Ekskluzywne jachty jadą z Ropczyc w świat

s.siwak@nowiny24.pl
Ekskluzywne jachty  jadą z Ropczyc w światJacht z Ropczyc na pełnym morzu.
Ekskluzywne jachty jadą z Ropczyc w światJacht z Ropczyc na pełnym morzu. Fot. Archiwum - Stocznia Rega
Stocznia Rega w Ropczycach buduje ekskluzywne jachty dla bogaczy. Wśród odbiorców jest m. in. księżniczka z Kuwejtu. Pojawiają się także krajowe zamówienia.

Do tej pory ropczycka stocznia Rega realizowała jedynie projekty światowej sławy dizajnerów. Odbiorcami byli najbogatsi i najbardziej znani ludzie Zachodu m.in. księgowy Gucciego, czy arabscy szejkowie. Niedawno wykonała ekskluzywną  łódź dla polskiego klienta.
Zamówienie w ropczyckiej stoczni, złożył  przedsiębiorca z Warszawy.  To właśnie dla niego powstał 14-metrowy jacht, którego projekt przygotowali architekci znad Wisły.  Zbudowana właśnie jednostka należy do łódek średniej klasy. Wykonana zostanie w technologii i  z materiałów klasycznych.

 Łodzie najbardziej zawansowane technologicznie
Jak zapewniają szefowie stoczni, w Ropczycach buduje się jachty najbardziej zaawansowane technologicznie na świecie. Lekkie i bardzo trwałe. Konstruktorzy, którymi współpracuj a to ścisła czołówka światowa.
Odbiorcami ropczyckich wyrobów są najbogatsi i najbardziej znani ludzie Zachodu. Raz jest to księgowy od Gucciego innym razem arabski szejk, albo osobistość ze świata polityki czy filmu.

Początki były trudne
Pierwszy jacht ze stoczni Rega w Ropczycach pojechał na lawecie do Włoch w 2003 roku.
Natomiast właściciele stoczni Tomasz i Waldemar wyjechali do Włoch znacznie wcześniej, bo w połowie lat 90. śladem wielu rodaków, by zarobić. Nie mieli żadnych kontaktów ani znajomości. Właściwie przypadek sprawił, że trafili do stoczni remontowej jachtów położonej nad Tybrem, niedaleko Rzymu. Tu przez kilka lat remontowali nieduże jednostki i poznawali tajniki trudnej sztuki konstrukcji i budowy nowoczesnych jachtów.
Okazali się bardzo pojętnymi uczniami, skoro właściciel stoczni zlecił im zbudowanie niedużego jachtu, którym zamierzał wystartował w mistrzostwach Włoch. Była to lekki epoksydowa łódka.

 Wystartowali jeszcze przed wejściem Polski do Unii
Jeszcze przed wejściem Polski do Unii Europejskiej pierwszy włoski pracodawca zaproponował im, aby stworzyli stocznię w Polsce. Widocznie przeliczył, że pomimo dużej odległości,  pod względem biznesowym przedsięwzięcie będzie opłacalne.
Pierwsza hala produkcyjna to była wiata najpierw wypożyczona a potem kupiona od jednej z miejscowych firm budowlanych. Początki były rzeczywiście trudne, bo kadłub budowanego jachtu wystawał na pole, po hali hulał wiatr a Waldek wraz z kolegami budował dopiero ściany z płyt.
Na początku budowali w Ropczycach małe, 7-metrowe łódki. Jednak to przedsięwzięcie biznesowe z włoskim pracodawcą po pewnym czasie zaczęło kuleć, aż w końcu upadło. Jednak nie zniechęcili się do jachtowego biznesu. Mieli już szerokie kontakty w branży i duże doświadczenie. Ponownie pojechali do Włoch budować duże jednostki w tamtejszych stoczniach.

Robią olbrzymie jachty
Cały czas marzyli jednak o ponownym, już samodzielnym wznowieniu produkcji jachtów we własnej stoczni w Ropczycach. Dzięki swym kontaktom z włoskimi  konstruktorami otrzymali poważne zamówienie zbudowania ekskluzywnego, 15-metrowego jachtu z włókna węglowego w Ropczycach. I tak firma zdobywała coraz większe uznanie w świecie.
Z biegiem lat doszli do takiej renomy, że robią olbrzymie jachty do 31 metrów długości. Budowa takiego jachtu zajmuje około 2 lat. Chociaż na specjalne zamówienie są w stanie wykonać jednostkę w krótszym terminie. Nawet w ciągu roku.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Koala

To nie sa zadne jachty. To sa zaglowki jakimi mozna plywac po ozeanie.
Jacht to jest wtedy jak jest zaloga i kucharz na pokladzie.
Takimi lodkami to jezdzimy na ryby tyle ze bez zagli a napedzane silnikami. Jak jedziemy na merliny to nieraz jestezmy i 50 km od brzegu na otwartym oceanie. Sami obslugujemy te lodki bo to nie sa zadne jachty.

p
pppp

Ja wiem, że niektórym może się nie chce nic pisać, ale ten artykuł pojawiał się już kilka razy (w niezmienionej formie) co kilka miesięcy

F
Fan

A może by tak coś nowego napisał Pan/i Siwak, a nie wciąż odgrzewać starego kotleta. Dziennikarstwo w Polsce schodzi na psy!

Dodaj ogłoszenie