Działkowcy bliżej utrzymania altan. Ostateczna decyzja w rękach posłów

#Bartosz Gubernat
Agnieszka Sycz, szefowa rzeszowskiego oddziału Polskiego Związku Działkowców.
Agnieszka Sycz, szefowa rzeszowskiego oddziału Polskiego Związku Działkowców. Bartosz Gubernat
Rozmowa z Agnieszką Sycz, szefową rzeszowskiego oddziału Polskiego Związku Działkowców.

- Rząd przyjął we wtorek poprawki do obywatelskiego projektu zmian w prawie budowlanym. Co to oznacza dla działkowców?

- Przyczyną zamieszania był wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, który rozpatrywał sprawę mieszkańca Warszawy. Mężczyzna zbudował na działce niewielki, murowany domek, który zmieścił się wymiarami w normach dopuszczalnych na terenie ogrodów działkowych.

Mimo to nadzór budowlany nakazał jego rozbiórkę, a kolejne sądy podtrzymywały jego decyzję. W przepisach budowlanych nie znaleźli definicji słowa "altana", więc podparli się słownikiem języka polskiego. A w nim jest to "budowla o lekkiej konstrukcji, często ażurowej, stawiana w ogrodzie, przeznaczona do wypoczynku i ochrony przed słońcem i deszczem". W tej sytuacji na setki tysięcy działkowców w całym kraju padł strach. Bali się, że urzędnicy będą masowo kazali rozbierać im altany.

Dlatego Polski Związek Działkowców przygotował obywatelski projekt zmian w prawie budowlanym. Jego celem jest ujęcie w przepisach definicji altany jako wolnostojącego budynku rekreacyjno - wypoczynkowego na działce w rodzinnym ogrodzie działkowym. Cieszymy się, bo rząd jest takiemu rozwiązaniu przychylny. Na 17 grudnia zaplanowano pierwsze czytanie ustawy. Liczymy, ze Sejm szybko ją uchwali i będziemy mogli spać spokojnie.

- A co, jeśli posłowie nie zgodzą się na proponowane przez związek zmiany?

- Gdyby tak się stało, w przypadku nakazu rozbiórki altany działkowiec nie mógłby liczyć na odszkodowanie za budynek. Takiego obrotu spraw jednak nie bierzemy pod uwagę. W całym kraju pod projektem zmian podpisało się ponad 700 tysięcy osób, mamy poparcie posłów różnych opcji. Jestem pewna, że ich decyzja będzie dla nas korzystna.

- Niedawno głośno było także o waszym konflikcie ze Związkiem Miast Polskich, który kwestionował wasze prawo do wieczystego użytkowania gruntów. Jak rozwiązaliście problem?

- Podpisaliśmy porozumienie. Zgodnie z nim ogrody nie tylko nie będą likwidowane, ale jeszcze bardziej się rozwiną. Tam, gdzie to możliwe chcemy otworzyć je na mieszkańców miast. Przy współpracy z samorządami będzie można stworzyć w nich ogólnodostępne place zabaw i miejsca wypoczynkowe. W niektórych świetlicach można będzie organizować seniorom wczasy. Cieszę się, że ZMP dał się przekonać, że takie miejsca ludziom też są potrzebne. Nie wszystkie działki w miastach trzeba zabudować blokami i marketami.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Paco

W końcu niech ktoś zlikwiduje te slumsy w centrum miast.

Przeżytek komunizmu

s
siusiu

altanki muszą być!! jest gdzie zrobić kupę, tzn " uwinąć batona" , siusiu też.

Dodaj ogłoszenie