Dwóch mieszkańców Huty Podgórnej koło Niska za butelkę wódki zabiło osiem szczeniaków

luks
Łukasz Solski
Udostępnij:
Policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn, którzy są podejrzewani o uśmiercenie i zakopanie 8 szczeniaków. Obaj zatrzymani byli nietrzeźwi i wzajemnie się obwiniali.

Dzielnicowy i policjant służby kryminalnej harasiuckiego posterunku, weszli na posesję mieszkańca Huty Podgórnej k. Niska. Powodem interwencji była informacja, że na podwórku zakopane zostały szczeniaki. Właściciel posesji zaprzeczył, że takie zdarzenie miało miejsce.

Policjanci sprawdzili teren. Za zabudowaniami gospodarczymi zauważyli świeżo rozkopaną ziemię. Miejsce to było zamaskowane gałęziami i liśćmi. Funkcjonariusze rozkopali to miejsce.

Na głębokości około 40 centymetrów znaleźli biały worek, a w nim osiem martwych szczeniaków. Na miejsce wezwana została grupa dochodzeniowo-śledcza. Martwe szczenięta zostały zabezpieczone przez lekarza weterynarii.

Po ujawnieniu psów, właściciel posesji zmienił zdanie i wskazał rzekomych sprawców. Jak się okazało suczka sąsiada oszczeniła się w jego stodole. Właściciel suki nie chciał szczeniąt. Zaproponował butelkę wódki za pozbycie się miotu.

W sobotę dwaj mieszkańcy Huty Podgórnej przyszli do stodoły i zajęli się szczeniakami. Właściciel posesji nie znał szczegółów tego zdarzenia. Widział jedynie worek w ręku jednego z nich.

35 i 36-latek w trakcie zatrzymania byli pijani. Ich wersje, co do tego, który kopał, a który zabił szczeniaki, różniły się. Wzajemnie zrzucali na siebie winę. Grozi im kara do 3 lat więzienia.


zobacz też nasze archiwalne wideo: Lek. wet. Radosław Fedaczyński z Przemyśla o nietoperzach w blokach mieszkalnych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

m
mateusz czwarty
Szanowny Pan Mecenas od lat głosi prawde w czystej postaci.
Egzaltowanym Bardotkom trudno się do niej odnieść.
Ich empatia nie jest w stanie sprostać spotkania się z objawami zdrowego rozsądku.
A i na uporządkowania psiego losu poprzez obowiązkowe czipowanie je nie stać bo i kasy szkoda i racje bytu tracą.
m
mateusz czwarty
Szanowny Pan Mecenas od lat głosi prawde w czystej postaci.
Egzaltowanym Bardotkom trudno się do niej odnieść.
Ich empatia nie jest w stanie sprostać spotkania się z objawami zdrowego rozsądku.
A i na uporządkowania psiego losu poprzez obowiązkowe czipowanie je nie stać bo i kasy szkoda i racje bytu tracą.
m
mec. January Jurga
Drodzy miłośnicy i wielbiciele psiuń, suń i tym podobnych stworzeń, muszę pochwalić się, że też lubię psy. Inni zmieniają żony, a ja sobie średnio raz na rok zmieniam psa. Wolno mi tak postępować, ponieważ, zgodnie z obowiązującym prawem polskim i unijnym, można wziąć lub oddać za darmo każdego psiaka. Nie można nimi handlować, zakładać hodowli i ich rozmnażać, bez odpowiednich zezwoleń. Mając na uwadze te przepisy i fakty, nie muszę więc martwić się o jego ułożenie, wytresowanie, wyszkolenie, itp. Moim dzieciom pieski bardzo szybko się nudzą. Teraz to już siódma lub ósma psiunia jest w naszym domu. Zaraz ją śmiesznie nazwą, jakoś tak: „major”, „komuszko”, „bambi”, „gejek” lub „pedek” czy jakoś tak, trudno spamiętać te wszystkie imiona. Wyobraźcie sobie taką komendę „major do nogi”. Można paść ze śmiechu. Zawsze tak do wakacji trzymamy sobie takiego pieska, a jak już wyjeżdżamy na urlop, to oddajemy do schroniska, bo nie ma co z nim zrobić. Do samolotu z psem nas nie wezmą. Chociaż ostatnio to musiałem wywieźć na pewną wieś koło Warszawy, bo w schronisku nie chcieli i znajomi też nas pogonili. Pojechałem więc do tej wsi i zapytałem pierwszego lepszego chłopa z brzegu, czy nie chce psa, oczywiście za darmo. Nie chciał. Powiedziałem, że dopłacę do niego 50 zł. Chłop wtedy chętnie wziął i mało co ręki mi nie urwał. Stać mnie na taki gest, dałbym mu nawet stówę, gdyby chciał, jestem prawnikiem, pracuję w znanej warszawskiej kancelarii adwokackiej i dobrze tam zarabiam. Jednak nie wiem jak jest u was na prowincji, ale u nas to podwarszawskie chłopstwo jest strasznie pazerne na pieniądze, za parę groszy, to nawet gówno by wziął. Do lasu psa nie chcę wypuszczać, zabijać go siekierą, przywiązywać za głowę do samochodu, zostawiać na torach kolejowych przed pędzącym pociągiem, czy wyrzucać do rzeki i w ten sposób pozbywać się kłopotu, bo to niehumanitarne, no i oczywiście niezgodne z polskim prawem i unijnymi standardami. Nie chciałbym też w ten sposób obciążać swojego sumienia. Przecież pies to nie zabawka, lecz zdolna do miłości i mająca duszę istota, która po śmierci trafia po „tęczowym moście” do nieba, a nasz stosunek do psów jest miarą naszego człowieczeństwa. Innym razem sprzedałem kaganiec i smycz z mojego psa, a jego samego w ramach promocji dorzuciłem gratis znajomemu Wietnamczykowi (honor nie pozwalał mu brać czegokolwiek za darmo), który prowadzi taki przyuliczny bar o wdzięcznej nazwie „Hau hau”. Wolno mi było tak postąpić, prawo unijne i polskie zezwala na nieodpłatne przekazywanie psów jakimkolwiek osobom. Zawsze tak robię przed wakacjami, jak nie chcą wziąć psinki do schroniska. Dziwię się, że właściciele schronisk dla bezdomnych psów nie wejdą w układy z Chińczykami, Wietnamczykami czy Koreańczykami. Przecież oni bardzo lubią psy, tak jak my Polacy lubimy drób czy świnki. Taka współpraca byłaby korzystna dla wszystkich, no i naturalnie, zgodna z unijnym i polskim prawem, a w takich schroniskach byłoby czysto, schludnie i nie byłoby przegęszczenia, co też byłoby zgodne z wszelkimi unijnymi dyrektywami i standardami. A na prawie znam się, ponieważ jestem, jak już wspomniałem, prawnikiem.
Po powrocie z wakacji zawsze bierzemy nowego psiaka ze schroniska lub z zarejestrowanej hodowli, bo dzieci by zaraz się dopytywały gdzie piesek. Byłbym bez serca, gdybym tak nie postąpił, w przeciwnym razie moje dzieci mogłyby też mnie oddać do schroniska, gdy będę już stary. A tak mają nowego, a w domu robi się jakoś radośniej. Zawsze sprawiamy sobie młode pieski, mają takie fajne, mokre i pocieszne mordki, no i takie, wiadomo, nie odgryzą dziecku główki, rączki lub paluszka, no i oczywiście robią małe zdrowe kupki, podobne do kupek „bruna” z telewizyjnej reklamy, a jak się moim dzieciom znudzą, to zaraz ktoś ze wsi, czy ze schroniska je sobie weźmie. Oczywiście za darmo.
m
mec. February Furga
Z ogromną niecierpliwością, jak też z nieukrywaną satysfakcją spieszę podzielić się z wami, drodzy proeuropejscy postępowi forumowicze, wielce optymistyczną wiadomością o jednym ze sposobów rozwiązania „psich” problemów. Otóż kilka lat temu w Warszawie ruszył pierwszy w Polsce ekskluzywny lokal o jakże wdzięcznej nazwie „Hau-Hau”, w którym są podawane dania sporządzane wyłącznie z psiego mięsa, przypominającego w smaku delikatną wołowinę lub kozinę w zależności od rasy i miejsca pochodzenia pozyskanego surowca. Na ten wyjątkowo ciekawy pomysł wpadł, urodzony w naszym kraju i mieszkający w Wólce Kosowskiej, pewien Wietnamczyk, gdy dowiedział się o likwidacji schroniska dla zwierząt w Celestynowie w powiecie otwockim. Uznał, że polskie prawo zakazuje obcowania płciowego, porzucania lub znęcania się nad psami, ale nie zabrania uśmiercania ich przez upoważnione osoby w celu skrócenia cierpień, a następnie wykorzystania pozyskanego w ten sposób surowca do celów kulinarno-konsumpcyjnych, oczywiście po uprzednim odpchleniu, odrobaczeniu, no i też po przeprowadzeniu wymaganych polskim prawem, wzorowanym na unijnych standardach, niezbędnych badań weterynaryjnych i sanitarno-epidemiologicznych. Około dwieście bezpańskich, bezdomnych psiuń i suń czekało tam na potencjalnych właścicieli, a później, jak się okazało, na potencjalnych konsumentów.
Podzielam ten pogląd, gdyż, zgodnie z niepisaną starą rzymską zasadą „co nie jest zabronione, jest dozwolone”, nie było żadnych przeciwwskazań prawnych zabraniających temu odważnemu człowiekowi wejść na rynek z tak śmiałą inicjatywą. Lokal ten na pewno cieszy się dużym wzięciem i powodzeniem wśród smakoszy, a zwłaszcza wśród przyjaciół i miłośników psów, ponieważ konsumpcja potraw z psiny pozwala im, według wierzeń i przekonań ludów zamieszkujących wschodnią Azję, w pełni fizycznie i duchowo zespolić się z naszymi, mającymi duszę, (która w trakcie kulinarnej obróbki oddziela się od psiny i po „tęczowym moście” udaje się do psiego nieba), zdolnymi do miłości ulubieńcami i to bez naruszania zakazu zawartego w art. 6 ust. 2 pkt 16 ustawy o ochronie zwierząt. Należy przy tym zwrócić uwagę, że nasz stosunek do psów jest miarą naszego człowieczeństwa. Nie zapominajmy o tym.
Myślę też, że realizacja tego interesującego zamierzenia jest konkurencyjna cenowo do dań serwowanych w innych naszych lokalach, chociażby ze względu na fakt powszechności występowania w naszym kraju tzw. „wsadu do garnka” oraz łatwość jego pozyskania i to bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów. Ponadto muszę stwierdzić, iż wyjście z tak interesującą ofertą na nasz ubogi rynek kulinarny bez cienia wątpliwości, wzbudziło żywe zainteresowanie wśród wszystkich wielbicieli psiuniek i suniek oraz pozwoliło nam Polakom, słynącym w świecie z tolerancji oraz otwartości do innych narodów i kultur, spojrzeć bardziej przyjaznym okiem na imigrantów ze wschodniej Azji, a szczególnie na ich bogate upodobania i doświadczenia kulinarne. Otwarcie tego lokalu na pewno spotkało się z życzliwym przyjęciem wśród warszawiaków i gości odwiedzających naszą stolicę. Przypuszczam również, że to niecodzienne wydarzenie odbiło się szerokim echem w pozostałych krajach Unii Europejskiej słynących z otwartości do wielokulturowości, a nam wypada złożyć temu Wietnamczykowi serdeczne gratulacje za nowatorski pomysł i życzyć mu samych sukcesów w prowadzeniu interesu.
Już widzę oczyma wyobraźni kartę dań w tym lokalu – zupa „brązowe oczko” z fasolką, pekińczyk w warzywach, amstaf duszony w kapuście, jamnik w sosie koperkowym, doberman zapiekany w rondlu, marchewka z ozorem azora, befsztyk z buldoga, cynaderki z charta w buraczkach, pieczeń z owczarka, gulasz z bulteriera, brodacz po monachijsku, seter po irlandzku, rottweiler z pieca, potrawka z pudla, płucka z wyżła w sosie słodko-kwaśnym, kotlet mielony „a la kundel” z ziemniakami, a na deser – galaretka z suni w musie owocowym. No to cóż, nie pozostaje nam nic innego, jak tylko życzyć wszystkim miłośnikom psów przystępnych cen, no i oczywiście, „smacznego”.
m
mateusz czwarty
W dniu 28.03.2018 o 16:05, Brzeszczot napisał:

No chyba, że do takich świątyń zaliczymy schroniska dla psów.

Pies w schronisku nie jest obiektem kultu tylko wymierną kasą .
I właśnie ta kasa jest obiektem pożądania.
A jak podaje raport NIK co trzecia złotówka podatnika jest tam wydawana z rażącą niegospodarnością czy wręcz defraudowana.
B
Brzeszczot
W dniu 28.03.2018 o 11:52, typowi wyborcy PiSu napisał:

Typowi wyborcy PiSu.

Psy są teraz nowym eurounijnym przedmiotem kultu. Europoprawni też chcą mieć coś niby świętego. W niektórych krajach starej piętnastki są nawet psie cmentarze i psie pomniki. W ślad za tym powinny pojawić się psie świątynie. No chyba, że do takich świątyń zaliczymy schroniska dla psów.

G
Gość

Sąsiad zabił 10 królików.Też ma być ukarany? Pies,podobnie jak inne zwierzęta podlega ubojowi.

m
mateusz czwarty
W dniu 28.03.2018 o 13:21, ki napisał:

Ukarać także solidnie właścicieli, żeby inni mieli nauczkę. Jest coś takiego jak sterylizacja.

 

W Polsce tylko od czyjejś dobrej woli zależy czy się zechce do psa przyznać .

A coś takiego jak sterylizacja to koszt kilkunastu flaszek wódki to czy nie prościej topić miot .

Sorry- mówię jak jest

j
jagoda

Dać im kary po 5 tys. też właścicielowi  na schronisko.

k
ki

Ukarać także solidnie właścicieli, żeby inni mieli nauczkę. Jest coś takiego jak sterylizacja.

m
mateusz czwarty

Mamy ponad 8 milionów psów.

Część z nich trzymana jest poza wszelką kontrolą prawną.

Nie bądźmy obłudni z psem można w Polsce zrobić wszystko pod jednym wszak warunkiem -dyskretnie-co w polskich realiach oznacza na trzeźwo.

Tylko pijanych KTOSI udaje się nam namierzyć a w zaciszu stodoły czy innym ustronnym miejscu regulowana jest zwyczajowo psia populacja,

Sorry-mowie jak jest.

 

t
typowi wyborcy PiSu

Typowi wyborcy PiSu.

b
bloger

godne kary zachowanie tych bydlaków ,to kolejna porażka miejscowego plebana.Zwierzeta ,to też dzieło Bozi.

Przejdź na stronę główną Nowiny 24
Dodaj ogłoszenie