Czytelnik z osiedla Franciszka Kotuli w Rzeszowie: mają parkingi, a zostawiają auta na ulicy. Nie chce im się przejść 100 metrów

Marcin Piecyk
Marcin Piecyk
Niektórzy mieszkańcy zostawiają swoje auta na ulicy, pomimo tego, że wokół są jeszcze wolne miejsca parkingowe. Problemu nie udało się póki co rozwiązać.
Niektórzy mieszkańcy zostawiają swoje auta na ulicy, pomimo tego, że wokół są jeszcze wolne miejsca parkingowe. Problemu nie udało się póki co rozwiązać. fot. Czytelnik
Udostępnij:
Przy ulicy Bieckiej na osiedlu Franciszka Kotuli w Rzeszowie dochodzi do kuriozalnej sytuacji. Choć dookoła bloków jest mnóstwo miejsc parkingowych, grupa mieszkańców zostawia swoje auta przy chodnikach, blokując tym samym sporą część drogi. Miasto nie chce postawić znaku zakazu, policja nie może wystawić mandatu, a rada osiedla, pomimo wielu apeli do władz, jest bezsilna.

- Przy ulicy Bieckiej jest osiem bloków. Jedynka ma mały parking, siedemnastka też. Rozumiem, że tam ludzie mogą mieć jakiś problem z parkowaniem, aczkolwiek przy pozostałych blokach wzdłuż całej ulicy jest parking na kilkaset samochodów. Jeżeli ktoś nie znajdzie miejsca pod jedynką czy siedemnastką, to bez najmniejszego problemu może zaparkować auto pod każdym innym budynkiem, a w przypadku siedemnastki, której dotyczy problem, z parkingu miałby wtedy do klatki schodowej góra 100 - 200 metrów - opisuje pan Mariusz, mieszkaniec os. Kotuli w Rzeszowie.

- Grupa mieszkańców jest niereformowalna i oni od samego początku zostawiają samochody wzdłuż jezdni, na chodniku. Najpierw parkowali tak, że zajmowali cały chodnik i nie dało się przejść. A jak zaczęliśmy dzwonić na straż miejską i interweniować, to oni się wycwanili, zostawiają przepisowe 150 centymetrów, zahaczają o ten chodnik tylko dwoma kołami, ale wówczas zajmują pół jezdni

- kontynuuje.

I dodaje, że dochodzi przez to do skrajnie niebezpiecznych sytuacji. Kiedy kierowcy jadą z dwóch różnych stron, istnieje ryzyko zderzenia się, bo mniej więcej w połowie ulicy znajduje się śmietnik, zza którego niestety nie widać zbyt wiele. Nie da się wyminąć, bo prawie cały pas zajęty jest przez stojące tam auta.

Problem jest też w momencie, kiedy na osiedle wjeżdża śmieciarka, wtedy, jak opisuje pan Mariusz, w ogóle nie da się z osiedla wyjechać czy wjechać.

Policja i straż miejska bezsilne, miasto nie może zakazać parkowania na ulicy

Pan Mariusz opisał nam, jakie działania wraz z innymi mieszkańcami podejmował, by udrożnić ulicę. Zgłoszenia do policji i straży miejskiej nie pomogły, bo mandatu nie można wystawić, jeśli przy ulicy nie stoi znak „zakaz zatrzymywania się”, a tak właśnie jest w przypadku ul. Bieckiej. 1,5 metra przestrzeni jest na chodniku zachowane, bo parkujący wjeżdżają tam tylko dwoma kołami.

Mieszkańcy osiedla Franciszka Kotuli skierowali więc pismo do Miejskiego Zarządu Dróg z prośbą o ustawienie przy ulicy odpowiedniego znaku. Niestety, otrzymali negatywną odpowiedź.

- W MZD powiedziano mi, że jeżeli rada osiedla zaakceptuje takie rozwiązanie ze znakiem zakazu parkowania, to oni ten znak postawią. Rada końcem września zaakceptowała ten pomysł i od tej pory ani widu ani słychu. Rozmawiałem z przewodniczącą rady, która powiedziała mi, że w MZD są jakieś problemy - mówi pan Mariusz.

Miasto niestety ostaje przy tym, że nie można postawić tam takiego znaku.

- Tam jest wąski chodnik, według przepisów, jeżeli ktoś chce parkować na nim samochodem, musi zostawić przestrzeń 1,5 metra. A my nie możemy stawiać znaków tam, gdzie jest oczywisty zakaz. Parkingów tam jest mnóstwo, nie ma z tym najmniejszych problemów. Kłopot w tym, że ludzie chcą stawać przed drzwiami wejściowymi

- tłumaczy Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

I dodaje, że to ludziom trzeba by przemówić do rozsądku. Jak? - Finansowo. Od tego jest policja.

Jednak policja również jest bezsilna, bo nie może wystawiać mandatów tam, gdzie nie ma ku temu wyraźnego powodu.

- Wszystko zależy od statusu drogi. Jeżeli nie jest to droga publiczna i nie ma zakazu zatrzymywania się, można tak parkować. Natomiast, jeżeli jest to droga publiczna, strefa zamieszkania, strefa ruchu, może być szereg różnych wykroczeń, przepisów. Liczy się to, czy jest linia ciągła, podwójnie ciągła, to, na ile jest to blokowane - tłumaczy nadkom. Adam Szeląg z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie.

Przewodnicząca rady osiedla: jest światełko w tunelu

Jak napisał nam Czytelnik, sprawa ustawienia znaku zakazu parkowania ucichła, jednak rada osiedla nie poprzestała na jednym piśmie.

- Podjęliśmy znów działania kilka dni temu, jest jakieś światełko w tunelu. Być może to się uda

- mówi nam Jolanta Kaźmierczak, przewodnicząca Rady Osiedla Franciszka Kotuli.

O co dokładnie chodzi?

Radni wnieśli do MZD o utworzenie dodatkowego parkingu na pasach zieleni i mimo wszystko ustawienie przy ulicy znaku zakazu parkowania. Argumentowali to w ten sposób, że ludzie parkując na ulicy stwarzają poważne zagrożenie dla kierowców i nie tylko. Kolejnym aspektem jest to, że dodatkowe miejsca dla samochodów i tak są na osiedlu potrzebne.

- Tutaj parkingi nie służą tylko mieszkańcom, przyjeżdżają też ludzie na teren rekreacyjny, niedaleko jest szkoła, przedszkole gdzie nie ma już miejsca. Być może uda się ten wniosek obronić - wyjaśnia przewodnicząca RO Kotuli. - Czekamy na decyzję Miejskiego Zarządu Dróg.

Nasi czytelnicy przysyłają kolejne zdjęcia nieprawidłowo parkowanych samochodów, które utrudniają ruch i niszczą tereny zielone w Rzeszowie. Po raz kolejny nasuwa się pytanie: skoro wykroczenia są nagminne i powtarzają się w tych samych miejscach, dlaczego policja jest tak nieskuteczna w egzekwowaniu przepisów?Ul. Solińska. Mercedes całkowicie blokujący dojście do podziemnego garażu pod jednym z bloków.

Chodniki w Rzeszowie pełne samochodów, piesi muszą chodzić p...

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska elektromobilność w liczbach

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mieszkaniec osiedla
21 listopada, 10:25, mieszkaniec bloku 17:

Spółdzielnia gdy budowała bloki obiecała dookoła bloku parkingi. Blok 17 jako jedyny nie ma swojego parkingu. Jak przyjeżdża się wieczorem to nie jest to kwestia przejścia 100 metrów tylko czasem i 300. A jak się idzie z nosidełkiem z dzieckiem i zakupami to to 300 metrów na prawdę są problematyczne. A Ty że Ty Mariuszku masz parking pod swoim blokiem to nie cwaniakuj. Jak jeździsz jak [wulgaryzm]a to zacznij jeździć w drugą stronę w kierunku Leskiej, wtedy nikt Ci nie będzie przeszkadzał przy wyjeździe. Nadrobisz 100 metrów, stracisz 50 gr miesięcznie na paliwie. Więcej wydajesz na telefony na straż miejską i na policję.

Poza tym to droga koło bloków, dotyczy tylko mieszkańców tych kilku budynków, nikt tu zawrotnych prędkości nie osiąga.

Łatwo się donosi na innych, jak pod swoim blokiem ma się wszystko. A MZD czy tam administracja niech zrobi w końcu obiecany parking koło 17 i problem się rozwiąże.

Buahaha, zawsze jest takie usprawiedliwianie, ze biedna matka z dzieckiem i codziennie z mega zakupami musi stawać przed klatką.

Przede wszystkim trzeba było o tym myśleć jak się kupowało mieszkanie, ze nie ma miejsca zaraz pod klatką, a przejście 200-300 metrów to jest niewykonalne zadanie, a jak sie o tym nie pomyślało, to mozna zrobić tak:

zaparkować przed klatka, wnieść dziecko i te mega ciężkie zakupy, a po tym przeparkować auto. A tak naprawdę, to jak matka jest z nosidełkiem to ma i wozek w aucie, wiec wystarczy włożyć dziecko do wozka razem z zakupami i mozna przejechać 300m z miejsca parkingowego 2 bloki dalej.

No ale po co, jak mozna stanac i zajac pol ulicy dla wlasnej wygody.

Niestety ludziom w dupach sie poprzewracało i nie potrafią teraz przejść kawałka do klatki, i zapomnieli jak kiedyś ich babcie potrafiły chodzić do Kościoła bez butow po kilkanaście kilometrów.

m
mieszkaniec bloku 17

Spółdzielnia gdy budowała bloki obiecała dookoła bloku parkingi. Blok 17 jako jedyny nie ma swojego parkingu. Jak przyjeżdża się wieczorem to nie jest to kwestia przejścia 100 metrów tylko czasem i 300. A jak się idzie z nosidełkiem z dzieckiem i zakupami to to 300 metrów na prawdę są problematyczne. A Ty że Ty Mariuszku masz parking pod swoim blokiem to nie cwaniakuj. Jak jeździsz jak [wulgaryzm]a to zacznij jeździć w drugą stronę w kierunku Leskiej, wtedy nikt Ci nie będzie przeszkadzał przy wyjeździe. Nadrobisz 100 metrów, stracisz 50 gr miesięcznie na paliwie. Więcej wydajesz na telefony na straż miejską i na policję.

Poza tym to droga koło bloków, dotyczy tylko mieszkańców tych kilku budynków, nikt tu zawrotnych prędkości nie osiąga.

Łatwo się donosi na innych, jak pod swoim blokiem ma się wszystko. A MZD czy tam administracja niech zrobi w końcu obiecany parking koło 17 i problem się rozwiąże.

Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie