reklama

Dwa podejrzenia o plagiat na Uniwersytecie Rzeszowskim. Sprawę jednego już umorzyli śledczy

Anna Janik
Anna Janik
Zdaniem prof. Marka Wrońskiego, tropiącego przypadki naukowych plagiatów w całej Polsce, miała się go dopuścić dr hab. Jolanta Kamińska-Kwak, profesor historii z UR.

Ta sprawa ma swój początek w 2014 r., kiedy dr hab. Jolanta Kamińska-Kwak, profesor historii z Uniwersytetu Rzeszowskiego wydała monografię „Powojenny Przemyśl i jego mieszkańcy (1944-1956)”.

Zdaniem prof. Marka Wrońskiego, profesora na Wydziale Medycznym PWSZ w Kaliszu, od lat specjalizującego się w tropieniu patologii naukowych, ta publikacja jest plagiatem, a fragment monografii miał zostać zaczerpnięty z pracy magisterskiej jej seminarzystki.
„Pani profesor była promotorem obronionej w czerwcu 2010 r. pracy magisterskiej Sylwii Sosnowskiej pt. „Życie codzienne w Przemyślu 1944-1956”. Miałem możność porównania obydwu pozycji. Niestety okazało się, że liczne strony tekstu mgr Sosnowskiej zostały przejęte przez promotorkę, co drastycznie naruszyło prawa autorskie byłej magistrantki. Takich metod pisania publikacji naukowych Uniwersytet Rzeszowski nie powinien tolerować, mam nadzieję, że władze uczelni zareagują odpowiednio w tej sprawie” - napisał profesor na łamach Miesięcznika „Forum Akademickie”.

Czytaj też: Profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego został przez Rosjan posądzony o plagiat

Pytany o sprawę rzecznik uczelni przyznaje, że oskarżenia o plagiat pod adresem profesor nadzwyczajnej Kamińskiej-Kwak faktycznie się pojawiły, ale szczegółów nie zdradza.
- Sprawę bada rzecznik dyscyplinarny do spraw pracowników. To postępowanie trwa i do momentu zakończenia nie będą udzielane żadne informacje w tej sprawie - mówi dr Maciej Ulita, rzecznik Uniwersytetu Rzeszowskiego.

Za to już znamy finał innego antyplagiatowego postępowania, które w czerwcu b.r. toczyło się na uczelni wobec dr hab. Macieja Gitlinga, kierownika Zakładu Socjologii Organizacji i Zarządzania w Instytucie Socjologii. O plagiat oskarżyła go Organizacja Dissernet, która tropi w Rosji naukowe fałszerstwa. Rektor UR złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Ta jednak nie nadała sprawie biegu z uwagi na przedawnienie. Sama uczelnia przy pomocy np. rzecznika dyscyplinarnego już nie badała czy faktycznie doszło do plagiatu czy nie. Naukowiec nadal pracuje na UR.

Żłobki tylko dla szczepionych

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 62

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
11 listopada, 07:17, xxx:

No cóż, nikt nie zajmuje się plagiatem Macieja Gitlinga , pewnie więcej jest takich przypadków! Kruk Krukowi oka nie wykole !

11 listopada, 12:00, res:

Oczywiście, że jest więcej, drugi tuz nauki importowany ze Śląska, kolega pana Gitlinga też ma bogatą przeszłość, zapytajcie dlaczego pracuje na UR

https://forumakademickie.pl/fa-archiwum/archiwum/2004/11/22-zann-rzetelny_rektor.htm,

kolejny uczony ma słowacką habilitację, notabene ten tuz socjologii ze Śląska ma ukraińską i etc.

A tym wszystkim kieruje to znaczy jest dyrektorem pan ks. jedynak, który napisał wiekopomne dzieło: Społeczny wymiar apostolstwa ludzi świeckich w ujęciu biskupa przemyskiego Józefa Sebastiana Pelczara (1900-1924).

I na to muszą łożyć podatnicy, a jeszcze trzeba dodać, że szkoda młodzieży.

11 listopada, 12:10, wuu:

Bardzo dobry komentarz. Widać orientację w temacie :-)

11 listopada, 16:05, Gość:

Dlaczego Redakcja Nowin pozwala w tzw. komentarzach na naruszanie dóbr osobistych osób, które nie mają nic wspólnego z sprawą plagiatów?

14 listopada, 8:23, Gość:

Nawet przeciętny naukowiec wie, że przeszłość naszego regionu wpływa na jego teraźniejszość i przyszłość, kształtując współczesne procesy społeczne. Nie można zatem analizować, wyjaśniać i interpretować aktualnych zjawisk społecznych jeśli nie uwzględni się podłoża historycznego regionu. Powinni o tym pamiętać wszyscy analitycy współczesnych zjawisk społecznych, nawet specjaliści od młodego pokolenia, a może zwłaszcza oni. Mądremu dość!

15 listopada, 9:41, Gość:

Uwarunkowania historyczno-społeczne oraz kulturowo-religijne mają istotny wpływ na rozwój społeczeństwa naszego regionu, kto tego nie rozumie nie powinien zajmować się nauką

:)))) Jak długo będzie pan ciągnął tę komiczną krucjatę? To w obronie plagiatów?

G
Gość
11 listopada, 07:17, xxx:

No cóż, nikt nie zajmuje się plagiatem Macieja Gitlinga , pewnie więcej jest takich przypadków! Kruk Krukowi oka nie wykole !

11 listopada, 12:00, res:

Oczywiście, że jest więcej, drugi tuz nauki importowany ze Śląska, kolega pana Gitlinga też ma bogatą przeszłość, zapytajcie dlaczego pracuje na UR

https://forumakademickie.pl/fa-archiwum/archiwum/2004/11/22-zann-rzetelny_rektor.htm,

kolejny uczony ma słowacką habilitację, notabene ten tuz socjologii ze Śląska ma ukraińską i etc.

A tym wszystkim kieruje to znaczy jest dyrektorem pan ks. jedynak, który napisał wiekopomne dzieło: Społeczny wymiar apostolstwa ludzi świeckich w ujęciu biskupa przemyskiego Józefa Sebastiana Pelczara (1900-1924).

I na to muszą łożyć podatnicy, a jeszcze trzeba dodać, że szkoda młodzieży.

11 listopada, 12:10, wuu:

Bardzo dobry komentarz. Widać orientację w temacie :-)

11 listopada, 16:05, Gość:

Dlaczego Redakcja Nowin pozwala w tzw. komentarzach na naruszanie dóbr osobistych osób, które nie mają nic wspólnego z sprawą plagiatów?

14 listopada, 8:23, Gość:

Nawet przeciętny naukowiec wie, że przeszłość naszego regionu wpływa na jego teraźniejszość i przyszłość, kształtując współczesne procesy społeczne. Nie można zatem analizować, wyjaśniać i interpretować aktualnych zjawisk społecznych jeśli nie uwzględni się podłoża historycznego regionu. Powinni o tym pamiętać wszyscy analitycy współczesnych zjawisk społecznych, nawet specjaliści od młodego pokolenia, a może zwłaszcza oni. Mądremu dość!

Uwarunkowania historyczno-społeczne oraz kulturowo-religijne mają istotny wpływ na rozwój społeczeństwa naszego regionu, kto tego nie rozumie nie powinien zajmować się nauką

G
Gość
11 listopada, 07:17, xxx:

No cóż, nikt nie zajmuje się plagiatem Macieja Gitlinga , pewnie więcej jest takich przypadków! Kruk Krukowi oka nie wykole !

11 listopada, 12:00, res:

Oczywiście, że jest więcej, drugi tuz nauki importowany ze Śląska, kolega pana Gitlinga też ma bogatą przeszłość, zapytajcie dlaczego pracuje na UR

https://forumakademickie.pl/fa-archiwum/archiwum/2004/11/22-zann-rzetelny_rektor.htm,

kolejny uczony ma słowacką habilitację, notabene ten tuz socjologii ze Śląska ma ukraińską i etc.

A tym wszystkim kieruje to znaczy jest dyrektorem pan ks. jedynak, który napisał wiekopomne dzieło: Społeczny wymiar apostolstwa ludzi świeckich w ujęciu biskupa przemyskiego Józefa Sebastiana Pelczara (1900-1924).

I na to muszą łożyć podatnicy, a jeszcze trzeba dodać, że szkoda młodzieży.

11 listopada, 12:10, wuu:

Bardzo dobry komentarz. Widać orientację w temacie :-)

11 listopada, 16:05, Gość:

Dlaczego Redakcja Nowin pozwala w tzw. komentarzach na naruszanie dóbr osobistych osób, które nie mają nic wspólnego z sprawą plagiatów?

Nawet przeciętny naukowiec wie, że przeszłość naszego regionu wpływa na jego teraźniejszość i przyszłość, kształtując współczesne procesy społeczne. Nie można zatem analizować, wyjaśniać i interpretować aktualnych zjawisk społecznych jeśli nie uwzględni się podłoża historycznego regionu. Powinni o tym pamiętać wszyscy analitycy współczesnych zjawisk społecznych, nawet specjaliści od młodego pokolenia, a może zwłaszcza oni. Mądremu dość!

G
Gość
12 listopada, 15:34, Gość:

Prace autorów a także ilość skopiowanego tekstu można porównać na stronie organizacji dissernet http://wiki.dissernet.org/wsave/GitlingM2005.html. większość jest zerżnięta słowo w słowo.

12 listopada, 16:59, Gość:

Dla wymiary sprawiedliwości rosyjska strona internetowa, jak każda inna, nie jest żadnym dowodem, może jedynie sugerować pewne nieprawidłowości. Dla zbadania sprawy konieczna jest oryginalna praca tego autora oraz oryginale książki, z których miano przepisać całe fragmenty. Wtedy po porównaniu wszystko będzie jasne.

12 listopada, 20:09, Gość:

Więc dlaczego uczelnis tego nie bada? Lepiej mieć opinię uczelni zatrudniającej plagiatorów, czy dbającej o etos naukowy??

12 listopada, 22:57, Gość:

Żeby UR mógł zbadać, najpierw musi wyciągnąć od rosyjskiej uczelni oryginalną pracę, która była podstawą nadania jej autorowi stopnia naukowego. Tylko czy Rosjanie są zbyt skorzy do wydawania czegokolwiek?

W tym celu należałoby podjąć kroki, anie zamykać sprawę, bo "Rosjanie są nieskorzy do wydawania"...

G
Gość
12 listopada, 15:34, Gość:

Prace autorów a także ilość skopiowanego tekstu można porównać na stronie organizacji dissernet http://wiki.dissernet.org/wsave/GitlingM2005.html. większość jest zerżnięta słowo w słowo.

12 listopada, 16:59, Gość:

Dla wymiary sprawiedliwości rosyjska strona internetowa, jak każda inna, nie jest żadnym dowodem, może jedynie sugerować pewne nieprawidłowości. Dla zbadania sprawy konieczna jest oryginalna praca tego autora oraz oryginale książki, z których miano przepisać całe fragmenty. Wtedy po porównaniu wszystko będzie jasne.

12 listopada, 20:09, Gość:

Więc dlaczego uczelnis tego nie bada? Lepiej mieć opinię uczelni zatrudniającej plagiatorów, czy dbającej o etos naukowy??

Żeby UR mógł zbadać, najpierw musi wyciągnąć od rosyjskiej uczelni oryginalną pracę, która była podstawą nadania jej autorowi stopnia naukowego. Tylko czy Rosjanie są zbyt skorzy do wydawania czegokolwiek?

G
Gość
12 listopada, 15:34, Gość:

Prace autorów a także ilość skopiowanego tekstu można porównać na stronie organizacji dissernet http://wiki.dissernet.org/wsave/GitlingM2005.html. większość jest zerżnięta słowo w słowo.

12 listopada, 16:59, Gość:

Dla wymiary sprawiedliwości rosyjska strona internetowa, jak każda inna, nie jest żadnym dowodem, może jedynie sugerować pewne nieprawidłowości. Dla zbadania sprawy konieczna jest oryginalna praca tego autora oraz oryginale książki, z których miano przepisać całe fragmenty. Wtedy po porównaniu wszystko będzie jasne.

Więc dlaczego uczelnis tego nie bada? Lepiej mieć opinię uczelni zatrudniającej plagiatorów, czy dbającej o etos naukowy??

G
Gość
12 listopada, 15:34, Gość:

Prace autorów a także ilość skopiowanego tekstu można porównać na stronie organizacji dissernet http://wiki.dissernet.org/wsave/GitlingM2005.html. większość jest zerżnięta słowo w słowo.

12 listopada, 16:59, Gość:

Dla wymiary sprawiedliwości rosyjska strona internetowa, jak każda inna, nie jest żadnym dowodem, może jedynie sugerować pewne nieprawidłowości. Dla zbadania sprawy konieczna jest oryginalna praca tego autora oraz oryginale książki, z których miano przepisać całe fragmenty. Wtedy po porównaniu wszystko będzie jasne.

Ciężko będzie uzyskać oryginał pracy od rosyjskich sąsiadów tym bardziej że profesor obronił się w 2005 r. także według naszego prawa nie jest przestępca

G
Gość
12 listopada, 15:34, Gość:

Prace autorów a także ilość skopiowanego tekstu można porównać na stronie organizacji dissernet http://wiki.dissernet.org/wsave/GitlingM2005.html. większość jest zerżnięta słowo w słowo.

Dla wymiary sprawiedliwości rosyjska strona internetowa, jak każda inna, nie jest żadnym dowodem, może jedynie sugerować pewne nieprawidłowości. Dla zbadania sprawy konieczna jest oryginalna praca tego autora oraz oryginale książki, z których miano przepisać całe fragmenty. Wtedy po porównaniu wszystko będzie jasne.

G
Gość
12 listopada, 15:34, Gość:

Prace autorów a także ilość skopiowanego tekstu można porównać na stronie organizacji dissernet http://wiki.dissernet.org/wsave/GitlingM2005.html. większość jest zerżnięta słowo w słowo.

Nieprawdopodobne, że ta osoba nadal pracuje! Ciekawe, co na to studenci.

G
Gość

Prace autorów a także ilość skopiowanego tekstu można porównać na stronie organizacji dissernet http://wiki.dissernet.org/wsave/GitlingM2005.html. większość jest zerżnięta słowo w słowo.

G
Gość
11 listopada, 21:20, bob:

Niesamowite, że sama uczelnia wewnątrz nic nie zrobila, tylko pewnie dla picu zgłosiła do prokuratury.Źle to wygląda. Z drugiej strony jaka była genialna ya praca magisterska z historii, że jej fragmenty przepisala pani Profesor?

12 listopada, 03:12, Next:

Puryści-biuraliści i formaliści mogą się oburzać ale prawda jest taka, że promotor PRAWIE ZAWSZE był i będzie WSPÓŁAUTOREM pracy.

12 listopada, 7:11, Gość:

"Prawie" robi dużą różnicę to raz. Jak widać, zaczyna się ruch obrony prawa do plagiatu. Takie rzeczy tylko na URz.

12 listopada, 7:31, Gość:

A co w sytuacji jeśli młodzież studencka jest przymuszana do robienia badań na temat młodzieży i ich kodowania, by ktoś potem mógł zostać np. samodzielnym pracownikiem naukowym?

Nieuprawnione wykorzystywanie potencjału naukowego studentów do realizowania prywatnych tematów badawczych, niezależnie od ich tematyki, to problem zasługujący na szczególna analizę legislacyjną

G
Gość
11 listopada, 21:20, bob:

Niesamowite, że sama uczelnia wewnątrz nic nie zrobila, tylko pewnie dla picu zgłosiła do prokuratury.Źle to wygląda. Z drugiej strony jaka była genialna ya praca magisterska z historii, że jej fragmenty przepisala pani Profesor?

12 listopada, 03:12, Next:

Puryści-biuraliści i formaliści mogą się oburzać ale prawda jest taka, że promotor PRAWIE ZAWSZE był i będzie WSPÓŁAUTOREM pracy.

12 listopada, 7:11, Gość:

"Prawie" robi dużą różnicę to raz. Jak widać, zaczyna się ruch obrony prawa do plagiatu. Takie rzeczy tylko na URz.

A co w sytuacji jeśli młodzież studencka jest przymuszana do robienia badań na temat młodzieży i ich kodowania, by ktoś potem mógł zostać np. samodzielnym pracownikiem naukowym?

G
Gość
12 listopada, 3:01, Next:

Z plagiatami trzeba walczyć, to oczywiste. Jednak dopatrywanie się "zapożyczeń" pomiędzy pracami autora (autorki) oraz jej własnych

wychowanków (magistrantów/doktorantów) to chyba przesada. Kto jest autorem pomysłu pracy? Kto ją sprawdza i poprawia? Czy nie promotor właśnie?

Wow! Dzięki sprawdzaniu cudzego tekstu nabywa się prawo do dowolnego jego kopiowania. Brawo! Nowa wizja praw autorskich.

G
Gość
11 listopada, 21:20, bob:

Niesamowite, że sama uczelnia wewnątrz nic nie zrobila, tylko pewnie dla picu zgłosiła do prokuratury.Źle to wygląda. Z drugiej strony jaka była genialna ya praca magisterska z historii, że jej fragmenty przepisala pani Profesor?

12 listopada, 03:12, Next:

Puryści-biuraliści i formaliści mogą się oburzać ale prawda jest taka, że promotor PRAWIE ZAWSZE był i będzie WSPÓŁAUTOREM pracy.

"Prawie" robi dużą różnicę to raz. Jak widać, zaczyna się ruch obrony prawa do plagiatu. Takie rzeczy tylko na URz.

n
naczelnik poczty

Lecz gdy w święta gra orkiestra

on coś nadal podejrzewa.

Myśli, że ten tamburmajor

regimentu strażackiego,

swą buławą wywijając,

też przyczepia się do niego.

Gdy strażacka trwa parada

i mosiężna trąbi grupa -

kasjerowi się podkłada

pod rytm marsza: Kwak dupa, Kwak dupa !

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3