Ekstremalna jazda w Bieszczadach (zdjęcia)

Małgorzata Froń
Jeepy z trudem przeciskają się po wąskich leśnych drogach.
Jeepy z trudem przeciskają się po wąskich leśnych drogach. FOT. MAŁGORZATA FROŃ
Jeepem, saniami, skuterem i na rakietach, czyli zimowy wypad w Bieszczady.

W Bieszczady jeżdżę od dziecka. Bywam w Dwerniku nad Sanem, gdzie mam przyjaciół, wspaniałe widoki i czyste powietrze. Myślałam, że moje góry mnie już niczym nie zaskoczą. Bardzo się myliłam.

Na zimową wyprawę do Krainy Wilka przyjeżdżam z grupą dziennikarzy z całej Polski. Miejsce docelowe - pensjonat "Leśniczówka" w Berezce. Prowadzi go Daniel Wojtas, który organizuje wyprawy przez cztery pory roku.

Dlaczego nazwał je wyprawami do Krainy Wilka?

- Bo Bieszczady są właśnie krainą, gdzie żyją te drapieżniki - tłumaczy Daniel.

Do Berezki docieramy późnym wieczorem. Trudno trafić do "Leśniczówki", gdy się jedzie pierwszy raz. W końcu znajdujemy ukryty w śniegu uroczy drewniany dom. Kolacja i ognisko, kiełbaski, karkówka, grzane wino i... spać, bo skoro świt - pierwsza wyprawa.
Orły na śniegu

Rankiem podjeżdżają pod "Leśniczówkę" trzy jeepy. Przed nami spora trasa przez góry - do Baligrodu. Taka jazda po bezdrożach, po śniegu, to sama przyjemność. Podczas pokonywania nierówności auto podskakuje, a ja walę głową w dach. Wspinamy się coraz wyżej. Dookoła las, a nad nami błękitne niebo. Oddychamy rześkim powietrzem. Po godzinie jeden z jeepów zakopuje się.

- Dawaj linę! - krzyczy Krzysiek.

Przypinają ją do auta, po chwili - wyciągnięte.

My w tym czasie robimy orły na śniegu.

- Pięknie wyszły - cieszymy się jak dzieci.

Jedziemy. Zatrzymujemy się obok leśnej hodowli danieli. Cudowne zwierzęta, ale widok smutny, bo wiadomo, że pójdą na mięso.

Mamy awarię

Jeepy z trudem przeciskają się po wąskich leśnych drogach, jesteśmy coraz wyżej. Nagle silnik podskakuje, prycha. Stop. Krzysiek podnosi maskę. A dwa jeepy znikają za górką...

- No to fajnie, zostaliśmy sami - kwituje Jola z Radia Rzeszów. - Nic się nie martw, na wiosnę nas znajdą - pociesza któryś z chłopaków.

Nie zostawili nas. Wracają. Wspólnymi siłami naprawimy silnik. Po chwili jesteśmy na wzniesieniu, z którego rozciąga się panorama na Zalew Soliński i Połoniny.

- Dla takiego widoku warto było się tłuc tyle kilometrów - mówi Kasia z Gazety Krakowskiej.

Wraca konik polski

Teraz wizyta w dzikiej hodowli konika polskiego w dolinie Wołkowyjki. Prowadzi ją nadleśniczy Ryszard Paszkiewicz.

- Konie dostaliśmy z Holandii, niektóre już tu się urodziły - wyjaśnia. - Kolejne klacze będą się niedługo źrebić. Zapraszam. Konik polski, jak widzicie, to konik niski, z czarną pręgą na grzbiecie, silny, spokojny.

Konie chodzą po leśnej przecince, skubią siano, przyglądają się nam obojętnie.

- Niektórzy protestują przeciwko wypuszczaniu tych koni na wolność, ale one powinny być wolne - tłumaczy nadleśniczy.

Szlakiem wąskotorówki

Kolejny etap naszej wyprawy to "Biesisko", kultowa gospoda w Cisnej.
Spotykamy tu Monikę - dziennikarkę z Rzeczypospolitej. Przyjechała relacjonować zawody psich zaprzęgów. Organizator: Tomasz Kudełka, właściciel "Biesiska", wielokrotny mistrz Polski i Europy w tym sporcie.

Przed gospodą czekają na nas skutery śnieżne. Monika: - Jadę z wami, nie przepuszczę takiej okazji.

Wsiadamy. Ja jadę z Danielem. Najpierw kieruje skuter na szlak wąskotorówki. Potem wpadamy na otwartą przestrzeń. Jedziemy w kierunku Strzebowisk. Prędkość - do 60 km. Zamarzają mi okulary, wiatr wdziera się pod kaptur. A gdy skuter wyskakuje w powietrze na muldzie, na plecach czuję mrowienie, serce wali jak młot. Prawdziwa ekstrema.

Zatrzymujemy się na górce. Widok niesamowity: ośnieżone szczyty gór, słońce wygląda zza chmur, niewielki mróz, zapach igliwia. I ta cisza...

Pędzi, pędzi kulig

Z Cisnej, przez Wołkowyję, malowniczymi bocznymi drogami, pokonując strumyki, dojeżdżamy do Bystrego. Tu znowu atrakcja - kulig. Saniami powozi Marek Różycki. Jest Rysiek Kominiarz, akordeonista, który oświadcza, że kocha swoją żonę Dilajlę. Zaczyna grać, śpiewa: "Z tamtej strony Wisły", "Cyganeczkę".

Trasa prowadzi doliną Bystrego. Konie rżą, my śpiewamy, mróz siarczysty. Maluch, który nas wyprzedził, wpada do rowu. Mężczyźni wypychają go na drogę. Jedziemy. A gdy jesteśmy już przemarznięci do kości - ognisko. Kiełbaski, śpiew. Niebo rozgwieżdżone.

- Zaśpiewajmy jeszcze "Płonie ognisko w lesie" i wracajmy, bo teraz jest za gorąco - mówi Ewa z National Geographic. Już późno, a rano mamy przejść kilka kilometrów na rakietach śnieżnych...

Zapnij i do przodu

Ostatni dzień bieszczadzkiej przygody. Słonecznie i... mroźno. Sanie, zaprzężone w konie, zabierają nas na wzgórze nad Berezką. Przypinamy rakiety, łapiemy kijki i w las.

- Tylko spokojnie i równo - przestrzega Grzesiek Sitko, przewodnik.

Po kilkunastu metrach, na stromym podejściu, wypinają mi się obie rakiety i... ląduję na oblodzonym pagórku. Grzesiek dopina mi rakiety. Brnę w śniegu. Przystaję raz po raz, bo dostaję zadyszki. Nogi coraz cięższe, ale to powietrze i otoczenie...
Po ponad trzech godzinach zmęczeni ale zadowoleni wracamy do sań.

- Przyjedźcie w lecie, to zobaczycie, jak tu pięknie - zachęca Bogumił, właściciel ośrodka "Karino".

Jeszcze wizyta u artysty

Przed przyjazdem do "Leśniczówki" wpadamy na chwilę do Zdzisława Pękalskiego. Tworzy niepowtarzalne dzieła na starych deskach. Słuchamy czarownych opowieści, podziwiamy jego Madonny.

* * *
Następnego dnia nie mam siły wstać. Bolą mnie nogi, szczypie w gardle... A jednak zastanawiam się, co mogą mi zaproponować latem. Jazdę jeepem po wodzie? Nocne wyprawy do lasu, a może coś innego? Muszę to sprawdzić.

Flesz: Wegańskie ubrania. Made in Poland

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

b
biesica

Takie egzaltowane teksty powinny byc zakazane....kultowa knajpa w Cisnej - "Biesisko" ..ech....Siekierka nie jest dla wszystkich i moze dobrze..kazdy z nas jezdzacym w Biesy ma swoje miejsca na szcescie i oby jak najdalej od tego chlamu typu reporterka z rzeczpospolitej, obciachowcy w sowich terenowkach itd...cisza i przestrzen - kto wie o czym mowie, ten wie...
I rzeczywsicie niech siedza w Biesisku i egzaltuja sie soba nawzajem

c
czarnula

Śmiech mnie ogarnął po przeczytaniu tego artykułu. Śmiech ale i złość na nierzetelną autorkę. Jak na kogoś kto podobno! od dziecka jeździ w Bieszczady, podaje tak bzdurne informacje, że każdy kto choć raz tam był popuka się w głowę. Kultową knajpą w Cisnej jest "Siekierezada"a nie "Biesisko", to ostatnie jest bowiem w Przysłupiu. Ale widocznie dla "znawczyni" Bieszczad to nie ma wielkiego znaczenia, co tam 8 km w jedną czy drugą stronę. Dobrze, że jeszcze stacji kolejki nie umieściła w Baligrodzie, wszak to też Bieszczady...

p
precz

Nie dość, że artykuł sponsorowany to jeszcze z błędami ;/ W dodatku nie macie czemu robić reklamy tylko jeepom, quadom i skuterom które niszczą środowisko. A zwykły śmiertelnik za wjechanie na stokówkę dostałby niezły mandat.

a
asdf
W dniu 23.01.2009 o 13:28, Bieszczadzki wilk napisał:

W Bieszczadach znajdzie się miejsce dla każdego, pewnie głosowałeś na najpiękniejszą parę „Gali”, wydaje Ci się że jesteś tolerancyjny, a jesteś zakompleksiały !!! Przesiądź się facet na rower, przestań jeść mięso to pogadamy, a na razie nie staraj się nikogo oceniać bo nie masz racji. Może zazdrościsz, a może nie byłeś nigdy w Bieszczadach ? Jeżdżę terenówką od kilku lat i wyobraź sobie że ani jedno drzewo z tego powodu nie ucierpiało i ani jeden zająć nie dostał zawału uciekając przed rykiem terenówek…


człowieku w tych bieszczadach nic nie ma oprócz drzew i chwastów pagorków i tej kałuzy zwanej jez. solinskie w lecie chwasty w zimie sniegu po uszy i ceny jak z kosmosu , a co do miesa to proponuje abyś niekiedy zjadł troche miesa polecam wołowine poniewaz ono tez zawiera wazne substancje odżywcze a ich brak moze spowodowac smutne konsekwencje, a co do jezdzenia terenówka to popieram ale od uderzania głowa w podsufitke moze niekiedy cos sie poprzestawiac w baniaku szczególnie jak sie jezdzi kilka lat jak TY.
s
slawek (W-wa)

....popieram tego gościa, który krytykuje jeżdzących po lasach samochodami, dodałbym do tego jeszcze quady. To powinno być zabronione i karane wysoką grzywną.
Rozumię jakieś specjalnie do tego celu służące autodromy, ale lasy nie powinny być miejscem gdzie jakieś miejskie grubasy wożą swoje duże tyłki w samochodzie bo nie chce im się ruszać. Tacy ludzie nawet nie wiedzą co to jest przyroda, jak się zachować w lesie.

p.s.
...a tak w ogóle to co to jest za idiotyczna pasja.....żyjemy przecież w dobie konsumcji, brakuje nam wszystkim ruchu i jeszcze w czasie wolnym miałbym jeżdzic sobie samochodem po górach, miast chodzić piechotą.
Pozdrawiam,

B
Bieszczadzki wilk

W Bieszczadach znajdzie się miejsce dla każdego, pewnie głosowałeś na najpiękniejszą parę „Gali”, wydaje Ci się że jesteś tolerancyjny, a jesteś zakompleksiały !!! Przesiądź się facet na rower, przestań jeść mięso to pogadamy, a na razie nie staraj się nikogo oceniać bo nie masz racji. Może zazdrościsz, a może nie byłeś nigdy w Bieszczadach ? Jeżdżę terenówką od kilku lat i wyobraź sobie że ani jedno drzewo z tego powodu nie ucierpiało i ani jeden zająć nie dostał zawału uciekając przed rykiem terenówek…

C
Czytelnik

Ryk silników, wrzaski ludzi , tak bawią się nieliczni . Zwierzyna wypłoszona ze swoich ostoi o mało zawału nie dostaje jak taka orda wrzaskunów przetoczy się przez ciche i piękne zakątki bieszczadów. Wszystko piękne do czasu, kiedy powróci cisza i spokój, dlaczego zakazy jazdy w lasach nie obowiązuję tych niszczycieli środowiska naturalnego. Tak kto ma terenówkę i kilku napalonych idiotów to chwali się później że przeżyli wspaniały dzień nieszcząc wszystko na drogach i leśnych duktach. Niech przyjedzie szary człowieczek i postawi auto na skraju lasu to zaraz leśniczy wypędzi , a ci pseudo rajdowcy mogą legalnie wszystko niszczyć, i to w środku lasu .
Rajdy przełajowe w lecie ?? Zobaczcie jak to wygląda na fotkach porobionych przez samych sprawców. Gdzie jest ochrona środowiska ??

I
Ircia

Byłam tam!!!!! Było naprawdę fantastycznie Pozdrawiam i do zobaczenia na następnej wyprawie do Krainy Wilków....

4X4

Fajna zabawa,ale Mercedesy przemianować na Jeepa to obciach.......dla Jeepa oczywiście!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3