eWinner 2 liga. Piotr Głowacki, kapitan Stali Rzeszów: Czujemy się oszukani

Miłosz Bieniaszewski
Miłosz Bieniaszewski
To była zdecydowanie pomyłka sędziego. Jesteśmy bardzo niezadowoleni z tej decyzji, ponieważ włożyliśmy jako zespół kawał zdrowia i wysiłku, a jedna decyzja arbitra przekreśliła wszystkie nasze starania - powiedział Piotr Głowacki, kapitan Stali Rzeszów
To była zdecydowanie pomyłka sędziego. Jesteśmy bardzo niezadowoleni z tej decyzji, ponieważ włożyliśmy jako zespół kawał zdrowia i wysiłku, a jedna decyzja arbitra przekreśliła wszystkie nasze starania - powiedział Piotr Głowacki, kapitan Stali Rzeszów Materiały prasowe Stali Rzeszów
Stal Rzeszów przegrała z Garbarnią Kraków, a o wszystkim zadecydował bardzo kontrowersyjny rzut karny. - Czujemy się oszukani - powiedział Piotr Głowacki, kapitan rzeszowian.

Czy Stal Rzeszów zagrała dobre spotkanie z Garbarnią Kraków? Nie... Czy zasłużyła na to, aby wygrać? Pewnie też nie... Czy jednak zasłużyła na przegraną? Również nie... A na pewno nie w takich okolicznościach.

Jest końcówka środowego meczu, do piłki dośrodkowanej z rzutu rożnego wyskakuje Gerard Bieszczad, piąstkuje ją, a sędzia wskazuje na wapno. Piłkarze rzeszowian łapią się za głowy, nie wiedząc o co chodzi. Pewnym egzekutorem jedenastki był Grzegorz Marszalik, a jak się okazało ta kontrowersyjna decyzja arbitra zadecydowała o końcowym rezultacie.

- To była zdecydowanie pomyłka sędziego. Jesteśmy bardzo niezadowoleni z tej decyzji, ponieważ włożyliśmy jako zespół kawał zdrowia i wysiłku, a jedna decyzja arbitra przekreśliła wszystkie nasze starania. Czujemy się oszukani. Natomiast to, jak zareagowaliśmy po tej bramce i niesłusznym karnym, zasługuje na duży szacunek i chciałbym, żebyśmy tę złość, którą pokazaliśmy w tych ostatnich minutach, przenieśli na mecz Chojnicami - powiedział oficjalnej stronie Stali, Piotr Głowacki, kapitan biało-niebieskich.

O tej sytuacji wypowiedział się również Łukasz Góra, defensor rzeszowian.

- Z perspektywy boiska wydaje mi się, że arbiter trochę "zagrzał” się niepotrzebnie do tego karnego, ale co poradzić - stwierdził.

- Na pewno nie byliśmy drużyną słabszą, która powinna przegrać. W drugiej połowie była to jak dla mnie kontrola meczu i gdybyśmy utrzymali koncentrację do końca, to na pewno pojechalibyśmy do Rzeszowa przynajmniej z punktem. Całe szczęście, że wyjeżdżamy już ze Stalowej Woli i zaczynamy grać u siebie, bo chyba rzeczywiście jakieś fatum ciąży nad nami - dodał.

- Myślę, że mecz był dosyć wyrównany. Nie było zbyt dużo sytuacji podbramkowych, natomiast myślę, że prowadziliśmy grę, dłużej utrzymywaliśmy się przy piłce. Tak naprawdę przeciwnik jedyne, co mógł sobie stworzyć, to ze stałych fragmentów gry, których miał dużo, natomiast nic z tego nie wynikało. Włożyliśmy w ten mecz dużo wysiłku i walki, co pokazuje też liczba żółtych kartek. Bardzo nam zależało na dobrym wyniku w tym meczu, natomiast druzgocąca decyzja sędziego i wracamy do Rzeszowa bez punktów - mówił Piotr Głowacki.

A tak mecz na pomeczowej konferencji ocenili trenerzy obu drużyn.

Łukasz Surma, Garbarnia Kraków:

Rozegraliśmy ten mecz bardzo mądrze, dobrze broniliśmy. Stal miała mało klarownych sytuacji, aczkolwiek trzeba przyznać, że piłkarze Stali dobrze operują piłką i musieliśmy naprawdę przesuwać, być agresywnym, żeby nie nabrali pewności przy piłce. I to się moim zawodnikom przez większą część meczu udawało. Czekaliśmy na swoją szansę i wykorzystaliśmy ją, a potem bardzo ofiarnie broniliśmy tego wyniku, bo chcieliśmy zwyciężyć i chcieliśmy dać sobie szansę doskoczenia do czołowej szóstki. Myślę, że tym meczem otworzyliśmy sobie dopiero szansę, aby być w strefie barażowej. Przed nami wiele pracy i meczów, ale cieszy mnie też, że zawodnicy, którzy wchodzą, pomagają drużynie.

Daniel Myśliwiec, Stal Rzeszów:

Na pewno cały czas można patrzeć przez pryzmat wyniku i on jest dla nas zdecydowanie niezadowalający. Generuje on na pewno sporo emocji. Mamy poczucie, że wynik nie do końca był adekwatny do tego, co się działo na boisku, pomimo że mamy świadomość, że szczególnie w pierwszej połowie ospale zachowywaliśmy się w ataku pozycyjnym i zanim weszliśmy na obroty, to pierwsza część gry się już skończyła. Kluczowe dla meczu były oczywiście stałe fragmenty i bardzo się cieszę z tego, jak broniliśmy się przy nich, ponieważ ich liczba, szczególnie rzutów rożnych, które miała Garbarnia, była spora. Duże konsekwencje miały te końcowe minuty, w których przeciwko nam został podyktowany rzut karny. Na pewno trzeba obejrzeć tę sytuację na chłodno i wtedy wyrokować, co tam się wydarzyło, ale na pewno ta sytuacja spowodowała, że skończył się ten mecz nieadekwatnie do tego, co się działo na boisku. Trzeba też oddać Garbarni, że świetnie się broni i gra w ciasnym bloku, gdzie dobrze zabezpiecza środkowe sektory i to było widać. Niemniej jednak patrzymy optymistycznie w przód – straciliśmy punkty, ale widać w naszych poczynaniach duży progres jeżeli chodzi zwłaszcza o działania defensywne i na tym musimy się koncentrować i nie schodzić z obranej drogi, tylko cały czas dążyć do kolejnych zwycięstw.

"Studio Kadra" po meczu Polska - Słowacja (1:2)

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbyszek

Niestety ale karny wyjęty przez sędziego z kapelusza. Bieszczad zaatakowany w polu bramkowym i w wyskoku (!) został tak naprawdę sfaulowany przez zawodnika Garbarni. A że ten ucierpiał (albo po aktorsku udawał) to już jego wina. Rzut, ale wolny, powinien być, ale p-ko Garbarni i to jej zawodnik powinien zostać ukarany żółtkiem.

Dodaj ogłoszenie