Dla przyjemności zabijają zwierzęta w podkarpackich lasach

Norbert Ziętal
Do lasów wjeżdżają terenowymi samochodami, wyposażeni w drogą broń. Zabijają zwierzęta tylko dla przyjemności.
Do lasów wjeżdżają terenowymi samochodami, wyposażeni w drogą broń. Zabijają zwierzęta tylko dla przyjemności. Norbert Ziętal
Wjeżdżają do lasów terenowymi samochodami, wyposażeni w karabiny z tłumikiem a nawet noktowizorem. Polują tylko dla pseudoprzyjemności.

Tego rodzaju kłusowników nie interesuje tusza zabitych zwierząt, co najwyżej głowa z porożem, które zabierają jako trofeum.

- To zjawisko to spory problem. Często ludzie kłusują z biedy, zabierają całą zwierzynę albo znaczną jej część, aby to mięso zjeść lub sprzedać. Oczywiście to również karygodne, ale spotykamy się ze znacznie bardziej nagannym zjawiskiem, czyli polowaniem dla przyjemności. Jakimś pseudosportowym współzawodnictwem - twierdzi Przemysław Włodek, nadleśniczy Nadleśnictwa Krasiczyn.

Mówi, że leśnicy dość często spotykają w lesie zastrzelone zwierzęta. Są nawet nie ruszone przez zabójcę. - Trafiliśmy na pięć jeleni z obciętymi głowami. Zostały zastrzelone. Znaleźliśmy zastrzelonego i zakopanego dzika, który ważył ponad 100 kg. Nic nie zostało z niego zabrane - mówi Włodek. Opowiada o grupach ludzi, którzy jeżdżą po lasach terenowymi samochodami i strzelają do wszystkiego, co się rusza.

- To nie są biedni ludzie. Są doskonale wyposażeni. Karabiny z tłumikami, niekiedy z noktowizorami do polowań nocnych. To, co robią można nazwać tylko barbarzyństwem. Do lasu przyjeżdża sporo ludzi, często z dziećmi, aby odpocząć wśród drzew, pospacerować. Takie nielegalne polowania to realne zagrożenie dla nich - twierdzi nadleśniczy.

Nadleśnictwo ma zbyt małe możliwości, aby upilnować wszystkie lasy. Te, tylko w Nadleśnictwie Krasiczyn, zajmują powierzchnię ponad 16 tys. ha. Nadleśniczy Włodek wspomina, że dzięki współpracy z policją, zjawisko udało się zmniejszyć w ostatnich latach.

Wideo

Komentarze 41

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bloger
W dniu 22.01.2015 o 07:57, myśliwy napisał:

 Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach.Udając się we wcześniejszych latach na indywidualne polowanie, do którego miałem prawo na podstawie imiennego upoważnienia łowczego koła do pozyskania konkretnej sztuki, zgodnie z określonym prawem łowieckim terminem polowań na dane gatunki zwierząt łownych, to w pierwszej kolejności dokładnie lustrowałem teren łowiska przy pomocy lornetki (lub noktowizora w zależności od warunków pogodowych), czy nie ma w nim jakiegoś wałęsającego się psa pozostającego bez opieki jego potencjalnego właściciela, czy jakiegokolwiek innego człowieka.Noktowizora używałem wyłącznie do namierzania zdziczałych psów, a nie do polowania, ponieważ byłoby to niezgodne z etyką łowiecką, no i oczywiście z regulaminem polowań. Wałęsający się beztrosko w łowisku pies musiał wykazywać wyraźne oznaki zdziczenia, czyli uciekać od ludzi, gonić zwierzynę, trzymać się z dala od dróg itp., a co najważniejsze (a to zdarzało się bardzo rzadko), myśliwy na wszelki wypadek musiał mieć zgodę, wystawioną przez łowczego koła, na odstrzał szkodników.A gdy zauważyłem takiego włóczącego się psa i bez cienia wątpliwości stwierdziłem, że jest bezpański, to oddawałem zazwyczaj skuteczny strzał do tego szkodnika, po którym nie miał prawa się już podnieść. Potem brałem padlinę do samochodu i wywoziłem do zakładu utylizacyjnego na przemiał. Ustawa o ochronie zwierząt, która obowiązywała do dnia 31 grudnia 2011 roku, zezwalała na odstrzał bezpańskich psów na terenie obwodu łowieckiego, a ustawa o lasach nadal zabrania puszczania w lesie psa luzem. Zdziczałe psy są poważnym zagrożeniem dla dzikich zwierząt. Niestety, znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt, obowiązująca od dnia 1 stycznia 2012 r. zabrania likwidacji w drodze odstrzału bezpańskich psów, a jedynie zezwala na odłów w łowisku w celu przekazania ich właścicielom. Już widzę oczyma wyobraźni, jak moi koledzy po strzelbie stadnie uganiają się w swoich łowiskach za bezdomnymi i bezpańskimi psami, ustalają właścicieli, aby następnie takie psy im oddać.W ten oto, zgodny z obowiązującym prawem do dnia 31 grudnia 2011 roku, sposób wyeliminowałem z obwodu łowieckiego, dzierżawionego przez moje koło łowieckie kilkanaście tych niebezpiecznych szkodników, bez zwracania uwagi na to, czy to jest pies rasowy, czy zapchlony kundel. Czasami jednak gryzły mnie wyrzuty sumienia, ponieważ jestem miłośnikiem zwierząt, co jest charakterystyczną cechą cywilizowanych, antyklerykalnych i postępowych Europejczyków, a nie jakichś tam zakompleksionych zwolenników politycznych frustratów. Nigdy też nie zabiłbym psa przy pomocy niedozwolonego narzędzia, np. siekiery lub trucizny.Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia i walili do piesków z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczyli oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami i nie odnotowywaliśmy już z tego powodu w naszym obwodzie żadnych ubytków w zwierzynie drobnej i płowej.Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał tych szkodników w obwodzie łowieckim.Z myśliwskim pozdrowieniem - Darz Bór. 

czy kiedykolwiek wysiliłeś swoje nieliczne szare komorki i wyobraziłes sobie ,że ktoś silniejszy,lepiej wyposażony,inteligentniejszy poluje na CIEBIE.A ty zaszczuty , niemogący liczyć na pomoc srasz ze strachu w gacie 

B
Bebs
W dniu 21.01.2015 o 14:00, jan napisał:

niestety ale to wszystko prawda a najwieksza obluda to zwiazki lowieckie szpanuja panowie doktorzy adwokaci biznesmeni i jak ma wiecej pieniedzy to juz nalezy do kola lowieckiego i poluje kiedy chce nie patrzac na pory na czs a o zwierzeta nie ma kto zadbac nawet do lasu dotarla obluda

Ja jestem mecenasem i poluję... ale ani nie szpanuję, ani się nie wożę. Poluję w dozwolonych terminach i porach dnia.
Jeśli masz jakieś kompleksy, że życiu jesteś nikim to nie szukaj winnych wśród tych, którzy coś osiągnęli i nie obrzucaj ich błotem.

G
Gość
W dniu 22.01.2015 o 07:57, myśliwy napisał:

 Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach.Udając się we wcześniejszych latach na indywidualne polowanie, do którego miałem prawo na podstawie imiennego upoważnienia łowczego koła do pozyskania konkretnej sztuki, zgodnie z określonym prawem łowieckim terminem polowań na dane gatunki zwierząt łownych, to w pierwszej kolejności dokładnie lustrowałem teren łowiska przy pomocy lornetki (lub noktowizora w zależności od warunków pogodowych), czy nie ma w nim jakiegoś wałęsającego się psa pozostającego bez opieki jego potencjalnego właściciela, czy jakiegokolwiek innego człowieka.Noktowizora używałem wyłącznie do namierzania zdziczałych psów, a nie do polowania, ponieważ byłoby to niezgodne z etyką łowiecką, no i oczywiście z regulaminem polowań. Wałęsający się beztrosko w łowisku pies musiał wykazywać wyraźne oznaki zdziczenia, czyli uciekać od ludzi, gonić zwierzynę, trzymać się z dala od dróg itp., a co najważniejsze (a to zdarzało się bardzo rzadko), myśliwy na wszelki wypadek musiał mieć zgodę, wystawioną przez łowczego koła, na odstrzał szkodników.A gdy zauważyłem takiego włóczącego się psa i bez cienia wątpliwości stwierdziłem, że jest bezpański, to oddawałem zazwyczaj skuteczny strzał do tego szkodnika, po którym nie miał prawa się już podnieść. Potem brałem padlinę do samochodu i wywoziłem do zakładu utylizacyjnego na przemiał. Ustawa o ochronie zwierząt, która obowiązywała do dnia 31 grudnia 2011 roku, zezwalała na odstrzał bezpańskich psów na terenie obwodu łowieckiego, a ustawa o lasach nadal zabrania puszczania w lesie psa luzem. Zdziczałe psy są poważnym zagrożeniem dla dzikich zwierząt. Niestety, znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt, obowiązująca od dnia 1 stycznia 2012 r. zabrania likwidacji w drodze odstrzału bezpańskich psów, a jedynie zezwala na odłów w łowisku w celu przekazania ich właścicielom. Już widzę oczyma wyobraźni, jak moi koledzy po strzelbie stadnie uganiają się w swoich łowiskach za bezdomnymi i bezpańskimi psami, ustalają właścicieli, aby następnie takie psy im oddać.W ten oto, zgodny z obowiązującym prawem do dnia 31 grudnia 2011 roku, sposób wyeliminowałem z obwodu łowieckiego, dzierżawionego przez moje koło łowieckie kilkanaście tych niebezpiecznych szkodników, bez zwracania uwagi na to, czy to jest pies rasowy, czy zapchlony kundel. Czasami jednak gryzły mnie wyrzuty sumienia, ponieważ jestem miłośnikiem zwierząt, co jest charakterystyczną cechą cywilizowanych, antyklerykalnych i postępowych Europejczyków, a nie jakichś tam zakompleksionych zwolenników politycznych frustratów. Nigdy też nie zabiłbym psa przy pomocy niedozwolonego narzędzia, np. siekiery lub trucizny.Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia i walili do piesków z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczyli oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami i nie odnotowywaliśmy już z tego powodu w naszym obwodzie żadnych ubytków w zwierzynie drobnej i płowej.Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał tych szkodników w obwodzie łowieckim.Z myśliwskim pozdrowieniem - Darz Bór. 

A juz myslałem ze cię diabli wzieli.

J
Janusz z wąsem

Chłopie no to tak na chłopski rozum przetłumaczmy to egzaltowanym forumowiczom.
Wytyczne unijy naszej kochanej są takie żeby podkarpacie czyli najbardziej ekologiczna jej rubież ostoją wilka niedżwiedzia i motylka się stała.
Drzewiej za komunistycznego dobrobytu z helikoptera się strzelało teraz bida z nędzą to trzeba sanochodem pojeżdzać .
A czy to przyjemność takie strzelanie to pojęcie względne tak jak smród niewymierne ---nieprawdaż?

c
chłop

No i dobrze że tacy sa i jestem za. Niech wybiją do jednej łaby tą dzicz w lesie która karmia zgiłymi odpadami i ztęschłym sianem, a która cały rok nam chłopom Polskim niszczy nasze zasadzenie i siewy. Namnożyło sie tego jak nigdy dotąd, aż strach wychodzić na własne pole. Lisy szczepione pchaja sie do nogi  bardziej niz bezpanskie psy i wyłapują co dorodniejsze kury i kaczki, nic na podwórku sie nie ustoi. Dziki  zryja co tylko na polu jest, przychodza pod dom i nawet budę z psem potrafia wywrócic do góry nogami, a wilk nie przepusci psu ani owc. Niedżwiedż też nie lepszy, ule powywraca a i człowieka pocharaczy. Epokalipsa jakaś czy co? Żebym miał jakiś sposób to też bym pomógł to wybić. Muszę sie chyba zapisac do tych darzbór.

ż
żak arek

To jest poprostu skandal sadze ze to nie są ludzie tylko wilkołaki

o
oo
W dniu 22.01.2015 o 20:07, avika napisał:

To bylych mysliwych ludzieJa sama poluje nie pije i szanuje przyrode i nie rozumiem waszej nIe nawisci bo dlaczego sa polowania a do redukcji chorych i rannych zwierzat

Tak jak datki na tacę,dla zbawienia wiecznego !

a
avika

To bylych mysliwych ludzie
Ja sama poluje nie pije i szanuje przyrode i nie rozumiem waszej nIe nawisci bo dlaczego sa polowania a do redukcji chorych i rannych zwierzat

m
manek

Była społeczna straż ochrony przyrody , tysiące ludzi którym nie było obojętne nasze naturalne środowisko społecznie działało w jego interesie. Ale komus to przeszkadzało wiec trzeba było ja rozwiązać.Sam byłem jej członkiem przez kilka lat z ramienia PZW i wiem że robiliśmy dobrą robotę.Teraz nie dajecie rady opanować skali kłusownictwa? i nie opanujecie. Kilku etatowych strażników nie ma najmniejszych szans w tym temacie.

M
Mharaczny

Większość myśliwych to bogate złe wieśniaki które piją na umór, są agresywni, aroganccy, nie szanują przyrody i mają zakodowane w głowach coś co mówi innym ludziom: "bo mnie stać!".

G
Gość

Niepijący myśliwy,jeszcze takiego nie spotkałem.

K
Kumendant OSP
W dniu 22.01.2015 o 08:05, antybrzeszczot napisał:

Brzeszczot, znowu te twoje marzenia o nagich młodzieńcach walą ci w dekiel?yślałem, że cie już zamknęli w diecezjalnej psychuszce.

Kolego, sprawa jest dosc prosta jezeli chodzi o tego osobnika.

Dac Brzeszczotowi dostep do internetu i kompa, to jakby diablu dac mlotek i gwozdzie.

Taki sam skutek.

a
antybrzeszczot
W dniu 22.01.2015 o 07:57, myśliwy napisał:

Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach.Udając się we wcześniejszych latach na indywidualne polowanie, do którego miałem prawo na podstawie imiennego upoważnienia łowczego koła do pozyskania konkretnej sztuki, zgodnie z określonym prawem łowieckim terminem polowań na dane gatunki zwierząt łownych, to w pierwszej kolejności dokładnie lustrowałem teren łowiska przy pomocy lornetki (lub noktowizora w zależności od warunków pogodowych), czy nie ma w nim jakiegoś wałęsającego się psa pozostającego bez opieki jego potencjalnego właściciela, czy jakiegokolwiek innego człowieka.Noktowizora używałem wyłącznie do namierzania zdziczałych psów, a nie do polowania, ponieważ byłoby to niezgodne z etyką łowiecką, no i oczywiście z regulaminem polowań. Wałęsający się beztrosko w łowisku pies musiał wykazywać wyraźne oznaki zdziczenia, czyli uciekać od ludzi, gonić zwierzynę, trzymać się z dala od dróg itp., a co najważniejsze (a to zdarzało się bardzo rzadko), myśliwy na wszelki wypadek musiał mieć zgodę, wystawioną przez łowczego koła, na odstrzał szkodników.A gdy zauważyłem takiego włóczącego się psa i bez cienia wątpliwości stwierdziłem, że jest bezpański, to oddawałem zazwyczaj skuteczny strzał do tego szkodnika, po którym nie miał prawa się już podnieść. Potem brałem padlinę do samochodu i wywoziłem do zakładu utylizacyjnego na przemiał. Ustawa o ochronie zwierząt, która obowiązywała do dnia 31 grudnia 2011 roku, zezwalała na odstrzał bezpańskich psów na terenie obwodu łowieckiego, a ustawa o lasach nadal zabrania puszczania w lesie psa luzem. Zdziczałe psy są poważnym zagrożeniem dla dzikich zwierząt. Niestety, znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt, obowiązująca od dnia 1 stycznia 2012 r. zabrania likwidacji w drodze odstrzału bezpańskich psów, a jedynie zezwala na odłów w łowisku w celu przekazania ich właścicielom. Już widzę oczyma wyobraźni, jak moi koledzy po strzelbie stadnie uganiają się w swoich łowiskach za bezdomnymi i bezpańskimi psami, ustalają właścicieli, aby następnie takie psy im oddać.W ten oto, zgodny z obowiązującym prawem do dnia 31 grudnia 2011 roku, sposób wyeliminowałem z obwodu łowieckiego, dzierżawionego przez moje koło łowieckie kilkanaście tych niebezpiecznych szkodników, bez zwracania uwagi na to, czy to jest pies rasowy, czy zapchlony kundel. Czasami jednak gryzły mnie wyrzuty sumienia, ponieważ jestem miłośnikiem zwierząt, co jest charakterystyczną cechą cywilizowanych, antyklerykalnych i postępowych Europejczyków, a nie jakichś tam zakompleksionych zwolenników politycznych frustratów. Nigdy też nie zabiłbym psa przy pomocy niedozwolonego narzędzia, np. siekiery lub trucizny.Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia i walili do piesków z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczyli oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami i nie odnotowywaliśmy już z tego powodu w naszym obwodzie żadnych ubytków w zwierzynie drobnej i płowej.Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał tych szkodników w obwodzie łowieckim.Z myśliwskim pozdrowieniem - Darz Bór.


Brzeszczot, znowu te twoje marzenia o nagich młodzieńcach walą ci w dekiel?yślałem, że cie już zamknęli w diecezjalnej psychuszce.
m
myśliwy
Jestem członkiem Polskiego Związku Łowieckiego i jednocześnie jestem etycznym myśliwym. Zdałem wszystkie niezbędne egzaminy, zostałem zbadany przez uprawnionego psychiatrę i jednocześnie przeszedłem wszelkie testy psychologiczne, w wyniku których nie wykryto u mnie żadnych skłonności do nadużywania alkoholu, czy innych anomalii i odchyleń od normy, co było zasadniczą przesłanką do bezproblemowego wydania mi pozwolenia na kilka sztuk myśliwskiej broni palnej. Mówiąc wprost – umiem rozróżniać dobro od zła, co jest niepodważalną zaletą każdego członka PZŁ, autentycznego przyjaciela zwierząt. Należy też wyraźnie zaznaczyć – myśliwi to twardzi faceci, prawdziwi mężczyźni, a nie jacyś tam impotenci, czy onaniści siedzący całymi dniami przed komputerami lub telewizorami z pilotami w rękach.
Udając się we wcześniejszych latach na indywidualne polowanie, do którego miałem prawo na podstawie imiennego upoważnienia łowczego koła do pozyskania konkretnej sztuki, zgodnie z określonym prawem łowieckim terminem polowań na dane gatunki zwierząt łownych, to w pierwszej kolejności dokładnie lustrowałem teren łowiska przy pomocy lornetki (lub noktowizora w zależności od warunków pogodowych), czy nie ma w nim jakiegoś wałęsającego się psa pozostającego bez opieki jego potencjalnego właściciela, czy jakiegokolwiek innego człowieka.
Noktowizora używałem wyłącznie do namierzania zdziczałych psów, a nie do polowania, ponieważ byłoby to niezgodne z etyką łowiecką, no i oczywiście z regulaminem polowań. Wałęsający się beztrosko w łowisku pies musiał wykazywać wyraźne oznaki zdziczenia, czyli uciekać od ludzi, gonić zwierzynę, trzymać się z dala od dróg itp., a co najważniejsze (a to zdarzało się bardzo rzadko), myśliwy na wszelki wypadek musiał mieć zgodę, wystawioną przez łowczego koła, na odstrzał szkodników.
A gdy zauważyłem takiego włóczącego się psa i bez cienia wątpliwości stwierdziłem, że jest bezpański, to oddawałem zazwyczaj skuteczny strzał do tego szkodnika, po którym nie miał prawa się już podnieść. Potem brałem padlinę do samochodu i wywoziłem do zakładu utylizacyjnego na przemiał. Ustawa o ochronie zwierząt, która obowiązywała do dnia 31 grudnia 2011 roku, zezwalała na odstrzał bezpańskich psów na terenie obwodu łowieckiego, a ustawa o lasach nadal zabrania puszczania w lesie psa luzem. Zdziczałe psy są poważnym zagrożeniem dla dzikich zwierząt. Niestety, znowelizowana ustawa o ochronie zwierząt, obowiązująca od dnia 1 stycznia 2012 r. zabrania likwidacji w drodze odstrzału bezpańskich psów, a jedynie zezwala na odłów w łowisku w celu przekazania ich właścicielom. Już widzę oczyma wyobraźni, jak moi koledzy po strzelbie stadnie uganiają się w swoich łowiskach za bezdomnymi i bezpańskimi psami, ustalają właścicieli, aby następnie takie psy im oddać.
W ten oto, zgodny z obowiązującym prawem do dnia 31 grudnia 2011 roku, sposób wyeliminowałem z obwodu łowieckiego, dzierżawionego przez moje koło łowieckie kilkanaście tych niebezpiecznych szkodników, bez zwracania uwagi na to, czy to jest pies rasowy, czy zapchlony kundel. Czasami jednak gryzły mnie wyrzuty sumienia, ponieważ jestem miłośnikiem zwierząt, co jest charakterystyczną cechą cywilizowanych, antyklerykalnych i postępowych Europejczyków, a nie jakichś tam zakompleksionych zwolenników politycznych frustratów. Nigdy też nie zabiłbym psa przy pomocy niedozwolonego narzędzia, np. siekiery lub trucizny.
Niemniej jednak muszę podkreślić, iż w naszym kole w odstrzale wałęsających się bezpańskich psów wyspecjalizowali się przede wszystkim moi towarzysze łowów, którzy kiedyś należeli do PZPR lub byli członkami ORMO, funkcjonariuszami MO, ZOMO i SB oraz emerytowani oficerowie LWP. Oni, a szczególnie oficerowie polityczni, nie mieli i prawdopodobnie do tej pory nie mają z tego tytułu jakichkolwiek wyrzutów sumienia i walili do piesków z przysłowiowych dwóch rur. Mówili, że w ten oto prosty sposób ćwiczyli oko, żeby nie wyjść ze strzeleckiej wprawy. A my wszyscy członkowie naszego koła mieliśmy spokój ze zdziczałymi psami i nie odnotowywaliśmy już z tego powodu w naszym obwodzie żadnych ubytków w zwierzynie drobnej i płowej.
Myślę, tak jak inni moi racjonalnie myślący koledzy myśliwi, że będą przywrócone przepisy zezwalające, tak jak kiedyś, na bezproblemowy odstrzał tych szkodników w obwodzie łowieckim.
Z myśliwskim pozdrowieniem - Darz Bór.
J
Juhas

A ten pan zwany prezydentem RP też nie lepszy.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3