"Dawid jest bohaterem. Uratował mi życie"

Kinga Rymut-Sobala
- Z prądem nie ma żartów. Wiedziałem, że ja również jestem w niebezpieczeństwie, ale Kamila była pod moją opieką. Musiałem ją ratować - mówi Dawid.
- Z prądem nie ma żartów. Wiedziałem, że ja również jestem w niebezpieczeństwie, ale Kamila była pod moją opieką. Musiałem ją ratować - mówi Dawid. Fot. Krzysztof Łokaj
6-letnia Kamila żyje dzięki rezolutności i odwadze swojego kuzyna. 14-latek wiedział co zrobić, gdy dziewczynkę poraził prąd.

Złapał ją tylko za ubranie, odciągnął od krat, które były pod napięciem, i zaniósł do rodziców...

W piątek Kamila była w Rzeszowie zmienić opatrunki na poparzonych rączkach. Powoli się goją. Rodzice dowiedzieli się też, że z jej sercem wszystko w porządku. Nie zostało uszkodzone podczas porażenia. Lekarze podejrzewali, że łuk elektryczny mógł przejść przez klatkę piersiową. Dobrą nowinę usłyszał również jej kuzyn Dawid Majewski. To dzięki niemu 6-latka żyje.

Widział to na filmie

Był 3 lipca. Wieczór. Dziewczynka, pod opieką 14-letniego kuzyna, bawiła się obok opuszczonego kiosku "Ruch-u". Kilka dni wcześniej opuścili go dotychczasowi dzierżawcy. Kamila zaczęła wspinać się na ladę kiosku. Złapała za metalowe kraty, które go zabezpieczały. Nagle zaczęła krzyczeć i płakać.

- Zobaczyłem iskry wychodzące z jej paluszków i wtedy zorientowałem się, że to porażenie prądem - opowiada z przejęciem 14-latek.

Nie myśląc długo chwycił dziecko za ubranie i odciągnął od krat. Pamiętał, żeby nie dotknąć odsłoniętego ciała, bo wtedy jego także mógłby porazić prąd.

- Kiedyś zobaczyłem to na filmie, który pokazała nam w szkole pani pedagog - mówi Dawid.

Uratował mi dziecko

Nieprzytomną kuzynkę natychmiast zaniósł do domu. Stamtąd zabrało ją pogotowie.

- W przypadku porażenia prądem zawsze potrzebna jest hospitalizacja, ponieważ skutki mogą pojawić się dużo później - tłumaczy Bartosz Polit lekarz z Pogotowia Ratunkowego w Nowej Sarzynie.

To on udzielił Kamili pierwszej pomocy.

- Dawid uratował mi dziecko. Będę mu wdzięczna do końca życia. Chciałbym ogłosić całemu światu, jaki to mądry i dzielny chłopiec - nie kryje wzruszenia Krystyna Wylaź, mama Kamili.

Dlaczego kraty, na które wspięła się dziewczynka były pod napięciem? Okazało się, że dotykał do nich niezabezpieczony przewód elektryczny. Policja sprawdza, kto jest za to odpowiedzialny - byli dzierżawcy kiosku czy Rejon Energetyczny Leżajsk.
Do sprawy wrócimy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie