Energa Basket Liga. Miasto Szkła Krosno przegrało ósmy mecz z rzędu. Legia Warszawa lepsza 101:84

sec
Marek Marczak
Obydwie drużyny przystępowały do tego spotkania w odmiennych nastrojach.

Legia po ostatnim zwycięstwie z AZS-em Koszalin chciała pójść za ciosem, podtrzymać zwycięską passę, a Miasto Szkła, choć po dobrym występie kilka dni wcześniej przeciwko Stelmetowi Zielona Góra i minimalnej porażce z aktualnym mistrzem Polski, mimo wszystko celowało w przerwanie serii siedmiu porażek z rzędu. Z kim to uczynić, jak nie z przeciwnikiem zajmującym niższą od krośnian pozycję w tabeli.

– Każdy mecz jest inny, ale do każdego przygotowujemy się z takim samym zaangażowaniem i każdy chcemy wygrać. Nie zawsze dyspozycja dnia odpowiada lokatom zajmowanym przez drużyny w tabeli, nie zawsze przebieg meczu tożsamy jest z ligowymi miejscami. Gdyby tak było, sport nie fascynowałby, a dzięki różnym niespodziewanym rozstrzygnięciom przyciąga na trybuny. Niespodziankami, sensacjami, nieprzewidywalnymi rezultatami. Najlepszym dowodem były emocje w naszej potyczce ze Stelmetem. Zielonogórzanie uchodzili za zdecydowanego faworyta, a mieliśmy szanse na doprowadzenie do dogrywki, a nawet wygranie spotkania w regulaminowym czasie. Tak samo na Legię nie można patrzeć, jak na zespół z początku sezonu. Warszawianie poczynili postępy i końcówka sezonu naprawdę im służy. To już inna Legia niż ta sprzed kilku miesięcy – powiedział Kamil Piechucki, trener Miasta Szkła.

Inaczej też, w porównaniu do poprzednich, krośnianie rozpoczęli ten mecz. Nie musieli w końcu gonić wyniku, odrabiać kilkunastopunktowych strat, jak to miało miejsce we wcześniejszych spotkaniach. Normą się stało, że Miasto Szkła najpierw traci, a potem odrabia. Na Legii pod tym względem było dużo lepiej. Wynik cały czas oscylował wokół remisu, a zacięta rywalizacja trwała przez trzy kwarty. W ostatniej odsłonie do głosu coraz częściej zaczęli dochodzić gospodarze.

Mniej więcej połowie jej trwania dwie trójki z rzędu rzucili Chauncey Collins i Anthony Beane, dzięki czemu Legia odskoczyła na 14 punktów (85:71). Odrobienie tych strat okazało się niemożliwe, a Collins i Beane najlepsi w tym meczu na boisku zaimponowali skutecznością w najbardziej odpowiednim momencie. W ogóle celne trójki stanowiły wyjątkowo mocną stronę legionistów w konfrontacji z Krosnem.

Legia Warszawa - Miasto Szkła Krosno 101:84 (28:31, 22:21, 22:15, 29:17)

Legia: Kołodziej 7 (2x3), Wall 10 (2x2), Wilczek 8 (2x3), Mickelson 8, Beane 31 (4x3) oraz Collins 21 (4x3), Szpyrka 0, Bilbao 12 (1x3), Robak 2, Linowski 0, Andrzejewski 2, Kukiełka 0. Trener Tane Spasev.

Miasto Szkła: Grochowski 8 (1x3), Mustapić 20 (2x3), Alexis 14, Jakóbczyk 6 (2x3), Gaddefors 13 (3x3) oraz Pinkston 7, Oczkowicz 2, Lejasmeiers 9 (1x3), Sroka 5 (1x3). Trener Kamil Piechucki.

Sędziowali Marcin Kowalski, Mariusz Adameczek, Ewa Matuszewska. Widzów 500.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie