Dr Barbara Przywara, socjolog z Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania: rzeszowianie rozliczą Konrada Fijołka z przedwyborczych obietnic

Urszula Sobol
Urszula Sobol
Dr Barbara Przywara
Dr Barbara Przywara Archiwum
O wynikach przedterminowych wyborów w Rzeszowie rozmawiamy z doktor Barbarą Przywarą, socjologiem, prodziekanem Kolegium Mediów i Komunikacji Społecznej Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie.

Czy zaskoczył Panią wynik przedterminowych wyborów na prezydenta Rzeszowa?

Właściwie to nie, gdyż od dłuższego czasu Konrad Fijołek był liderem sondaży przedwyborczych. Zaskakujący mógł być jednak fakt, że wygrał od razu w pierwszej turze, podczas gdy przewidywano jednak dwie tury.

A jak ocenia Pani całą kampanię wyborczą?

Kampania z pewnością była mocno angażująca nie tylko dla mieszkańców Rzeszowa. To pierwsza od lat kampania w naszym mieście tak nacechowana emocjonalnie – nawet merytoryczne argumenty podawane były w sposób perswazyjny. Dla mieszkańców miasta była to pierwsza od wielu lat tak zróżnicowana kampania, gdzie walka była dosłownie o każdy głos. Ponadto jeszcze nie obserwowaliśmy wcześniej tak dużego zainteresowania medialnego w skali kraju i zaangażowaniu wszystkich ugrupowań politycznych. Na pewno ta kampania była inna niż wszystkie poprzednie w Rzeszowie.

Kandydaci na fotel prezydenta Rzeszowa byli różni, ale programy mieli podobne…

W wielu kwestiach kandydaci mieli podobne pomysły dla Rzeszowa, bazując na obecnych brakach (np. tereny rekreacyjne).

Co takiego ma w sobie Konrad Fijołek, że zyskał poparcie tylu wyborców?

O to trzeba pewnie pytać samych wyborców – na pewno należy uznać za sukces przekonanie większości Rzeszowian, by po „erze prezydenta Ferenca” zechcieli zagłosować na osobę, która wcześniej nie była tak szeroko rozpoznawalna. Z całą pewnością to, że kandydat mieszka w Rzeszowie i jest samorządowcem dodawało mu wiarygodności. Otrzymał także mocne wsparcie ugrupowań opozycyjnych – tym razem zjednoczonych w poparciu jednego kandydata. To spowodowało dużą mobilizację wyborców, choć trzeba pamiętać, że 46 procent mieszkańców miasta jednak nie uczestniczyła w wyborach.

W Rzeszowie uprawnionych do głosowania było 148 tys. 263 osoby. Karty do głosowania wydano 80 tys. 65 wyborcom. Frekwencja w wyborach wyniosła 54,01 proc. Czy to dobry wynik?

Jak na wybory samorządowe to niezły - w ostatnich wyborach wynosiła nieco ponad 49 procent, a najwyższa w kraju to niecałe 53 procent. Jednak tym razem wybór dotyczył tylko prezydenta i wydawało się, że więcej osób zdecyduje się pójść do wyborów. Dla mnie jako socjologa to wciąż problem związany z naszym społeczeństwem, które tak bardzo trzeba zachęcać do korzystania z tego prawa wyborczego.

A dlaczego tak się dzieje, że nasze społeczeństwo trzeba zachęcać do korzystania z tego prawa wyborczego?

Wiele osób nie jest zainteresowanych tym, co się dzieje w kraju, wiele jest zniechęconych. Mamy także bardzo niski wskaźnik zaufania społecznego wyrażony między innymi właśnie zaufaniem do polityki czy polityków. Polacy nie ufają władzy, mediom, dlatego tez często nie wierzą, że ich głos coś zmieni. I to jest błędne koło.

Wygrana Konrada Fijołka to sukces opozycji?

Te wybory jednoznacznie pokazują, że „w jedności siła” – jeśli jakieś ugrupowania potrafią stawać ponad podziałami, wspierając jedną ideę, mają większą silę przekonywania. Czy jednak to zwycięstwo przełoży się wprost na inne, to czas pokaże. Proszę pamiętać, że wybory samorządowe rządzą się jednak nieco innymi prawami niż np. parlamentarne.

Czy rzeszowianie głosując w tych wyborach jednocześnie zagłosowali za zmianą?

Gdyby nie rezygnacja Tadeusza Ferenca ze stanowiska, pewnie jeszcze przez najbliższe lata byłby prezydentem. Może słyszało się niezadowolone głosy z jego polityki rozwoju miasta, ale wciąż w kolejnych wyborach uzyskiwał większość głosów. Trudno zatem jednoznacznie stwierdzić, czy rzeszowianie głosując w tych wyborach jednocześnie zagłosowali za zmianą. W końcu Konrad Fijołek był radnym KW Stowarzyszenia Rozwój Rzeszowa Tadeusza Ferenca. Mimo to moim zdaniem na pewno spora część mieszkańców miasta oczekuje pewnych zmian, a przed nowym prezydentem stoi wiele niełatwych wyzwań. Najważniejszym z nich to zbudować zaufanie do siebie i swojej polityki w ciągu najbliższych dwóch lat.

Konrad Fijołek złożył przed wyborami wiele obietnic. Czy wyborcy rozliczą go z nich?

Oczywiście, że tak! Dwa lata to nie jest zbyt dużo czasu dla realizacji obietnic przedwyborczych, dlatego zadanie jest trudne.

Pocovidowa łysina

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

A naobiecywał szambelan rzeszowski dużo, naobiecywał. Zobaczymy co z tego zrealizuje.

Dodaj ogłoszenie