Do trzech razy sztuka

Tomasz Ryzner
Resovia musi pokazać zdecydowanie lepszą piłkę, inaczej nie wygra z Górnikiem Wieliczka. Na zdjęciu w akcji Sławomir Przybyła (z lewej) i Artur Zieliński.
Resovia musi pokazać zdecydowanie lepszą piłkę, inaczej nie wygra z Górnikiem Wieliczka. Na zdjęciu w akcji Sławomir Przybyła (z lewej) i Artur Zieliński. KRYSTYNA BARANOWSKA
Z Podkarpackich ekip tylko Resovia nie ma jeszcze na koncie wygranej. W 3. kolejce nasz beniaminek zagra u siebie z wysoko notowanym Górnikiem Wieliczka.

Może sprawdzi się powiedzenie: "Do trzech razy sztuka".

Tą samą sentencją otuchy dodają sobie zapewne gracze z Wieliczki, którzy w dwóch kolejkach ugrali tylko punkt, bo w środę doznali sensacyjnej porażki u siebie z Ładą Biłgoraj.

- Górnik ma problemy, ale my też - podkreśla Maciej Huzarski, coach Resovii (też punkt na koncie - przyp. red.). - Zespół musi zacząć grać odważniej, mniej nerwowo. Tylko wtedy pokaże swe możliwości. Górnik dał plamę, ale tym się nie ma co pocieszać. Na pewno dla obu drużyn nie będzie to łatwy mecz.

Jaśniej niż na Hetmańskiej

Rzeszowska Stal, która wymęczyła w środę wygraną nad Naprzodem Jędrzejów stanie przed pierwszym poważnym egzaminem - w Ostrowcu zagra przeciw tamtejszemu KSZO.

- Nie jedziemy tam z duszą na ramieniu - mówi Krzysztof Łętocha, trener 'Biało-Niebieskich".

- Mamy parę punktów na koncie i to względnie komfortowa sytuacja. Zawodnicy mogą grać ze spokojem. Nie będziemy murować bramki, ale też nie ma sensu odkrywać się za bardzo. Spróbujemy trafić coś z kontry. Mamy do tego szybkich napastników. Nie powiem, że ucieszy nas remis, bo jak on smakuje, wiadomo w zależności od przebiegu meczu. Mecz odbędzie się przy sztucznym świetle, ale dla wielu naszych piłkarzy to żadna nowość. Pewne jest tylko to, że będzie jaśniej niż w Rzeszowie, bo jupitery w Ostrowcu mają większą moc.

Trener kontra dyrektor

Mecz wyjazdowy przeciw Przebojowi Wolbrom będzie dla Wisłoki dopiero drugim, ponieważ w środę dębiczanie pauzowali (spotkanie z Hutnikiem przełożono na 12 września). Przerwa przydała się Mirosławowi Kalicie, który po meczu w Radzyniu Podlaskim narzekał na zbicie żeber.

- Wydawało się, że sprawa jest poważna, wybierałem się na prześwietlenie, ale ból ustąpił i jestem gotowy do gry - mówi grający trener Wisłoki.

- Jedziemy do drużyny, która ma groźnych skrzydłowych, Mielca i Raka pamiętam jeszcze z drugiej ligi. My po dobrym początku w hurraoptymizm nie wpadamy. Hetman w drugiej kolejce pokazał, że zaaplikować Orlętom kilka goli to nie jest wielka sztuka (Wisłoka pokonała zespół z Radzynia Podlaskiego 4-1, zamościanie 3-0 - przyp. red.) Musimy być czujni, jeśli chcemy księgować kolejne punkty - dodał coach Wisłoki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie