Dietetyczka Martyna Boczkaj: Przepuściłam prąd przez piłkarzy Karpat

Tomasz Ryzner
Martyna Boczkaj pomoże piłkarzom Karpat Krosno w osiągnięciu jeszcze lepszej formy.
Martyna Boczkaj pomoże piłkarzom Karpat Krosno w osiągnięciu jeszcze lepszej formy. archiwum
Rozmowa z MARTYNĄ BOCZKAJ, z rzeszowskiej poradni dietetycznej HappyFitt, współpracującą z piłkarzami Karpat Krosno

Piłkarze Karpat mają nadwagę?
To grupa sportowców, więc jeżeli już, to niewielką, ale dotyczy ona pojedynczych osób i są to drobne sprawy. Generalnie zawodnicy z Krosna mają sportowe sylwetki.

To po co im potrzebny dietetyk?
Moim zadaniem było między innymi wskazanie wartościowych produktów żywieniowych, które dostarczą im energii na forsowne treningi i mecze.

Karpaty panią znalazły, czy na odwrót?
Mój gabinet znajduje się w atelier fryzjerstwa i wizażu na ulicy 3-go maja w Rzeszowie. Nawiasem mówiąc pracują tu najlepsi styliści w mieście. Z usług salonu korzysta Szymon Szydełko, trener Karpat. Z przyjemnością mu pomagam, bo to człowiek z pasją. Zależało mu, aby porady były przekazane w jasny sposób, bez nadużywania medycznej terminologii.

Jak się pani zabrała do rzeczy?
Pojechałam do Krosna ze specjalistycznym sprzętem - profesjonalnym analizatorem składu ciała. Zrobiłam piłkarzom badania tkanki tłuszczowej, mięśni, nawodnienia organizmu. Odbywa się to na zasadzie bioimpedancji, czyli przepływu prądu o niskich częstotliwościach.

Analizator wygląda trochę jak waga, ale pewnie tani nie jest.
To poważna inwestycja. Produkowany jest w Japonii. Z tego, co wiem, na Podkarpaciu nikt takim nie dysponuje.

Były śmichy, chichy piłkarzy w czasie badań?
Przyjechała dziewczyna na trening, więc trochę żartów było. Zawodnicy interesowali się jednak wynikami, które pozytywnie mnie zaskoczyły.

Idealna ilość tkanki tłuszczowej dla sportowca to podobno 7-8 procent.
Nie jestem zwolenniczka radykalnych kroków i zakładam bezpieczne 10 procent. Wielu zawodników to jeszcze dzieciaki. Wszystko zależy od uprawianego sportu.

Po badaniach była analiza wyników i co dalej?
Zrobiłam piłkarzom warsztaty, ale bez bombardowania wiedzą. Skupiliśmy się na podstawach. Rozmawialiśmy o tym, co jeść i kiedy, o nawadnianiu organizmu, o indeksie glikemicznym

O tym ostatnim wiele razy czytałem, ale potem zapominałem, o co dokładnie chodzi.
O to, aby produkty węglowodanowe uwalniały energię powoli. Żeby tak było, trzeba wybierać węglowodany złożone, nieprzetworzone, jak na przykład pełnoziarnisty makaron, brązowy ryż, kasze oraz pełnoziarniste, razowe pieczywo.

Po treningu można mniej uważać na rodzaj produktu?
Można, bo wtedy chodzi o to, by szybko zregenerować mięśnie. Nie wolno też długo czekać z posiłkiem.

Alkohol zakwasza organizm, obciąża wątrobę, a trenerzy pozwalają na pomeczowe piwko.
Nie jest to najlepszy pomysł, ale jeśli to tylko jedno piwo, nie ma tragedii. Przypuszczam, że trenerom chodzi o to, by szybko uzupełnić glikogen w mięśniach. Ja polecałabym świeży sok z owoców i warzyw.

Napoje energetyczne mają dodawać mocy, a często odwadniają.
Każdy organizm jest inny, ale mała puszka napoju nie zaszkodzi. Wszystko trzeba robić z głową. Jeśli zawodnik waży 60-70 kilogramów i wypije pół litra takiego napoju, to co chwilę będzie biegał do ubikacji.

Coca-cola?
Szklanka dla sportowca jest dozwolona. Picie codziennie półtora litra przy zbilansowanej diecie jest drogą do nadwagi.

Mięso czerwone odpada?
Najkorzystniejsza jest różnorodność spożywanych produktów. Najnowsze badania sugerują jednak, że mięso powinno być dodatkiem do warzyw, a nie na odwrót.

Białka może nam zamiast mięsa dostarczyć soja.
Może, ale nie przesadzajmy z nią. Jest bardzo rozpowszechniona i mocno przetworzona. Soja podobnie jak komosa ryżowa zawiera pełnowartościowe białko, ale warto także dołączyć do diety fasolę, groch, kaszę, ciecierzycę, soczewicę. Jest w czym wybierać.

Podobno najlepiej wszystko jeść oddzielnie i rozpocząć od warzyw, dla pobudzenia trawienia.
Teorii jest mnóstwo, ale żadna nie zyskała pełnego uznania. Ja polecam zdrowy rozsądek, jedzenie z umiarem, odchodzenie od stołu z lekkim niedosytem, Diet jest mnóstwo, ale lepsze są małe kroki. Powolne, ale stałe chudnięcie jest o wiele zdrowsze i trwalsze.

Jak tu chudnąć, skoro w tysiącach produktów czyha na nas za dużo soli i cukru.
Wiem, że nie jest łatwo mądrze jeść, bo od dzieciństwa nasiąkamy złymi nawykami. Należałoby skupić się na kształtowaniu dobrych nawyków już u najmłodszych. Pomagałam w ustalaniu jadłospisu w przedszkolu, do którego uczęszcza mój syn, bo wiem, że nie zawsze w kuchni, w przedszkolach czy szkołach serwują zdrowe i pełnowartościowe posiłki.

Dzieci jedzą tłusto?
Mało powiedziane. Posiłki zawierają mnóstwo syntetycznych dodatków smakowych, konserwantów, przetworzonych produktów, soli i cukru. Dzieciaki przyzwyczajają się do tego i jedzenie niezdrowych smaków staje się często nałogiem. Trzy czwarte dziennych posiłków jest słodkich, kompotów przesłodzonych, zup przesolonych, nie wspominając o pseudo nagradzaniu maluchów słodyczami o niskiej jakości. Pytałam pięciolatki, czy znają jakieś kasze. Cisza. Potrafią wymienić ledwo kilka rodzajów owoców i warzyw. Nie mogę oskarżać rodziców. Nauczenie dziecka jedzenia owoców i warzyw wymaga cierpliwości i czasu, którego nam brakuje.

Często brakuje pieniędzy. Warzywa zimą są drogie.
Bez przesady. Mamy również warzywa mrożone, które aż tak drogie nie są. A zresztą latem, gdy już są tanie, Polacy i tak jedzą ogromne ilości mięsa.

W USA Michelle Obama zaangażowała się w akcję promowania zdrowego jedzenia wśród dzieci. Wpłynie na rzeczywistość?
Na pewno wskazała drogę dla wielu. Ja mogę pomóc małej grupie, ale walka jest nierówna, bo w grę wchodzą ogromne pieniądze. Reklama atakuje dzieci i dorosłych. Kilkadziesiąt razy dziennie słyszymy, że są tabletki na każde schorzenie, genialne na odchudzanie, jogurt sprawi, że dziecko będzie miało silne kości, a cukierek w magiczny sposób zastąpi dzienną dawkę witamin i minerałów.

To dlatego matki kupują dzieciom do gorącego obiadu zimne, mega słodkie napoje?
Denerwuję się, jak słyszę takie rzeczy. Nie chcę się mądrzyć. To pewnie kwestia nieświadomości, podatności na sugestie. Reklama jest wszechobecna, a dzieci uzależniają się od słodkich napoi, generalnie od cukru. Z drugiej strony, nie trzeba być dietetykiem, by domyślić się, że zimny napój spowalnia trawienie, podrażnia żołądek, faszeruje dziecko ekstra-kaloriami.

Koleżanka powiedziała mi, że jogurt z regionu, który tak lubię, słodzony jest nie cukrem, ale jakimś proszkiem. Myślałem, że to naturalny produkt.
Jak chce pan mieć taki, to proszę sobie kupić jogurtownicę. Jest niedroga, prosta w obsłudze i zdrowy jogurt można zrobić samemu.

Jak jeszcze kefirowi z Trzebowniska pani coś zarzuci, to się załamię.
(śmiech) To dobry produkt, ale i tak sugeruję czytanie etykiet. O dobre jakościowo produkty niełatwo. Polecam wypady na wieś, kupowanie tam mleka, sera, masła, jajek, mięsa, owoców i warzyw. Przy okazji pomożemy finansowo rolnikom z regionu.

Nie pytałem jeszcze, czy pani pomoc jest droga.
Nie jest w stosunku do konkurencji. Jak mam okazję to informuję, że pełny cennik jest na stronie www.dietetyk-rzeszow.pl. Zapraszam. Moi klienci mówią, że nie czują się wcale na diecie. Są też zaskoczeni, że dieta nie jest droga, wręcz oszczędzają pieniądze. W poradni HappyFit chodzi nie tylko o odchudzanie, ale przede wszystkim o zdrowie.

Doktor House mawiał, że pacjenci kłamią. Pani też opowiadają, że zrobili wszystko zgodnie z jadłospisem, a waga stoi w miejscu.
(śmiech) Zdarza się to, ale rzadko. Moi klienci chudną. U mnie nie stosuję drakońskich, skrajnych diet typu ryba na parze, jedna szósta ziemniaka i jedna czwarta marchewki. Klienci nie czują głodu. Nie muszą wykazywać wielkiej determinacji i odmawiać sobie wszystkiego, a proponowane posiłki są smaczne.

Takie to wszystko proste, łatwe?
I tak, i nie. Trochę charakteru trzeba mieć. O sukces nietrudno, ale trudniej o ten na dłuższą metę. Nie ma co kryć, ludzie walczą z własnymi słabościami, a jak mówiłam, jedzenie potrafi być nałogiem. Moja rola, to pomóc w zwalczeniu złych nawyków. Gwarancji nie daję, ale najczęściej wychodzimy z tej walki zwycięsko.

FLESZ: Polacy żyją krócej. Co nas zabija?

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3