Czytelnicy z Podkarpacia boją się windykatorów i oddają książki do bibliotek

Bartosz Gubernat
sxc.hu
Tysiące mieszkańców Podkarpacia w pośpiechu zwraca do bibliotek przetrzymywane przez lata książki. To efekt współpracy wypożyczalni z firmami windykacyjnymi.

Jeszcze w 2008 roku Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Rzeszowie bezskutecznie dopominała się zwrotu prawie 10 tysięcy książek.

- Taką ilość wypożyczyło od nas ponad 3600 czytelników. Mimo kolejnych ponagleń wysyłanych pocztą, nie był reakcji. Mimo, że z tygodnia na tydzień każdemu z nich rosły kary za przetrzymywanie naszych książek - mówi Grażyna Nowak, z WiMBP w Rzeszowie.

Dlatego we wrześniu 2008 roku biblioteka poprosiła o pomoc firmę windykacyjną. Efekt był natychmiastowy. Dzisiaj liczba nie oddanych książek zmniejszyła się o prawie połowę, do ok. 2 tysięcy. Podobnie jest w Przemyślu, gdzie Biblioteka Publiczna z windykatorami współpracuje od roku. Dzięki temu liczba dłużników zmniejszyła się do kilkuset.

- Ludzie zdają sobie sprawę, że z powodu zaległości mogą zostać nawet wpisani do krajowego rejestru dłużników. Dotyczy to szczególnie tych, którym kary urosły do naprawdę wysokich kwot. Zdarzają się czytelnicy, którzy poza zwrotem książki muszą nam oddać nawet powyżej tysiąca złotych - mówi Paweł Kozioł, dyr. Przemyskiej Biblioteki Publicznej.

W Krośnie dłużników jest mniej.

- Nasi czytelnicy przetrzymują mało książek, bo co roku w maju ogłaszamy abolicję i można oddać je bez żadnych kar. Dlatego nie zamierzamy szukać pomocy u windykatora - mówi Teresa Leśniak, dyr. Krośnieńskiej Biblioteki Publicznej.

W większości podkarpackich bibliotek książki są wypożyczane na okres 3-4 tygodni. Za zwrot po terminie czytelnik płaci ok. 35 groszy kary za każdy tydzień zwłoki.

W czerwcu zapłaciliśmy w sklepach mniej niż w maju

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
w końcu książki są do cztania a nie do przetrzymywania w domu, chcesz mieć własną biblioteczkę to należy ksiązki kupować. Jeden z drugim trzyma książki latami w domu a inni usilnie potrzebują danego tutułu i niema .
...
I bardzo dobrze! jak ktoś nie chce oddać książki to należy przypuszczać, że ją ukradł.
L
Leo
Bibliotekarki oszalaly. Nasylaja lamignatow ma ludzi za kilkanaście złotych.

Jak się nie uspokoja to będzie czas na skasowanie ich razem z bibliotekami.

A mówią ze książki ksztalca.
Dodaj ogłoszenie