Ekonomista: Droższe używki to ślepa uliczka

    Ekonomista: Droższe używki to ślepa uliczka

    Rozmawiał Bartosz Gubernat

    Nowiny

    Aktualizacja:

    Nowiny

    Andrzej Sadowski

    Andrzej Sadowski ©Archiwum

    Rozmowa z Andrzejem Sadowskim, ekonomistą z centrum im. Adama Smitha.
    Andrzej Sadowski

    Andrzej Sadowski ©Archiwum

    - Średnio o złotówkę więcej trzeba zapłacić za paczkę papierosów po ostatniej, pięcioprocentowej podwyżce stawki akcyzy na wyroby tytoniowe. Fiskus przewiduje, że dzięki temu zarobi na palaczach więcej. Podziela pan jego zdanie?

    - Oczywiście, że nie. Akcyza wzrosła o pięć procent także w ubiegłym roku i skutki tego ruchu dla państwowej kasy były opłakane. Tylko przez pierwsze 11 miesięcy fiskus zainkasował 16,8 mld zł, czyli o 327 mln zł mniej niż rok wcześniej.
    Niestety według mnie podobnie będzie w tym roku. Dalsze podwyższanie tego podatku nie spowoduje, jak utrzymują niektórzy, spadku kosztów leczenia, ale doprowadzi do kolejnego wzmocnienia szarej strefy. Dzięki podwyżce akcyzy więcej ludzi będzie kupować papierosy z przemytu, co spowoduje, że handel będzie jeszcze bardziej intratnym zajęciem. Państwowa kasa na pewno na tym nie zarobi.

    - Po co w takim razie podnosić ten podatek?

    - Rząd kieruje się wyłącznie suchymi wyliczeniami na papierze, a tu wszystko się zgadza. Szykując projekt budżetu, w arkuszu kalkulacyjnym wpisuje się wyższą stawkę podatku, co w teorii skutkuje wzrostem wpływów do państwowej kasy. To jednak tylko założenia, które nijak mają się do rzeczywistości. Ludzie nie będą kupować droższych używek, wiedząc, że w sąsiednich krajach np. alkohol jest tańszy. Nawet u bogatszych Niemców. Tam np. stawka podatku VAT jest niższa. Tymczasem w Polsce akcyza na alkohol po raz kolejny wzrosła. Efekt jest taki, że według niezależnych prognoz szacowane wpływy z tytułu tego podatku także za alkohol mają spaść w stosunku do ubiegłego roku o 150 mln.

    - Szykuje się zatem olbrzymia dziura w budżecie.

    - Dziwi mnie, że Ministerstwo Finansów wiedząc o zagrożeniu nie rezygnuje z podnoszenia stawek. Ale jeśli te prognozy się sprawdzą, fiskus nie odpuści i poszuka pieniędzy gdzieś indziej. Trzeba będzie wziąć pieniądze z pana i mojej kieszeni. Wzrosną inne podatki, od których nie będziemy mogli uciec. Np. składka zdrowotna. Bardzo prawdopodobne jest także opodatkowanie ZUS-em umów cywilno-prawnych.

    Szkoda, że rząd nie szuka tak ochoczo pieniędzy w innych sferach, np. w rosnącym zatrudnieniu w administracji państwowej. Tutaj cięcia zapowiada każda ekipa, ale po wyborach sprawa dziwnie szybko jest wyciszana. Tymczasem każdy kolejny etat w urzędach nie przynosi zysków, ale wyłącznie generuje koszty. Na szczęście Polacy są coraz lepiej wykształceni i zorientowani w sposobie działania polityki finansowej za granicą. Są coraz bardziej odporni na krajową demagogię. Wybory parlamentarne zbliżają się wielkimi krokami i ludzie ocenią, czy taka polityka im odpowiada. Jeśli rządzący politycy nie zmienią podejścia do tematu, zapewne będą musieli ustąpić miejsca innej ekipie. Pieniądze nie pochodzą od Marsjan, wpływy i wydatki trzeba rozsądnie planować.

    Czytaj treści premium w Nowinach24 Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Polecamy

    Wideo