eWinner 2 liga. Patryk Małecki, piłkarz Stali Rzeszów: Franciszek Smuda? On nie lubił mnie, a ja jego

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
To druga część wywiadu z Patrykiem Małeckim, piłkarzem Stali Rzeszów, a w niej m.in. o: Turcji, kibicach, trenerach - Smudzie, Petrescu, Nawałce, Stali Rzeszów, a także jedenastka „Małego”.

Wracasz jeszcze wspomnieniami do eliminacji Ligi Mistrzów i rywalizacji z APOEL-em Nikozja?
Aż tak to nie, ale jak ktoś mi o tym przypomni, to wspomnienia wracają…

To przepraszam…
(śmiech) Zabrakło nam wtedy trzech minut, żeby awansować do Ligi Mistrzów. Czy byliśmy jednak wtedy lepsi? Myślę, że nie… Jeśli dobrze pamiętam to APOEL wtedy wyszedł z grupy, a więc to nie była byle jaka drużyna. A my byliśmy tak blisko, aby ją wyeliminować… Długo żałowaliśmy, że się nie udało. Gdyby to się inaczej potoczyło, to pewnie Wisła na lata by odskoczyła rywalom w lidze. Pewnie długo ten klub nie będzie tak blisko Ligi Mistrzów.

Przez te wszystkie lata była taka propozycja, której nie przyjąłeś i później tego żałowałeś?
Nie było takiej sytuacji. Pamiętam, że właśnie w okolicach rywalizacji z APOEL-em miałem ofertę z PSV Eindhoven, dzwonił nawet do mnie Marcelo, który wtedy grał w tym klubie, mówił mi, że trener bardzo mnie chce, ale Wisła nie zgodziła się wtedy na transfer. Już nie pamiętam dokładnie, ale mogło to być przed eliminacjami Ligi Mistrzów, bo po nich pewnie by się zgodziła (uśmiech).

Byłeś ulubieńcem kibiców Wisły, sam nie ukrywałeś nigdy znajomości z częścią z nich. Jak widziałeś, co się działo w krakowskim klubie w ostatnich latach, a w rolach głównych występowali właśnie ludzie uważający się za kibiców, to co sobie myślałeś?
Było mi wstyd za tych ludzi. Ja ich znałem i wyglądało na to, że mają Wisłę w sercach. Nie wiem, co się później stało, że postąpili tak, a nie inaczej. Klub był okradany i to jest najgorsze. Teraz na szczęście Wisła się odradza, ma wielu normalnych kibiców, którym bardzo zależy na dobru tego klubu i to pokazują. Nie znam tych ludzi z „Socios Wisła”, ale robią świetną robotę.

Ostatecznie udało się tobie wyjechać do Turcji, ale ani tam za bardzo nie pograłeś, ani morza nie było…
(uśmiech) Na początku grałem w eliminacjach europejskich pucharów. Pamiętam, że u siebie zagrałem chyba 80 minut przeciwko Marsylii. W rewanżu zszedłem po pierwszej połowie. Zaczęła się liga i wylądowałem na dobre na ławce. Nie wiem czemu, bo wyglądałem dobrze. Przypominam sobie taką historię, że pojechaliśmy na mecz chyba do Trabzonu, kolega z drużyny doznał kontuzji i zagrałem za niego. Miałem dwie asysty, a na następnym meczu wylądowałem na trybunach. Każdy, kto grał w lidze tureckiej pewnie potwierdzi, że są tam dziwne rzeczy. Mam wrażenie, że nie liczy się tam forma sportowa, tylko coś innego. A szkoda, bo to fajna liga, z dobrymi klubami i jakościowymi zawodnikami.

Spotkałeś na swojej drodze wielu świetnych piłkarzy. Który z nich miał na ciebie największy wpływ?
Ciężko by mi było wybrać kogoś jednego. W Wiśle byli choćby Marcin Baszczyński czy Arek Głowacki, ale nie zdecyduję się na wymienienie jednego nazwiska. Na pewno miałem się od kogo uczyć.

Pokusimy się o stworzenie jedenastki piłkarzy, z którymi miałeś okazję występować w jednej drużynie?
W bramce postawię na Sergeia Pareiko. Obrona to będą: Marcin Baszczyński, Arkadiusz Głowacki, Cleber i Piotrek Brożek. W środku pomocy postawię na Radka Sobolewskiego, Mauro Cantoro i Maora Meliksona. Na lewym skrzydle Patryk Małecki (śmiech), a na prawym Rafał Boguski. Atak to natomiast Paweł Brożek.

Było też wielu uznanych w Polsce trenerów, z którymi pracowałeś, z Franciszkiem Smudą na czele. Poproszę o ulubioną anegdotę związaną z byłym selekcjonerem…
Trochę się ich nazbierało (uśmiech). Przede wszystkim trenerowi zdarzało się przekręcić jakieś słowo, albo coś w ten deseń i wtedy szatnia niemal nie wybuchała śmiechem. Przypomnę może historię, o której mówiłem jakiś czas temu w Foot Trucku. Byliśmy na obozie, a pojechało z nami kilku chłopaków z rezerw. Dla nich był to pierwszy taki obóz i na śniadaniu mocno pojedli, a za godzinę był trening interwałowy. Ja po trzecim razie nie mogłem wstać, a ci młodzi w szeregu wylądowali przy tujach (śmiech). Trener Smuda podszedł do nich, zacierał ręce i mówił „nigdy już jajecznicy nie zjecie” (śmiech).

W przypadku tego trenera masz pewnie mieszane uczucia, bo z jednej strony to trener Smuda powołał ciebie do reprezentacji Polski, z drugiej, to po konflikcie z nim odszedłeś z Wisły Kraków…
Nie wiem do końca o co chodziło, ale on mnie od początku jakoś nie lubił. Chyba się nasłuchał o mnie jakichś historii w Krakowie i na tym bazował. Fakt, ja za nim nie przepadałem, ale przyznam, że ma charakter. Po prostu, jak kogoś nie lubił, to byłeś u niego na straconej pozycji. Nawet nie zagadywał do ciebie. Cenię u niego jednak fakt, że był szczery.

Selekcjonerem był także Adam Nawałka, którego poznałeś w Wiśle Kraków. Już wtedy miał te wszystkie zasady?
Wszystko było w pełni poukładane, a każda minuta treningu rozpisana. Było widać, że prędzej czy później zostanie trenerem z wysokiej półki.

W lidze debiutowałeś u Dana Petrescu, o którym krążyły legendy. Jak ty go wspominasz?
Fakt, że treningi były bardzo ciężkie, ale ja go wspominam dobrze. Jakby nie było, dzięki niemu zadebiutowałem w Wiśle, to on widział we mnie potencjał. Przyjeżdżał na mecze rezerw, żeby mnie oglądać. Wziął mnie, młodego chłopaka, na obóz, pozwolił trenować z pierwszą drużyną. To było coś niesamowitego. Wtedy mieszkałem jeszcze w internacie i większość mi zazdrościła.

Był też Robert Maaskant. Do dzisiaj mam przed oczami ten obrazek, kiedy wieziesz go na rowerze…
Super facet i bardzo dobry trener ze świetnym warsztatem. Miał dobre podejście do każdego z zawodników. Żałuję, że nie udało się z APOEL-em, bo wtedy pewnie dłużej by popracował w Wiśle.

Byli również m.in. Henryk Kasperczak, Czesław Michniewicz, Michał Probierz, Dariusz Wdowczyk czy Maciej Skorża. Fajna ta lista…
Wymieniłbym jeszcze Jana Kociana. Przez te wszystkie lata było wielu trenerów i cieszę się, że mogłem poznać tylu fajnych. Byli oczywiście też ci mniej fajni, ale tak to już jest.

Na koniec wróćmy do chwili obecnej. Przyjście do Stali Rzeszów traktujesz jako ostatnią szansę na udowodnienie, że Patryk Małecki jeszcze potrafi?
Moja żona zawsze mówi, że ja nic nikomu udowadniać nie muszę. Każdy, kto się interesuje piłką nożną, wie kim jest Patryk Małecki. Ja przyszedłem do Stali, bo mnie chciała i była w tym zdeterminowana, a ja widzę w tym klubie duży potencjał. Swoim doświadczeniem chcę pomóc w zrealizowaniu celów. Bez wątpienia klub jest na innym poziomie, niż liga, w której będziemy grali. Niczego nam nie brakuje i pozostaje tylko ciężko pracować i udowodnić, że zasługujemy na awans do 1 ligi.

Termin meczu przeciwko Wigrom Suwałki jest już zaznaczony w kalendarzu?
(uśmiech) Gramy w piątej kolejce. Na pewno czeka nas ciężkie spotkanie, ale sentymentów nie będzie. Nie jest ważne, gdzie się grało wcześniej. Liczy się to, co tu i teraz.

Na inaugurację zagracie jednak przeciwko Garbarni, a więc przyjeżdża klub z „twojego” miasta. Pewnie znajomych tam nie brakuje?
Teraz nawet przyszedł tam Wojtek Słomka, z którym razem trenowałem niedawno. On się odbudowywał po kontuzji, a ja byłem w trakcie zawieszenia po tej sprawie z Zagłębiem Sosnowiec. Kojarzę też kilku młodszych chłopaków z Wisły Kraków. Na pewno nie będzie to łatwy mecz, ale nam zależy, żeby zacząć z wysokiego „C”.

Stal Rzeszów - Siarka Tarnobrzeg 3:1 (2:1)Bramki: Michalik trzy - Stefanik (karny).

Sparingi. Stal Rzeszów wygrała z Siarką Tarnobrzeg. Hat-tric...


ZOBACZ TAKŻE - Marta Krajewska z Developresu Rzeszów mówi, kiedy może wrócić do treningów po kontuzji

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie