©Norbert Ziętal

    Przedstawiamy dwugłos w sprawie inicjatywy potępienia akcja Wisła. Rozmowy z historykiem Andrzejem Zapałowskim i posłem Piotrem Tomański.
    Od lewej: Piotr Tomański i Andrzej Zapałowski.

    Od lewej: Piotr Tomański i Andrzej Zapałowski. ©Norbert Ziętal

    Przeciw podjęciu uchwały potępiającej akcję "Wisła"

    Rozmowa z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą Uniwersytetu Rzeszowskiego i Wyższej Szkoły Prawa i Administracji w Przemyślu

    - Czy Sejm powinien przyjąć uchwałę potępiającą akcję "Wisła"?


    - Absolutnie nie. Akcja "Wisła" była bezwzględną koniecznością. Żadne państwo, zwłaszcza dwa lata po zakończeniu wojny, nie pozwoli sobie, aby na jego terenie działały zorganizowane organizacje terrorystyczne, destabilizujące sytuację.
    Niezależnie od tego, czy jest to państwo komunistyczne czy demokratyczne. Podjęcie dzisiaj takiej uchwały byłoby postępowaniem wbrew polskiej racji stanu. Trzeba przypomnieć, że działanie, które jest polską racją stanu, czyli uchwała Sejmu w sprawie ludobójstwa na Polakach na Wołyniu, już dwa lata czeka na ścieżkę legislacyjną i nie widać, aby mogła zostać podjęta.

    - Niektórzy twierdzą, że akcja "Wisła" wyrządziła wiele krzywdy, bo objęła głównie osoby cywilne, niezwiązane z UPA.

    - Jest to nieprawda. Wystarczy spojrzeć na dokumenty. I to nie polskie, lecz ukraińskie. W nich jest wyraźnie napisane, że gdyby nie zaplecze, czyli ludność cywilna, która pomagała UPA, dobrowolnie lub pod przymusem, to ta organizacja nie byłaby w stanie działać. Poza tym znaczna część mieszkańców wsi służyła w tzw. samoobronach, które od czasu do czasu były mobilizowane do różnych akcji. Trudno zatem było rozróżnić kto jest kto. Dowódcy UPA w swoich książkowych wspomnieniach piszą wprost, że gdyby nie akcja "Wisła", to opór w południowo - wschodniej Polsce trwałby jeszcze wiele lat. To oznacza, że jeszcze przez wiele lat lałaby się krew niewinnych ludzi.

    - Ale jednak znaczna część ludności, całe rodziny, musiała zostawić swoje domy, gospodarstwa i przenieść się setki kilometrów w nieznane miejsca.

    - Ludność ukraińska została przeniesiona na znacznie lepiej zagospodarowane tereny. Mogli ze sobą zabrać znaczną część swojego dobytku. Obejmowali dobrze utrzymane gospodarstwa poniemieckie. Ponadto otrzymywali jeszcze bezzwrotne pożyczki od państwa polskiego.

    - Pojawiły się głosy, że ta uchwała byłaby do przyjęcia, gdyby Ukraińcy podjęli podobną, potępiającą ludobójstwo UPA na Polakach na Wołyniu.

    - To są dwie różne sprawy i ich nie wolno łączyć. Na Wołyniu było ludobójstwo. Na Podkarpaciu akcje UPA i działania odwetowe.

    Za podjęciem uchwały potępiającej akcję "Wisła"

    Akcja "Wisła"


    Trwała od kwietnia do lipca 1947 r., realizowały ją głównie oddziały wojskowe. Objęła tereny południowo - wschodniej Polski. Decyzja o jej przeprowadzeniu została podjęta przez najwyższe władze państwowe, które nie radziły sobie z uspokojeniem sytuacji w tej części kraju. Doszły do wniosku, że można to zrobić jedynie odcinając oddziały UPA od zaplecza gospodarczo - bytowego, czyli ukraińskiej ludności cywilnej. Według szacunków, w czasie akcji "Wisła" aresztowano ok. 3 tys. członków OUN-UPA, a przesiedlenia dotknęły 140 tys. osób cywilnych. Zostały one wywiezione na zachodnie i północne, poniemieckie tereny Polski.



    Rozmowa z Piotrem Tomańskim, posłem Platformy Obywatelskiej z Przemyśla

    - Czy Sejm powinien przyjąć uchwałę potępiającą akcję "Wisła". Jej projekt przygotował poseł Miron Sycz, z pańskiego klubu parlamentarnego, czyli PO.


    - Powinniśmy podjąć taką uchwałę. Wiele tysięcy ludzi zostało wypędzonych ze swoich domów. Całymi rodzinami zostali wywiezieni na odległe i nieznane tereny. Było to niesprawiedliwe i krzywdzące. Dlatego jak najbardziej powinniśmy wyrazić swoją opinię, że nie były to dobre działania, lecz złe. Dzisiaj często Polak narzeka, że to jest złe, tamto jest złe. A co mieli powiedzieć tamci ludzie?

    - Zwolennicy potępiania akcji twierdzą, że w znacznej mierze dotknęła ona ludność cywilną, nie mającą nic wspólnego z UPA.

    - Z pewnością wiele z przesiedlonych osób nie miało nic wspólnego z działaniami UPA. Pomimo tego ich również dotknęły sankcje, tylko ze względu na narodowość. W żadnym przypadku nie wolno stosować zbiorowej odpowiedzialności. Winę trzeba udowodnić konkretnym osobom. Wtedy tak się nie stało. I choćby z tego względu podjęcie po latach takiej uchwały jest konieczne.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (47)

    Dodaj komentarz
    Wszystkie komentarze (47) forum.nowiny24.pl

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo